14-10-2010, 20:31
|
The A-Team (2009?)
|
|
Ten film jest ekstremalnie głupi, plany Hannibala są bardziej szalone niż Murdock, a akcja to przeplatanie nieczytelnych walk 1 vs 1 i dennego CGI. Expendables wygląda przy nim jak dokument o działaniach sił specjalnych. Twist przewidziałem po 10 minutach, a najciekawszym bohaterem jest bad guy. Ale mimo wszystko nie mogę do doszczętnie zjechać - ma parę sympatycznych zagrywek i fajnie zgraną obsadę (oprócz drewnianego Baracusa). 4/10
Naprawdę żałowałem, że nigdy nie jest pokazane objaśnianie planów przez Hannibala. Musiałoby to wyglądać następująco:
Hannibal: Ok, Buźka, przyczepiamy ci pod kolana kółka od rolek i dajemy supermagnes. Włączasz go będąc w kanałach, kiedy przejeżdża nad tobą ciężarówka. Wylatujesz ze studzienki i przyklejasz się do podwozia, jadąc na swoich kółeczkach. Wyrzucasz trochę ninja-gwiazdek i załatwiasz w ten sposób ciężarówkę za tobą. B.A. - rozpędzasz się na motorze i zeskakujesz z niego tak, żeby prześlizgnął się pod kołami pierwszej z ciężarówek i załatwił dżipa. Buźka: Hannibal, jesteś popier****, to ciebie powinno się zamknąć w zakładzie, nie Murdocka. Hannibal: Przechodzimy do fazy B. Będzie nam potrzebny kontener z wyciętym dnem, trzy dźwigi z manetkami od zdalnego sterowania i dwa samochody, które eksplodując polecą w przeciwne strony i zrobią z ognia znak "X"... 14-10-2010, 22:15
Chyba powinieneś zacząć pisać scenariusze :wink:
Hollywood Cię kupi :)
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."
15-10-2010, 00:21
Jeden piszę, ale na własny użytek, Hollywood by go spierniczył wybuchami i jakimś głupim twistem pod koniec.;)
15-10-2010, 09:00 military napisał(a):Buźka: Hannibal, jesteś popier****, to ciebie powinno się zamknąć w zakładzie, nie Murdocka. Zaraz, ale akcja w dokach to był plan Buźki. BTW. to kolejny film idealnie nadający się do cyklu 50 prawd. 1. Wariaci mogą spokojnie służyć w oddziałach US-Army. W zakładach psychiatrycznych zamyka się ich dopiero po zlikwidowaniu jednostki w której działali. 2. Amerykańskie zakłady psychiatryczne znajdują się wyłącznie na terenie Niemiec. 3. Ryby bezpieczniej łowić na dynamit niż na prąd. Itd. itd. Dobra. O filmie powiedziano w tym wątku już wszytko co się dało powiedzieć. Padaczkowy montaż, kiepskie CGI, przegięte akcje z czołgiem i w porcie itd. itd. Od siebie dodam tylko że niezła była scena 3D :cool: (choć niezbyt pomysłowa). Całość to takie naciągane 3/10 15-10-2010, 10:49 kwasibor napisał(a):BTW. to kolejny film idealnie nadający się do cyklu 50 prawd.Średnio. "Drużyna A" już jako serialowy pierwowzór to był twór absurdalny i niepoważny. Trudno się czepiać czegoś, co ma być głupie i twórcy nie ukrywają, że takie jest. Przynajmniej dla mnie, pisanie prawd polega na wybieraniu filmu, który teoretycznie miał być czymś ambitniejszym, a został rękawem, z którego wyciąga się kolejne kwiatki.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 15-10-2010, 11:18
Hitch, przecież serialowa drużyna to poważne, ekstremalnie realistyczne dzieło kryminalno-sensacyjne w porównaniu do kinowej wersji. Tutaj wszystko jest niesamowite przegięte, mimo wszystko aż takiego wariactwa w serialu nie było. I to raczej nie dlatego, ze nie mieli CGI.
15-10-2010, 12:21
Było wariactwko, było. Np. jak przyczepili worki od śmieci do krzeseł, wpuszczali tam powietrze z suszarek do włosów i przelecieli nad murem. W filmie kinowym mamy po prostu większą skalę.
A co do łowienia ryb dynamitem - nie raz już coś takiego widziałem, tylko nie wiem gdzie. 15-10-2010, 13:18
Czuję się jakbym obejrzał męskie Aniołki Charliego w reżyserii Michaela Baya.
3/10 15-11-2010, 21:19
To nazywam pozytywnym zaskoczeniem. Czytając komentarze przed seansem spodziewałem się filmiku, o którym zapomnę chwilę po wyłączeniu go, a tu proszę. Naprawdę dobrze się bawiłem, chętnie powrócę, z jeszcze większą chęcią obejrzę sequel (o ile jakiś powstanie, możliwe, że nie), że o postawieniu DVD na półce nie wspomnę. Pokłady pozytywnie durnego humoru i takiej też akcji (scena z czołgiem chociażby czy mój ulubiony tekst o strzelaniu w 3D), do tego rewelacyjny Murdock i tylko ciut gorszy Hannibal. Buźka i B.A. wypadli nijako (przy czym Barracus wraca do łask w przeciętnym skądinąd finale), no i wątek romansowy pasował do "Drużyny A" jak pięść do nosa - i to chyba jedyne "ale" jakie mam. W swojej kategorii 9/10.
23-12-2010, 21:39
:shock:
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 24-12-2010, 01:52
Nie ma to jak konstruktywna odpowiedź. :)
I zgadzam się z Kurtem! Tylko oceny może bym takiej nie wystawił. 24-12-2010, 03:02
Jakby Barracusa i Buźkę zrobiono z większym "jajem" i wywalono ten bzdurny motyw romansowy, który nijak się ma do filmu i wygląda jakby go doczepiono na siłę to może i byłoby więcej i uznałbym za najlepszy seans stricte rozrywkowy roku, i żałował, że się do kina nie wybrałem. :razz:
A co do "przegięć ewidentnych" - kupuję Martina Riggsa, który na piechotę goni z karabinem samochód, kupuję Johna McClane'a, który lata po rozwalonym szkle na bosaka i jeszcze z terrorystami walczy, kupuję masę jeszcze większych bzdur w filmach z Jamesem Bondem - czemu miałbym nie kupić bzdur, które mi serwuje "A Team"? :) 24-12-2010, 16:31 Kurt Steiner napisał(a):kupuję Johna McClane'a, który lata po rozwalonym szkle na bosakaPorównujesz coś tak trywialnego (i możliwego. sero! :roll:) do kretyńskiej , łamiącej wszelkie prawa fizyki i logiki sceny z czołgiem? Raczysz żartować. 24-12-2010, 16:36 Cytat:kupuję Martina Riggsa, który na piechotę goni z karabinem samochód, kupuję Johna McClane'a, który lata po rozwalonym szkle na bosaka i jeszcze z terrorystami walczy,kupuję masę jeszcze większych bzdur w filmach z Jamesem Bondem - czemu miałbym nie kupić bzdur, które mi serwuje "A Team"? Jak w ogóle można to porównywać? No jak? Cytat:i żałował, że się do kina nie wybrałem.ja żałuję że się wybrałem zamiast jakiegoś ripa obejrzeć... 24-12-2010, 16:40 Cytat:Jak w ogóle można to porównywać? No jak? Cytat:Porównujesz coś tak trywialnego Pierwsze głupoty z tych filmów, jakie mi do głowy przyszły. A jest ich sporo więcej, jak i w większości filmów akcji z lat 80./90. - oglądając "A Team" czułem się jakbym właśnie oglądał jakiegoś actionera/shootera z tamtego okresu. Cytat:łamiącej wszelkie prawa fizyki i logiki Jak będę chciał obejrzeć realistyczny film sensacyjny to po taki sięgnę. Przy "Drużynie..." dostałem to, czego oczekiwałem - świetnej, odmóżdżającej rozrywki. I jako takowa film sprawdza się dla mnie wybornie. 24-12-2010, 16:54 Kurt Steiner napisał(a):Pierwsze głupoty z tych filmów, jakie mi do głowy przyszłyAle jakie głupoty? Facet nie ma butów, a na podłodze wszędzie wala się szkło. Głupie to by było, gdyby się tym szkłem nie pokaleczył. 24-12-2010, 16:57
No może z tą sceną akurat zły przykład (choć jak dla mnie umiejętności regeneracyjne Willisa i jego ciągła werwa w walce z terrorystami takie znowu realistyczne nie są).
Ale mogę w jej miejsce wstawić pościg betoniarką z "Beverly Hills Cop 2", Matrixa, który w "Commando" w pojedynkę rozwala prywatną armię wroga czy dowolną inną sekwencję akcji z filmów tamtych dwóch dekad. Chodzi o to samo. Realizmu w tym za grosz, ale ogląda się fajnie. I o to chyba chodzi w kinie tego typu. 24-12-2010, 17:06 Kurt Steiner napisał(a):Realizmu w tym za grosz, ale ogląda się fajnie. I o to chyba chodzi w kinie tego typu. Zgadzam się. Chodzi tu głównie o akcje i sposób w jaki ta akcja się toczy. Dla mnie serialowa Drużyna A wymiata. Ale film Carnahana nie odbiega zbytnio od pierwowzoru. Obawiałem się że twórcy nie dadzą rady. A tu miłe zaskoczenie. Wszyscy głowni aktorzy srawdzili się dobrze w swoich rolach. Zwłaszcza Copley w roli Murdocka. Szkoda ze van Baracusa miał tak krótką rolę :P Nie było jakiś zbędnych scen, cały czas akcja szła do przodu, coś sie działo, film ogólnie bardzo dobrze zrobiony, no i ten niezapomniany motyw muzyczny z filmu :) Myślę że zabrakło troche więcej nawiązań do serialu, ale i tak trzyma poziom w swoim gatunku - 8/10 09-01-2011, 00:25
Porównań uniknąć się nie da, więc i ja nie zamierzam ich unikać. Serial miał power, film go nie ma i próbuje to sprytnie kamuflować odwołując się kilkakrotnie do muzycznego motywu przewodniego z serialu. Za pierwszym razem jasne wzbudziło to u mnie westchnienie i sentyment, ale za drugim i trzecim już nie. Najlepiej wypadli Liam Neeson bo jako John 'Hannibal' Smith ma plan na każdą ewentualność i okazję (czyli tak jak powinno być), oraz Bradley Cooper jako Porucznik Templeton 'Buźka' Peck bo to kobieciarz który umie się dobrze ustawić w życiu (czyli tak jak powinno być). Rozczarowała za to mnie totalnie reszta, Mr. T nie do zastąpienia a Murdock za mało szalony i zwariowany. Gdzie te dialogi (potyczki) z B.A. Baracusem znane z serialu ?, brakuje też lepszej i zabawnej sceny z zaciągnięciem B.A. Baracusa do samolotu. Gdzie również MacGyveryzm dyżurny A ?, ta scena z częściami w bazie to moim zdaniem zdecydowanie za mało. Na dodatek van Drużyny A, symbol serialu pojawia się w filmie na krótko i zostaje zniszczony co jest dla mnie czysta profanacją. Sens powstania tego filmu w takiej formie widzę tylko jeden, chęć zarobienia na znanym na świecie tytule. The A-Team ma końcówkę która sugeruje sequel, ale jednak ten pewnie nie powstanie bo film okazuje się klapą.
08-08-2011, 18:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-08-2011, 18:42 przez Kinomaniak.) |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |







