Ankieta: Jak oceniasz 1. sezon?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





The Witcher (Netflix, 2019-)
Przynajmniej nie miałbym wrażenia że Geralt romansuje z młodą siksą której daje sobie wleźć na głowę :p

Odpowiedz
Jakby nie patrzeć, nienaturalnie młody wygląd czarodziejek, to jednak książkowy kanon.

Odpowiedz
Młody wygląd, a nie niedojrzały wygląd. Bo problemem nie jest to, że Anya jest mloda tylko, że wygląda niedojrzale. Oryginalna Yennefer wygląda młodo, ale nie jak nastoletnia dziewczynka. Nikt by jej nie traktował poważnie, gdyby wyglądała jak w serialu.

Plus czarodziejki wyglądają raczej "niepokojąco idealnie pięknie", więc powinno być bliżej temu raczej do jakiejś modelki po operacjach plastycznych, a nie kogoś, kto wygląda jak dziewczyna z sąsiedztwa.

Odpowiedz
^^ This

Taka Eva Green w wieku powiedzmy z CR byłaby świetna bo wygląda młodo, ale jednocześnie może grać kogoś, kto przeżył te 100 lat czy ileś. Anya wygląda niedojrzale.

Cytat:Ale ma niezłe cycki, które ochoczo pokazywała w jednym odcinku, więc można jej wybaczyć.

Ok, to jest argument :) Ale jeśli tak, to ja wolę sobie odpalić jakieś pornosa, fabuła i gra aktorska na podobnym poziomie, a cycków jakby więcej.

Cytat:dla jednych backstory Yennefer było przekolorowane i przedramatyzowane, dla innych nie

Sorry, ale to są chvj nie argumenty. Tak to można pisać o wszystkim. Dla jednego kebs jest najlepszym daniem na świecie, a dla innego nie. Backstory Yennefer było przede wszystkim ze scenariuszowego punktu widzenia niepotrzebne i dorobione z powodów ideologicznych, a nie dlatego że tej postaci jest to potrzebne. W dodatku było łopatologiczne, aż bolało.

Cytat:Potem było różnie: np. odcinek o Djinnie, odcinek o szkole Yennefer i ten ze strzygą były świetne pod każdym względem - i scenopisarsko, i realizacyjnie (biorąc pod uwagę budżet)

Inaczej to zapamiętałem. Ale pamiętam... węgorze. Tak, to było świetne scenopisarstwo, masz rację!

Cytat:Na logikę kolejny sezon, mając zwartą fabułę Sagi i większy budżet, powinien być lepszy.

No właśnie logicznie rzecz biorąc zupełnie odwrotnie, ponieważ w pierwszym sezonie natworzono tyle wątków i pozmieniano względem materiału źródłowego tyle rzeczy, że nie ma już możliwości do powrotu do ścisłej ekranizacji i to widać po wieściach z produkcji drugiego sezonu, informacjach o tym kogo zagrają nowi aktorzy (oczywiście jakieś nowe z dupy wyjęte postaci). To jest jak domek z kart - jak wyjmiesz z podstaw kilka z nich to całość się rozwali.

Przy tym jest to jeszcze uzasadniane w sposób obrażający inteligencję widzów, tzn. że niby "inaczej się nie dało", "trzeba było, bo to opowiadania, a musi być jednolita opowieść", co jest oczywiście bzdurą.

Cytat:Książki też są dość nierówne, lubię większość Sagi i opowiadań (poza Sezonem Burz, który jest gorszy ni oba seriale), ale czasem Sapkowski skręcał w motywy a'la Achaja, jakieś Leśne Dziadki itp.

IMO widać że twórcy próbowali zrobić dobry serial i w niektórych odcinkach im wyszło, a w niektórych ponieśli klęskę.

Co? :D Sorry, ale to jest kompletnie nietrafione porównanie. Trzymając się kulinarnych analogii to jest tak jakby porównać budę z kebabem pod dworcem z 1 gwiazdką w Google z restauracją mającą 3 gwiazdki Michelin i napisać "no wiesz, tej restauracji też się przydarzyły słabsze dania" :) To zupełnie nie ta skala. Książki to literacko bardzo wysoki poziom, serial Netflixa to zapychacz jakich wiele na tej platformie pod względem scenariusza, aktorstwa, realizacji. Tego budżetu tam kompletnie nie widać.

IMO widać, że twórcy (a raczej showrunnerka) nie próbowali zrobić dobry serial, tylko swój serial poprawiając to, co poprawy nie wymaga. A że jej umiejętności są marne, bo i do tej pory nie stworzyła nic innego, to nie mogło się to skończyć inaczej jeśli błyskotliwie napisane dialogi które pokochali czytelnicy na całym świecie zamieniasz na jej grafomanię. O Peterze Jacksonie można powiedzieć, że chciał nakręcić dobrą ekranizację LoTR bo był fanem materiału źródłowego, pewnie nie raz wyobrażał sobie jak można nakręcić poszczególne sceny i tę miłość czuć, aż bije z ekranu. A tutaj? Tutaj jest szrot, a showrunnerka zaczęła czytać książki jak się dowiedziała, że będzie za serial odpowiadać. Bez żartów.

(18-10-2021, 20:34)Gieferg napisał(a): Było przede wszystkim zbędne. [...] Yennefer powinna być wprowadzona w momencie, gdy Geralt ją poznaje.

O właśnie. Po co poprawiać coś, co jest bardzo dobre, nie mając do tego talentu? (mowa o Lauren, wierzę że zrobisz z tego lepszy montaż niż pod jej kierunkiem;))
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
(19-10-2021, 08:09)deymos napisał(a): Przy tym jest to jeszcze uzasadniane w sposób obrażający inteligencję widzów, tzn. że niby "inaczej się nie dało", "trzeba było, bo to opowiadania, a musi być jednolita opowieść", co jest oczywiście bzdurą.
Jest - zwłaszcza dla każdego kto zna te książki Sapka, które napisał na podstawie gier. Opowiadania są skonstruowane jak serial - szczególnie "Miecz przeznaczenia". Nawet jest wątek, który postępuje i spaja całość - czyli miłość do Yennfer, która ma przewija się cały czas i ma wpływ na Geralta. Tutaj naprawdę nie trzeba było wielkich zmian (jakie zrobił serial Netfliksa) by przerobić dwa pierwsze tomy na spójny sezon albo dwa - nawet dodając do tego bardziej "epickie" elementy fabuły późniejszych ksiażek jako podbudowe pod dalszą część.

Tylko pewnie taka kameralna miłość do Yennfer była za nudna dla Netfliksa, a to IMO główna część uroku Wiedźmina - bo dużo, szczególnie w drugim tomie, jest tu zwyczajnie obyczajowych historii, a w serialu wszystko musi być rozbuchane i melodramatyczne.

Zresztą nawet jak bardzo chcieli Ciri to mogli zrobić - jak w "Ostatnim życzeniu" - tak, że Geralt opowiada komuś swoją historię, nawet małej Ciri właśnie. Albo klamrę w stylu "Jak poznałem waszą matkę" tylko, że o Yennefer. ;)

Netflix ewidentnie chce zaadaptować gry, a nie książki, które Sapkowski napisał na ich podstawie. I to zrozumiałe, bo gry były pierwsze, ale Sapkowski też miał ciekawy pomysł na ich interpretacje.

Odpowiedz
(19-10-2021, 09:06)Crov napisał(a): Jest - zwłaszcza dla każdego kto zna te książki Sapka, które napisał na podstawie gier. Opowiadania są skonstruowane jak serial - szczególnie "Miecz przeznaczenia". Nawet jest wątek, który postępuje i spaja całość - czyli miłość do Yennfer, która ma przewija się cały czas i ma wpływ na Geralta.

Co ciekawe, taki zabieg "uspójnienia" opowiadań podjęto już wcześniej, kiedy wydawca zdecydował się na pocięcie opowiadania Głos Rozsądku i użycie tych fragmentów jako interludiów między opowiadaniami w zbiorze Ostatnie Życzenie. Oryginalnie opowiadanie jest osobnym bytem, opublikowanym w którymś numerze Nowej Fantastyki, co drzewiej czyniono.

Do tego wątek o którym piszesz i zupełnie nie widzę powodu, dla którego jeden odcinek nie mógłby być jednym opowiadaniem, przygodą w czasie których poznajemy realia świata, niektóre co ważniejsze postaci, samego Geralta. A później ekranizując Sagę formuła nieco by się zmieniła. Dlaczego niby widzowie mieliby się pogubić, czy coś? Podobny zabieg jest w niektórych momentach serialu Elementary. Początkowo są to dość luźno powiązane ze sobą epizody, gdzie w każdym bohaterowie rozwiązują jedną zagadkę, a gdzieś ok. 4 sezonu całość robi się bardziej zwartą i związaną ze sobą historią.

Cytat:Tylko pewnie taka kameralna miłość do Yennfer była za nudna dla Netfliksa, a to IMO główna część uroku Wiedźmina - bo dużo, szczególnie w drugim tomie, jest tu zwyczajnie obyczajowych historii, a w serialu wszystko musi być rozbuchane i melodramatyczne.

Użyłbym nawet określenia prostackie. Ten serial gwałci materiał źródłowy pełny subtelnych aluzji, gier słownych, niedopowiedzeń i zastępuje to prymitywnymi zagrywkami scenariuszowymi, łopatologicznie napisanymi postaciami itd. Jeżeli widzowie dali sobie radę z fabułą GoT w pierwszych sezonach, to spokojnie poradziliby sobie przy tym, tylko to trzeba rozpisać i nakręcić z głową, a przede wszystkim szacunkiem i sympatią do pierwotnego materiału. Lauren zaś ma wyjebane i z pełną arogancją uznała, że zrobi to lepie udowadniając, że całości również nie zrozumiała, bo zaakcentowała w postaciach cechy (lub odwrotnie, pominęła je), które dla późniejszych działań i wydarzeń z Sagi są bardzo istotne. Jak kuriozalnie wypadło spotkanie Geralta i Ciri w wersji Netflixa, tak zupełnie pozbawione ładunku emocjonalnego, od którego aż kipią książki! Nawet w polskim serialu wypadło to znacznie lepiej.
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
deymos napisał(a):Sorry, ale to są chvj nie argumenty. Tak to można pisać o wszystkim. Dla jednego kebs jest najlepszym daniem na świecie, a dla innego nie. Backstory Yennefer było przede wszystkim ze scenariuszowego punktu widzenia niepotrzebne i dorobione z powodów ideologicznych, a nie dlatego że tej postaci jest to potrzebne. W dodatku było łopatologiczne, aż bolało.

Sorry, ale to są chvj nie argumenty. Dla jednego backstory było przede wszystkim ze scenariuszowego punktu widzenia niepotrzebne i dorobione z powodów idelogicznych, a dla drugiego było to tej postaci potrzebne. "Zbijasz" mój argument dokładnie takim samym argumentem.

deymos napisał(a):No właśnie logicznie rzecz biorąc zupełnie odwrotnie, ponieważ w pierwszym sezonie natworzono tyle wątków i pozmieniano względem materiału źródłowego tyle rzeczy, że nie ma już możliwości do powrotu do ścisłej ekranizacji i to widać po wieściach z produkcji drugiego sezonu, informacjach o tym kogo zagrają nowi aktorzy (oczywiście jakieś nowe z dupy wyjęte postaci). To jest jak domek z kart - jak wyjmiesz z podstaw kilka z nich to całość się rozwali.

Nawet jeśli nie będzie ścisłej ekranizacji, to materiał w postaci jednej, spójnej opowieści jest znacznie łatwy do zrobienia niż mix randomowych opowiadań. No i większy budżet sprawi że lepiej to będzie wyglądało.

deymos napisał(a):Inaczej to zapamiętałem. Ale pamiętam... węgorze. Tak, to było świetne scenopisarstwo, masz rację!

No bez jaj, odcinek z djinnem był dobry. Gdyby cały serial stał na tym poziomie, byłbym zadowolony.

deymos napisał(a):Co? :D Sorry, ale to jest kompletnie nietrafione porównanie. Trzymając się kulinarnych analogii to jest tak jakby porównać budę z kebabem pod dworcem z 1 gwiazdką w Google z restauracją mającą 3 gwiazdki Michelin i napisać "no wiesz, tej restauracji też się przydarzyły słabsze dania" :) To zupełnie nie ta skala. Książki to literacko bardzo wysoki poziom, serial Netflixa to zapychacz jakich wiele na tej platformie pod względem scenariusza, aktorstwa, realizacji. Tego budżetu tam kompletnie nie widać.

Książkom dałbym 2 gwiazdki Michelin (przy czym sezon burz dostałby 1,0 gwiazdki w Google).

Serial Netflixa jest wyżej niż typowy zapychacz, ot całościowo takie 5+/10.
Twoje wbijanie tutaj z "hurr durr kto śmie śmieć w ogóle chwalić czegokolwiek w tym paździerzu, przecież ten serial to 0/10" jest słabe.

deymos napisał(a):Jeżeli widzowie dali sobie radę z fabułą GoT w pierwszych sezonach, to spokojnie poradziliby sobie przy tym, tylko to trzeba rozpisać i nakręcić z głową, a przede wszystkim szacunkiem i sympatią do pierwotnego materiału. Lauren zaś ma wyjebane i z pełną arogancją uznała, że zrobi to lepie udowadniając, że całości również nie zrozumiała, bo zaakcentowała w postaciach cechy (lub odwrotnie, pominęła je), które dla późniejszych działań i wydarzeń z Sagi są bardzo istotne. Jak kuriozalnie wypadło spotkanie Geralta i Ciri w wersji Netflixa, tak zupełnie pozbawione ładunku emocjonalnego, od którego aż kipią książki! Nawet w polskim serialu wypadło to znacznie lepiej.

Pierwsze 4 sezony GoT to poziom nieporównywalnie wyższy od Wiedźmina, nie da się ukryć.
Ale też Wiedźmin jest lepszy od 7 sezonu, nie mówiąc o 8 (od którego wszystko jest lepsze).

Z tym że Lauren Hissrich jest miernym wyborem się zgadzam, z tym że ma ona jakąś tam swoją autorską wizję tego co chce pokazać, nawet jeśli jest ona dużo gorsza od książek. Stąd widzę jakąś tam szansę, że sezon 2 będzie znacznie lepszy (oczywiście może być i gorszy, jeśli autorka pójdzie full ideolo, czarne elfy, girl power i tak dalej).

Odpowiedz
(19-10-2021, 10:44)Capt. Nascimento napisał(a): Sorry, ale to są chvj nie argumenty. Dla jednego backstory było przede wszystkim ze scenariuszowego punktu widzenia niepotrzebne i dorobione z powodów idelogicznych, a dla drugiego było to tej postaci potrzebne. "Zbijasz" mój argument dokładnie takim samym argumentem.

Nie bardzo, ponieważ to że backstory jest niepotrzebne jest koronnie udowodnione w materiale źródłowym, gdzie go nie ma i postać Yennefer na tym w ogóle nie traci. Ale muszę się rozpisać, by wyjaśnić mój punkt widzenia.

Wręcz przeciwnie, ona pełni w opowiadaniach i Sadze zupełnie inną rolę - femme fatale pojawiającej się w życiu Geralta i znikającej, a jednak ważnej - to Geralta poznajemy i mamy poznawać dzięki interakcjom z nią. Dopiero później się to zmienia ale dalej jej przeszłość jest zaznaczona w tych kilku zdaniach, które dodają postaci niejednoznaczności. O ile bardziej emocjonalnie działające w książkach jest wyszeptanie w Aretuzie "Nie, ja nie miałam nawet lalki", o ile ciekawiej budujące postać, która do tej pory jest nam pokazywana jako chłodna, władcza, beznamiętna, czasem nawet okrutna. Character arc Yennefer w książkach jest starannie zbudowany, poznajemy tę postać, śledzimy jak tworzy się jej więź z Ciri i jak osoba, którą znaliśmy jako nieczułą staje się w naszych oczach jako czytelnika coraz bardziej "ludzka". Książki ukazały się dawno i duża część z nas zna je doskonale więc łatwo zapomnieć o tym, że fabuła jest prowadzona tak iż przez pewien czas nie wiadomo, czy Yennefer zdradziła Geralta czy też nie.

Rozumiesz teraz, o co mi chodzi? Rozbudowując jej rolę i dodając jej backstory nie dodajesz niczego wartościowego do character arc, niczego czego tam nie było w sensie budowy postaci, za to sporo ujmujesz bo zaburzasz właściwą dla wydarzeń książkowych kolejność i przez to rolę, jaką Yennefer pełni dla fabuły i dla Geralta. Odzierasz postać z tajemniczości i subtelności oraz niuanse fabuły, które tam były bezpowrotnie prymitywnie niszczysz. Gdyby ktoś kumaty wziął się za scenariusz i był showrunnerem, to rozumiałby tę postać i właśnie tak poprowadził wydarzenia, że zarówno dla Geralta jak i dla widza pierwotnie obowiązującą narracją byłoby to, że Yennefer zniknęła wraz z Ciri, prawdopodobnie udając się do Nilfgaardu wyprowadzając Geralta w pole - dopiero potem poznajemy linię fabularną na Skellige i poznajemy jej straszliwą determinację i uczucie do Ciri, kiedy z samobójczą misją rusza na głębię Sedny. Kawał świetnej, emocjonalnej historii. Nie osiągniesz tego, nie wzbudzisz wątpliwości widza, jeżeli od początku pokażesz backstory Yen i że była biednym kopciuszkiem, że od początku jest tak samo ważna dla fabuły i Ciri. To nie jest lazy writing, to jest coś gorszego.

Capt. Nascimento napisał(a):Nawet jeśli nie będzie ścisłej ekranizacji, to materiał w postaci jednej, spójnej opowieści jest znacznie łatwy do zrobienia niż mix randomowych opowiadań. No i większy budżet sprawi że lepiej to będzie wyglądało.

To, że to nie jest mix randomowych opowiadań już wyjaśnialiśmy powyżej. Większy budżet? Żartujesz? To dotychczasowy nie był wystarczająco wysoki???? A i tak wyglądało to momentami biednie jak teatr telewizji. Dlaczego? Bo nie ma tam nikogo z wizją, jak to powinno wyglądać, nikt tam nie czuje tego świata tak jak czują go chociażby Redzi, którzy wizualizują go fantastycznie - nawet jeżeli jakieś postaci czy miejsca wyobrażałem sobie inaczej, większość tego co stworzyli kupuję z miejsca.

Capt. Nascimento napisał(a):No bez jaj, odcinek z djinnem był dobry. Gdyby cały serial stał na tym poziomie, byłbym zadowolony.

Co było w nim takiego dobrego? Serio pytam. Dobre to jest "Drone Queen" w Homeland, Breaking Bad, Zero, Zero, Zero ze świeższych rzeczy, pierwszy sezon GoT... A w tym?

Capt. Nascimento napisał(a):Twoje wbijanie tutaj z "hurr durr kto śmie śmieć w ogóle chwalić czegokolwiek w tym paździerzu, przecież ten serial to 0/10" jest słabe.

Myślałem, że są tu na tyle inteligentni ludzie że zrozumieją, że jest to pół żartem, pół serio, bo co druga osoba tak tutaj pisze :p Chciałem się wmieszać w tłum :p

Capt. Nascimento napisał(a):Ale też Wiedźmin jest lepszy od 7 sezonu, nie mówiąc o 8 (od którego wszystko jest lepsze).

Not even close. GoT to fenomen kulturowy i nawet dwa ostatnie słabsze sezony (a ostatni najsłabszy) tego nie zmienią. Btw., ostatni sezon GoT to jest właśnie porzucenie subtelności, która czyniła pierwsze sezony rewelacyjnymi na rzecz sztampy, klisz i prymitywizmu, dokładnie takiego jak mamy w netflixowym Witcherze. Nie wiem, na jakiej zasadzie stawiasz to drugie wyżej, serio i bez złośliwości. Jedno i drugie to papka.

Capt. Nascimento napisał(a):Z tym że Lauren Hissrich jest miernym wyborem się zgadzam, z tym że ma ona jakąś tam swoją autorską wizję tego co chce pokazać, nawet jeśli jest ona dużo gorsza od książek

Nie rozumiem tego argumentu. To jest lepiej, że ona ma swoją wizję, nie mając nawet ułamka talentu do tworzenia fabuły, fajnych postaci i pisania dialogów w przeciwieństwie do autora książek, które adaptuje? To chyba gorzej o niej świadczy, nie lepiej i to widać. Niby dlaczego miałoby to w drugim sezonie wyglądać lepiej? To są postawy, których ja się spodziewam na jakichś forach typu CDPR, gdzie jest banda dzieciaków - fanbojów. Rozumiałbym jeszcze takie opinie przed pierwszym sezonem - naiwne, ale rozumiałbym, że nie można skreślać, że zobaczymy. Ale po tym, co pokazała w pierwszym sezonie ta jej autorska wizja ma być przyczynkiem do tego, że będzie lepiej? Nope.
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
Cytat:oczywiście może być i gorszy, jeśli autorka pójdzie full ideolo, czarne elfy, girl power i tak dalej).

Przecież raczej jasne jest, że tak właśnie będzie. Dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, że główne aktorki po pierwszym sezonie pewnie już poczuły się "gwiazdami", to i cycków zabraknie ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(19-10-2021, 10:44)Capt. Nascimento napisał(a):
deymos napisał(a):No właśnie logicznie rzecz biorąc zupełnie odwrotnie, ponieważ w pierwszym sezonie natworzono tyle wątków i pozmieniano względem materiału źródłowego tyle rzeczy, że nie ma już możliwości do powrotu do ścisłej ekranizacji i to widać po wieściach z produkcji drugiego sezonu, informacjach o tym kogo zagrają nowi aktorzy (oczywiście jakieś nowe z dupy wyjęte postaci). To jest jak domek z kart - jak wyjmiesz z podstaw kilka z nich to całość się rozwali.

Nawet jeśli nie będzie ścisłej ekranizacji, to materiał w postaci jednej, spójnej opowieści jest znacznie łatwy do zrobienia niż mix randomowych opowiadań.
No nie, przecież jest dokładnie na odwrót. Łatwiej zrobić kilka filmów krótkometrażowych niż jeden film pełnometrażowy. Jest dużo więcej piłeczek, którymi trzeba żonglować i nie jest to wcale łatwe. Opowiadania wiedźmińskie były stosunkowo proste fabularnie i świetne na rozgrzewke, a nawet je porżnięto i spłycono. To był znakomity poligon testowy - zrobić to skupiając się na tym, że to oddzielne opowieści z powoli krystalizującym się wątkiem głównym, bo mogli się nauczyć jak robić Wiedźmina. A teraz rzucają się na jeszcze głębszą wodę i będzie to dużo trudniejsze.

Odpowiedz
deymos napisał(a):Co było w nim takiego dobrego? Serio pytam. Dobre to jest "Drone Queen" w Homeland, Breaking Bad, Zero, Zero, Zero ze świeższych rzeczy, pierwszy sezon GoT... A w tym?

To nie jest dobre tylko wybitne. Jak już wymieniasz Breaking Bad, mogłeś od razu dorzucić The Wire i Twin Peaks jako "dobre".

deymos napisał(a):Większy budżet? Żartujesz? To dotychczasowy nie był wystarczająco wysoki???? A i tak wyglądało to momentami biednie jak teatr telewizji.

Właśnie sprawdziłem konkretne kwoty i... Jestem bardzo zdziwiony.

Pierwszy sezon Gry o Tron miał budżet 50 mln $ na 10 odcinków. Pierwszy sezon Wiedźmina miał budżet 80 mln $ na 8 odcinków. oO
Budżet rzędu 10 mln na odcinek miała Gra o Tron dopiero w 6 sezonie.

Ok, to to już wygląda na jakiś scam. Za 10 milionów na odcinek takie efekty???

deymos napisał(a):Nie wiem, na jakiej zasadzie stawiasz to drugie wyżej, serio i bez złośliwości. Jedno i drugie to papka.

8 sezon Gry o Tron uważam za najgorsza rzecz w historii kina i telewizji. Byłem fanem książek i serialu, do dziś mnie skręca na myśl o 8 sezonie.

deymos napisał(a):To jest lepiej, że ona ma swoją wizję, nie mając nawet ułamka talentu do tworzenia fabuły, fajnych postaci i pisania dialogów w przeciwieństwie do autora książek, które adaptuje?

Lepiej że ma jakąś wizję, niż jakby miała odbębnić Netflixowy zapychacz (coś w stylu Dragon Ball, Cowboy Bebop, albo Death Note - dało się dużo gorzej). Jest szansa że coś z tego jeszcze będzie. Oczywiście wolałbym wierność książkom, a przede wszystkim scenarzystę i reżysera z prawdziwego zdarzenia.

Odpowiedz
(19-10-2021, 12:14)Capt. Nascimento napisał(a): Lepiej że ma jakąś wizję, niż jakby miała odbębnić Netflixowy zapychacz (coś w stylu Dragon Ball, Cowboy Bebop, albo Death Note - dało się dużo gorzej). Jest szansa że coś z tego jeszcze będzie. Oczywiście wolałbym wierność książkom, a przede wszystkim scenarzystę i reżysera z prawdziwego zdarzenia.

Nie przekonamy się (w sumie wiadomo) :) Przecież to właśnie JEST Netflixowy zapychacz, gdyby zamiast Wiedźmina miał jakąś wymyśloną profesję i nie podpinał się pod książki, to pies z kulawą nogą by się kolejnymi sezonami nie interesował. Nie wiem, w czym upatrujesz tych szans i co powoduje Twój optymizm.

Pozostaje mieć nadzieję, że jakieś HBO i człowiek z wizją weźmie kiedyś na tapetę chociaż trylogię husycką.
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
Problem tylko w tym, że trylogia husycka to już od drugiego tomu fabularna sraczkopadaczka (w dodatku z totalnie nieciekawym bohaterem), w kółko tylko złapali go i uciekł tylko po to, by go kto inny złapał i spuszczanie w kiblu co ciekawszych wątków pod koniec bo nie wiadomo co z nimi zrobić.
W sumie nawet nie wiem czy by mi się chciało oglądać ekranizację tego (no chyba, że dla walorów produkcyjnych, gdyby takowe były).

(19-10-2021, 06:26)Crov napisał(a): Młody wygląd, a nie niedojrzały wygląd. Bo problemem nie jest to, że Anya jest mloda tylko, że wygląda niedojrzale. Oryginalna Yennefer wygląda młodo, ale nie jak nastoletnia dziewczynka. Nikt by jej nie traktował poważnie, gdyby wyglądała jak w serialu.

Plus czarodziejki wyglądają raczej "niepokojąco idealnie pięknie", więc powinno być bliżej temu raczej do jakiejś modelki po operacjach plastycznych, a nie kogoś, kto wygląda jak dziewczyna z sąsiedztwa.

No dokładnie. Z tym się zgadzam, chodziło mi tylko o to, że MyAnna Buring nie mogłaby sensownie zagrać Yennefer w iluś tam sezonach, bo jest na to zwyczajnie za stara.

A Chalotra (która mi nie pasowała od początku) jakoś tam mnie do siebie przekonała... powiedzmy.
W sumie bardziej drażni mnie Triss, która wygląda czasami na znacznie starszą niż jest, a w tej roli to bym widział babeczkę, która zagrała Renfri.
Ciri tez mi już nie pasuje, bo już nie wygląda jak dziecko (w S1 jeszcze jako tako, teraz już wcale).

Co do scenariusza - jak dla mnie dałoby się wyjśc jeszcze z tego na drogę w miarę wiernej ekranizacji (choć spierdzielenie wątku z Brokilonem i podstaw relacji Ciri-Geralt zostawiło po sobie smród nie do zapomnienia), ale wszystko co wiadomo o s2 wskazuje na to, że twórców taka droga nie interesuje.
Spodziewam się, że murzyńskiego elfa mogą dokooptować do ekipy Geralta, a wtedy już nawet nie będę w stanie go wyciąć (z sezonu 1 dało się bez większego problemu).

Cytat:Dlaczego niby widzowie mieliby się pogubić, czy coś?

Widzowie się akurat bardzo często gubili przy tych zastosowanych w S1 trzech liniach czasowych, które oczywiście były kompletnie z dupy, na siłę i tylko po to,zeby wprowadzić wcześniej Yen i Ciri, które powinny być wprowadzone wtedy, gdy w interakcję z nimi wchodzi Geralt, a tak to bardzo wyraźnie widac, że one po prostu nie mają żadnego wątku, który byłby wart opowiedzenia. Ja się zwyczajnie nudziłem oglądając to marne fanfiction z nimi w roli głównej i tak naprawdę tylko ta część z Geraltem były tu dla mnie mniej lub bardziej do przyjęcia.

Edit do którego wracam ma dwie części - z pierwszej, złożonej z odcinków ekranizujących opowiadania z Ostatniego Źyczenia jestem zadowolony zdecydowanie bardziej. Ciri nie ma w ogóle, Yennefer pojawia się pod sam koniec. Z druga jest gorzej, bo oprócz opowiadania ze smokiem, które bardziej mi się podobało w polskim serialu, mamy już głównie fanfiction i niewiele z tym można zrobić, no ale przynajmniej z wątku Ciri zostało tylko to, co potrzebne, czyli w sumie niewiele.

Cytat: Jak kuriozalnie wypadło spotkanie Geralta i Ciri w wersji Netflixa, tak zupełnie pozbawione ładunku emocjonalnego, od którego aż kipią książki! Nawet w polskim serialu wypadło to znacznie lepiej.

True. Drewniana Marta Bitner dukająca jak Robocop jest wciąż lepsza od finałowej sceny od Netflixa.

Cytat:Co było w nim takiego dobrego?
Cycki Chalotry w sumie :)

Nie no, akurat odcinek z dżinem (obok pierwszego i tego ze strzygą) to jak dla mnie jeden z mocniejszych punktów całości, dużo lepszy niż ten ze smokiem.

Odpowiedz
(19-10-2021, 13:46)Gieferg napisał(a): Nie no, akurat odcinek z dżinem (obok pierwszego i tego ze strzygą) to jak dla mnie jeden z mocniejszych punktów całości, dużo lepszy niż ten ze smokiem.

Ok, ale ja zadaję trudniejsze pytanie - dlaczego :) Poza cyckami, rzecz jasna. Chyba, że nikt nie odpowiada bo nie pamięta gdyż... taki to był paździerz ;p
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
Przede wszystkim humor i dialogi (tu brylował Jaskier), chemia Geralt-Jaskier i (w mniejszym stopniu) Geralt-Yennefer, dynamiczny rozwój akcji, nawet wizualnie wyglądało to całkiem nieźle. Bezpretensjonalne, naturalne, nawet puenta była zabawna.

deymos napisał(a):taki to był paździerz ;p

Eee niby czemu?

Odpowiedz
(19-10-2021, 15:54)deymos napisał(a): Ok, ale ja zadaję trudniejsze pytanie - dlaczego :)

Bo mi się dobrze oglądało. Simple as that.
i nie, nie zapomniałem - wprost przeciwnie - znam na pamięć (przynajmniej tę część odcinka, która stanowi ekranizację opowiadania), bo nie tylko oglądałem kilka razy ale i zrobiłem re-score całości scena po scenie, a po czymś takim ma się to już wyryte w pamięci na stałe.

Poza tym co powiedział Kapitan stosunkowo mało mi tam zgrzytało - co prawda spieprzyli nie wiadomo czemu najlepsze życzenie Geralta, a scena z orgią (wstawiona zamiast niewidzialnej kąpieli) była zasadniczo bez sensu ale jakoś to przeboleję :P Przynajmniej było "obyś pękł".

Odpowiedz
(19-10-2021, 16:17)Gieferg napisał(a): Bo mi się dobrze oglądało. Simple as that.

To wybitnie dziecinna odpowiedź. Bo nie wierzę, żebyś nie dysponował intelektualną możliwością określania, dlaczego jakieś rzeczy Ci się podobają, a dlaczego nie. Ale spoko, w zasadzie potwierdza to moją tezę.
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
Wiszą mi i powiewają twoje tezy.

Szczególnie gdy sobie cytujesz jedno zdanie, a resztę posta równo zlewasz, przy okazji po raz setny wyjeżdżając ze swoim protekcjonalnym tonem i postawą pacjentów na tłumaczenie którym czegokolwiek szkoda czasu.

Odpowiedz
Wisi mi Twoje wiszenie. To jest forum dyskusyjne, jak nie masz ochoty dyskutować to może blog z moderowanymi komentarzami będzie lepszy? Będziesz sobie filtrował tylko pochlebne komentarze a takie kłopotliwe pytania jak prośba o uzasadnienie swojego zdania będziesz wycinał. A co do:

(19-10-2021, 17:00)Gieferg napisał(a): przy okazji po raz setny wyjeżdżając ze swoim protekcjonalnym tonem.

Taste your own medicine.
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
Dude, już dostałeś odpowiedź ale ją olałeś, więc możesz się cmoknąć. Ignor i do widzenia.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Boys (Amazon, 2019 -) Mierzwiak 416 68,488 23-05-2026, 22:17
Ostatni post: Scheckley
  For All Mankind (Apple, 2019) Pelivaron 98 17,252 23-05-2026, 13:32
Ostatni post: michax
  The Big Bang Theory (CBS, 2007-2019) Negrin 45 14,147 14-05-2026, 01:07
Ostatni post: Pelivaron
  Euphoria / Euforia (HBO, 2019- ) Kuba 60 9,433 12-05-2026, 08:02
Ostatni post: Phlogiston2
  Daredevil [Marvel/Netflix] Mickey 758 140,710 10-05-2026, 00:07
Ostatni post: slepy51
  Adolescence (2025) - Netflix slepy51 147 11,990 27-04-2026, 19:19
Ostatni post: Bucho
  Harry Hole (2026) Netflix slepy51 7 593 17-04-2026, 16:52
Ostatni post: Bibliomisiek
  Punisher [Marvel/Netflix] SonnyCrockett 233 44,321 09-04-2026, 18:39
Ostatni post: slepy51
  Stranger Things (Netflix, 2016-) Pelivaron 978 157,676 26-03-2026, 17:07
Ostatni post: slepy51
  Game of Thrones (HBO, 2011-2019) jarod 6,490 1,003,496 05-03-2026, 01:12
Ostatni post: Pelivaron



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości