(19-12-2021, 15:03)Gieferg napisał(a): Z innej beczki - czy tylko ja mam wrażenie, że jak tak dalej pójdzie będą potrzebowali szerszych obiektywów, żeby zmieścić w kadrze tyłek Fringilli?
Próbowaliście wyobrazić sobie najbardziej pamiętną ksiązkową scenę z tą postacią z udziałem tej aktorki?
Szczerze mówiąc, nie pamiętam z książek absolutnie żadnej sceny z Fringillą. Czytałem pięć lat temu i kojarzę tylko, że imię się przewijało, ale co ona konkretnie tam robiła, nie pamiętam w ogóle.
19-12-2021, 19:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-12-2021, 19:15 przez al_jarid.)
Pewnie dlatego, że to postać, która ma bardziej istotną rolę dopiero w ostatniej książce, ja po pierwszym przeczytaniu w ogóle zapomniałem, że ktoś taki tam był.
A pamięta się chyba głównie to:
Cytat:Pałacowa biblioteka była rzeczywiście olbrzymia. Sala, w której się mieściła, przewyższała rozmiarami co najmniej dwukrotnie salę rycerską. I miała szklany dach. Dzięki temu było jasno.(...) Sporo leżało całkiem bezładnie, pojedynczo lub w malowniczych kupach.
- Tutaj, Geralt.
Zapuścił się w międzyksiążkowe kaniony i wąwozy. I znalazł ją. Klęczała pośród porozrzucanych inkunabułów, wertując je i segregując. Miała na sobie skromną szarą sukienkę, dla wygody podciągniętą nieco. Geralt stwierdził, że widok jest niezwykle atrakcyjny.
- Nie przerażaj się tym bałaganem - powiedziała, ocierając czoło przedramieniem, bo na dłoniach miała cienkie, brudne od kurzu jedwabne rękawiczki.(…) Miłość kpi sobie z rozsądku. I w tym jej urok i piękno.
- Głupota raczej .
Wstała, podeszłą do niego, zdejmując rękawiczki. Jej oczy były ciemne i głębokie pod zasłoną rzęs. Pachniała ambrą, różami, bibliotecznym kurzem, zetlałym papierem. minią i farbą drukarską, galasowym inkaustem, strychniną, którą usiłowano truć biblioteczne myszy. Tym dziwniejsze więc było, że działał.
- Nie wierzysz - powiedziała zmienionym głosem - w nagły impuls? W gwałtowne przyciąganie? W zderzenie lecących po kolizyjnych trajektoriach bolidów? W kataklizm?
Wyciągnęła ręce, dotknęła jego ramion. On dotknął jej ramion. Twarze zbliżali jeszcze z ociąganiem, czujnie, jak gdyby bojąc się spłoszyć jakąś bardzo, ale to bardzo płochliwą istotkę. A potem bolidy zderzyły się i doszło do kataklizmu. Upadli na stos foliałów, które rozjechały się pod ich ciężarem we wsze strony. Geralt wpakował nos w dekolt Fringilli, objął ją silnie i chwycił za kolano. W podciągnięciu jej sukni powyżej talii przeszkadzały mu różne księgi, w tym pełne misternych inicjałów i iluminacji Żywoty proroków oraz De haemorrhoidibus, ciekawy, acz kontrowersyjny traktat medyczny. Wiedźmin odepchnął woluminy na bok, niecierpliwie szarpnął suknię. Fringilla ochoczo uniosła biodra. Coś uwierało ją w ramię. Obróciła głowę. Nauka sztuki położnej dla niewiast. Prędko, by nie kusić licha, spojrzała w stronę przeciwną. O wodach gorących siarczanych. Faktycznie, robiło się coraz bardziej gorąco. Kątem oka widziała frontspis otwartej księgi, na której spoczywała jej głowa. Uwagi o śmierci niechybnej. Jeszcze lepiej, pomyślała. Wiedźmin mocował się z jej majtkami. Uniosła biodra, ale tym razem lekko, tak by wyglądało to na ruch przypadkowy, a nie na wyzywającą pomoc. Nie znała go, nie wiedziała, jak reaguje na kobiety. Czy nad takie, które wiedzą, czego chcą, nie przedkłada przypadkiem takich, które udają, że nie wiedzą. I czy nie zniechęca go, jeśli majtki ściągają się opornie. Wiedźmin nie zdradzał jednak żadnych symptomów zniechęcenia. Można było powiedzieć, że wręcz przeciwnie. Widząc, że czas najwyższy, Fringilla entuzjastycznie i z impetem rozłożyła nogi, przewracając stos ułożonych w słupek ksiąg i fascykułów, które zsunęły się na nic niczym lawina. Oprawione w tłoczoną skórę Prawo hipoteczne oparło się o jej pośladek, a zdobiony mosiężnymi okuciami Codex diplomaticus o nadgarstek Geralta. Geralt w mig ocenił i wykorzystał sytuację: ulokował opasłe tomisko tam, gdzie należało. Fringilla pisnęła, bo okucia były zimne. Ale tylko na moment. Westchnęła głośno, puściła włosy wiedźmina, rozrzuciła ręce i oburącz uchwyciła się ksiąg, lewą ręką dzierżąc Geometrię wykreślną, prawą Rys o gadach i płazach. Trzymający ją za biodra Geralt mimowolnym kopnięciem obalił kolejną kupę tomów, był jednak zbyt zajęty, by przejmować się osuwającymi się na niego foliałami. Fringilla, jęcząc spazmatycznie, zatoczyła głową po stronicach Uwag o śmierci... Księgi osuwały się z szelestem, wiercił w nosie ostry zapach starego kurzu. Fringilla krzyknęła. Wiedźmin nie słyszał tego, bo zwarła uda na jego uszach. Zrzucił z siebie przeszkadzające mu Historię wojen i Magazyn wszystkich nauk do szczęśliwego życia potrzebnych. Niecierpliwie walcząc z guziczkami i haftkami góry sukni, wędrował z południa na północ, mimowolnie czytając napisy na okładkach, grzbietach, frontyspisach i stronach tytułowych. Pod talią Fringilli: Rolnik doskonały. Pod jej pachą, niedaleko małej, uroczej, zawadiacko zadartej piersi: O sołtysach nieużytecznych i krnąbrnych. Pod łokciem: Ekonomia albo proste wyłuszczenie, jak się tworzą, rozdzielają i spożywają bogactwa. Uwagi o śmierci niechybnej przeczytał już z ustami na jej szyi, a dłońmi w pobliżu Sołtysów.... Fringilla wydała z siebie trudny do sklasyfikowania odgłos: ni to krzyk, no to jęk, ni to westchnienie. Regały zadrżały, stosiki ksiąg zadygotały i runęły, składając się niczym skały ostańce podczas gwałtownego trzęsienia ziemi. Fringilla krzyknęła. Z hukiem spadł z półki biały kruk, pierwsze wydanie De larvis scenicis et figuris comicis , za nim runął Zbiór komend ogólnych dla jazdy, pociągając za sobą ozdobioną pięknymi rycinami Heraldykę Jana z Attre. Wiedźmin jęknął, kopnięciem wyprężanej nogi zwalając dalsze tomiszcza. Fringilla krzyknęła raz jeszcze, głośno i przeciągle, strąciła obcasem Rozmyślania albo medytacje na dni wszystkie całego roku, interesujące anonimowe dzieło, które nie wiadomo jakim sposobem znalazło się na plecach Geralta. Geralt drżał i czytał nad jej ramieniem, dowiadując się chcąc nie chcąc, że Uwagi... napisał doktor Albertus Rivus, wydała je Academia Cintrensis, a wydrukował mistrz typograf Jahann Froben Junior w drugim roku panowania JM króla Corbetta. Trwała cisza przerywana tylko szelestem zsuwających się ksiąg i przewracających się stron. Co robić, myślała Fringilla, leniwymi ruchami dłoni dotykając boku Geralta i twardego rogu Rozważań o naturze rzeczy. Zaproponować? Czy czekać, aż on zaproponuje? Żeby tylko nie wziął mnie za płochą i nieskromną... Co jednak będzie, jeśli on nie zaproponuje?
- Chodźmy i znajdźmy gdzieś jakieś łóżko - zaproponował nieco chrapliwie wiedźmin. - Nie godzi się tak traktować książek.
Te wszystkie czarodziejki to porażka. 7/10 maks i to przy znieczuleniu jakimś trunkiem, a to miały być najbardziej sexy babki na świecie.
Zero seksapilu, zachowują się jak Julki z gimbazy. To już lepiej jak Geralt nie zarucha tylko skoncentruje się na machaniu mieczem.
(19-12-2021, 19:38)Dr Strangelove napisał(a): Zero seksapilu, zachowują się jak Julki z gimbazy.
Bo te scenariusze piszą gimnazjaliści i tylko takie zachowania znają albo takie jakie zobaczą w innych serialach. Nie ma znaczenia czy to czarodziejki w fikcyjnym sredniowieczu czy załoga statku kosmicznego - możesz mieć wszystko pod warunkiem że to julki z gimbazy.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
O ile pierwsze trzy odcinki oglądało mi się bardzo dobrze dzięki relacji Geralt/Ciri to potem gdy zaczęliśmy od tej relacji odchodzić.. serial zaczął się walić. No, może nie na pysk, ale... uważam że pierwszy sezon był sporo lepszy. I piszę to jako ktoś kto generalnie ma gdzieś jak było w książkach.
W ogóle często tutaj mamy "pary". O dziwo, najlepsza z nich to Yennefer/Jaskier (nie mówię tutaj o końcówce). Wygląda to jakby.. ktoś inny to napisał. Wielka szkoda że tak krótko to trwało . Inna "para" to Cahir/Fringilla. I jeśli chodzi o całościowe rozwinięcie postaci Fringilli w tym sezonie to generalnie dobra robota. Natomiast postać Cahira wychodzi ciekawie tyle ile jest relacji z Fringillą. A bardzo słabo wypadają Yennefer/Geralt.
Widać że planowane jest tutaj większe universum a nawet zgodnie z najnowszą modą - multiversum.
To znaczy.. widać że tutaj dużo myślano.. szerzej.. bardziej.. chciano rozwinąć postacie i tak dalej.. ale.. często zapominano o szczegółach i wtedy wszystko wali po najmniejszej linii oporu albo po prostu jest spinane totalną prowizorką.
Np po co Redanii Cirilla? To w sumie nie jest żaden spoiler. Dopóki Nilfgaard trzyma łapę na Cintrze prawa Cirilli do tronu są tyle warte co zeszłoroczny śnieg. Natomiast tutaj wszyscy się zachowują jakby odkryli Amerykę w konserwie. Dżajzas, Ciri żyje !! Jasne, ma to pewną wartość, ale widać dość dobrze że Sojusz (tak to nazwę) nie ma ani sił ani pomysłu jak wywalić Nilfgaard z Cintry. Na ten moment małżeństwo z Ciri nic nikomu nie daje a wręcz ujmuje - bo traci się możliwość potencjalnego wzmocnienia przez inną, bardziej "konkretną" małżonkę. Oczywiście król mógłby wydać Ciri za "swojego człowieka" i odpowiednio mu to zrekompensować.. a gdyby karta się odwróciła w imieniu prawowitych spadkobierców zająć Cintrę. Tak że cały ten wątek to zwyczajne duby smalone :)
Co nas prowadzi do Dijkstry który przypomina Palpatine'a z "The Rise of Skywalker" - wszystko wiem, jestem złowieszczy, wszystko idzie wg mojego planu (który jest kompletnie durny w którą stronę nie patrzeć). Tylko brakowało BUAHAHAHA !!
Wątek sojuszu elfów z Nilfgaardem ma sens ale potem pojawiają się takie "komplikacje" że zaczynam się zastanawiać co ja paczę ?
Często są tutaj fajne rzeczy, np większość scen wizji, ale.. przetykane bzdetami.
Np mamy taką scenę gdzie gromada zbrojnych "teleportuje się" z daleka w moment po to aby Geralt mógł tam wpaść na białym koniu (taki żarcik twórców :p) I to z jednej strony jest zarąbiste a z drugiej.. tak beznadziejnie głupie .. :p
Gdzieś tutaj chyba inspirowano się "Grą o Tron" bo np zrobiono z Ciri
to w sumie taka "dziwna mieszanka" ale raczej na plus, bo w sumie ciekawie wyszła i jest to też chyba wprowadzenie postaci do tego multiversum, raczej się jeszcze gdzieś tu pojawi.
widać było że faktycznie się tu pojawi, ale spodziewałem się w przyszłym sezonie a nie "już teraz zaraz". Ta postać i jej cele akurat zapowiadają się całkiem ciekawie.
Widać też że chciano zrobić "serial dla każdego", ma to duże tempo, sporo się dzieje.. Plus za lepiej przedstawiony motyw Wybrańca niż w "Diunie" :p
Aktorzy się poprawili, Cavill np nie gra już na granicy parodii, widać że się "oswoił" i jest postacią "z krwi i kości", tak jak i inni.
Za mało Tissai (wciąż lepsza Yennefer :)
Potwory widać że podsypane większa kasą.
Tak szczerze mówiąc to nie wiem jak ocenić. Obejrzało mi się to sprawnie, szybko ale jakieś to takie .. nijakie. Brak też jakichś "normalnych" nowych, zbudowanych, ciekawych postaci . No, poza Franceską.
Całkiem nieźle zagrany jest Poparzona Gęba ale pełni tu rolę czysto "funkcjonalną".. a szkoda.
Słabsze od pierwszego sezonu a przy polskim serialu to w ogóle szkoda gadać.
Skończyłem właśnie i w sumie gdzieś po drodze przekroczyłem chyba tę granicę, za którą zaczyna się na to patrzeć jak na osobny twór, który niekoniecznie musi zgadzać się z książką - poza tym epilog wypadł w sumie zachęcająco, więc mimo szeregu problemów i tak czekam na ciąg dalszy :P
Cytat:I jeszcze coś: dlaczego Geralt w praktycznie każdej scenie ma te soczewki na oczach?
A z jakiego powodu miałby mieć tylko w niektórych?
To co było w polskim serialu nie miało w ogóle sensu. Po eliksirach miał czarne (tu jest tak samo), zazwyczaj normalne, a tylko czasami żółte. Soczewki u Netflixa wyglądają niestety dość lipnie, ale powinny być cały czas i są.
Noo! To samo sobie pomyślałem - najpierw arcydzieło w postaci trailera Northmana, a później coś znacznie lepszego. 20 grudnia to jest dobry dzień dla kinematografii!