Lawrence napisał(a):Aż dziw, że to coś, czego filmem nie nazwę otrzymał Złotą Palmę w Cannes
A ja się dziwię, że ciebie takie rzeczy dziwią ;)
30-06-2011, 17:59
|
Tree Of Life
|
Lawrence napisał(a):Aż dziw, że to coś, czego filmem nie nazwę otrzymał Złotą Palmę w Cannes A ja się dziwię, że ciebie takie rzeczy dziwią ;) 30-06-2011, 17:59
Lawrence -
![]() Każdy powinien wiedzieć na jaki film się wybiera, a nie udawać zaskoczonego, że ujęć przyrody było za dużo. Wszystkie materiały z filmu i opisujące go jakie można znaleźć w internecie podkreślały, że to bardzo specyficzny obraz, więc jeżeli ci to nie pasuje to trzeba zostać w domu jak Mental, który uznał, że go to nie interesuje, nie oglądać, zaoszczędzić i wydać na piwo. Abstrahuję to oczywiście oceny filmu jako takiego, ja go nie bronię, tylko nie podoba mi się psioczenie, że to nie film, jak coś takiego można było nagrodzić palmą, oddawać pieniądze. Ja dostałem prawie dokładnie to czego się można było spodziewać i jestem zadowolony, chociaż filmu do najlepszych jakie widziałem raczej nie zaliczę. 30-06-2011, 19:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-06-2011, 19:10 przez simek.)
Po pierwsze za piwem nie przepadam, wolę inne trunki.
A teraz co do Twego zarzutu: U mnie akurat w kinie nie było takich informacji przed zakupem biletu. A w internecie też nie przepadam za wyszukiwaniem za dużej ilości informacji o danym filmie, aby nie psuć później sobie przyjemności z jego oglądania. Znam i bardzo lubię "The Thin Red Line" i znam też inne filmy Malicka, więc nie szedłem do kina z nastawieniem na rozwalankę od Michaela Baya. Uważam tyko, że tym razem Malick przesadził. Czy tylko dlatego, że film z założenia uważa się za nie wiadomo jak ważny i inny i uważa się za jakieś spirytualne przeżycie, oznacza, że nie mogę skrytykować? Nie moge skrytykować go właśnie, że przez tą swoją "inność" jest to film zły? Czy mam napisać: "Wymęczyłem się strasznie w kinie, ale rozumiem, że ten film taki ma być i doceniam za to reżysera"? Przykro mi, ale dalej będę oceniał "The Tree of Lfie" jako film i dlatego też ta ocena będzie wypadać słabo. A po za tym też nie neguję tych wszystkich ujęć z powstawaniem świata itd. ,tylko, że można to ciekawiej pokazać, że tak sobie pozwolę przyrównać "2001 Odyseję Kosmiczną" Kubricka. 01-07-2011, 17:37
Wszystko OK, ja filmu jeszcze nie widziałem, ale wiem o czym jest, bo bynajmniej czytanie o fabule w tym przypadku nie ma większego znaczenia. Nie chcę też bronić tego filmu skoro go nie widziałem, ale powiedz mi w takim razie czego po nim oczekiwałeś i kiedy spełniłby twoje wymagania, że zacząłbyś go lubić?
"Więcej socjalizmu - znaczy więcej demokracji." - Michaił Gorbaczow
"Istnieje marksizm dogmatyczny oraz marksizm twórczy. Ja stoję na istocie tego ostatniego." - Józef Stalin 01-07-2011, 17:52 (01-07-2011, 17:52)B2Ka napisał(a): ale powiedz mi w takim razie czego po nim oczekiwałeś i kiedy spełniłby twoje wymagania, że zacząłbyś go lubić? To takie bardzo ogólne pytanie. Może bym go polubił, gdyby nie był tak napuszony i udający, że jest nie wiadomo czym. Może bym go polubił, gdyby mnie zainteresował, gdybym stwierdził, że oglądam coś ważnego. Trudno mi napisać. Tylko teraz boję się, że nie będzie można było skrytykować "The Tree of Life" i kontrargumentem na jakąkolwiek krytykę będą stwierdzenia w stylu: "ten film jest 'inny"". 03-07-2011, 01:38 (03-07-2011, 01:38)Lawrence napisał(a): Tylko teraz boję się, że nie będzie można było skrytykować "The Tree of Life" i kontrargumentem na jakąkolwiek krytykę będą stwierdzenia w stylu: "ten film jest 'inny"".E tam. Uważam, że nie ma świętych krów i można krytykować każdą produkcję. Także Tree of Life. Przecież nie jest bez wad. A inność nie oznacza automatycznie jakiejś wartości dodanej. Może, ale nie musi tak być. 03-07-2011, 11:37 Cytat:Może bym go polubił, gdyby nie był tak napuszony i udający, że jest nie wiadomo czym. Może bym go polubił, gdyby mnie zainteresował, gdybym stwierdził, że oglądam coś ważnego.Zawsze mnie ciekawi, na jakich podstawach wiecie jaka jest "tożsamość" filmu, który oglądacie. Kiedy wiadomo, że film jest napuszony i udaje, że jest czymś czym nie jest? I jak film to robi? Dla mnie film jest dokładnie tym co widać i nie ma możliwości zmiany tego. Na Drzewo życia nie można, według mnie, patrzeć jak na jakieś wielkie kinowe wydarzenie, rewolucję i spodziewać się orgazmu podczas seansu, czy co tam kto chciał dostać od Malicka. Pomimo wielkiego budżetu i Brada Pitta to jest artystyczny film, który rządzi się swoimi prawami. Mówiąc, że rządzi się swoimi prawami nie mam na myśli tego, że nie można skrytykować "bo jest inny", tylko, że wypada oczekiwać, że reżyser ani przez chwilę nie pomyśli o tym co widzowie chcą zobaczyć, tylko co ten chciałby pokazać. Ja Drzewo życia traktuję trochę w kategoriach ciekawostki - film, który odpowiada na pytanie jak wygląda dzieło marzeń(bo Malick od dawna chciał podjąć się takiego tematu) reżysera, który po pierwsze nie musi się przejmować absolutnie niczym(tacy zdarzają się często), a po drugie ma na to górę pieniędzy i aktorów, operatora z absolutnej światowej czołówki(rzadkość wielka). To przykład filmu autorskiego totalnego, ze wszystkimi wadami i zaletami takich dzieł. Tak sobie myślę, że dosyć spora popularność wyszła filmowi na złe, w sensie, że zniechęci do tego rodzaju obrazów ludzi, którzy poszli do kin ze względu na dosyć mocną promocję, nagrodę w Cannes i ogólnie szum w mediach, którego zazwyczaj nie doświadczają tego typu filmy. Drzewo życia zobaczyło zbyt wiele osób, które nie powinny go zobaczyć, bo gdyby nie marketing, to by uznali, że film nie dla nich i nie byłoby narzekania, tak jak nie ma narzekania na setki innych artystycznych, dziwnych, napuszonych, "udających niewiadomo co" filmów - po prostu ogląda je ten kto to lubi i kogo to cieszy. 03-07-2011, 20:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-07-2011, 20:14 przez simek.)
To jest zwykłe uprzedzenie. Dla większości, mówienie o rzeczach ostatecznych może być albo banalne albo napuszone.
03-07-2011, 21:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-07-2011, 21:07 przez patyczak.)
Film bardzo mnie zaintrygował. Dobrze wiedziałem czego się spodziewać i z entuzjazmem zasiadłem do seansu. Sprawa wygląda tak: mamy do czynienia z porażką, ale porażką w pięknym stylu. Drzewo życia to prosta jak drut alegoryczna przypowieść o tym, że doświadczenie śmierci bliskiej osoby, której doświadczamy po raz pierwszy, jest ZAWSZE doświadczeniem jedynym w swoim rodzaju, w pewnym sensie pierwotnym i fundamentalnym. Jako że tak właśnie przedstawia się problematyka tego tytułu, zaryzykuję stwierdzenie, że jest ona pretekstowa. Służy ubraniu tej jednej prawdy w fe-no-me-nal-ne szaty. Oskar za zdjęcia film Malicka ma w kieszeni. Obraz hipnotyzuje, nie pozwala oderwać się od ekranu, co nie zmienia faktu, że jest podręcznikowym wręcz przykładem przerostu formy nad treścią. Mimo to, obejrzeć zdecydowanie warto. Drzewo życia przypomina, że film to przede wszystkim sztuka opowiadania obrazem. Ocenę sobie daruję, zbyt specyficzna to produkcja.
26-09-2011, 20:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-09-2011, 20:46 przez Anielski_Pyl.) (26-09-2011, 20:37)Anielski_Pyl napisał(a): Oskar za zdjęcia film Malicka ma w kieszeni. Obraz hipnotyzuje, nie pozwala oderwać się od ekranu, Mam nadzieję, że tak nie będzie, gdyż te zdjęcia choć jakby piękne nie były, po pewnym czasie swym "artyzmem" zaczęły mnie irytować. Jakby nie dało się choć paru ujęć nakręcić normalnych, każde musi być pod jakimś kątem, z dziwnej perspektywy itd. Coś jest w tym tekście, który Phil zapodał, że "kino artystyczne to masturbacja reżysera". I niestety podczas seansu tego filmu, jak patrzyłem na te zdjęcia to miałem nieodparte uczucie jakby operator na siłę chciał mnie przekonać jakie on to zajebiste i artystyczne zdjęcia stworzył i każe mi się nimi delektować. Sorry, ale takie miałem odczucia. (26-09-2011, 20:37)Anielski_Pyl napisał(a): co nie zmienia faktu, że jest podręcznikowym wręcz przykładem przerostu formy nad treścią. I tutaj się akurat w 100% zgadzamy. (26-09-2011, 20:37)Anielski_Pyl napisał(a): Mimo to, obejrzeć zdecydowanie warto. A tutaj jestem innego zdania :) 26-09-2011, 22:35 Cytat:Jakby nie dało się choć paru ujęć nakręcić normalnych, każde musi być pod jakimś kątem, z dziwnej perspektywy itd. A czy przypadkiem nie takie właśnie zabiegi nadały obrazowi wizualnej spektakularności? Of koz, że tak, dlatego zarzutu nie pojmuję. 26-09-2011, 23:00
Nie, ona zamiast spektakularności dały przerost formy nad treścią o której wspomniałeś.
26-09-2011, 23:06
Nie rozumiesz. Przerost formy nad treścią to już mamy na etapie samej koncepcji filmu. A te fantastyczne zdjęcia, są takie m.in. dlatego, że operator wkłada kamerę między nogi, itd. No i gites :>
27-09-2011, 12:34
Obejrzałem pierwsze 15 minut, resztę oblukałem w jakąś minutę, po czym wyłączyłem.
"Głębokie" teksty z offu, artystyczne do wyrzygania ujęcia zmontowane w jeszcze bardziej artystyczny sposób i aktorzy którzy patrzą, patrzą i patrzą nieprzytomnie. Zupełnie nie trafia do mnie taka konwencja, bo kinem czy filmem tego nie ośmielę się nazwać. 03-10-2011, 14:38
To jest w sumie ten sam problem, który ja miałem po seansie "The Tree of Life". Tylko ja niestety w przeciwieństwie do Mierzwiaka poszedłem na to do kina, nie wiedząc co mnie później czeka.
I chyba sam tutaj na forum w swej krytycznej opinii, podobnie stwierdziłem, że "The Tree of Life" to dla mnie nie jest klasyczny film, czy to co rozumiem pod słowem film. Czy coś w tym stylu. Niby wychodząc z definicji mamy ruchome obrazy, ale o jakiejś konkretnej fabule trudno mówić. "The Tree of Life" to sztuka dla sztuki. Coś co Mallick w sumie dla samego siebie nakręcił, mając gdzieś widza. 03-10-2011, 18:38
Przesadzasz Mierzwiak. Ja po drugim obejrzeniu, tym razem w domowym zaciszu uznałem film za... bardziej filmowy, posiadający fabułę, wszystko lepiej do siebie pasowało, a artyzm wylewający się z ekranu nie przytłaczał, tylko był naprawdę cholernie przyjemny do oglądania. Zdjęcia, które po pierwszym seansie mogły się wydawać tylko ładnymi widoczkami, teraz znalazłem jako idealny środek do opowiedzenia tej historii.
Zdania o tym, że to nie film, nie kino to naprawdę przesada i zrozumiałbym, gdyby padły z ust kogoś kto w życiu nie ogląda niczego oprócz stricte rozrywkowego i jest nieprzyzwyczajony do żadnych "dziwactw", a nie kogoś kto lubi różnorodne kino. Drzewo ma specyficzne tempo i żeby się nim cieszyć, trzeba mu poświęcić sporo uwagi i nie dzielić go na części. Z jednej strony doskonale rozumiem osoby, które uważają film za sztucznie głęboki i napuszony, ale mi akurat w przypadku Malicka się to cholernie podoba. Mierzwiak napisał(a):aktorzy którzy patrzą, patrzą i patrzą nieprzytomniebo widzisz, to jest film złożony z momentów, w których bohaterowie akurat patrzą nieprzytomnie, Ty tak nigdy nie masz, że nad czymś myślisz i sobie nieprzytomnie patrzysz w dal ? :) 03-10-2011, 18:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-10-2011, 18:54 przez simek.)
Niby co złego może być w tym, że to nie jest klasyczny film? Film to nie tylko zamknięta forma gdzie musi być fabuła, aktorzy, początek - rozwinięcie - zakończenie. Bardzo dobrze, że twórcy eksperymentują i pokazują różne formy.
(03-10-2011, 18:38)Lawrence napisał(a): Coś co Mallick w sumie dla samego siebie nakręcił, mając gdzieś widza. Lepiej kręcić dla siebie niż pod publiczność.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
03-10-2011, 18:53 (03-10-2011, 17:33)Albertino napisał(a): Poprosimy o definicję filmu w takim razie.Oj tam przecież wiadomo że przejaskrawiłem swoją opinię. Oczywiście że ToL to film, ale taki, który nadaje się co najwyżej do puszczania w galerii sztuki na plaźmie zawieszonej na ścianie między resztą pretensjonalnego szajsu :P (03-10-2011, 18:53)simek napisał(a): Ty tak nigdy nie masz, że nad czymś myślisz i sobie nieprzytomnie patrzysz w dal ? :)Mam. Ale nikt nie robi o tym filmów i nie wpuszcza do kin z etykietką Wielkie Kino :) (03-10-2011, 18:53)Azgaroth napisał(a): Bardzo dobrze, że twórcy eksperymentują i pokazują różne formy.Oczywiście, że dobrze. Ale taka akurat forma do mnie nie trafia i dlatego przerwałem oglądanie. Zresztą wolałbym zostawić dyskusję tym, którzy film widzieli w całości, nie chciałbym się wymądrzać tylko dlatego że zaliczyłem 15 ze 130 minut. 03-10-2011, 20:01
Ja widziałem cały niestety nie mam tyle odwagi i czasu co simek, aby dać mu drugą szansę.
I w sumie nawet nie dziwię się, że Sean Penn był pod koniec niezadowolony ze swej roli w filmie, która w sumie ograniczała się do chodzenia, albo wśród nowoczesnych biurowców ich wnętrzach, albo między skałami i na plaży. Już nawet nie pamiętam, czy jego bohater w ogóle wypowiadał jakieś kwestie w tym filmie? 03-10-2011, 20:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-10-2011, 20:11 przez Lawrence.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| After.Life | mroziek | 16 | 5,190 |
28-03-2025, 03:48 Ostatni post: shamar |
|
| Life (2017, reż Daniel Espinosa) | Pelivaron | 63 | 17,439 |
01-06-2024, 02:09 Ostatni post: Mefisto |
|
| Life of Pi (Życie Pi) - reż. Ang Lee | desjudi | 94 | 25,432 |
02-11-2015, 13:15 Ostatni post: shamar |
|
| A Bittersweet Life | Mental | 3 | 2,753 |
07-06-2011, 22:49 Ostatni post: Anielski_Pyl |
|
| Army of One / Joshua Tree | Gieferg | 1 | 1,237 |
18-02-2011, 21:40 Ostatni post: Gieferg |
|
| My Life In Ruins | Anonymous | 3 | 1,829 |
01-08-2009, 21:56 Ostatni post: Anonymous |
|
| Waking Life | Bart | 3 | 1,496 |
20-06-2009, 14:56 Ostatni post: Artemis |
|
| Dan in Real Life | Anonymous | 1 | 1,632 |
07-06-2009, 19:59 Ostatni post: Anonymous |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |