PAMIĘĆ ABSOLUTNA, czyli...
TOTAL RECALL 2, czyli dlaczego Paul Verhoeven nie nakręcił kontynuacji.
19-04-2010, 21:52
|
Twin Peaks - serial (ABC / Showtime, 1990-2017) i film Fire Walk With Me (1992)
|
|
Sezon pierwszy z tego co pamiętam był u nas dostępny na DVD kilka lat temu, nie raczyli natomiast wydać drugiego.
Kinofilia - blog filmowy
PAMIĘĆ ABSOLUTNA, czyli... TOTAL RECALL 2, czyli dlaczego Paul Verhoeven nie nakręcił kontynuacji. 19-04-2010, 21:52
Nie pamiętam czy z napisami czy tylko z lektorem, ale z jakieś 5 lat temu (akurat podczas oglądania serialu na DIVX) widziałem w MediaMarkt pierwszy sezon. Aczkolwiek ręki nie dałbym sobie uciąć czy na pewno tak było, bo możliwe, że coś sobie ubzdurałem i serial widziałem wtedy w jakimś zachodnim sklepie wysyłkowym a w MM tylko "Ogniu krocz za mną".
Kinofilia - blog filmowy
PAMIĘĆ ABSOLUTNA, czyli... TOTAL RECALL 2, czyli dlaczego Paul Verhoeven nie nakręcił kontynuacji. 19-04-2010, 23:49
A czemu toto z linka ma region 1 :o Jakiś ewenement jak dla mnie ale może mało w życiu widziałem :oops:
*** http://www.deusex.pl ***
25-04-2010, 15:55
Pewnie jakiś bubel. Szkoda że żadne zagraniczne wydanie nie ma napisów pl. Obecnie oglądam dvdripa w 4:3 z lektorem i w sumie jakoś się do tego przyzwyczaiłem. Kiedyś na pewno chciałbym mieć to w swojej kolekcji.
Tu dużo pisze o wydaniach tego serialu na DVD: http://bookhouse.freehost.pl/dvd11.htm Możliwe że nadchodzące wydanie nie będzie zawierało pilotowego odcinka, co byłoby straszną kaszaną.
http://www.facebook.com/BLUVISIONPL
26-04-2010, 23:16
Od dzisiaj co niedzielę o 18 będzie leciał na TVN 7, dziś wyjątkowo ze względu na dłuższy pilot zaczął się o 17,15. Dobrze że leci, tego serialu nigdy za wiele.
http://www.facebook.com/BLUVISIONPL
09-05-2010, 19:20
"Twin Peaks" puszczają o 17.15? Nieźle, w latach 90. to leciało po 22.00 i to chyba z poprzedzającą planszą, że serial dla widzów dorosłych... :)
Kinofilia - blog filmowy
PAMIĘĆ ABSOLUTNA, czyli... TOTAL RECALL 2, czyli dlaczego Paul Verhoeven nie nakręcił kontynuacji. 09-05-2010, 19:46
Pytanko dla tych, którzy oglądali dzisiaj na tvn - jaka liczba była w żółtym trójkąciku? :-)
Why are you firing wallnuts at me?
09-05-2010, 20:56
O mamusiu... Ciekawe, czy odcinki np. 2x07 czy finał też będą 12...
Why are you firing wallnuts at me?
09-05-2010, 22:06
Jestem świeżo po obejrzeniu zakończenia Twin Peaks. Rewelacyjny finałowy odcinek. Mocny, smutny....finałową scenę będę pamiętał chyba do końca życia...
Na pewno będę wracał do tego serialu, nie mogę sobie po prostu pozwolić na zakończenie tej wielkiej przygody z miasteczkiem Twin Peaks i jego mieszkańcami. Zakochałem się w tej społeczności, okolicy. Momentami czułem się że jestem agentem Cooperem i razem z nim zachwycam się tym wszystkim co napotkało nas w Twin Peaks. Cieszę się że serial ten zdobył pierwsze miejsce w rankingu serialu KMF. Aha... mało brakowało, a zapomniałbym wspomnieć o rewelacyjnej ścieżce dźwiękowej która jest równie klimatyczna jak postać Agenta Coopera. 11-06-2010, 00:14
Jak dla mnie to po "Eraserhead" najlepsza rzecz, która wyszła spod ręki Lyncha. Czytywałem zwykle, że pierwszy sezon jest lepszy od drugiego ale ja chyba wolę drugi, chociaż niektóre wątki są zrobione na siłę i wydają się niepotrzebne ( np. pachniało jakimś tanim melodramatem przy wątku z Jamesem i tamtą nieszczęśliwą żoną. Podobnie ma się wątek z wojną secesyjną, trochę to głupie było). Ale poza tym drugi sezon nieco więcej mówi o tym co najciekawsze w serialu : Czarna i Biała Chata, Bob i trochę o życiu mieszkańców już po rozwiązaniu zagadki Laury P.
Moimi ulubionymi bohaterami byli prócz agenta Dale'a Coopera ( wzór do naśladowania, zawsze opanowany i kulturalny ) to Albert ( zabawny facet ), Gordon Cole w którego wcielił się sam Lynch ( ten to był jeszcze zabawniejszy ), a z dziewcząt to Audrey ( niezłe z niej ziółko i ładna jest), Donna ( bo też ładna jest ), Catherine ( intrygantka pełną gębą ) oraz Shelly i ta laska Coopera ( one też są ładne :wink: ). Szkoda, że serial skończył się gdy doszedł do najciekawszego momentu i wkroczył w metafizykę, urywając kilka wątków. Czytałem, że ostatni odcinek miał nieco inny scenariusz o czym można dowiedzieć się tu jakby ktoś ciekaw był ( nie zaglądać jak ktoś serialu nie zna ): www.twinpeaks.fora.pl/serial-ogolnie-i-odcinki,13/ostatni-odcinek,86-15.html Co do filmu pełnometrażowego to jest słabszy od serialu ale zobaczyć trzeba ( ale już po obejrzeniu całego serialu ). Ciekawe czy Lynch zechciałby jeszcze wrócić do tego dzieła i pociągnąć to co zostało przerwane. Ale to marzenie ściętej głowy.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10 The Insider - 8/10 Dredd - 6/10 Total Recall ( 2012 ) - 5/10 G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10 11-06-2010, 07:29
troszkę niewielkich spoilerów
Wczoraj skończyłem swoją pierwszą (i z miejsca zaznaczam - na pewno nie ostatnią) przygodę z serialem Lyncha. Oficjalnie - zakochałem się w tym dziele. Cała plejada kapitalnych postaci, unikalny, doprawdy unikalny klimat, hipnotyzująca muzyka Badalamentiego, wreszcie cała intryga, wokół której toczy się serial. Przed przystąpieniem do oglądania nie miałem pojęcia, że będą w nim potem się działy tak surrealistyczne rzeczy, ale jak już te surrealizmy zaczęły się masowo pojawiać - w ogóle mi nie przeszkadzały, łyknąłem to po prostu i chłonąłem dalej. Fakt, że drugi sezon ma trochę niepotrzebnych wątków - na przykład całego motywu z Jamesem i kobietą z zepsutym samochodem przełknąć nie mogłem, ale może to dlatego, że postaci Jamesa też nie cierpię - jednak finał jest po prostu... no, nie można określić jednym słowem. Dawno nie byłem tak zdołowany po obejrzeniu czegoś, jak po finale Twin Peaks. Cooper to mój nowy idol, autorytet etc. Tak kapitalnie rozpisana i zagrana postać, że można o niej książki pisać. Duet, jaki tworzą z Trumanem, jest jedyny w swoim rodzaju :) z męskich postaci lubię jeszcze Andy'ego, bo pocieszny jest chłopak, Gordona (Lynch niesamowicie pasuje do tej postaci, jak krzyknął "BOOONZAAAII" do podsłuchu Earle'a, to mnie przepona rozbolała ze śmiechu), i Alberta z jego docinkami. Z kobiecych postaci? Audrey zdecydowanie - ładna, fajnie zagrana, z ciekawą osobowością. Na początku serialu dziwaczna potwornie, ale potem się zmieniła, wg mnie na lepsze. Absolutnie uwielbiam surrealistyczne postacie - karzeł z jego tańcem, Olbrzym z jego wyłupiastymi oczami no i oczywiście BOB. Co tu dużo mówić o BOBie - kto widział, ten wie, bo opisać tego nie sposób. Obejrzałem też film kinowy - do serialu się nie umywa, ale jako suplement i ciekawostkę zobaczyć można, bo jest parę naprawdę świetnych scen. Na taką miażdżącą krytykę, jaką dostał, nie zasłużył. I tak abstrahując nieco. Szukałem ostatnio aktualnych fotek niektórych aktorek. Niektóre nie wyglądają jeszcze tak źle, na przykład Sherilyn Fenn czy Peggy Lipton postarzały się z klasą, ale to, co z siebie zrobiła Lara Flynn Boyle... No cóż - operacje plastyczne nie zawsze wychodzą na dobre. ![]() i tym optymistycznym akcentem, posta kończę :) 14-07-2010, 21:15 Cytat:drugi sezon ma trochę niepotrzebnych wątkówDrugi sezon ma bardzo dużo niepotrzebnych, zapychaczowych wątków, które momentami ocierają się wręcz o żenadę. Mnie akurat najbardziej irytuje to całe dochodzenie Andy'ego dotyczące "opętanego" dzieciaka oraz amnezja i "druga młodość" Nadine. Cytat:Lynch niesamowicie pasuje do tej postaciuwielbiam postać Gordona. Przed obejrzeniem TP nawet przez myśl mi nie przeszło, że Lynch może mieć choćby śladowe poczucie humoru, no, przynajmniej w takim... hm... rubaszno - slapstickowym wydaniu :-) Cytat:film kinowy - do serialu się nie umywaDziwny jestem, ale kinówkę stawiam wyżej niż wiele serialowych odcinków. Serial to mniej więcej 50 procent lynchowej schizy, 40 procent konwencji "sympatycznie pokręcone miasteczko" oraz 10 procent pastiszu różnych telenowelowych schematów. Nie ukrywam, że najbardziej cenię sobie właśnie tą lynchowską mitologię Czarnej Chaty, tańczącego karła, itp - bo jeżeli chodzi o zadupie i jego dziwacznych mieszkańców oglądanych oczami obcego, to TP nawet do pięt nie dorasta Northern Exposure. Tymczasem w Fire Walk With Me jest sto procent Lyncha w Lynchu, surrealistyczna jazda bez trzymanki, z mnogością kapitalnych scen i pomysłów. I jest genialny epizod Davida Bowiego!
Why are you firing wallnuts at me?
15-07-2010, 17:36 jarod napisał(a):to TP nawet do pięt nie dorasta Northern Exposure A co to jest Northern Exposure? Bo Twin Peaks miało się tak pierwotnie nazywać, ale zmieniono nazwę ze względu na to, że naprawdę istnieje takie miasteczko. 20-07-2010, 15:24 ![]() Zupełnie nie wiem czemu zapamiętałem ten serial jako mroczny i brutalny. Owszem, takich odcinków/scen i wątków nie brakuje, ale jakieś 80% to czysta komedia, której miejscami nie powstydziłoby się ZAZ. Zaskoczyło mnie to, oczywiście na plus. Ironia, pastisz, sielskie klimaty, które często mocno odbiegają od głównego problemu - ale za to jak się to ogląda! Aktorsko wybornie - choć zdarzają się sceny aż nadto przejaskrawione (choć jak przypuszczam celowo), to jednak absolutnie żadnemu członkowi obsady nie mogę nic a nic zarzucić. Ba! Wielu nigdy potem nie zbliżyło się do poziomu, jaki tutaj zaprezentowali (inna sprawa, że sporo nazwisk to raczej forever and ever zwykle drugi plan). Pomijając niezaprzeczalnego mistrza jakim jest agent Cooper (tu czas na foto) ![]() nigdy wcześniej, ani później ten gest nie zyskał takiego znaczenia <ok> to oosobiście rozwalił mnie Ferrer, który jest po prostu wyborny w roli chamskiego agenta Rosenfielda: ![]() mistrz ciętej riposty Ray Wise którego Leland to prawdziwa uczta dla oczu: ![]() kto ze mną zatańczy? i Eric DaRe, który za każdym razem gdy pojawia się na ekranie (do wiadomego momentu rzecz jasna - w ogóle szkoda, że tak rozwiązali jego wątek, abstrahując już od tego jak debilna była ta pułapka) podnosi poziom adrenalinki o 100%: ![]() Moment, w którym posunęli się za daleko... Podoba mi się też cudowne zagubienie Big Eda (świetny Everett McGill) i nieco slapstickowy Lynch w epizodzie agenta Cole'a - te rzeczy nie mają prawa się zestarzeć. Także James mi się podobał, bo choć jego potencjał nie został do końca wykorzystany i często jedzie na minie a la "mam sraczkę", to jednak czuć w nim te wszystkie emocje i miłość, a scena, w której łamie ołówek na przeczucie co do Laury jest jedną moich ulubionych (w ogóle to chyba najbardziej emocjonalny moment w całym serialu, gdzie także najlepiej użyto temat Laury, bo w późniejszych epizodach już nie wychodzi to tak różowo i melodia traci na potencjale, wydźwięku). No i jest też przyszły agent Mulder w kapitalnej roli, ale wyżej już ktoś o nim wspomniał. Z pań rządzi niepodzielnie Mädchen Amick - Shelly jest po prostu cudna i nie można jej nie kochać. ![]() Bobby Briggs - you lucky fuck! Donnę uważam za to za odrobinę przeszarżowaną i irytującą, choć rzecz jasna Boyle'owa ma klasę, której tak bardzo brakuje w późniejszym uzupełnieniu kinowym. Bo o Laurze wspominać nie muszę. ![]() klas(yk)a Oczywiście nie jest to serial idealny - drugi sezon się nieco rozłazi, dodają niepotrzebnie jakieś z dupy wzięte wątki (James poza miastem - jedno wielkie WTF?!), te ważniejsze pozostawiając nierozwiązane (choć bynajmniej nie chodzi mi tu o główną sprawę). Finał także mnie trochę rozczarował, bo spodziewałem się czegoś więcej niż latanie w te i we wte po kolejnych czerwonych pokojach. Sam Windom Earle, choć nieźle zagrany, również nie sprostał moim oczekiwaniom/wspomnieniom. Ońgiś złowrogi i straszny, dziś zwykły dziwak - sprytny, nie powiem, ale raczej nie do końca przekonujący i nie idący w parze z legendą, jaka wokół niego narosła. Generalnie miejscami widać wyraźnie, że sami twórcy nie wiedzieli w którą stronę idą i jak to się wszystko skończy (o czym zresztą otwarcie przyznają się w wywiadach), choć koniec końców nie można mieć do nich większych pretensji, bo wysmażyli kapitalny serial, jakiego nawet dziś, w czasach ejczbio można ze świecą szukać. Serial, który bez problemów broni się dwie dekady później i pewnie bronił się będzie jeszcze długo. No dobra, można mieć pretensję o ten koszmarny kinowy "przewodnik", który nawet pomijając te niepotrzebne, chamskie dopowiedzenia jest sam w sobie tworem nienajwyższych lotów. Ot, opowiastka o morderstwie jakich wiele. Niby mocne momenty ma, ale cała reszta o kant potłuc - szkoda, że Lynch się na to zdecydował, tym bardziej bez Boyle, co kłuje w oczy aż niemiło. Podsumowując. Serial: mocne 9 / 10 Film: wymęczone 5 / 10 A to mnie rozpierdala za każdym razem: Harry, I'm going to let you in on a little secret. Every day, once a day, give yourself a present. Don't plan it. Don't wait for it. Just let it happen. It could be a new shirt at the men's store, a catnap in your office chair, or two cups of good, hot black coffee. <ok>
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 09-05-2011, 16:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-05-2011, 20:43 przez Mefisto.)
Z tego co pamiętam to serial się tak rozłazi w drugim sezonie, bo były cyrki tego typu, że Lynch i Frost chcieli go zrobić tak, że w ogóle nie wyjaśnia się kto zabił Laurę Palmer, ale ABC wymusiło na nich, aby zrobili to jak najszybciej (potem oczywiście nastąpił diametralny spadek oglądalności, bo dla wielu nie było sensu oglądać dalej) i musieli na kolanie przerabiać wszystko. Do tego dochodzi sprawa, że Lynch w drugim sezonie nie miał kontroli nad wieloma odcinkami (zajmował się własnymi projektami). Także mimo wszystko szacun, że pomimo tak wielkich ingerencji ze strony stacji, powstał tak dobry serial.
Btw. bardzo lubię ten cliffhanger w ostatnim odcinku :) 09-05-2011, 17:23
ale sympatyczny przypadek! wlasnie tez zaliczam powtorke z rozrywki z Twin Peaks. jeszcze tylko wyczaruje ten boski placuszek :grin:
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej
09-05-2011, 19:14 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |