Pan Drzewo
Liczba postów: 1,811
Liczba wątków: 14
Za nami emocjonalne epicentrum opowieści, Ozymandias Sukcesji. Zdarzenie zapowiedziane już w pilocie serialu, punkt zwrotny i pierwszy z finałów. Śmierć Logana musiała nadejść, a jednak wzięła mnie kompletnie z zaskoczenia. Genialnym wyborem scenarzystów okazało się narzucenie widzom perspektywy rodzeństwa i dawkowanie informacji; wpierwej niby absurdalny żart, przechodzący następnie w koszmar. Cios znienacka, burza w środku ciszy na morzu, kompletna rozsypka emocjonalna dzieciaków dukających ostatnie słowa do ojca, który pewnie już przekroczył wrota Hadesu. Logan Roy - multimilioner, magnat, zdobywca, skurwiel, tyran, gigant, wyrodny ojciec, socjopata, wielki człowiek - zminimalizowany do leżącego kawałka mięcha. Zero godności w obliczu śmierci, bez wrażenia domknięcia jakiegoś rozdziału, rozliczenia z dziełem życia. Kostucha nagle nadeszła i Logan zniknął. Uczucia pustki i beznadziei dopełniło medium "telefoniczne", za którego pośrednictwem Tom informował młodych o gasnącym tacie - mechaniczne, technologiczne cacko zwiększające dystans między ludźmi, odzierające zgon starego z jakiegokolwiek sentymentu.
Znając twórców i serwowany ich piórem cynizm, nie wierzę w choćby namiastkę "pozytywnego" zakończenia. Wspólny tulas po oświadczeniu dla prasy to zapewne ostatni moment zjednoczenia rodzeństwa. Życzyłbym im "zwycięstwa", bo w najgorszym dniu ich życia byli jednocześnie najbardziej ludzcy, ale to się nie może dobrze skończyć. Król Lear odszedł pozostawiając żądne władzy potomstwo, rozgrywka wciąż trwa. Z największą przyjemnością obejrzę pozostałe odcinki, ale szczyt serialu został już osiągnięty. Do trzeciego sezonu miałem drobne zastrzeżenia i trochę psioczyłem na fabularne kręcenie się w kółko. W czwartym stało się to, czego oczekiwałem i jestem zachwycony, 10/10 to za mało. W s04e03 wygrali wszyscy, a najbardziej Sarah Snook. Logan Roy pozostanie moją ulubioną postacią, a rola Coxa to serialowy panteon - w jednym rzędzie z Walterem, Vicem, Tonym, Nate'm i Alem.
Trzy najlepsze odcinki w historii? Bardzo być może.
11-04-2023, 16:09
Stały bywalec
Liczba postów: 1,132
Liczba wątków: 0
Na razie cały sezon to najlepsza rzecz, jaką widziałem w TV od dawna, a może i od zawsze. Oglądając materiały zza kulis czuć, jak duża jest świadomość twórców i aktorów na temat tego, jak prowadzić te postacie. Jestem pod wrażeniem tego, jak potrafią budować historię na podstawie pojedynczych zdań, mimiki przemyconych w krótkich ujęciach. Moc niektórych dialogów jest olbrzymia.
Bardzo podobało mi się skontrastowanie ekipy profesjonalistów zatrudnionych przez Logana i miotających się dzieciaków, kompletnie nieprzygotowanych do prowadzenia firmy.
Ciekawi mnie, jak ustawi się Tom, który jest jedną z moich ulubionych postaci (nie w sensie jakiejś sympatii tylko jego character arc i tego, jak wyrąbuje sobie pozycję w tej rodzinie). Wydaje się, że ma przechlapane i spróbuje zmienić stronę wracając do Shiv, która potrzebuje wsparcia. Nie ukrywam, że brakuje mi trochę wygarnięcia przez niego tego, jak go traktowała aczkolwiek jego zemstę w finale S03 przyjąłem z zadowoleniem.
Ciekawi mnie również, czy Kerry odegra jeszcze jakąś rolę - miga gdzieś tam w midi season trailer.
The key of joy is disobedience.
11-04-2023, 20:24
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
3 odcinek był chyba najlepszym z całego serialu, ewentualnie top2 albo top3.
11-04-2023, 20:48
Stały bywalec
Liczba postów: 6,878
Liczba wątków: 6
Współczuję, jeśli ktoś tu wpadł przed obejrzeniem odcinka, ale dawno żaden odcinek nie dostarczył tak dobrego argumentu za tym, że premiera odcinka co tydzień jeszcze ma się dobrze i ma niewątpliwą przewagę nad bindżowaniem całych sezonów.
Mam wrażenie, że przy powtórce na spokojnie, mogą wyjść jakieś większe czy mniejsze rysy na krysztale i pewnie nie był to tak wybitny odcinek, jak piszą niektórzy, ale... wow, dawno mi rak nie zaimponował żaden myk scenariuszowy. Zaskoczenie, zaskoczeniem, ale fakt, że nie sprawiało wrażenia celu samego w sobie i przede wszystkim stosunek prostoty pomysłu do siły oddziaływania. To się otarło o geniusz. Prosty, wydawałoby się oczywisty (ktoś zna podobnie niepozornie, niefilmowo wprowadzony taki twist?) zabieg, idealnie też pasujący do natury tego zdarzenia (tak to się przecież dzieje w życiu). Zdarzało mi się pewnie pauzować film lub serial z niedowierzania, ale nie pamiętam, żebym miał ochotę przewinąć kilka sekund do tyłu, żeby się upewnić czy się nie przesłyszałem. I ostatecznie nie przewinąć, żeby nie wyskakiwać z serca (he he) akcji. Jednocześnie nie był to twist z dupy, wręcz przeciwnie, po fakcie wydaje się bardziej logiczny niż cokolwiek innego co się wydarzyło nie tylko w tym odcinku.
11-04-2023, 22:06
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-04-2023, 22:14 przez PropJoe.)
.
Liczba postów: 27,984
Liczba wątków: 62
Uwaga, uwaga, zacząłem nadrabiać i wczoraj skończyłem pierwszy sezon. Jest dobrze, może i bardzo dobrze, ale do wybitności jednak trochę daleko. Sezon niby 10 odcinków porządnej długości, a mam wrażenie jakby się to wciąż powoli rozkręcało - sam nie do końca wiem czy to dobrze i skąd u mnie takie oczekiwanie, chyba po wszelakich opiniach oczekuję cudów i mam nadzieję, że pierwszy sezon to tylko podbudowa do tychże. Chociaż z drugiej strony dziewczyna z którą to oglądam widziała już trzy sezony i mówi, że to już się rozkręciło i żebym nie oczekiwał jakiejś wielkiej zmiany.
Najmocniejszy punkt to chyba dialogi, które miejscami potrafią być wybitne, zwłaszcza gdy ktoś wygarnia drugiego co mu na wątrobie leży tak jak tekst Logana do Shiv o tym czemu jest z Tomem.
Nie przekonują mnie za to postaci i właśnie wobec nich mam oczekiwania, że się rozwiną. Przykładowo taki Roman póki co jest dosyć jednowymiarowy: utracjusz pełnymi garściami czerpiący z pozycji i majątku zapewnionego przez rodzinę, wielki cynik, który chamstwem przykrywa wszelkie swoje ewentualne problemy. Póki co wszystko po nim spływa, ale można się domyślać, że w końcu coś go zaboli i się ta postać otworzy. Kendall to dobry, ale pozbawiony luzu i pewności siebie chłopak, do tego przeżarty ambicją. Connor równie dobrze mógłby cały sezon siedzieć na tym swoim ranczu i niewiele by to zmieniło, więc najciekawsze dla mnie jest Shiv.
Pierwszy sezon oceniam na takie naciągane 8/10
12-04-2023, 09:57
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Po wczoraj potrójnie unikam tego tematu, bo widzę, że lata jakiś tekst, że dotarli tu do szczytu kinematografii (pewnie nie licząc 3 odcinka The Last of Us), a wolałbym jednak nie naciąć się na jakiś ostry opis fabuły. Twój post mnie ośmielił.
Jestem na podobnym etapie, chociaż ciut dalej, bo w połowie serii drugiej.
Też nie czuję wybitności i chyba wiem dlaczego - jest to historia jednocześnie realistyczna (więc odpada doświadczenie czysto eskapistyczne), ale i kompletnie oderwana od rzeczywistości 99,9% ludzi na świecie. Ciężko mi przez to się angażować emocjonalnie. To jednak nie stanowi dla mnie problemu, bo takie obserwacyjne doświadczenie w tym wypadku jest fascynujące. Przy czym dla mnie ten serial okazał się czymś kompletnie innym niż zakładałem. Nie w kontekście treści, ale tonu i wywoływanych reakcji. Myślałem, że tu będzie obraz poważnej rozgrywki na szczytach władzy w gigantycznej korporacji, co będzie niosło za sobą niesamowity ciężar. Tymczasem esencja faktycznie jest taka, ale zamiast przytłoczenia, to tutaj jest ogromna ilość humoru. Ciężkiego, brutalnego, mrocznego i gorzkiego, ale nadal bardzo zabawnego. W zasadzie jest to chyba najśmieszniejsza komedia jaką oglądałem od bardzo dawna. Tym bardziej, że śmieszność sytuacji spektakularnie zderza się właśnie z ultra wysoką pozycją wszystkich bohaterów. Niesamowite odświeżenie po takim np. The Last of Us, gdzie kij w dupie tej produkcji mnie od niech odpychał całkowicie. Tutaj dzieją się rzeczy poważne, ale w atmosferze niemal absurdalnej. Absurd jednak jest czysto sytuacyjny i wynika wprost z charakteru postaci - wszyscy mają wielkie osobowości, ego każdego bohatera przerasta większość populacji - więc jak toczą oni swoje spory, to nikt nie ma nawet w najdalszych planach używania hamulców. Skutkuje to więc nawet wątkami fekalnymi, bo nieustanne wyzywanie się i próby obrażenia tak głębokiego, żeby zabolało u rdzenia, to dla nich za mało. Gdyby to rozgrywało się w środowisku bezrobotnej śląskiej rodziny, to pewnie byłaby mowa o największym dramacie egzystencjalnym świata, a wrażliwi widzowie by płakali 4 razy na minutę. Tutaj jednak obserwujemy ludzi z tak dziwnego rejestru świata, że to może tylko bawić.
Nie chciałbym się jednak skupiać na tym komediowym aspekcie, bo to wszystko wisi jednak na bardzo skrupulatnie zaplanowanym scenariuszu, który wywołuje na koniec poważne myśli. Punktów zaczepienia do różnych rozważań psychologicznych nie da się przeoczyć, a wspomniana wyżej przez simka scena, gdy Logan rzuca Shiv uwagę na temat jej związku, to tego idealny przykład. Pod tym względem zresztą, to im dalej tym lepiej. W drugim sezonie była na przykład FENOMENALNA rozmowa Toma z dyrektorką telewizyjną, która demaskuje mechanizmy propagandy w mediach, które wcale nie polegają na porannych wytycznych dla wszystkich pracowników. Nie dość, że treściowo jest to uderzenie w sam środek środka, to jeszcze jest to tak świetnie wyłożone. Jest takich momentów tutaj mnóstwo. Mnóstwo, mnóstwo i mnóstwo.
Zacząłem od tego, że nie czuję wybitności, ale pisząc o tym chyba ją poczułem :D
Podsumuję więc dotychczasowe wrażenie tak - mnie ten serial nie wciąga w taki klasyczny dzisiejszy sposób, czyli nie umieram z potrzeby odpalenia kolejnego odcinka. To jednak nie jest przecież minus. Na tej samej zasadzie oglądałem The Sopranos. Wolę się temu przyglądać, wyłapywać cenne drobiazgi, które są tutaj na każdym kroku, niż tylko emocjonować się kolejnymi zwrotami akcji. Kompletnie nie o to tu chodzi. Chociaż i na tym polu w sumie daje to radę, a przykładem niech będzie choćby odcinek z głosowaniem w 1 sezonie.
.
12-04-2023, 11:21
Stały bywalec
Liczba postów: 1,132
Liczba wątków: 0
Simku, moim zdaniem zniuansowanie postaci i sprzeczne motywację jakie nimi często miotają to jedna z najmocniejszych stron Sukcesji i myślę, że w drugim sezonie będziesz pod tym względem usatysfakcjonowany.
Srebrniku, fajnie to opisałeś, natomiast zgodnie z powiedzeniem kto pracował w korpo i choć trochę zna top management, ten się w cyrku nie śmieje :) Dla mnie to wszystko jest ultra realistyczne i nie trzeba do tego znać przedstawicieli old money, wystarczą zwykłe bogole i pomnożyć razy 100. It's funny because it's true. Ale jest to gdzieś tylko powierzchnia, a pod nią jak napisałeś skrupulatny scenariusz. Może dlatego dla mnie to top 3 seriali a trzeci sezon wybitny, bo to dodatkowo mocno we mnie rezonuje. Ja dużo bardziej wierzę w bohaterów w Sukcesji niż dajmy na to w House of Cards.
The key of joy is disobedience.
12-04-2023, 12:49
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-04-2023, 12:50 przez deymos.)
Stały bywalec
Liczba postów: 6,878
Liczba wątków: 6
Z jednej strony nie powiedziałbym, że postaci są jednowymiarowe a ich relacje proste. Szczególnie na linii Tom-Shiv psychologia wybija się ponad przeciętność. Roman też może nie jest jakiś mega zniuansowany, ale poza oczywistą powierzchownością klauna, rozpuszczonego dzieciaka przykrywającego wulgarnymi żartami pewnie jakieś swoje słabości, ma on na przykład ten element, który go pcha w objęcia Logana z powodów innych niż kasa. Z drugiej strony, nie wydaje mi się, żeby postaci jakoś specjalnie się rozwijały, zmieniały. Próbowali trochę z Kenem. Najciekawszy znowu pod tym względem wydaje się Tom. Ale na dobrą sprawę można sukcesję traktować jako sitcom, oczywiście fabularnie niesitcomowy, ale poza tym nie odbiegający jakoś bardzo od wcześniejszych projektów Armstronga takich jak The Thick of It czy Veep. Czyli przede wszystkim dialogi, absurd itd. Na poziomie historii i intryg nie jest to moim zdaniem jakoś specjalnie wybitna robota scenariuszowa. Po prostu, kilka fajnie wymyślonych postaci i relacji między nimi, świetnie zagranych, dialogi mieszające Sorkina z brytyjskim humorem i masą bluzgów. No i twisty, w sumie dosyć podobne od początku, a przynajmniej oparte na podobnym schemacie. Tylko tyle i aż tyle.
12-04-2023, 13:07
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Realistyczne to wszystko jest i to bardzo. Wiem o tym. Mnie dystansuje jakoś - ale w taki zdrowy sposób, bo wzbudza to chyba większą fascynację - jedynie skala pozycji bohaterów. To są absolutni bogowie bogów. Waystar Royco to można porównać chyba w realnym świecie jedynie z jakimś Disneyem czy Amazonem. Gigant nad gigantów. Nawet będąc jakimś prezesem oddziału w Niemczech czy Francji nie dotyka się poziomu, na którym siedzi Logan.
Swoją drogą Logan to postać wybitnie fascynująca. Z jednej strony skonstruowany jest on dość prosto, bo jest bliżej do końca niż dalej, więc o jakichkolwiek przemianach nie ma mowy. Pewnie 99,99% populacji świata dawno byłaby na jego miejscu emerytami zachwyconymi swoimi osiągnięciami. On jednak już nie umie odpuścić. Kiedy nie rozgrywa spraw biznesowych, to rozgrywa rodzinę. Jest w nim sporo z psychopaty, bo kiedy odwala swoje najbardziej odklejone akcje (boar on the floor) to nawet nie ma w nim takiej sadystycznej chorej satysfakcji. Wydaje się, że każde upokorzenie przez niego serwowane ma jakiś cel i ma mu coś dać. Człowiek bez grama refleksji, skrajnie skupiony na celach, które sobie wyznacza. Przywykł do życia na ekstremalnych rejestrach napięcia i już nie ma cudu, żeby z tego zszedł. Przy okazji to w zasadzie jedyna postać w serialu, która jest zależna wyłącznie od siebie, gra na siebie i nie musi ani na sekundę brać pod uwagę zdania swojego otoczenia. Dopiero w sytuacjach, gdy musi się zderzyć z kimś zewnątrz zaczyna się jego gra. Fascynujący był odcinek w 2 sezonie, gdy pojechali do innej firmy na spotkanie zapoznawczo-negocjacyjne i Logan musiał siebie oraz wszystkich wsadzić w role innych ludzi. Genialne rzeczy się tam działy
.
12-04-2023, 13:24
Stały bywalec
Liczba postów: 1,132
Liczba wątków: 0
Poszedłbym dalej - Logan po prostu we wszystkim widzi biznes. Jego relacje z dziećmi są przez niego używane jedynie w charakterze narzędzia, czysto instrumentalnie, bo wie, jak zależy im na uznaniu ojca i relacjach z nim i nawet to traktuje jako walutę w transakcji. W ten sposób ich rozgrywa, testuje ich lojalność oraz przydatność, sprawdza coś.
The key of joy is disobedience.
12-04-2023, 14:06
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Coś w tym jest. Typ człowieka, który nigdy nie obniża gardy, jest zawsze skoncentrowany i w zasadzie nigdy nie odpoczywa.
Co mnie jeszcze w tym serialu wzięło z zaskoczenia, to podejście do wątków seksualnych. Kino i telewizja przyzwyczaiły, że gdy historia dotyczy władzy i pieniędzy, niezależnie od czasu akcji, to zawsze jest w tym pełno seksu. Tutaj natomiast ten wątek się przewija rzadko, a do tego w bardzo nietypowy sposób. BARDZO
.
12-04-2023, 15:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-04-2023, 15:57 przez srebrnik.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,132
Liczba wątków: 0
Będą i typowe momenty, jeśli chodzi o rozwiązania fabularne. Jednak seks jest obecny. Bo jeśli chodzi Ci o epatowanie na ekranie, to faktycznie nie ma tego dużo.
The key of joy is disobedience.
12-04-2023, 16:04
.
Liczba postów: 27,984
Liczba wątków: 62
(12-04-2023, 13:24)srebrnik napisał(a): To są absolutni bogowie bogów. Waystar Royco to można porównać chyba w realnym świecie jedynie z jakimś Disneyem czy Amazonem.
Nie do końca z tym Amazonem, ale oni urośli akurat nienormalnie w porównaniu do klasycznych amerykańskich korpo. Popatrzmy na liczby: wycena Amazona to ponad 1 bln$, Disney to okolice 180 mld$, a w pierwszym sezonie Kendall dostaje propozycję, aby sprzedać swoje udziały za 500 mln$. Pytanie ile ich ma? Jeśli 10% to firma jest warta raptem 5 mld$, jeśli 1% to 50mld$. Swoją drogą do zrozumienia wszystkich gierek z pierwszego sezonu bardzo mi brakowało czytelnej informacji kto ma jakie udziały w Waystar Royco, przez co byłem trochę zagubiony w ostatnich dwóch odcinkach, bo nie wiedziałem jaka jest sytuacja, poza tym, że no Kendall z dwoma ziomkami planuje przejęcie, ale jakie mają na to szansę to muszę się dowiedzieć z reakcji Logana.
12-04-2023, 16:13
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
10% to chyba byłoby bardzo dużo w tym wypadku. Coś bardziej właśnie 1-2 mam wrażenie. Nie wiem.
Tam jeszcze jest myk, że część akcji wynika z udziałów w tym funduszu rodzinnym. To się jakoś sumuje?
--
Te Disneye Amazony to przyznam, że tak rzuciłem z czapy. Nie znam wycen. Chodziło mi tylko o światową skalę i gigantyczne pole wpływów firmy.
.
12-04-2023, 16:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-04-2023, 17:09 przez srebrnik.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
(12-04-2023, 16:13)simek napisał(a): (12-04-2023, 13:24)srebrnik napisał(a): To są absolutni bogowie bogów. Waystar Royco to można porównać chyba w realnym świecie jedynie z jakimś Disneyem czy Amazonem.
Nie do końca z tym Amazonem, ale oni urośli akurat nienormalnie w porównaniu do klasycznych amerykańskich korpo. Popatrzmy na liczby: wycena Amazona to ponad 1 bln$, Disney to okolice 180 mld$, a w pierwszym sezonie Kendall dostaje propozycję, aby sprzedać swoje udziały za 500 mln$. Pytanie ile ich ma? Jeśli 10% to firma jest warta raptem 5 mld$, jeśli 1% to 50mld$. Swoją drogą do zrozumienia wszystkich gierek z pierwszego sezonu bardzo mi brakowało czytelnej informacji kto ma jakie udziały w Waystar Royco, przez co byłem trochę zagubiony w ostatnich dwóch odcinkach, bo nie wiedziałem jaka jest sytuacja, poza tym, że no Kendall z dwoma ziomkami planuje przejęcie, ale jakie mają na to szansę to muszę się dowiedzieć z reakcji Logana.
W pierwszym odcinku 4 sezonu chyba było mówione że każdy z nich ma po 2-3%, co się sprowadzało łącznie do 5-6 mld $ przy kupnie przez GoJo.
Czyli całość została wyceniona na ok. 50 mld $, z pozostawieniem Loganowi kontroli nad ATN?
Do korpo pokroju Disneya nie mówiąc o Amazonie to daaaaleko. Logan Roy był niby luźno wzorowany na Rupercie Murdochu, a GoJo na zakupie przez niego MySpace.com?
12-04-2023, 22:57
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Jestem tym z każdym odcinkiem bardziej zachwycony. Już chyba oceniam to jako arcydzieło. Odcinek z konferencją biznesową w drugim sezonie to jest absolut jakiś. Brak wad
--e
Już się tak mnie nie czepiajcie o tego Amazona i Disneya :D Kumam, że przesadziłem. Jednak wrażenie i tak pozostaje we mnie to samo - jest to skala biznesu nieosiągalna dla 99% ludzkości
.
12-04-2023, 23:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-04-2023, 23:20 przez srebrnik.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
A ja nie będę ukrywał, że śledziłem ten serial prawie wyłącznie dla Logana Roja. Po tym co wydarzyło się w s04e03, spadła mi trochę motywacja do oglądania. Cała reszta wydaje się pustą gadaniną. Words are just nothing. Complicated airflow.
13-04-2023, 16:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-04-2023, 16:44 przez Mental.)
.
Liczba postów: 27,984
Liczba wątków: 62
Jadę sobie dalej, jestem w połowie drugiego sezonu i cóż, poziom jest utrzymany, nie jest ani gorzej ani lepiej niż w pierwszym sezonie. Dla mnie to raczej taka telenowela z życia bogaczy, na poważnie (chociaż wiadomo, elementy komediowe są) i świetnie zrobiona, ale wciąż telenowela. Nie widzę podstawy do peanów i nazywania tego najlepszym serialem ostatnich lat. Jest po prostu bardzo dobrze.
Oddzielne pochwały dla scenarzystów i aktorów za fenomenalne wykorzystania słowa "aha" w którego używaniu lubuje się wiele postaci :) Niesamowite ile treści można nim przekazać.
20-04-2023, 09:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-04-2023, 10:00 przez simek.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Nie widzę podstawy do nazywania tego najlepszym serialem ostatnich lat
I słusznie, bo najlepszy serial ostatnich lat to bezdyskusyjnie "Zero Zero Zero". Nie wiem, czy po roku 2010 powstała równie dobra produkcja. Może (a raczej na pewno) pierwszy sezon "True Detective" pasowałby do tej elitarnej puli seriali.
20-04-2023, 11:20
.
Liczba postów: 27,984
Liczba wątków: 62
Nie chcę zmieniać tematu w wyliczankę najlepszych seriali, ale muszę podać swój ranking ostatnich lat, czyli powiedzmy, że start serialu po 2013.
True Detective, pierwszemu sezonowi jako jedynemu serialowi dałbym 10/10, wszystko poniżej to 9/10
The Young Pope i The New Pope
Big Little Lies S1
Trust
The Little Drummer Girl
Czarnobyl
The Third Day
The Dark Crystal: Age of Resistance
Jeśli doliczyć dokumentalne, to:
The Vietnam War
The Last Dance
The Beatles: Get Back
Sukcesji tutaj nie ma i raczej nie będzie, chyba, że poziom poszybuje do góry.
20-04-2023, 11:51
|