Eeee, to podziękował.
15-02-2018, 23:10
|
Red Sparrow (2018) reż. Francis Lawrence
|
|
O poziom aktorski, ale jeśli Irons rozbiera się przed kamerą to chyba dobrze wiedzieć aby się na to przygotować l.
16-02-2018, 11:41 (15-02-2018, 23:02)simek napisał(a): Można już przeczytać na imdb w parents guide, wychodzi na to, że nie za wiele, a jedyny full frontal jest męski :P Potwierdzam, w tej samej scenie Jen stoi golutka i pokazuje nam bodajże półtora cycuszka. Ups, to niezbyt poprawne politycznie, prawda? To może poprawię: w tej samej scenie Jen odsłania przed widzem swoje wdzięki, aczkolwiek oko kamery stara się robić za przyzwoitkę. Kuba - Hinds i Irons są. Role-wypełniacze. Dobrze się na nich patrzy, ale Oskarów z tego nie będzie. W ogóle to jest właśnie taki bezpłciowy film także pod względem aktorstwa. Wszystko jest takie... zimne. Żadna rola nie zapada w pamięć, nawet typowi ulubieńcy publiczności w rodzaju Tego Tajemniczego Mordercy albo Tej Koleżanki Głównej Bohaterki są po prostu nijacy. 16-02-2018, 12:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-02-2018, 12:02 przez zombie_sidekick.) (15-02-2018, 13:49)zombie_sidekick napisał(a): Mnie całość znużyła. Bezpłciowe, bez emocji, lekko nudnawe miejscami. Całkowicie nierzeczywista fabuła. Jakby to było o Black Sparrow, to inaczej byś śpiewał :) Krytycy zresztą też.
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
16-02-2018, 22:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-02-2018, 22:14 przez zombie001.)
Ah, no tak, obejrzałem to w weekend. Taki tam średniaczek, który zarobił ode mnie kilka złotych dzięki obecności Lawrence :P Typowy szpiegowski film, pod względem fabularnym zupełnie lajtowy, pod względem pokazania tortur i nagości trochę odważniejszy, ale nic szokującego. Plusy takie, że na kilka sekund udało im się mnie nabrać i naprawdę pomyślałem, że lojalność postaci Lawrence leży po ruskiej stronie, taki głuptas ze mnie :) Drugi plus to figura Lawrence. Po wyjściu z kina dawałem 5, ale po przemyśleniu odpowiedniejsza będzie 4/10.
Gdyby ktoś chciał zobaczyć dla Ironsa i Hindsa - nie warto. 05-03-2018, 11:06
Całkiem przyjemnie się oglądało mimo wielu niedociągnięć.
Ciekawa intryga z wiarygodnymi motywacjami głównych bohaterów. Wciągające było domyślanie się kto kogo wycycka i przechytrzy. Ale mam wrażenie, że reżyser wyłożył się na drobnych szczegółach, które same w sobie stanowią tło dla opowieści, natomiast ilość niedoskonałości jest tak duża, że irytująco rzuca się w oczy. Począwszy od kwestii językowych, które na pewno nie dodają realizmu (wszyscy wszędzie gadają perfekt po angielsku), poprzez to całe szkolenie w szkole baletowej, użycie dyskietek (!), totalna jednowymiarowość postaci czy też amerykański agent z kluczową misja zachowuje się jakby był na wczasach. Co najdziwniejsze. Reżyser bardzo się starał odwzorować stereotypowy klimat zimnej wojny u ruskich. Te duszne gabinety, ruscy sztywniacy srający medalami, ideologiczna retoryka, scenografia, tajne dane zapisywane na dyskietkach itd. Jednocześnie próbuje nas przekonać, że akcja dzieje się w czasach współczesnych - tu zdecydowanie duży zgrzyt. Aktorsko też szału nie ma. JLaw jedzie na jednej nucie, a drugi plan nie ma za bardzo czego grać. Jeremy Irons udający ruskiego generała? Pomyłka jakaś. Za to Mattias Schoenaerts jako wysoki oficer służby bezpieczeństwa jest uderzająco podobny do... Władymira Putina, z czasów gdy ów zajmował podobnego rodzaju stanowisko. Przypadek? Ogólnie - da się to spokojnie obejrzeć. Mimo tego, że czuć, iż reżyser nie poradził sobie tak jak powinien.
Quite an experience to live in fear, isn't it?
That's what it is to be a slave. 13-03-2018, 01:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-03-2018, 01:08 przez Bzyku.) ![]() Solidne dziełko, ale zdecydowanie za długie o jakieś 15-20 minut. Początek, wprowadzenie i samo szkolenie jest świetne. Fajnie, że wszystko jest zrobiony niemal w klasyczny sposób bez jakichkolwiek dziwów montażowych. Gdzie trzeba tam jest przemoc, miejscami dość dosadna, krwista i bezceremonialna. Erotyka w wersji light, można było wycisnąć z tego pomysłu znacznie więcej aniżeli "ocenzurowane rozstawienie nóg" czy ujęcia na gołą pupę JLaw. W środku fabuła wrzuca wsteczny bieg i całość zaczyna nużyć, scena w scenę mamy gadające głowy i schematyczne pomysły walki na 2 fronty, które jednak nie robią wrażenia. No i te wspomniane przez Bzyka dyskietki - dżizas, o czym myślał reżyser gdy wymyślał ten motyw? Pod koniec tempo i stawka wyraźnie rośnie i całość nabiera rumieńców, ale jest to...ile? 20 minut? No ale udało się jednak zmieścić kilka dobrych scen jak np. : Wyjmując ten ostatni akt oraz początek zostaje godzina materiału, który trąci delikatnie nudą. Kino zdecydowanie dla koneserów spythrillerów, akcji jest tutaj jak na lekarstwo. 6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
21-10-2018, 18:51
Red Sparrow jest na podstawie książki ponoć. Nie wiem, nie czytałem, dlatego trudno mi zrozumieć scenariusz. Z jednej strony stawia na te "jaskółki" jako mocno formę wykorzystania dziewczyn jako posługi do uwodzenia/wykorzystania celów kładąc nacisk na "puzzle" z drugiej strony finalnie to i tak deal robi się kasą, bo celem jest babka. Dlatego do połowy film jest trochę jak szkoła burdelu, co mnie nie pasuje i objawia się jako exploitation jakichś brakó autora. Scenariusz za chuja nie sprzedaje mi szkoły nr4, bo chociaż są przebłyski szkolenia jaskółek jako szpiegów i wykorzystanie tych konkretnych elementów w fabule (tanie zagrania scenariuszowe, meh) to dopiero w III akcie zaczyna to wszystko się spinać, a końcówka, z dobrym montażem, zadziałała jakoś satysfakcjonująco. Mam wrażenie, że metraż jest za krótki, aby to wszystko spiąć i dobrze sprzedać. Może jako serial dzielony na 4-6 odcinków dałoby to radę ugryźć, wyjaśnić, przekazać, zawiłości szkoły Nr4 (w produkcji z kooperacją Marca Dorcela XD) ale w tym wymiarze niewiele tutaj działa. Okej, jest nagość, gwałty, tortury, fabuła zaczyna się rysować pod koniec, motywacje bohaterów wcale nie głupie, ale nadal to wszystko jest "liźnięte" a potencjał niewykorzystany. Byłby to dobry mini-serial szpiegowski z ciemną stroną ludzi wtrąconych na ścieżkę życia bez wyboru, gdzie słabi giną a mocni realizują zadania bez zająknięcia nawet przy 4nalu, w imię służby i chronienia bliskich.
Całościowo dałbym 5/10, aczkolwiek końcówka, ostatnie 10 minut faktycznie mnie wzięło z zaskoczenia. Niech będzie 6/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
20-02-2026, 09:58 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |