Nowy
Liczba postów: 174
Liczba wątków: 0
W takim razie ja się wypowiem. Od razu przepraszam za mętność wypowiedzi, ale wczoraj byłem na weselu mojej koleżanki, więc... No i ostrzegam że spojleruję.
Ten obraz opowiada o mordercy Charlim Reeceu. (wzorowanym na Richardzie Chase) Koleżce który dokonał kilku brutalnych morderstw, a ponadto pił krew swoich ofiar, gdyż wierzył że ktoś zatruwa jego. W ten sposób próbował właśnie ratować się przed zatruciem. Nie ma tu jednak epatowania przemocą i brutalnością. (Prawie) wszystkie morderstwa, odbywają się tutaj poza kadrem, widzimy najwyżej umazanego krwią mordercę. Ale mimo to obraz i tak posiada niebywale gęsty klimat, który wciąga od początku. Ilekroć widać na ekranie mordercę czuje się niepokój i swego rodzaju obrzydzenie do niego. Nie brak też mocnych scen, które uderzają w widza swoją intensywnością, chociaż właściwie to co najbardziej brutalne, wydarzyło się poza kadrem, lub widać w nich niewiele. Do takich scen zaliczyłbym wizytę policji w piwnicy domu Charliego, oraz scenę w kościele.
Ten film to jednak przede wszystkim thriller sądowy. Istotny jest tutaj sam proces i postać oskarżyciela Charliego. Człowieka który zmaga się z traumą, spowodowaną po śmierci jego córki (musiał podjąć decyzję o odłączeniu jej od aparatury podtrzymującej życie), oraz osobie niechętnej każe śmierci, która dostała odgórne polecenie aby Charlie został skazany na najwyższy wymiar kary. W sumie to nawet najciekawsza postać w filmie. Bo choć nie pochwala kary śmierci, to chce, aby zatryumfowała sprawiedliwość. Tymczasem ma pełną świadomość że Charlie może wyjść na wolność- Z powodu "niepoczytalności czynu". W filmie ukazane są zresztą pewne zakulisowe dążenia kilku osób, dążących do takiego obrotu sprawy, byleby tylko ochronić własne tyłki. Np. psycholog, który wystawił opinie o Czarlim że jest zdrów, gdy ten przebywał w szpitalu psychiatrycznym (pół roku po wyjściu ze szpitala facet dokonał pierwszego morderstwa), najbardziej obawia się tego że po ogłoszeniu wyroku skazującego dla psychopaty, sam zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej.
W zasadzie jedyna słabością tego filmu jest zakończenie- jakieś takie bez wyrazu. Człowiek chciałby na koniec czegoś naprawdę mocniejszego, uderzenia w twarz. A tutaj? Kończy się pierwsza rozprawa, zostaje ogłoszony wyrok, obrońca wnosi apelację i... i napisy informujące że Charlie siedzi w areszcie od 4 lat i czeka na kolejną rozprawę.
Podsumowując:
+ za gęsty klimat osiągnięty prostymi metodami.
+ za naprawę ciekawe postaci, zagrane na b. przyzwoitym poziomie
+ za całość reżyserii
+ za całą historię, niby prostą i banalną, ale jednak wciągającą.
- za zakończenie, które jest najsłabszą częścią filmu. Twórcy chyba po prostu nie mieli na nie żadnego pomysłu.
Jak dla mnie 7/10
31-08-2008, 11:52