Ankieta: Najlepsz
Identity
Supremacy
Ultimatum
[Wyniki ankiety]
 
 





Seria Bourne (2002-2016)
Bez przesady film nie jest taki ZŁY ;) To solidny szpiegowski akcyjniak, ale bez większego rozmachu, który cechował Ultimatum. W fabule chodzi o to, że jedni chcą skasować drugich, a Ci drudzy chcą uciec spod gilotyny. Nic skomplikowanego, za to fajna ekranowa chemia między Weisz a Rennerem. W tym kontekście Legacy to taki średniak na jeden raz.

To co mnie uwiera to trzeci akt, a raczej demo/teaser bo film kończy się zupełnie beznadziejnie, jakby producenci zamknęli budżet w 3/4 zdjęć. Napisy pojawiają się z zaskoczenia, zero akcentu, że mamy do czynienia z finałowym pojedynkiem, pościgiem, whatever. Toż to wygląda jak generic-action z byle jakiego directToDVD z Van Dammem czy Segalem.
Cytat:Ale nie ucieka dlatego, że chce dowiedzieć się dlaczego chcieli go zabić, ani po to, żeby rozwalić system.

Nie wiem jak to sobie wyobrażałeś, ale to by było dopiero absurdalne. One man vs CIA ;) Może jeszcze miał wparować z pistoletem do Pentagonu? On ucieka, bo chce przeżyć, a przy okazji dowiaduje się w jaki sposób może pozostać przy swoich zdolnościach, więc korzysta z okazji i robi co może, aby zniknąć z oczu swoich szefów. Mając do wyboru zostanie warzywem-imbecylem lub sprawnym, inteligentnym mężczyzną woli z przyczyn oczywistych to drugie. Jak dla mnie bardzo logiczne rozwiązanie i angażujące. Ja to kupiłem.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(12-08-2012, 21:40)Snappik napisał(a): Bez przesady film nie jest taki ZŁY ;)
Nie twierdzę, że jest :)

Cytat:W fabule chodzi o to, że jedni chcą skasować drugich, a Ci drudzy chcą uciec spod gilotyny.
Dlatego napisałem, że to film strasznie wtórny, nie tylko dlatego, że ten wątek kino wałkowało stanowczo za dużo razy, ale głównie dlatego, że to popłuczyny po Bourne'ie, który imo wyczerpał temat.

Cytat:zero akcentu, że mamy do czynienia z finałowym pojedynkiem, pościgiem, whatever.
Nie wiem co sobie myśleli scenarzyści wprowadzając postać super hiper wyszkolonego gościa pozbawionego grama uczuć i NIE doprowadzając do jego finałowego pojedynku z Hawkeyem. Zamiast tego mamy pościg na motorach. Yay!

Cytat:Nie wiem jak to sobie wyobrażałeś, ale to by było dopiero absurdalne. One man vs CIA ;)
W trylogii Bourne'a było inaczej? :)

Nie twierdzę, że facet nie ma motywacji, twierdzę, że zarówno ona, jak i cała ta "fabuła" to niewystarczające podwaliny pod 125 minutowy film. Tyle. Nie mówiąc już o tym, że to całe powiązanie z trylogią ma za zadanie wyłącznie zatuszować fakt, jak wątła jest ta historyjka. Nic z tego nie wynika, a danie Strathairnowi i Allen kilkudziesięciu sekund czasu ekranowego to zbrodnia.

Odpowiedz
W trylogii Damon miał więcej czasu aby to wszystko ogarnąć, no i programy nie były "shut down". Pamiętaj, że Dziedzictwo rozgrywa się równolegle do Ultimatum, a tam wiadomo, była już odgórna decyzja i polowanie na Bourne'a, który tych wszystkich agentów zrobił w konia ;)

A super yakuza-killer to straszny cieć, fakt. Liczyłem na jakąś bitkę, a tu lipa.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
M. Deamon wcale nie był bezpłciowy.
"Rozwalić system" :) :)
Mogli by wprowadzić Carlosa i inne postacie z książek.

Odpowiedz
Fajny Renner, fajnie połączone wątki z trzecim Bournem i fajne sceny akcji. Podobało mi się też to, że do pewnego momentu nie wiadomo tak do końca o co tu naprawdę chodzi, a informacje są stopniowo dozowane. Ale w momencie, gdy bohaterowie wsiadają w samolot do innego kraju film się sypie. Na łopatki kładzie go natomiast finał na motocyklach - głupi do granic i bezsensownie próbujący naśladować poprzednie dwa filmy. Szkoda, bo mogło to być naprawdę fajne kino szpiegowskie z wmiarę realistyczną akcją, a dostaliśmy prawdopodobnie zalążek kolejnej trylogii, która będzie prezentować podobny schemat, co poprzednia, tylko z innym dziubaskiem skaczącym po dachach.

6 / 10 - może nawet lekko naciągane
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cytat:tylko z innym dziubaskiem skaczącym po dachach.

Coś tam przebąkują, że jak film zarobi to sequel będzie z Damonem też.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Wynudziłem się na tym filmie, podobnie jak większość na sali co dało się wyraźnie odczuć. Za długo się zaczyna, historyjka o tabletkach jest nieco słaba a finał jak już tu wspomniano ssie ostro. Norton kompletnie zmarnowany, nie wiem co jest z tym kolesiem ostatnio ale strasznie obniżył loty. Połączenie z Bournem jako takie ale wystarczyłyby komunikaty prasowe i radiowe zamiast pchać około szóstki całkiem niezłych aktorów i dać im po kilka lub kilkanaście sekund aby rzucili jedną kwestię. Właściwie to żaden momet filmu, żadna jakaś akcja nie zapada nawet w pamięć. Yakuza boy i jego spotkanie ze słupem jest strasznie sztuczne. Nawet muza była słaba, wyłączając Moby'ego of course.
Hide, listen, watch, learn? And when the time is right, strike from the shadow...

Odpowiedz
Mefisto, moje odczucia są identyczne. Ostatnie 30 minut za bardzo chce być takie, jak poprzednie Bourny, a że z Gilroya nie jest taki cudak jak Greengrass, sceny akcji są pozbawione napięcia i zupełnie nieciekawe. No i finał, którego nie ma;( Nawet pierwsza część Limana miała zakończenie, więc czemu tutaj ucinać? Z plusów - dobry Renner, bardzo dobre pierwsze 40 minut (w lesie), no i akcja w domu pani doktor. Ale ostatecznie tylko 5/10.

Odpowiedz
Jak dla mnie film gorszy od poprzednich części.
Początek i środek dobry, ale koniec i pościg na motorach słaby. J. Renner bardzo dobry, ale brakowało mi Matta.
P.S. Na końcu nieźle załatwili P. Landy :).
6/10 może naciągane 7

Odpowiedz
[Obrazek: bourne109.jpg]

Jeremy Renner is NOT Jason Bourne. Tak powinno brzmieć hasło reklamowe najnowszego filmu wychodzącego spod tej marki. Idąc na Dziedzictwo nie liczyłem, że dorówna ono trylogii z Mattem Damonem ale spodziewałem się przynajmniej dobrego filmu akcji zrobionego w podobny sposób. Tak niestety nie jest. The Bourne Legacy to nędzna podróbka, która ma zarabiać na sprawdzonej już serii, kopiując ją i niestety psując jednocześnie.

Moja ocena może być trochę myląca z opinią. Wszystko się bierze z tego, że najnowszy film Tony'ego Gilroya w gruncie rzeczy jest niezłym kinem akcji i tak też go oceniam. Ale niestety to tyle, bo porównując go do poprzednich filmów z "Bourne" w tytule wypada bardzo słabo, a to jak kontynuowana została ta historia w ogóle mi się nie podoba. Od razu przejdę do wypisywania bzdur i elementów, które w trakcie seansu raziły mnie w oczy.

Główny bohater nie jest Mattem Damonem ale Jeremy Renner mógł fajnie się zaprezentować w podobnej roli. Niestety...

Tony Gilroy na stanowisku reżysera był złym wyborem. Od początku miałem co do tego wątpliwości a gdy usłyszałem, że film ma trwać 135 minut bardzo bałem się o dynamikę przedstawianych wydarzeń. Paul Greengrass wyciął masę scen ze swoich filmów i to bardzo fajnych scen. Ale dobrze, że tak zrobił, bo to poprawiło płynność przebiegania akcji. W Dziedzictwie tego nie ma, na pierwszą akcję czkamy bardzo długo, podobnie jak i na kolejne przez co film bardzo się dłuży. Jeszcze gdyby było na co czekać, to nie czepiał bym się takiego szczegółu, ale owe sekwencje akcji są bardzo słabe...

Nowi ludzie odpowiedzialni za zdjęcia, montaż i nawet taki weteran-kompozytor jak James Newton Howard nie popisali się i wypadają słabo względem ich poprzedników. Przez te elementy w filmie praktycznie nie można odczuć napięcia. Właściwie to niemal wszystko zwiodło i mało jest rzeczy, które mógłbym pochwalić. Nawiązania do trylogii są fajne, tak jak i początkowe wplątanie wydarzeń z Ultimatum w akcję Dziedzictwa, oraz gościnne występy Albert Finney'a, Joan Allen, Scotta Glenna i Davida Strathairna. Niestety wszystko to zostaje zaprzepaszczone w zakończeniu...

Aby się nie pastwić już więcej nad Dziedzictwem Bourne'a, krótko je podsumowuje. Jest ono do bólu przeciętnym kinem akcji, które jako kontynuacja czy też tzw. spin-off trylogii z Mattem Damonem kompletnie się nie sprawdza i można w nim znaleźć więcej błędów i wad niż w we wszystkich wcześniejszych filmach o Bournie razem wziętych. Jeżeli Legacy poniesie kasową klęskę to śmiało mogę ignorować jego powstanie. Na to niestety się nie zanosi. Dlatego mam nadzieję na powrót Paula Greengrassa i Matt Damona w finałowej Zdradzie Bourne'a, którzy raz na zawsze rozwiążą sprawę z Pam Landy i innymi postaciami w lepszym od tego filmie. 5/10

Odpowiedz
Wystawiasz ocenę w gwiazdkach w skali sześciostopniowej, a pod opisem filmu w skali dziesięciostopniowej. Wiesz, że to jest dziwne?:)

Odpowiedz
Dla mnie nie jest, a nawet mam uzasadnienie dlaczego tak robię.
Pierwszą skalą oceniania filmów z jaką się spotkałem to 1-6 gwiazdek z "Filmu" i taką najpierw się posługuję po obejrzeniu jakiegoś tytułu. Jednak wiem, że większość osób ocenia filmy według skali przyjmowanych przez filmweb, IMDb, stopklatkę, fdb, itd. (czyli 1-10), dlatego u spodu podaje także ocenę przeniesioną na tą skalę, aby było jasne ile wystawiłem danemu filmowi w zakresie 1-10.

Odpowiedz
Bourne to IMO najlepsza trylogia ostatniej dekady (i niech przeceniany LotR zbiera sobie Oscary i zajmuje miejsca w niemal każdym TOP50 najlepszych filmów - zdania nie zmienię). Jest to także jedna z moich ulubionych serii filmowych w ogóle (w ciągu 4 lat oglądałem ją chyba już 5 razy). Oto moje osobne recenzje tych trzech rewelacyjnych filmów...


[Obrazek: 237238.1.jpg?l=1305591175000]

Niesamowity film, który na dobre odmienił gatunek kina akcji. Kompletnie nie byłem zainteresowany tym tytułem dopóki nie napatoczył mi się przypadkiem w TV w czerwcu 2008 roku. Teraz zawsze podaje go jako czołowy przykład "najlepszego możliwego kina akcji". Czym się różni od wcześniejszych filmów tego gatunku? Realizmem. Doug Liman nie słynie z robienia takiego kina (przykład: Mr. & Mrs. Smith), ale tutaj pokazał jak może wyglądać bohater z krwi i kości, który walcząc z liczniejszym przeciwnikiem wychodzi cało z obrecji, nie tracąc przy tym wiarygodności opowiadanej historii. Bourne to nie James Bond, który co chwilę rzuca dowcipami, upija się w trupa i dzięki wrodzonemu szczęściu zawsze ratuje świat. Jason jest wyszkolony, widzimy że potrafi walczyć, umie błyskawicznie reagować, odnaleźć się w terenie, posługiwać każdą bronią, poruszać się wieloma pojazdami i czasami spontanicznie tworzyć sytuacje, które umożliwiają mu zwycięstwo w nierównej walce.

Jednak w ostatnich latach wiele twórców czerpało od Bourne'a tworząc "wiarygodne kino". W czym więc tkwi jego magia, jego sekret? Prawdopodobnie w obalaniu schematów. James Bond, czy Ethan Hunt z Mission: Impossible jako agenci mieli pewne zadania do wykonania, jakiś cel. Tutaj to właśnie główny bohater jest celem, który stara się za wszelką cenę przetrwać. Dodatkowo sprawę komplikuje sytuacja z jego utratą pamięci. Dzięki temu widz może odkrywać kolejne elementy z przeszłości bohatera tak jak on sam - od nowa, a dzięki wiarygodnemu wykonaniu wierzyć w toczące się na ekranie wydarzenia. W tym tkwi siła, która sprawia, że Tożsamość Bourne'a tak ekscytuje. Oczywiście to również zasługa znakomitych sekwencją akcji (ucieczka Jasona z konsulatu, walka w mieszkaniu, pościg ulicami Paryża) i skomplikowanemu scenariuszowi, który w niewielkim stopniu czerpał z bestsellerowej powieści Roberta Ludluma, niemniej jednak bez odpowiedniego przedstawienia tej historii nie byłaby ona tak wciągająca.

Poza tym co już wymieniłem mogę tylko dorzucać kolejne pochwały. Matt Damon, który mogłoby się wydawać za chudy i za młody do tej roli, poradził sobie jako Bourne wyśmienicie i nie sądzę aby ktokolwiek mógłby zastąpić go z powodzeniem. Świetnie wypadł w scenach zakłopotania, a także ma ode mnie wielkie brawa i szacunek za przygotowanie fizyczne (nauczył się dwóch sztuk walki i wszystkie wyczyny kaskaderskie wykonał sam). Zresztą aktorsko film stoi na równie wysokim poziomie co wykonanie techniczne i scenariusz. Bardzo dobrze prezentuje się także wątek romantyczny, czyli coś co w większości tego typu filmów jest dodawane na siłę i to z marnym skutkiem. Pierwszy Bourne z kolejnymi seansami jest coraz lepszy. 9/10


[Obrazek: 217143.1.jpg?l=1296608227000]

Mówi się, że sequel rzadko przebija oryginał. Uważam, że to niewłaściwe stwierdzenie (zbyt łagodne) bo przebicie oryginału przez kontynuacje graniczy z cudem, a nawet utrzymanie poziomu poprzednika jest ciężko wykonalnym zadaniem - zwłaszcza jeśli pierwszy film był dobry. Dlatego nie mogłem wyjść z podziwu tuż po obejrzeniu Krucjaty Bourne'a, a właściwie to dalej nie mogę z niego wyjść. Czytałem recenzje i sprawdzałem oceny filmu, z których wynikało, że ten nie dorównał dwa lata starszej Tożsamości. Nie mogę pojąć tej internetowej opinii, bo dla mnie jest on podniesieniem przygód Jasona Bourne'a na nowy - wyższy poziom.

Zacznę od oceny scenariusza. Ten jest jeszcze bardziej skomplikowany i bardziej dopracowany niż poprzednio. Ukrócenie wątku romantycznego, który i tak nie miał szans na dalszą rację bytu, było fantastycznym posunięciem. Dodatkowo dawało to nową motywację dla Bourne'a co gwarantowało świeżość, a nie nudną powtórkę z rozgrywki. Sekwencje akcji biją na głowę poprzednika. Nie tylko jest ich więcej, a naciągane są mniej (Jason tym razem nie trafia faceta w głowę spadając z klatki schodowej), ale także w przeciwieństwie do filmu Limana mamy spektakularną sekwencję finałową. Mowa o pościgu w Moskwie, który w mojej opinii jest najlepszym pościgiem samochodowym w historii kina (znakomita muzyka, zdjęcia, montaż, nowatorskie użycie mobile-car, i fantastyczne zakończenie - coś genialnego).

Jednak ani scenariusz, ani akcje, ani elementy techniczne, czy też nowe ciekawe postacie nie zmieniłyby tego filmu tak jak zrobiła to jedna osoba. Jest nią Paul Greengrass, który zasiadł na stołku reżysera i dodał nowy urok tej serii. Spec od kina "dokumentalnego" nadał Krucjacie niezwykły klimat, a chaotyczne zdjęcia z ręki i montaż go idealnie podkreśliły (pasowało to doskonale w scenach walk, pościgów, czy przebłysków wspomnień głównego bohatera). Wszystkie te czynniki sprawiły, że drugi film o przygodach Jasona Bourne'a okazał się świetnym sequelem, realistycznym i emocjonującym kinem akcji - jednym z moich ulubionych filmów. 9+/10


[Obrazek: 105162.1.jpg]

Christopher Nolan miał wątpliwości czy nakręcić trzeciego Batmana, no bo który drugi sequel trzyma poziom poprzedników, a tym bardziej jest najlepszą częścią cyklu? Muszę przyznać, że gdyby to pytanie zadał bezpośrednio mnie to nie miałbym problemów z odpowiedzią. Paul Greengrass dokonał czegoś niemożliwego przebijając dwa poprzednie - znakomite Bourne'y. W ostatniej części trylogii nie tylko poprawił elementy niedoskonałe w poprzedniku, ale także potrafił wrócić do początków i pokazać nam wiele odniesień do Tożsamości - co nie było łatwe, bo właściwie poza wspomnieniami i dwoma członkami obsady nic w tej części nie wiązało z pierwszą. To właśnie pierwsza rzecz, która pozytywnie zaskakuje w Ultimatum. Wstawki z poprzednich filmów, rozważania Bourne'a opisującego swoje motywacje z poprzedniej części, paszport Gilberto de Piento (pojawiający się na sekundę w Tożsamości), projekt Black Briar (o którym mówi Abbott na końcu Tożsamości), aż w końcu wplątanie ostatniej sceny z Krucjaty w finałową akcję, to coś co mnie - fana serii - cieszy niesamowicie. Warto jeszcze wspomnieć o "po finale" będącym hołdem dla ostatniej akcji z pierwszej części i dialogu Jasona z Pazem, który był swoistym odniesieniem do przedśmiertnego tekstu Profesora.

Kolejnym poprawionym elementem są sekwencje akcji. Poprawić coś co wydawało się doskonałe było rzeczą wręcz niemożliwą, a jednak Greengrassowi się udało. Scenariusz filmu tak jak i w poprzednikach był zawiłą historią szpiegowską, ale akcji znalazło się w nim zdecydowanie więcej, oczywiście zrealizowanej w najlepszy możliwy sposób. Od początku film zaczyna się "z grubej rury" na lotnisku Heathrow, potem przystanek na potyczkę w Madrycie, następne nie czekamy nawet kwadrans aby zobaczyć coś czego jeszcze w tej serii nie widzieliśmy - akcję w Tangerze. 15 minutowy pościg po dachach miasta zwieńczony pojedynkiem dwóch agentów, w trakcie którego nie pada nawet słowo wypowiedziane przez którąkolwiek z głównych postaci to coś co wbija w fotel! Jeśli w Krucjacie znajdował się IMO najlepszy pościg w historii kina, to w Ultimatum mogę śmiało wskazać najlepszą scenę walki (Bourne kontra Desh). Po tym mamy chwilę uśpienia, aby przejść do finału w Nowym Jorku. Ten akurat nie jest czymś wyjątkowym (jak już wspomniałem fantastycznie prezentuje się wplecenie ostatniej sceny poprzedniej części w przedstawiane wydarzenia), bo pościg jest dość krótki i lekko modyfikuje zakończenie tego z Krucjaty, ale nie to się liczy. Liczy się wspomniany wyżej "po finał", który jest świetną kulminacją wydarzeń przedstawionych na przełomie trzech filmów.

Pierwsza część kończyła się zamykając historię w optymistyczny sposób. Druga odnosiła się do jednej ze scen w filmie i była swoistą furtką do kontynuowania historii Jasona Bourne'a. Ostatnia scena Ultimatum przebija poprzednie dwa zakończania, pokazując jaki był wpływ działań głównego bohatera na przestrzeni trzech filmów w fantastyczny sposób. Melodia z piosenki Moby'ego puszczana tuż przed rozpoczęciem napisów końcowych jeszcze nigdy nie brzmiała tak zajebiście. Idealne zakończenie trylogii, której każda kolejna część jest lepsza od poprzedniej. 9+/10


PS: W latach 80-tych powstała jeszcze telewizyjna - bardzo wierna - adaptacja Tożsamości Bourne'a. Oglądałem ją już jakiś czas temu dlatego nie podejmowałem się tu pisania jej recenzji.

Odpowiedz
Podpisuję się pod każdym zdaniem;)

Odpowiedz
Twoje wyjaśnienie sprawia, że i tak to jest dziwne:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
To uzasadnię to tak. Przy wszystkich recenzjach podaję na dole ocenę w skali 1-10, żeby nie było później pytań: "Ej, oceniłeś [tytuł] na 4 gwiazdki, czyli ile mu dajesz w 1-10?". Teraz łapiecie?

Odpowiedz
Dżizas, kogo obchodzi twój system oceniania?
Chcesz tu zabłysnąć, wdaj się w ciekawą dyskusję. Nie przeklejaj swoich recenzji z gwiazdkami.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Jak cię nie obchodzi to po co się o nim wypowiadasz już w drugim temacie? Moje recenzje, moje gwiazdki, moja sprawa. Jak macie dalej pisać nie na temat, tylko o moim sposobie oceniania to lepiej nic nie piszcie.

Odpowiedz
Ja mam tylko jeszcze jedno pytanie nie związane z tematem, ale dotyczące twoich gwiazdek. W jaki sposób przeliczasz gwiazdki na cyfry? Skąd wiesz, ze 3 gwiazdki to akurat 4/10 itp:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Wysłałem ci PW, żeby nie ciągnąć tutaj tego offtopu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Seria Piątek trzynastego (Friday the 13th) Anonymous 70 24,506 07-10-2025, 16:27
Ostatni post: raven.second
  Independence Day: Resurgence (Roland Emmerich) 2016 Danus 389 70,726 22-08-2023, 19:31
Ostatni post: Dr Strangelove
  Opowieści z Narni- Baśniowa seria Danus 38 16,024 04-07-2023, 10:17
Ostatni post: OGPUEE
  Seria "Clerks" Kevina Smitha Pelivaron 46 8,935 12-05-2023, 02:52
Ostatni post: Mefisto
  Seria Cloverfield military 392 72,500 05-03-2023, 10:03
Ostatni post: Debryk
  Seria Fantastic Beasts... [Potterverse] Grievous 358 68,880 16-04-2022, 00:10
Ostatni post: Grievous
  Seria Sherlock Holmes (2009-2020) Anonymous 222 46,011 06-04-2022, 10:52
Ostatni post: Bucho
  Seria The Purge (2013 - 2018) Mierzwiak 69 23,108 28-11-2021, 10:03
Ostatni post: Snappik
  Underworld (seria) Lawrence 20 7,067 17-11-2019, 16:55
Ostatni post: shamar
  Inferno (2016) reż. Ron Howard Juby 24 7,341 25-02-2017, 17:35
Ostatni post: Juby



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości