tworczosc Roba Zombiego (Halloween i inne)
#1
Dłuższa od kinowej o 17 minut nowa wersja Halloween czyni poważne spustoszenia w organizmie. Zombie zmontował film od podstaw, układając poszczególne sceny w nieco innej kolejności, przez co historia Myersa staje się raptem cudownie spójna. Wszystkie dziury logiczne - a było ich sporo w pierwszej wersji - zostały szczelnie załatane. Na deser otrzymujemy alternatywne, doskonale rozpracowane pod względem dramaturgicznym zakończenie (ta przewrotność!), którego nie powstydziłby się sam Hooper w czasach swej największej świetności. Obok Aliena 3 to chyba najlepsza wersja reżyserska, jaką znam.

Zombie to bardzo ciekawa postać. W ogóle nie pasuje do wizerunku współczesnego reżysera filmów grozy. Ten brzydki, wytatuowany hipis o groźnym licu i muskulaturze neandertalczyka debiutował na stołku reżyserskim całkiem niedawno, kręcąc beznadziejny Dom 1000 trupów, w którym kopiował Teksańską masakrę piłą mechaniczną, posypując ją dodatkowo przyprawami, wykradzionymi z kuchni Tarantino. W efekcie powstała ciężkostrawna, mega parodystyczna papka, od której zbierało się człowiekowi na rzyganie. Tony kiczu, masa nieuzasadnionej przemocy i na opak pojęty karnawał. Nie to jednak drażniło najbardziej. Najbardziej irytowało przerysowanie zła i nieprzeciwstawienie mu żadnej siły, przez co film nieustannie przeistaczał się w prostacki spektakl tortur, co rusz przekraczając granice dobrego smaku. Parodia połączona z totalną anarchią.

Niewiele brakowało, a odstawiłbym Zombiego na boczny tor. Zamiast machnąć ręką i z miejsca przekreślić, postąpiłem odwrotnie: dałem mu jeszcze jedną szanse. Obejrzałem Devil's Rejects. Film okazał się zaskakująco dobry. A raczej nie tyle film, co klimat. Historia bandy zdegenerowanych sadystów przeobraziła się niepostrzeżenie w mroczną opowieść, odrzucając za jednym zamachem otoczkę cyrkowego błazeństwa. Tym gestem Zombie zaskarbił sobie moją sympatię. Nie sadziłem, że w tak szybkim tempie można odbić się od dna. Dotychczas ignorowana, kariera Zombiego stała się dla mnie przedmiotem wzmożonej uwagi. Gdy pojawiły się pierwsze wzmianki o planowanej reanimacji Halloween Carpentera, pomyślałem: "Najwyższy czas".

Obraz Carpa - warsztatowo nienaganny, z fenomenalnym prologiem - miał jedną podstawową wadę: był miękkim dydem robiony. Za delikatny jak na rasowy slasher. Troska o piękny kształt i odpowiednie tempo spowodowały, że w pewnym momencie film stracił masę i zaczął bezwładnie unosić się w powietrzu. Z początkowego impetu pozostały jedynie wspomnienia. Poza tym - patrząc z dzisiejszej perspektywy - oryginalne Halloween bardzo się zestarzało. Wyjąwszy naprawdę znakomity prolog, niczym nie zaskakuje, ba, sprawia wrażenie, jakby litowało się nad widzem. Uderza w łeb, ale tak, żeby nie rozbić czaszki. Wali po ryju, ale nie wybija zębów.

Zombie natomiast przetrąca stawy w kolanach. Żadnych sentymentów. Niby składa hołd, lecz z drugiej strony - co dobitnie pokazuje wersja rozszerzona filmu - chce nam przekazać własną, niezależną od pierwowzoru wizje historii. W jego interpretacji Myers to taran. Od czasów Terminatora nie było takiej maszyny na ekranie. Bezwzględna, metodyczna, działa z okrutną precyzją, rozdeptując wszystko, co napotka na swojej drodze. Kierowca ciężarówki zostaje dosłownie wtłoczony w przepierzenie kabiny, napalony chłoptaś, obmacujący panienkę na kanapie pod nieobecność rodziców, kończy w przedpokoju ze skręconym karkiem. Chwile później ta sama panienka zwija się z bólu na środku korytarza, półnaga, umazana czarną, oleista krwią, wysączającą się ze zgruchotanego nosa. Mayers pozostawił ją konająca, żeby zwabić w zasadzkę jej koleżankę. Jego działanie można scharakteryzować jednym słowem: ekonomiczne. Lubię minimalizm.

Halloween 2007 to stara szkoła. Żadnego CGI. Nikt tu nikogo nie przecina na dwie idealne, niekrwawiące połówki. W pewnym sensie jest to film antyestetyczny. Zakładając oczywiście, że zabiegi estetyczne w horrorach służą neutralizowaniu potworności filmowego świata.

Końcowy werdykt: 9/10. Bez podziału na gatunki.

Odpowiedz
#2
Chyba Mental żarty sobie stroisz a dobrego horroru to od dawna (a może nigdy) nie widziałeś... Zombie wybijał zęby "The Devil's Rejects", a w szczekę uderzał taranem już na początku swej filmowej kariery kilkoma ujęciami z nieudanego wg mnie (u Ciebie to samo, popatrz) "House of 1000 Corpses". Remakiem "Halloween" tylko się ośmieszył, niestety... Cuś zawsze piszesz o realiźmie, bluzgach i świecie przedstawionym - to tu mamy taki właśnie Twój idealny wymyślony świat - ojczym bluzga na prawo i lewo, gada o cipach, chujach, kutasach, ruchaniu itp (wybacz jeśli coś pominąłem), matka tańczy se na rurze, dziwką raczej być nie chce co ukazuje jej "wspaniałą" naturę (nie zrozum mnie źle - i Forsythe i Sheri Moon zagrali nieźle - ale role rozpisane mieli fatalnie, niestety...) - idealne środowisko, w którym mógłby wyrosnąć przed naszymi oczyma młody psychol, chocby taki Michael Myers - tyle że nie jest to ani realne, ani fajne, a raczej jak ty to zawsze piszesz "młodzieżowe"... Zombie ma swój styl, który dało sie wyczuć i poznać po dwóch jego wcześniejszych produkcjach, a tu pogubił się zupełnie. Tutaj to wszystko nie dość, że jest do bólu schematyczne i sztampowe, to jeszcze ociera się o banał w scenie, w której bezwzględny małolat o wyglądzie raczej śmiesznym niż strasznym (wiem, realizm niby to ma być i niby każdy może być bezwzględnym mordercą...) SPOILER zabija kolesia ze szkoły kijem, a później morduje całą swoją rodzinę, bo nikt go nie chciał zabrać na święto Halloween i związane z tym zbieranie słodyczy (przy życiu tylko pozostawia swoją siostrę, na którą w dalszej części filmu zapoluje...)... KONIEC SPOILERA. Banał, schemat i popierdółka w jednym. Daeg Faerch jest tak nijaki w roli młodego Myersa, że aby uwierzyć w jego za przeproszeniem "popierdolenie" umysłowe, trza być albo naiwnym albo, no nie wiem, naiwnym?? Żal dupę ściska za tę pierwszą część (fim jest podzielony na części dwie i widać to tak, że aż oczy bolą i patrzeć na to wszystko nie chcą..) a druga to już swego rodzaju slasherowe kuriozum podciągnięte do części entej banału i tandety mogącej być zawartej w tego rodzaju filmie. Żeby była jasność - jestem fanem niskobudżetowego horroru klasy B i niższych, filmów animal attack, monster movie i innego rodzaju wg wiekszości "szajsu". Byłem też fanem pana Roba Z. po jego dwóch pierwszych filmach, ale - jeśli Michael, z małego grubaska urósł do wyskości dwóch i pół metra, posiadając posturę typowego tzw "koksika" siedząc w celi i klejąc te swoje maseczki, to ja nie wiem czym Mental jest dla Ciebie REALIZM. Potem zabija zwierzaczki (ukrzyżowany kojot łudząco przypominajćy zwyczajnego lisa...), ponoć robiąc to od zawsze... Słabe to wytłumaczenie (warto te zdodać, że typowe i do bólu schematyczne). Potem ten wielki drąg przenosi pół tonowy nagrobek do swej kryjówki (realizm tip - top) oraz zabija w jak najbardziej "młodziezowy" sposób (tego ponoć Mental nie lubisz...) przy uzyciu, uwaga, telewizora! Czy nie mógł leżącęgo Danny'ego Trejo dobić butem, ręką czy tez czymkolwiek innym? O nie - musiał go zabić telewizorem... W tym przypadku (ucieczka Myersa z zakładu) wersja Workpront wypada owiele lepiej, ale była za mało krwawa, to dokręcono te popierdółkowate sceny, w których dwu i pól metrowy drab z kajdanek wydostaje się niczym David Coperfield i masakruje wszystkich po kolei tylko po to, by body count się zgadzał... Później mamy do czynienia z remakiem praktycznie scena w scenę z oryginałem, tyle tylko, że:
a) główne bohaterki są tak bezpłciowe, jak to tylko mozliwe,
b) gadają tylko o chujach i cipach, co pewnie ucieszyło Mentala :wink: ,
c) zagrane są fatalnie, przez co widz ma gdzieś, czy któraś z nich akurat zginie (to zarzut największy).
Potem mordersyw kilka jest, że tak pseudo poetycko napiszę, ale żadne nie robi wrażenia. Zakończenie to swego rodzaju "gwóźdź do trumny" tego gówna.W wersji Workprint było idealne. Co z tego, skoro producentom nie przypasiło, tak samo jak nie niedobór krwawych "młodzieżowych" scen (których to ponoć ktoś tak nie lubi...). Skręcono inne, dużo bardziej głupie i beznadziejne zakończenie, którego aż nie warto komentować. Malcolm McDowell fajny, kilka scen też (choćby końcowe niszczenie sufitu) a reszta o kant przysłowiowego ptaka (za przeproszeniem) potłuc.
I żeby nie było - po to nie porównywałem z filmem Carpentera, by pokazać jak głupi jest to obraz, nie mając na uwadze oryginału, który wg mnie również żadnym arcydziełem nie jest. Zombie skręcił poprawny slasher, który ani nie jest znakomity ani beznadziejny. Jest taki sobie, co w tym akurat przypadku sprowadza go do roli filmu nakręconego zupełnie niepotrzebnie i nie wiadomo po co. Z budżetem 15 mln dolarów można było sie pokusić o coś więcej, niż tego rodzaju, w tym wypadku i biorąc pod uwagę tego typu kino, wysokobudżetowy zakalec...
I żeby nie było - wersji reżyserskiej nie widziałem, a swoje spostrzeżenia i ocenę opieram na dwóch wersjach - workprint i kinowej. Reżyserskiej nie mam nawet zamiaru ogladać, bo i po co skoro pan Z miotał sie strasznie (pewnie w dużej mierze dzieki producentom, ale to mnie akurat mało interesuje bo swiadczy tylko o tym, że stał się twórcą typowo mainstreamowym) jak ten film skręcic...

Odpowiedz
#3
Cytat:matka tańczy se na rurze, dziwką raczej być nie chce co ukazuje jej "wspaniałą" naturę

bardzo ironiczne. znasz może kobietę - poza skrajnymi przypadkami - która chce być dziwką? to, że tańczy w klubie i pokazuje cycki, nie oznacza, że jest dupodajna kurwą.

Cytat:tyle że nie jest to ani realne, ani fajne, a raczej jak ty to zawsze piszesz "młodzieżowe"

skoro powołujesz się na mój autorytet w kwestii młodzieżowości, to ja - jako ów autorytet - pragnę ci zakomunikować, że Halloween NIE JEST filmem młodzieżowym. gdyby Halloween było filmem młodzieżowym, uznałbym je za ekstrakt zerowy.

Cytat:Daeg Faerch jest tak nijaki w roli młodego Myersa,

Fearch był świetny. Wolę oglądać jego niż słodziutką Dakote Fanning.

Cytat:druga to już swego rodzaju slasherowe kuriozum podciągnięte do części entej banału i tandety mogącej być zawartej w tego rodzaju filmie.

po obejrzeniu wersji workprint (z wąskim zapikselowanym paskiem u góry kadru) też uznałem segment drugi filmu za niezbyt nieciekawy. męczyła mnie monotonia powtarzających sie scen. po obejrzeniu wersji unrated to dla mnie takie samo mistrzostwo jak część pierwsza.

Cytat:jeśli Michael, z małego grubaska urósł do wyskości dwóch i pół metra, posiadając posturę typowego tzw "koksika" siedząc w celi i klejąc te swoje maseczki, to ja nie wiem czym Mental jest dla Ciebie REALIZM.

realizm jest wtedy, kiedy nie musze pytac, dlaczego dziecko rośnie, przybiera na wadze i na muskulaturze. tkwiąc w celi młody Myers nie mial za wiele do roboty: mógł albo kleić maski, albo hodować mięśnie. mógł również robić obydwie rzecz naraz. jedno drugiego nie wyklucza.

Cytat:Potem ten wielki drąg przenosi pół tonowy nagrobek do swej kryjówki (realizm tip - top) oraz

zbyt dosłownie bierzesz słowa szeryfa. nagrobek nie ważył pół tony. ludzie czasami, no wiesz, przesadzają, wyolbrzymiają daną sytuacje. jest jeszcze coś, o czym najwyraźniej zapominasz: Myers to taki typ bohatera, jakiego zaprezentował chociażby Harmon w Autostopowiczu - jego skuteczność plus całkowita bezkarność, kiedy tak stoi sobie na chodniku w biały dzień i gapi się na spacerujące dziewczyny, każą zapytać, ile w nim jeszcze człowieka, a ile czegoś/kogoś innego. mam nadzieje, ze wiesz, o co mi chodzi.

Cytat:zabija w jak najbardziej "młodziezowy" sposób (tego ponoć Mental nie lubisz...) przy uzyciu, uwaga, telewizora! Czy nie mógł leżącęgo Danny'ego Trejo dobić butem, ręką czy tez czymkolwiek innym?

ciekawa sprawa z tym telewizorem. kiedy Myers sterczał przez chwilę nad lezacym Trejo, w tle widac było telewizor. pomyślałem sobie wtedy: "Weź to pudło i rozwal mu łeb". Serio :) Niezły ze mnie socjopata, co nie? :) Fakt, że Myers zrobił dokładnie to, co chciałem, żeby zrobił, świadczy zapewne o przewidywalności filmu, ale ja nigdy nie powiedziałem, iż Halloween to film odkrywczy, prekursorski i wybitnie niebanalny. Halloween to pełnokrwisty slasher w starym dobrym stylu. slasher zawsze był schematyczny.

Cytat:W tym przypadku (ucieczka Myersa z zakładu) wersja Workpront wypada owiele lepiej, ale była za mało krwawa, to dokręcono te popierdółkowate sceny, w których dwu i pól metrowy drab z kajdanek wydostaje się niczym David Coperfield i masakruje wszystkich po kolei tylko po to, by body count się zgadzał

ktoś, kto nie oglądał filmu, mógłby wykombinować, że masz rację, więc wyprostuje sprawę: ucieczka Myersa z zakładu w wersji innej niż unrated to farsa. wygląda to tak: Myers wychodzi z celi, uprzednio zabijając jednego strażnika - cięcie - Myers wybiega z zakładu. wersja unrated tłumaczy wiele nielogiczności, zrodzonych w wyniku takiego skrótu. rozwiązuje także problem "nagłebo znikniecie bez wieści" jednej z postaci.

aha, Myers, wydostając się z celi, nie miał na sobie bransoletek. dopiero Trejo próbował zakuć go w kajdanki, ale w efekcie skończył w telewizji :)

Cytat:Zakończenie to swego rodzaju "gwóźdź do trumny" tego gówna.W wersji Workprint było idealne.

to jest dopiero gwóźdź do trumny :)

i zdecyduj się, czym dla ciebie jest remake Halloween, bo sam się gubię w tych epitetach. gówniany? banalny? kiczowaty? schematyczny? poprawny? użyłeś wszystkich powyższych określeń i w konsekwencji przyprawiłeś mnie jako czytelnika o mały zawrót głowy. na poziomie wartościowania zachodzi poważna różnica między filmem gównianym a poprawnym, podobnie jak miedzy schematycznym a kiczowatym.

Odpowiedz
#4
Nie chcę się rozpisywać, bo i na horrorach i na slasherach się nie znam, ale jak dla mnie Halloween ssie pałkę. O ile pierwsza część (ta z dzieciakiem) jeszcze ujdzie, to cała reszta jest dla mnie bezsensownym festiwalem przemocy, uciętych kończyn i nastolatek, których los zupełnie mi zwisa, krztuszących się krwią. Ot, zabijanie dla zabijania. By było fajnie. Raz tak żałośnie że aż zabawnie, raz wręcz obrzydliwie. Widziałem wersję z rozpikselowanym znaczkiem. I jakby ktoś miał wątpliwości, tak - dopuszczam fakt że nie nadaję się do oglądania slasherów i że jestem chujowym widzem horrorowym. :)

A w dziedzinie psycholi, którzy uciekli z zakładu i mordują wciąż przoduje Watanabe ze swoją ekipą. Polecam pierwsze 6 i pół minuty 20 odcinka Cowboya Bebopa - http://youtube.com/watch?v=C0WGgjObTRQ .
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#5
Cytat:to cała reszta jest dla mnie bezsensownym festiwalem przemocy, uciętych kończyn

dlaczego bezsensownych? czy ja naprawdę muszę literalnie wszystko wyłożyć, żebyście pokapowali, że Myers miał bardzo solidną motywacje do działania i przez cały czas realizował wytyczne planu?

i do licha w Halloween nie ma uciętych kończyn.

Odpowiedz
#6
Cytat:bardzo ironiczne. znasz może kobietę - poza skrajnymi przypadkami - która chce być dziwką? to, że tańczy w klubie i pokazuje cycki, nie oznacza, że jest dupodajna kurwą.
Toż napisałem, że mama Myersa dziwką być nie chce, wiec o co chodzi? :wink:
Cytat:Halloween NIE JEST filmem młodzieżowym.
Dla mnie jest nie mniej młodzieżowy niż 90% horrorów kręconych w czasach obecnych w Hollywood.
Cytat:tkwiąc w celi młody Myers nie mial za wiele do roboty: mógł albo kleić maski, albo hodować mięśnie. mógł również robić obydwie rzecz naraz. jedno drugiego nie wyklucza.
Na początku flmu widzimy, że jak na swój wiek to Mike wcale jakimś gigantem nie jest. I ja mam nagle uwieżyć Zombiemu, że tylko dlatego, by potem zabijać wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka, a nawet jak ucieknie to wyrwie drzewo gołymi rekoma, chłopak urósł jak na drożdżach i ma dwa i pół metar wzrostu? Mental, no nie żartuj i nie wmawiaj mi, ze to jest realistyczne...
Cytat:Myers to taki typ bohatera, jakiego zaprezentował chociażby Harmon w Autostopowiczu - jego skuteczność plus całkowita bezkarność, kiedy tak stoi sobie na chodniku w biały dzień i gapi się na spacerujące dziewczyny, każą zapytać, ile w nim jeszcze człowieka, a ile czegoś/kogoś innego. mam nadzieje, ze wiesz, o co mi chodzi.
Takim typem bohatera był w oryginale, w którym to nie wiemy do końca czy jest człowiekiem czy może Boogeymanem - duchem, zjawą, potworem. Tego Carpenter nie wyjaśnia i dlatego tamten Myers jest straszny. Ten tutaj to wielki niczym zapaśnik drab, który zabija telewizorami i bóg wie czym jeszcze, do tego obdarty z całej tajemniczości, jaka charakteryzowała tę postać i była jej głownym atutem w oryginale.
Cytat:slasher zawsze był schematyczny
Scena z telewizorem nie jest schematyczna. Jest bezdennie głupia i typowo hollywoodzka w sposób jakiego nie lubię, nakręcona na zasadzie - "rzuć go w łeb telewizorkiem, będzie efektownia, fajna śmierć".
Cytat:ucieczka Myersa z zakładu w wersji innej niż unrated to farsa.
A jak została pokazana w tym całym unrated? Tak z ciekawości pytam :wink:
Cytat:i zdecyduj się, czym dla ciebie jest remake Halloween, bo sam się gubię w tych epitetach. gówniany? banalny? kiczowaty? schematyczny? poprawny? użyłeś wszystkich powyższych określeń i w konsekwencji przyprawiłeś mnie jako czytelnika o mały zawrót głowy. na poziomie wartościowania zachodzi poważna różnica między filmem gównianym a poprawnym, podobnie jak miedzy schematycznym a kiczowatym.
Jest filmem, który broni się stroną techniczną, co przy budżecie 15 mln dolarów nikogo dziwić nie powinno i kilkoma niezłymi kreacjami aktorskimi (Forsythe, Sheri Moon i McDowell). Z tego też względu jest poprawnym slasherem, jednak biorąc pod uwagę fakt, że został nakręcony niewiadomo po co, jak wiekszość remake'ów zreszta, uważam, że jest gówniany. W kategorii "film" - poprawny, przeciętny; w kategorii "nakręcimy rimejk, bo w oryginale nie było krwi i wogóle a do tego zarobimy kupę kasy": - gówniany.

Odpowiedz
#7
Cytat:i do licha w Halloween nie ma uciętych kończyn.

Wiem że nie ma, tak sobie zażartowałem. :)

Błędnie pojąłeś bezsensowny, oczywiście że Myers miał motywację i oczywiście że realizował wytyczne planu. Aby nakreślić moje myśli posłużę się przykładem:

Otóż wyobraźmy sobie krótkometrażowy, dajmy na to 10 - 15 minutowy, film o kolesiu, który robi kupę. I podczas tego srania jest flashback, w którym on pochłania zastraszające ilości, dajmy na to, bigosu. Ja mówię: 'Bezsensowny film'. A ktoś inny mi na to: 'Jak to bezsensowny? A ty byś tak nie srał po zjedzeniu garnka bigosu? I w ogóle ten flashback! Zaburzenie chronologii! Wow!'.

No więc - pokazywanie psychola, który zabija motywując wcześniej jego działania, jest dla mnie tak samo sensowne jak film z przykładu powyżej. I tak samo zajmujące.

Odpowiadam przedwcześnie na pytanie: Nie, nie jestem fanem Bergmana, a od filmu wymagam żeby był zajmujący i żeby mnie zainteresował. Zombiemu się mnie nie udało przęjąć. I tak, wiem co to jest Slasher i o co w tym gatunku z grubsza chodzi, nie żebym to rozumiał, ale zaakceptował - jak najbardziej. A posta tego piszę bo stawiasz Mentalu 9 filmowi, który sprowadza się do sieczki. Sieczki w moim odczuciu wtórnej i nie zajmującej.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#8
Cytat:został nakręcony niewiadomo po co, jak wiekszość remake'ów zreszta, uważam, że jest gówniany

Halloween 2007 to jeden z najbardziej "potrzebnych" remaków, jakie znam.

Cytat:A jak została pokazana w tym całym unrated? Tak z ciekawości pytam

Myers przepycha sie przez korytarze, zabija kobiete w recepcji, potem szlachtuje dwóch strażników, na końcu rozprawia się z Trejo. przebieg trzech pierwszych morderstw nie jest ukazany na ekranie. oglądamy jedynie konsekwencje. podsumowując: rzecz wygląda teraz wiarygodnie.

Cytat:typowo hollywoodzka w sposób jakiego nie lubię, nakręcona na zasadzie - "rzuć go w łeb telewizorkiem, będzie efektownia, fajna śmierć".

też bym wolał, żeby Myers zmiażdżył mu grdykę podeszwą.

Cytat:Takim typem bohatera był w oryginale, w którym to nie wiemy do końca czy jest człowiekiem czy może Boogeymanem - duchem, zjawą, potworem.

w oryginale prowadzi samochód. ta scena - moim zdaniem - niweczy cały klimat zagadkowości. u Zombiego Myers zachowuje się jak maszyna. Od startu do mety. Uwielbiam konsekwencje, a tutaj jest jej wręcz za dużo.

Cytat:chłopak urósł jak na drożdżach i ma dwa i pół metar wzrostu? Mental, no nie żartuj i nie wmawiaj mi, ze to jest realistyczne...

na moje oko miał coś około 2 metrów. poza tym ludzkie ciało, jakby to ująć, potrafi zaskoczyć, wydłużając pewne członki do niebotycznych rozmiarów :) teraz powaga: tak, to było wiarygodne. nie znam drzewa genealogicznego Myersów. Może w jego rodzinie istniała tendencja do gigantyzmu, nadmiernego rozrostu układu kostnego. Kto wie? Czekam na prikłel :)

Cytat:Dla mnie jest nie mniej młodzieżowy niż 90% horrorów kręconych w czasach obecnych w Hollywood.

NIE ZGADZAM SIĘ. to opinia krzywdząca dla filmu Zombiego. bardzo krzywdząca i niesprawiedliwa.

--------------------

Glut napisał(a):A posta tego piszę bo stawiasz Mentalu 9 filmowi, który sprowadza się do sieczki.

lubię taką sieczkę. klasyczną, po staremu, bez litości i sentymentów. bez komplikowania fabuły durną psychologią, bez zapętlania intrygi i podejmowania dodatkowych wątków.

Odpowiedz
#9
A ja nie lubię. I chyba do tego się cała rzecz sprowadza.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#10
Disclaimer: wcinam się z czepialstwa. Filmu nie widziałem i chyba nie obejrzę, bo wszystkie komentarze, jakie słyszałem -- poza tym jednym Mentala -- są dokłatnie takie same jak Gluta. Ale Mental lubi konsekwencję, więc go pociągnę za konsekwencję :P

Mental napisał(a):teraz powaga: tak, to było wiarygodne. nie znam drzewa genealogicznego Myersów. Może w jego rodzinie istniała tendencja do gigantyzmu, nadmiernego rozrostu układu kostnego. Kto wie?
Zdajesz sobie sprawę, że dorabiasz własną rozbudowaną tylko po to, żeby uzasadnić coś, co -- z tego, co tutaj widać -- nie ma realistyczngo uzasadnienia? ;) A tyle razy mówiłeś, że jak coś nie jest wyjaśnione na ekranie i trzeba sobie samemu wymyślać "dlaczego", to do dupy z tym. Tsk, tsk.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#11
Cytat:lubię taką sieczkę. klasyczną, po staremu, bez litości i sentymentów
Ja też lubię. Tyle tylko, że "Halloween" 2007 tego rodzaju filmem w moim odczuciu absolutnie nie jest.

Odpowiedz
#12
Negrin napisał(a):Zdajesz sobie sprawę, że dorabiasz własną rozbudowaną tylko po to, żeby uzasadnić coś, co -- z tego, co tutaj widać -- nie ma realistyczngo uzasadnienia? ;) A tyle razy mówiłeś, że jak coś nie jest wyjaśnione na ekranie i trzeba sobie samemu wymyślać "dlaczego", to do dupy z tym. Tsk, tsk.

napisałem co napisałem na "odczepkę". w wyglądzie Myersa nie ma nic "nierealistycznego". to, że jako młodzik nie przypominał maszyny o niczym nie przesądza. widzieliście fotki Pudziankowskiego z czasów dzieciństwa (mniej więcej wiek filmowego Myersa)? nigdy bym nie pomyślał, że za 15 lat będzie najsilniejszym człowiekiem na planecie. Albo Saleta - w ogólniaku chudy i niepozorny. czepianie się wyglądu bohatera świadczy o całkowitym braku argumentów. a tak między nami to pomału zaczynam się wkurzać: kiedy ktoś w końcu nakręcił poważny slasher w starym stylu, ludzie po nim jada jak po łysej kobyle. kiedy natomiast banda kretynów kręci hurtowo piły, hostele i inne gówna, nic - żadnej spontanicznej reakcji. jedynie uśmiech politowania i lekceważące machnięcie ręką plus oceny oscylujące wokół 4-5/10.

Cytat:Tyle tylko, że "Halloween" 2007 tego rodzaju filmem w moim odczuciu absolutnie nie jest.

jako miłośnik "mocniejszej" rozrywki, w której psychole kopulują z trupami zarżniętych kobiet, zapewne masz rację. ja gustuje w bardziej softowych produkcjach.

Cytat:Ale Mental lubi konsekwencję

ludzie, czy wy mnie macie za jakiegoś niedojeba, co nie umie odróżnić dyskotekowego horroru dla młodzieży od autentycznie oldskulowej rzeźni? Glut przynajmniej stawia sprawę uczciwie: "nie znam się (tutaj akurat kokieteria), nie przepadam za tego typu twórczością, nara". ale kiedy ktoś próbuje udowodnić, że film Zombiego przypomina nawał hollywoodzkich horrorów, to sie myli i zwyczajnie wprowadza potencjalną widownie w błąd. co więcej, Zombie ani razu nie posuwa się do pseudo-szokującej ohydy rodem z Nekromantika czy innych bełkotliwych kanibalistyczno-nekrofilskiech śmieci. stawia na mocną, konkretną i bezpretensjonalna sieczkę, wspinając sie przy okazji na wyżyny, jeśli idzie o ten akurat gatunek.

Cytat:Filmu nie widziałem i chyba nie obejrzę

a widziałeś remake pierwszej części Hills Have Eyes? jeśli nie, żałuj, bo film jest milion razy lepszy niż oryginał i tylko trochę gorszy niż Halloween Zombiego. to bez wątpienia dwie najciekawsze produkcje z gatunku "remake", jakie spłodziło Hollywood od niepamiętnych czasów. dodałbym do tego grona jeszcze Świt żywych trupów z kapitalnym prologiem.

Odpowiedz
#13
"Hills Have Eyes" gdzieś na mnie czeka, na dysku albo już na płytce, wiec kiedyś po nie pewnie sięgnę. A nowy "Świt" to w ogóle jest coś, co nie wiem jakim cudem ciągle mi umyka. Chyba wreszcie będę musiał bardziej stanowczo się za nim zakręcić.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#14
stary, nie czekaj tylko oglądaj. wszystkie trzy filmy: Halloween, Świt i HHE zawierają jedną głupią i niepotrzebną scenę. powiedziałbym: przeszarżowaną. w Halloween to scena oklejenia śpiącego ojca taśmą izolacyjną, choć od biedy można by to potraktować jako żart reżysera. w HHE mamy płonącego niczym pochodnia Teda Levine'a, przytroczonego sznurem do drzewa. w Świcie natomiast cały wątek jest do bani: chodzi o motyw z ciążą. poza tym nie mogę sie czepiać, bo zwyczajnie nie ma czego sie czepiać.

Odpowiedz
#15
Mental napisał(a):dodałbym do tego grona jeszcze Świt żywych trupów z kapitalnym prologiem.

Prolog 'Świtu' i następująca po nim czołówka z muzą Johnnego Casha stawia wszystkie włosy na moim ciele. Właśnie tak wyglądała by inwazja zombie.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#16
i właśnie tak powinno się kręcić filmy - żeby widz powiedział po seansie: "Nie wiem, czy to możliwe, ale gdyby było możliwe, z pewnością wyglądałoby tak jak na filmie." to największy komplement dla reżysera, usłyszeć podobne słowa.

Odpowiedz
#17
Cytat:w wyglądzie Myersa nie ma nic "nierealistycznego". to, że jako młodzik nie przypominał maszyny o niczym nie przesądza. widzieliście fotki Pudziankowskiego z czasów dzieciństwa (mniej więcej wiek filmowego Myersa)? nigdy bym nie pomyślał, że za 15 lat będzie najsilniejszym człowiekiem na planecie. Albo Saleta - w ogólniaku chudy i niepozorny. czepianie się wyglądu bohatera świadczy o całkowitym braku argumentów.
A Myersa też zamiast więziennym żarciem karmili odżywkami i anabolikami :wink:
Cytat:jako miłośnik "mocniejszej" rozrywki, w której psychole kopulują z trupami zarżniętych kobiet, zapewne masz rację.
Nie wiem o jakiej rozrywce piszesz, ale jesli chodzi o "Aftermath" Cerdy to jest to film absolutnie genialny.
Cytat:kiedy ktoś w końcu nakręcił poważny slasher w starym stylu, ludzie po nim jada jak po łysej kobyle.
Znam dwóch wielkich fanów dawnych slasherów, posiadających dwie najwieksze kolekcje starych horrorów na VHS-ach w kraju. Obaj zgodnych głosem twierdzą, że remake "Halloween" to gówno.
Cytat:kiedy natomiast banda kretynów kręci hurtowo piły, hostele i inne gówna, nic - żadnej spontanicznej reakcji. jedynie uśmiech politowania i lekceważące machnięcie ręką plus oceny oscylujące wokół 4-5/10.
Piły, Hostele i inne tego typu pierdoły to dziadostwo w najczystszej postaci. To, że nowy "Halloween" jest od nich lepszy nie czyni go od razu filmem zasługująctm na ocenę 9/10.
Cytat:ale kiedy ktoś próbuje udowodnić, że film Zombiego przypomina nawał hollywoodzkich horrorów, to sie myli i zwyczajnie wprowadza potencjalną widownie w błąd. co więcej, Zombie ani razu nie posuwa się do pseudo-szokującej ohydy rodem z Nekromantika czy innych bełkotliwych kanibalistyczno-nekrofilskiech śmieci. stawia na mocną, konkretną i bezpretensjonalna sieczkę, wspinając sie przy okazji na wyżyny, jeśli idzie o ten akurat gatunek.
Posuwać się nie musiał, bo kręcił slasher a nie popierdółkę w stylu Nekromantika czy film kanibalistyczny. A że wspina się na wyżyny to bym nie powiedział. Ale jak juz udowodniłeś, nie mam racji :wink:

Odpowiedz
#18
Cytat:Znam dwóch wielkich fanów dawnych slasherów, posiadających dwie najwieksze kolekcje starych horrorów na VHS-ach w kraju. Obaj zgodnych głosem twierdzą, że remake "Halloween" to gówno.

ja też znam dwóch fanów, przy czym oni są większymi fanami od twoich fanów i posiadają jeszcze większą kolekcje niszowego kina. obaj zgodnie twierdza, że co prawda Halloween nie jest tak dobre jak TCM z 74, ale i tak prezentuje się znakomicie.

Cytat:Ale jak juz udowodniłeś, nie mam racji

tylko mi tu nie płacz :) chodzi o to, że horrory utrzymane w klimacie Halloween Zombiego policzysz na palcach jednej ręki kanadyjskiego drwala z trzydziestoletnim stażem.

Odpowiedz
#19
http://www.popmatters.com/pm/blogs/shortends_post/47762/short-cuts-in-theaters-halloween-2007/

krotko: zgadzam sie. Halloween is brilliant. It’s a stroke of slice and dice genius

Odpowiedz
#20
Według mnie film Zombiego jest kapitalny w pierwszej części - ukazującej dorastanie Myersa. Tyle, ze sama nie wiem czy nazwalabym to horrorem, slasherem - mi to bardziej wygladało na jakiś zaczątek filmu psychologicznego, co jest dla mnie interesujące, jako dla osoby, która zna i lubi cała serię Halloween.
Potem kiedy zaczyna się część slasherowa - skopiowana od Carpentera jest juz gorzej - nie czuje klimatu, ani razu nie wystraszylam się, po prostu sieczka bez zadnych emocji. W dodatku bohaterki naprawde niewiele mnie interesują. Ale mimo braku klimatu jest tu coś, co wypada o niebo lepiej niz w oryginale - brutalność i sama postać Myersa. W fimie z 78 roku było zbyt lajtowo - zbyt malo osob ginelo , za malo krwi i ogolnie zbyt delikatnie bylo. Ponadto sam Myers tutaj wreszcie wyglada przerazająco i spektakularnie - ale to pewnie przez to, ze widzialam go bez maski, jak wygladal w pierwszej polowie filmu Zombiego ( i jaki przerazajacy był jako dziecko) i przez to, ze wiem kim jest, czuje autentyczne przerazenie jego nieludzkim wygladem.

Mysle, ze gdyby do klimatu Carpentera dodać monstrualność Myersa w wykonaniu Zombiego i brutalność, wyszedłby slasher wyborny.
Natomiast pierwsza czesc filmu powinna wyjść pod nazwą prequela a nie remake'u.
Napięcia tu duzo mniej niz u Carpentera, ale rozbudowanie postaci Myersa wplynelo korzystnie na tę postać, ktora u Carpentera była jednak zbyt mało przerazajaca.
Podsumowując - Carpenter straszyl klimatem, napięciem (choć w sumie niewiele się tak naprawde działo) - Zombie straszy Myersem (i dzieje się dużo). Dwa zupelnie inne filmy, ale kazdy coś w sobie ma.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Thrash (2026) i inne wątpliwej jakości filmy o rekinach slepy51 4 345 18-05-2026, 13:43
Ostatni post: slepy51
  Halloween (1978-2020) Mental 236 31,478 01-11-2023, 19:11
Ostatni post: Melvin27
  Halloween II - Rob Zombie - 2009 slepy51 55 20,530 07-11-2013, 15:06
Ostatni post: Gwahlur



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości