Seria Insidious (2010-2018)
#1
[Obrazek: 7361289.3.jpg?l=1299122738000]

Wielokrotnie trafiałem na opinie, jakoby Insidious było jednym z najlepszych (najlepszym) horrorem ostatnich lat, filmem autentycznie przerażającym i tym podobne. Do tego typu opinii trzeba oczywiście podchodzić z rezerwą, zwłaszcza że Amerykanie robią w portki z byle powodu (patrz: Paranormal Activity, swoją drogą Insidious to film tych samych producentów), no ale że w rolach głównych wystąpili Patrick Wilson i Rose Byrne, pomyślałem że może faktycznie jest to coś niezłego, nawet pomimo osób reżysera i scenarzysty Piły. Byłem w błędzie.

Zaczyna się nieźle, choć już od pierwszych sekund Wan serwuje mega przesadzoną muzykę (zbyt mocno inspirowaną Lśnieniem) i strrrraszną Babę za oknem. Że co? To ma być straszne? Ale jakoś o tym zapomniałem, bo oto Wilson i Byrne razem z trójką dzieci wprowadzają się do nowego domu i zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Przyznaję, w kilku momentach filmowi udaje się wytworzyć nawet niezgorszą atmosferę grozy (najlepszy jest chyba moment w którym
Jeden z ich synów wpada w tajemniczą śpiączkę i stopniowo film zbacza na tor, w którym z potencjalnego horroru zamienia się w groteskową komedię. Duch chłopca tańczący sobie do muzyki z gramofonu? Matka (Barbara Hershey) Wilsona, która bez żadnego uzasadnienia ma sen częściowo wyjaśniający fabułę? W tej scenie zresztą okazuje się, co się dzieje z ich synkiem - czai się przy nim
Jakby to skomentować? Nie wiem, a to dopiero początek atrakcji, bo w następnej scenie reżyser wprowadza dwójkę Ghostbustersów ze śmieszną aparaturą, którzy przerzucają się jakimiś pseudozabawnymi (!) tekstami. Mało tego, jednego z nich zagrał scenarzysta Leigh Whannell. Pamiętacie pierwszą Piłę? Tak, to on raczył nas tam swoim pożal się Boże aktorstwem. Ponieważ film jest zrzynką min. z Poltergeista, wezwane zostaje Medium.

Nie wdając się zbytnio w szczegóły, czeka nas baaardzo dokładne wyjaśnienie tego co się dzieje z chłopczykiem (przy którym zacząłem już poważnie zgrzytać zębami), na jaw wychodzi mroczna tajemnica z przeszłości (przy której zacząłem zdzierać sobie szkliwo) i bekowa scena seansu spirytystycznego. Ale to nic, bo oto nadchodzi finał, w którym twórcom puszczają wszystkie hamulce -
Nie mogło zabraknąć oczywiście antyzaskakującego twista na koniec okraszonego łopatologicznymi flashami, mimo, że rzecz jest w 100% czytelna i zrozumiała.

Nie wiem, może nie zrozumiałem intencji twórców, bo gdzieniegdzie czytam o jakimś udanym powrocie do horrorów z lat 70-tych i tym podobne bzdety, włącznie z tym jakoby Insidious był filmem strasznym (bo jest, ale strasznie zły). Tanie zdjęcia, absurdalna muzyka, zagubiony Patrick Wilson, który momentami gra tak, jakby nie słyszał co mówi druga osoba w danej scenie (serio, WTF?), wreszcie ROTFLowe rozwiązania fabularne, choć za śmieszność tego filmu obarczam bardziej reżyserię i realizację niż pomysły jako takie, w odpowiednich rękach może i coś by z tego wyszło.

Zawartość kiczu w kiczu przekraczająca dopuszczalne normy, niestety nie jest to kicz sprawiający radość z obcowania z nim, wręcz przeciwnie.

Odpowiedz
#2
W ostatni weekend miałem nieprzyjemność to coś zobaczyć. Dotrwałem jakoś do momentu, w którym
Potem wyłączyłem ten syf i usunąłem z dysku. Jedynym plusem tego seansu jest to, że nabrałem chęci, by po raz wtóry obejrzeć "Changeling" z 1980.

Odpowiedz
#3
To jest jak z "Drag Me To Hell" albo trylogią "Evil Dead" albo kupuje się te hektolitry kiczu albo nie, raczej nikogo nie pozostawi to obojętnym. Porównanie do "starych horrorów" wzięło się pewnie z olbrzymiego dystansu wobec nurtu "torture porn", w "Insidious" znowu straszą cienie, dźwięki czy postacie wystylizowane na surrealistyczne zmory. Aż dziwne, że ten całkiem zgrabny horror zaserwowali twórcy dwóch największych koszmarków współczesnego kina grozy czyli serii "Piła" i "Paranormal Activity".

Wan nadal ma problemy z prowadzeniem postaci i niestety nadal wierzy w aktorski talent swojego przyjaciela ale ma smykałkę do schizowego pokazywania prozaicznych rzeczy np pokoju ze śpiącym dzieckiem czy domu pogrążonego w ciemnościach. Ma też fantazję, wyśmiany Darth Maul czy babcia ze świeczką to według mnie projekcja dziecięcych lęków, bardzo psująca do tematyki filmu. Do tego mimo typowego dla tego reżysera topornego flashbacka uwielbiam ostatnią scenę gdzie udało się świetnie oddać niemy krzyk prawdziwego przerażenia.

Odpowiedz
#4
(13-07-2011, 18:12)Szaman napisał(a): uwielbiam ostatnią scenę gdzie udało się świetnie oddać niemy krzyk prawdziwego przerażenia.
Przyznaję, to akurat wypadło dobrze.

Swoją drogą uderzyło mnie, jak bardzo momentami Rose Byrne przypomina Gillian Anderson :)


Odpowiedz
#5
A ja jestem na TAK i to nawet bardzo. Prawdopodobnie będę odosobniony w swojej opinii, ale Insidious miejscami wygląda jak gęsty, nieprzebajerowany horror z początku lat 80, śmiało nawiązujący do klasyki gatunku. Poltergeist? Jasne. Lśnienie? Spoko. Film jedzie na schematach, ale było to dla mnie:
a) strawne
b) bardzo klimatyczne (moment jak Wilson wchodzi do domu Dartha Maula - swoją drogą lepszy on niż standardowy szatan z rogami - jest tak masakryczne klimatyczny, że całość można kroić tasakiem)
c) zrealizowane po ludzku - kamera z szerokokątnym obiektywem daje czadu w wielu scenach, wszystkie sceny "z reala" są bardzo naturalne, a z drugiej strony niepokojące, pulsujące od napięcia.

Zgodzę się, że film ma kilka momentów słabych. Zaliczam do nich przede wszystkim geeków z fanfilmu Ghostbusters, którzy udają szpeców, a niedaleko im do obsady jakiegoś Scary Movie. Przyznam, że w tym momencie zdębiałem, bo całość zmieniła wydźwięk o jakieś 180 stopni, by później wrócić na właściwe, choć trochę inne tory. Po drugie zakończenie jest trochę lipne, bo przewidywalne.

Aktorsko jest i dobrze i źle. Główna para daje radę (nie wiem skąd te awersje do Wilsona), dzieciaki raczej nieinwazyjne, pani-egzorcysta na początku tragicznie potem lepiej, pogromcy duchów zdyskwalifikowani za debilkowaty imydż, matka w porządku (a w jednek scenie bardzo na plus:)).

Film Wana jakimś cudem mi się spodobał, ma wiele momentów powodujących gęsią skórkę, bardzo klimatycznych, surrealistycznych, fantastycznych. Mogło to być lepiej sklejone, ale ja się wkręciłem.

Jak dla mnie mocne 7/10

BTW. Właśnie doczytałem, że budżet wyniósł półtorej bańki. Geniusz!

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#6
Do tego przy tym budżecie film zarobił już na całym świecie 88 mln$ więc Oren Peli po raz kolejny trafił na interes życia.

Odpowiedz
#7
Nosz kurvia maść, wykasowałem, audio było nagrywane chyba przez komórkę, bo bym napisał do kiedy, do której minuty i sekundy, "Insidious" był najzwyczajniej w świecie straszny. Tak jest: straszny, ni mniej ni więcej. Walić wszystko, do czego można się przyczepić, ponieważ w tym akurat przypadku, ciary łażące po udach w trybie regularnym, były moim osobistym markerem siły oddziaływania tego na wskroś oldskulowego horroru.
Błędy? Ujawnienie dziwacznej, demonicznej postaci, którą słusznie przyrównujecie do Dartha Maula - to jest żenujące, tak jak PRAWIE wszystko, co następuje po zakończeniu jednego z najbardziej ekspresyjnych i dziwacznych filmowych seansów spirytystycznych.
Ta powyższa zjebka "Insidious" jest dla mnie zupełnie niezrozumiała.
7/10 Bardzo mocna siódemka. Strach pomyśleć, co gdyby Wan jeszcze przykręcił o jeden obrót gwintu klimat swojego filmu i zrezygnował z motywów charakterystycznych dla nowoczesnego kina grozy. W zasadzie to one kaleczyły ten, mimo wszystko, bardzo dobry i bezceremonialnie uruchamiający stare strachy w człeczym mózgowiu, film. Scena przy kołysce. Już ona jedna grzmoci nieprzeciętnie. Stara szkoła.

Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
#8
Schemat goni schemat, nie ma w tym filmie nic zaskakującego czy ciekawego. Miejscami Naznaczony był wręcz śmieszny jak choćby postać Darth Maula. Zamiast straszyć nudzi. Oczywiście na końcu musieli na siłę wcisnąć z dupy wzięty twist, który jest beznadziejny. Jedyne co mi się podobało to pomysł z podróżami astralnymi, ale niestety samo wykonanie pozostawia wiele do życzenia.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#9
Heh, dawno sie tak nie wystrachałem na żadnym horrorze grozy. Poważnie, film jest ogólnie zły, jakoś dziwnie nakręcony, momentami jedzie ostrymi sucharami, ale za to kurewsko straszy - Wan to słaby rezyser, ale ma łeb do klimatycznych i w ciul niepokojacych scen/ujęć. Momentami osiąga to za pomoca gromkopierdnej muzy, momentami jakiegoś fajnego myku z kamerą, innym razem czymś tak dosłownym, ze az włosy stają deba na klacie - z ocena może byc problem, bo jak pisałem film jest raczej zły, ale jak ktoś lubi sie bać duszków i innych goblinów to polecam - pare scen świetnych, końcowka ma mega klimat - w ogole to podczas senasu miałem nieodparte wrażenie, że jak ktoś w Holly miałby troche oleju w głowie, to tak właśnie wyglądalby nowy Fredi (jest zresztą nawiązanie) i wtedy ten cały rimejk byłby jakoś sensownie uzasadniony i co najważniejsze, wywołujący autentyczny strach u widza. A tak dali film do kotleta. No nic, filmik Wana zły ale mimo wszystko niezły, lubie ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#10
Co za nieoglądalny kupsztal! Włączyłem z nastawieniem, że będzie głupie, ale klimatyczne i straszne. Niestety - jest głupie do punktu śmieszności (przestylizowane, tandetne "duchy" rządzą), a na dodatek nudne. W drugiej połowie ledwo udało mi się ujść z życiem, bo myślałem że od ziewania rozerwie mi gębę. Dialogi są koszmarne, aktorzy - poza Rose Byrne - znudzeni i pozbawieni energii, zdjęcia niespójne: w jednej chwili klasyczne, w drugiej kręcone z ręki i jakością przypominające Paranormal Activity. A propos - dowolna część PA zjada Insidiousa na śniadanie. W zasadzie dowolny film, z którego Insidious bezczelnie kopiuje (sporo tego) zjada go na śniadanie. A zakończenie to już szczyt szczytów - taniocha rodem z wietnamskiego bazaru. 2/10 - z wielkiej łaski, głównie z uwagi że jak na swój budżet wyglądał całkiem nieźle. Choć w pierwszej chwili byłem gotowy wystawić 0/10 - bo to jeden z najgorszych filmów XXI wieku.

Odpowiedz
#11
Do momentu hipnozy i "wyjscia z siebie" byl to naprawde dobry horror. Mozna sie wystrachac. Problemem byli komiksowi pomocnicy ktorzy sie w pewnym momencie pojawili. Natomiast od momentu hipnozy robi sie nedza, do tego "stwór" cienki jak sik pająka, a zakonczenie tandetne. Do momentu pojawienia sie pomocnikow 8-9/10, od momentu pojawienia sie pomocnikow do hipnozy 6-7/10. Od czasu hipnozy do końca 3-4/10. Pierwsza połowa jest bardzo dobra, potem sie psuje, pod koniec już nędza.

Odpowiedz
#12
Widzę po opiniach (wyjąwszy Militarego, bo ta jest cokolwiek ekstremalna), że z "Insidious" jest jak z nierówną płytą, czyli: kilka nagrań ok, kilka całkowicie do dupy, a jedno lub dwa, to arcydzieła lub coś zupełnie wybornego.
Mus oglądnąć raz jeszcze, natomiast za Dartha Maula, hipnozę i idiotyczną metafizyczną wędrówkę, Wan powinien sterczeć w dybach przez kilka dni :)


Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
#13
Nie rozumiem pozytywnych opinii na temat pierwszej połowy filmu, czy choćby części bez Ghostbustersów. Przecież aktorstwo jest koszmarne, dialogi drętwe, a scenariusz kopiuje scena po scenie inne horrory - nie ma tu ani jednego oryginalnego pomysłu, a pierwszych 20 minut to kropka w kropkę Paranormal Activity 2 (tylko że gorsze). Ta płyta jest tak zdarta, że sam już nie mogę jej słuchać.

Odpowiedz
#14
(03-08-2011, 17:27)military napisał(a): Nie rozumiem pozytywnych opinii na temat pierwszej połowy filmu

Bo z tobą military jest jak z sedziami skoków narciarskich. Twoja opinia jest jedna z opinii skarajnych,
ktore sie odrzuca, aby miec rozsadny werdykt ;)


Odpowiedz
#15
Bardzo lubię skrajne opinie, ale akurat ta mi nie pasuje - i to z jednego podstawowego powodu: "Insidious" wywoływał u mnie ciarki podskórnego lęku i nic na to nie mogłem poradzić.
Oczywiście, że był wtórny, cholernie wtórny - kalka na kalce, jak odbitka z wielu matryc, ale jako horror się sprawdził. Po kilkunastu minutach przestałem na to zwracać uwagę. Wnerwiłem się i rozczarowałem dopiero po seansie spirytystycznym.

Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
#16
U mnie ten film jedyne co wywoływał to ziewanie. Jest jednak pewien walor Naznaczonego, może służyć jako kalambury, gracze oglądają i zgadują z jakich filmów co skopiowano :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#17
Jedni ziewają, a innym Wan skasuje melatoninę, bo muszą spać przy lampce.
Wszystko zależy od tego, co kogo boli. Tyle razy czytałem, że ludzie zlewali, nie przymierzając, "The Shining" ciepłym moczem, bo nie wywołał w nich żadnego nawet niepokoju. To samo z "PA", że nie wspomnę o filmach wzbudzających o wiele bardziej głęboko penetrującą grozę.
Mnie na ten przykład kopnął ostatnio "Wakewood", a to z tego samego powodu, co niegdyś "Pet Cematry" Kinga (książka, bo film nie ruszał, no może poza Zeldą). Jaki powód? Banalny: pośmiertny comeback całkowicie odmienionych charakterologicznie bliskich. Ten temat, odpowiednio ujęty, nieodmiennie wzbudza we mnie jakieś lęki.
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
#18
Może to dlatego, że od dawna nie było dobrego horroru, "Naznaczony" tak mi się podobał. Prawie cały film jest kalką "Ducha" Tobe'a Hoopera czyli dziecko w niebezpieczeństwie, pogromcy duchów i rodzic vs zło. Ale jest to na tyle posępne, klimatyczne i straszne (zwłaszcza pierwsza połowa, do przybycia ghostbusters), że wypada pochwalić Wana za robotę. Zwłaszcza, że film jest praktycznie bezkrwawy, a akurat ten twórca efekty gore lubi. Już prolog jest z gatunku "what the f..k?!" - dziecko śpi i jakaś starucha je obserwuje ze świeczką w dłoni. Tu nie tylko chodzi o realizację, ale również jakiś podświadomy lęk przed zaśnięciem, bo, a nuż, ktoś będzie na nas czychał. I film tylko pogłębia ten lęk. Niestety, dyscyplina, zarówno reżyserska, jak i scenariuszowa kruszy się w momencie pojawienia się wspomnianych wcześniej pogromców duchów, którzy rozluźniają atmosferę. Do tego dochodzi scena tuż po seansie spirytystycznym, gdzie dużo się dzieje (i dużo lata po pokoju), ale sensu w tym niewiele. Na szczęście sam finał jest upiorny, choć Darth Maul śmieszy od początku do końca. Mogli lepiej wymyślić to coś.
Podsumowując - choć film ma swoje wady, to jednak straszy jak cholera, a że tego od horroru się wymaga przede wszystkim, gotowy jestem mu dać 8/10.

Odpowiedz
#19
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#20
Kolejny paranormal od Wana? Łykam bez popity. Jak utrzyma poziom pierwszej części, będzie spoko.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Hellraiser (seria) military 133 20,090 30-04-2026, 16:21
Ostatni post: slepy51
  A Quiet Place (2018) reż. Jim Halpert Paszczak 102 17,586 02-08-2025, 10:54
Ostatni post: Pelivaron
  Koszmar minionego lata - seria Scheckley 3 473 22-07-2025, 00:14
Ostatni post: Mefisto
  Koszmar z ulicy Wiązów (seria) Azgaroth 94 20,055 24-04-2025, 19:40
Ostatni post: Bucho
  Hereditary (2018) Szaman 68 14,484 23-10-2024, 22:31
Ostatni post: OGPUEE
  Child's Play (seria) slepy51 21 6,646 26-11-2022, 03:55
Ostatni post: shamar
  Apostle (2018) reż. Gareth Evans Paszczak 13 4,059 12-05-2022, 02:31
Ostatni post: shamar
  Wolfman (2010) reż. Joe Johnston Gieferg 26 6,547 16-10-2021, 00:32
Ostatni post: OGPUEE
  Nightmare on Elm Street (2010) AdiPio 75 18,774 27-04-2018, 23:13
Ostatni post: shamar
  Blind Dead - seria hiszpańskich horrorów z lat 70. military 3 1,856 30-07-2016, 17:54
Ostatni post: military



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości