Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,636
Liczba wątków: 67
(04-07-2013, 15:55)desjudi napisał(a): Bardziej mnie zastanawia dlaczego właśnie The Lone Ranger?
Osobiście liczę na to, że w końcu wygłupy Deppa oraz rozbuchane opowieści kolesia o imieniu Gore (fuckin GORE!) przestały się sprzedawać. Ileż można.
04-07-2013, 17:24
Stały bywalec
Liczba postów: 10,444
Liczba wątków: 5
(04-07-2013, 15:37)Martinipl napisał(a): podchodzę do tego w taki oto sposób: jak mega napompowane budżety z mega znanymi nazwiskami nie będą już przyciągać widowni, tona oczojebnego/niepotrzebnego CGI się przeje, zaczną powstawać filmy skromniejsze, ale z większa treścią i takie, które zapamięta się na lata, jak to onegdaj było. W tej chwili widzę, że w ciągu roku wytwórnie wydają z 10 razy więcej kasy na filmy niż 10 i więcej lat temu, a jakość kina spada - to takie trzepanie kasy na siłę - upychają premier wielkich produkcji wierząc, że wystarczy wydać tyle i tyle a matematyka zadziała jak trzeba. Nie, i tak przejechał się Disney z JC i w ten sam sposób powinni przejechać się na LR. Zresztą, nie żebym był hejterem Deepa, ale facet w obecnej formie odrzuca - wszędzie ta sama rola ctrl+c i ctrl+v.
Wątpię. Klapa "The Lone Ranger" i prognozowany średni wynik "Pacific Rim" tylko utwierdzą wielkie wytwórnie w przekonaniu, że nie warto zabierać się za oryginalne scenariusze (chociaż film Verbinskiego to tak naprawdę filmowa wersja serialu sprzed lat) i lepiej produkować Transformersy 7 i Szklane pułapki 11. Niestety żart z dwudziestą częścią "Szczęk" (z drugiego "Powrotu do przyszłości";), i to w 3D(!), staje się rzeczywistością.
04-07-2013, 18:16
Dużo pisze
Liczba postów: 384
Liczba wątków: 4
Oprócz Django to jescze True Grit odniosło mega sukces (ale chyba troche przez wzgląd na obecność braci Coen) - 170 baniek w USA i 250 mln. $ na świecie. Z Lone Rangerem może być tak, że po prostu ma cienką kampanię promocyjną. Znajomi raczej o filmie nie słyszeli, w TV też rzadko puszczają reklamy :D.
Red, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Aug 2012.
05-07-2013, 00:29
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Piątek:
1. Despicable Me 2 - $30.2 million
2. The Lone Ranger - $10.7 million
porażka staje się faktem.
06-07-2013, 17:58
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
och fuck - no to Disney popłynął drugi rok z rzędu.
loading podpis...
07-07-2013, 15:15
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
W pięć dni zarobił żałosne 48 mln.
Mam tylko nadzieję że ta kolejna disneyowska klapa w żaden sposób nie wpłynie na TRON 3.
07-07-2013, 20:31
Captain Skullet
Liczba postów: 20,446
Liczba wątków: 128
Wpłynie czy nie, whatever, po tym co prezentowało Legacy, kolejnych częsci nawet nie zamierzam oglądać za to zastanawiam się czy wpłynie na PoTC5 (którego nadal jestem ciekaw, szczególnie że Marshall już nie będzie reżyserował) w szczególności na wysokość budżetu.
07-07-2013, 21:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-07-2013, 21:40 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
Moim zdaniem abstrahując od jakości filmu, na jego klapę (jak również klapę następnych filmów familijnych Deppa) może mieć wpływ jego życie osobiste. Nie wiem czy śledzicie to co sie dzieje w amerykańskiej popkulturze, ale Depp tym, że rzucił Vanessę, zostawił dzieci, zaczął się bawić z 2 razy młodszą modelką bardzo sobie nagrabił w tamtejszej prasie kolorowej. To może przejść u Clooney'a który występuje w filmach dla dorosłej publiczności. Ale przecież nie zabierzesz swoich dzieci do kina na film z facetem, który kilka miesięcy wcześniej porzucił swoje dzieci (które do tego są dokładnie w wieku targetu tego filmu) oraz publicznie ogłasza w telewizji i prasie, że "powiedział swoim dzieciom, że już nie kocha ich matki" i "po 50-ce facetowi wszystko wolno i niczym nie musi się przejmować".
09-07-2013, 22:38
Captain Skullet
Liczba postów: 20,446
Liczba wątków: 128
Cytat:Ale przecież nie zabierzesz swoich dzieci do kina na film z facetem, który kilka miesięcy wcześniej porzucił swoje dzieci
Wisi mi totalnie to co aktor robi w życiu prywatnym i nie ma to najmniejszego wpływu na to czy się wybiorę, czy nie wybiorę do kina na film z nim. I podejrzewam, że zdecydowana większość też ma na to wy***ane :)
09-07-2013, 23:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-07-2013, 23:26 przez Gieferg.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,127
Liczba wątków: 57
Ciebie to wali, lecz być może amerykańskie społeczeństwo na takie detale zwraca uwagę, gdy decyduje na jaki film wybierze się w weekend z pociechą.
Mnie klapa tego filmu cieszy, świetne efekty, ale oglądać po raz kolejny Sparowa to już człowieka szlag trafia. Zresztą nie trafia do mnie, familijny western.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
09-07-2013, 23:28
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,675
Liczba wątków: 30
Ale tu jest USraj!
Znaczy... tam.
Ostarcyzm za niewinne źarciki o pedałach czy żydach.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
09-07-2013, 23:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-07-2013, 23:31 przez shamar.)
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
(09-07-2013, 22:38)soldamn napisał(a): Nie wiem czy śledzicie to co sie dzieje w amerykańskiej popkulturze, ale Depp tym, że rzucił Vanessę, zostawił dzieci, zaczął się bawić z 2 razy młodszą modelką bardzo sobie nagrabił w tamtejszej prasie kolorowej.
Jak już to nie dla modelki tylko Amber Heard, a dwa przecież to nie jest tak, że jak rozstał się Vanessą Paradis to zostawił dzieci same i nie ma z nimi kontaktu. Przecież nie tak wygląda sytuacja kiedy rodzice się rozstają.
Ale, że to może mieć wpływ, to akurat w przypadku Amerykanów wcale bym się nie zdziwił.
Mnie akurat też to mało obchodzi i nie oceniam aktorów po kolorowej prasie czy jakiś tam głupich plotach z TMZ.
09-07-2013, 23:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-07-2013, 23:45 przez Lawrence.)
Nowy
Liczba postów: 475
Liczba wątków: 0
ROTFL
Dla Disneya jak znalazł, idealny aktor na intensywną kampanię marketingową.
10-07-2013, 01:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-07-2013, 01:37 przez unknown.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
RASIŚCI! WSZĘDZIE RASIŚCI!
[ tu był adekwatny obrazek, ale pono się nie wyświetla ]
10-07-2013, 13:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-07-2013, 15:54 przez military.)
Dużo pisze
Liczba postów: 541
Liczba wątków: 4
Dajcie spokój. Przecież jest tu nawet cytat cytatu samego Theodora C. Van Alst'a Jr. - dyrektora Kulturowego Centrum Rdzennych Amerykanów w YALE ! ! ! ! Czyli facet musi mieć rację.
Streszczenie King Konga i tak najfajniejsze: "big black monkeys who are obsessed with teeny white ladies"
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."
10-07-2013, 22:22
Stały bywalec
Liczba postów: 13,563
Liczba wątków: 77
Widzę, że nie ma odważnych, którzy przyznaliby się do wydania hajsu na ten film więc wyjdę przed szereg...
Film jest naprawdę OK. Cała ta jazda amerykańskich krytyków, wylewających na Verbinskiego i Deppa szczyny jest dla mnie niezrozumiała. Lone Ranger to wciąż blockbuster, ale zrobiony naprawdę z sercem i jajem. Verbinski wyciska max z PG-13 i miejscami przecierałem oczy ze zdumienia, ile udało się osiągnąć pod cenzorską batutą. Czego tu nie ma? Body count liczony w dziesiątki, wycinanie serc, krew, pogruchotane przez końskie kopyta ciała, rany postrzałowe, odlewanie się kałboja do wiadra, chlanie, dziwki, tytoń etc. No po prostu sama micha się cieszy, że ktoś jeszcze tam w tym Hollywoodzie myśli i nie idzie na przegięte kompromisy. Oczywiście przemoc jest miejscami dość umowna, ale jak już ktoś ginie to wiadomo od czego (czyt. nikt tu nie pada od podmuchu wiatru jak u Nolana).
Film kupiłem już od pierwszej, dość zaskakującej klimatem sceny - ta staje się niejako fundamentem fabuły i pozwala wczuć się w opowiadaną historię. Po drugie - Lone Ranger wygląda REWELACYJNIE. Zdjęcia to majstersztyk, liczba zajebistych kadrów ociera się o pół miliona ;) Do tego masa fajnych aktorów na drugim planie - James Badge-Dale (zajebisty), Barry Pepper (nieco komediowy występ, ale dał radę), W. Earl Brown (Dan Dority z Deadwood!) i James Frain, którego ciężko poznać ze względu na kilometrowy zarost i usyfione zęby.
Sama akcja przywodzi na myśl Skrzynię Umarlaka. To ten sam, charakterystyczny styl (czyt. szybko, dynamicznie, z masą kaskaderki i przegiętymi motywami), więc jeśli nie cierpicie takich zagrywek - musicie zacisnąć zęby. Samej akcji nie ma też tak wiele jak sugerowały zwiastuny. Historia nie pędzi przed siebie, choć jest naturalnie sztampowa i przewidywalna. Verbinski starannie buduje climax, czerpie z Wild Westu sporo motywów i przemiela na swój sposób. Bardzo mi się to spodobało. Pomimo 140 minut projekcji - dupa nie bolała, więc to dobry znak.
No i jeszcze William Fitchner - brawurowo zagrana rola twardego skurwysyna i świetna charakteryzacja.
Teraz z rzeczy mniej przyjemnych:
- Depp niesamowicie wkurza momentami.
- Z całym szacunkiem, ale jeśli ten film miał 250 milionów budżetu to wypada tylko pośmiać się z producentów. Ten materiał nigdy nie miał prawa być na tyle dochodowy, aby utopić w to tyle kasy. Poza wstępem i ostatnimi 20 minutami Lone Ranger nie wydaje się być przesadnie drogi. Chyba, że piasek z pustyni Navajo jest wyjątkowo kosztowny....
- zdecydowanie za mało żartów z koniem. Koń był the best.
- Za mało Jamesa Badge Dale'a
- Verbinski przegiął z pierwszą sceną akcji, zwłaszcza jej zakończeniem (jedyny większy kwas tego obrazu)
- przewidywalność, przewidywalność, przewidywalność...
- fragmentaryczne pójście na skróty, teleporty postaci z miejsca na miejsce "bo tak" itp.
7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
20-07-2013, 15:49
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
(20-07-2013, 15:49)Snappik napisał(a): Widzę, że nie ma odważnych, którzy przyznaliby się do wydania hajsu na ten film więc wyjdę przed szereg...
Jak to nie ma? Jestem autorem tego tematu i bileciki na wtorkowy pokaz już mam zarezerwowane. Za bardzo lubię Verbinskiego, aby dać się zrazić jakimś amerykańskim krytykom. Plus przeczytałem recenzje na filmwebie i teraz znam i Twoją recenzję i wszystko wskazuje na to, że Amerykanie bezceremonialnie załatwili dwa spoko blockbustery (Lone Ranger, Pacific Rim) i wybrali Adam Sandlera.:/
20-07-2013, 16:02
Użytkownik
Liczba postów: 141
Liczba wątków: 1
Sam nie wiem jak ocenić ten film. Z jednej strony wyszedłem z kina w miarę zadowolony i z poczuciem, że nie wywaliłem pieniędzy w błoto, z drugiej, przez cały seans coś mi w tym obrazie nie grało - na szczęście nie na tyle, żebym nie czerpał z filmu przyjemności, bo mimo wszystko to bardzo dobra, przygodowa produkcja.
Cała historia prowadzona jest z perspektywy Tonto, bo to on jest narratorem i chyba tym główniejszym bohaterem. I o ile po trailerach spodziewałem się kolejnego pajacowania Deppa (które pasowało do Piratów), tak mile się rozczarowałem - jasne, są tu maniery rodem z Jacka Sparrowa, ale czuć, że postać jest jednak kimś innym i miło oglądało mi się ją na ekranie - rzekłbym nawet, że polubiłem Tonto. Depp ani mnie ziębi, ani grzeje, ale w tej produkcji nie sposób odmówić mu magnetyzmu i to on ciągnie całą historię do przodu. Nie można się temu dziwić, kiedy partneruje mu Armie Hammer, jako tytułowy Jeździec. Nie zrozumcie mnie źle - nic nie mam do jego aktorstwa, rzekłbym nawet, że sprawdził się w roli (w recenzjach czytałem, jaki to drewniany on jest - zupełnie nie odniosłem takie wrażenia, jasne, nie dał jakiegoś mega występu, ale też nie czułem zażenowania - pasował do postaci), ale tak nudnego charakteru jak John Reid dawno nie widziałem. Will Turner przy nim, to zawadiaka i awanturnik. Rozumiem, że tytułowy jeździec musi być takim komiksowym bohaterem bez skazy, ale można było nadać mu nutkę jakiś oryginalnych cech, żebym mógł chociaż tę postać zapamiętać. Co do komiksowości, wyróżnia się jeszcze William Fichtner - ma obłędną charakteryzację (nawet nie wiedziałem, że to on gra w filmie) i wciela się w dosyć ciekawą personę, mianowicie w Butcha Cavendisha, czyli zimnego i okrutnego sukinsyna - jasne, jak już wspomniałem, to taki typowy westernowy bad-guy z pewną dozą kanibalizmu, ale jego wyczyny oglądało się miło i przynajmniej można go jakoś scharakteryzować. Na plus, występ zaliczyli także Barry Pepper (ten gość może grać dla mnie tylko w westernach - idealnie do nich pasuje), Helena Bonham Carter (która w filmie występowała może 7 minut, mimo iż sygnowano ją jako jedną z głównych postaci). Tom Wilkinson, choć zagrał dobrze, to też jest postacią nudną i jakąś bez wyrazu - ot, kolejny urzędnik, który zakochany jest w kolei. Na nerwach grała mi za to Ruth Wilson jako ukochana głównego bohatera - kobieta sadzi takie czerstwe teksty, że aż się słuchać nie chce. Do tego jej zachowanie jest irracjonalne i aż się prosi, żeby jej ktoś palnął w łeb.
No dobra, ale jaki ten film ma problem według mnie? Wydaje mi się, że reżyser nie do końca chciał wiedzieć, w jaką stronę pójść. Na pozór mamy przygodowy western - jest akcja, bohaterowie strzelają, wywracają się, biegają po pociągach i to jest ok. Ale za chwilę, akcja zwalnia i przenosi nas w o wiele poważniejszy ton, akcentując los zgotowany indianom, czy smutną historię Tonto. Żeby tego było mało, kiedy widz rozmyśla, ze spuszczoną głową nad dramatyzmem takich scen, kamera robi zbliżenie na konia w koronie drzew i wyskakuje slapstickowy humor. O ile przygoda i ten "dramatyzm" dobrze ze sobą współgrają, tak żarty pasują jak pięść do nosa. Jasne, kilka razy uśmiechnąłem się widząc jakiś gag (choćby ten nieszczęsny koń w pewnych momentach śmieszył), ale film wyszedłby o wiele lepiej, gdyby usunięto, albo chociaż jakoś inaczej umiejscowiono te sceny stricte humorystyczne (na przykład więcej połączeń akcji i humoru, jak w końcowej sekwencji)
Nie obejdzie się też bez porównań do piratów - i to nie tylko ze względu na Deppa, czy Verbińskiego, ale same sceny przywodzą na myśl przygody z Karaibów. Kiedy bohaterowie docierają do burdelu, ten wygląda jak Tortuga (jest nawet prawie tak samo sfilmowany), a kiedy Tonto zamykany jest w celi, myślałem, że za chwilę wybiegnie gdzieś pies, trzymający w pysku klucze. Myślę, że pewna doza oryginalności nie zaszkodziłaby filmowi.
Ogółem, prawie do samego końca seansu myślałem, że film mnie rozczaruje, ale wtedy nadeszła, moim zdaniem, rewelacyjna końcówka - muzyka i cała przygodowa akcja zupełnie mnie porwały. Jedyne, do czego mógłbym porównać "pojedynek lokomotyw" to walka w kole w drugiej części piratów z karaibów. Idealne połączenie humoru, akcji i muzyki (która mi się bardzo podobała) i za samą tą scenę podwyższam filmowi ocenę o jeden punkcik. Jeżeli komuś podobała się Skrzynka Umarlaka, myślę, że może śmiało iść na seans. 7/10
PS. mogę tu tylko poświadczyć zdanie Snappika - film ma genialne kadry, które w połączeniu z muzyką robią niesamowite wrażenie.
"Out of the night, When the full moon is bright, Comes the horseman known as Zorro."
20-07-2013, 16:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2013, 21:43 przez Don Diego.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,446
Liczba wątków: 128
Total Lifetime Grosses
Domestic: $81,860,456
+ Foreign: $66,400,000
= Worldwide: $148,260,456
Ciekawe czy Disney w końcu zrozumie, że Piraci z Karaibów na pustyni (czy to w Persji, na Marsie, czy też na dzikim zachodzie) się nie sprzedają i nawet Depp tu nie pomoże.
23-07-2013, 23:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2013, 23:08 przez Gieferg.)
|