Ankieta: Najlepsz
Identity
Supremacy
Ultimatum
[Wyniki ankiety]
 
 





Seria Bourne (2002-2016)
Zrobię coś na wskroś głupiego, choć wiem, że nie powinienem: odpiszę na poniższe.

Mental napisał(a):jakie jeszcze rzeczy wymyślisz, żeby usprawiedliwić oczywistość, czyli autocenzure?
Mentosie Ty mój szafirowy. Uwierz mi: twórcy filmów naprawdę mają większe zmartwienia. Serio serio. Nie wszystko kręci się wokół Twojego fetyszu.

A co do nowoczesności... Wybacz, że znów piję do Manna, ale to jest dobra paralela. X razy powtarzałeś już, że jego kino rzekomo nie jest dla wszystkich, że nie każdy potrafi je przyswoić. Zatem tym razem mamy do czynienia z kinem, którego Ty -- jako niepoprawnie nostalgiczny filmowy zgred zaklęty w ciele dwudziestoparolatka* -- nie potrafisz przyswoić. W historii świata wraz nadejściem każdego nowego nurtu w sztuce (który, tak się składało, praktycznie zawsze stanowił absolutne przeciwieństwo poprzedniego) podnosił się raban ludzi, którzy nie nadążyli, pozostali przy tym starym, a nowy odsądzali od czci i wiary. Historia rozsądziła sprawę. Doceniła wszystkie. Koniec kropka, nie ma o czym dyskutować. Idziemy do domu.

Tym razem nie ma pola, żeby Ci ustąpić. Trylogia Bourne'a to nie popcornowe blockbustery dla młodzieży, ale poważne (choć naturalnie przegięte -- dokładnie tak samo, jak przegięte bywały filmy dawnej ery) kino akcji dla dorosłych widzów. Zanim palniesz certyfikatem: to nie ma najmniejszego znaczenia. Certyfikat wiekowy tych filmów to trywialna konsekwencja faktu, że nie znalazły się w nich "niecenzuralne" elementy. Bo nie ma dla nich miejsca. Ale jeśli choć przez chwilę potrybisz, zrozumiesz, że dla młodego widza filmy o Bournie są skrajnie nieatrakcyjne. Po prostu. Są całkowicie wyzute z tego, co pociąga nastoletniego, niewyrobionego widza. Więc nie brnij w ślepą alejkę, bo nie zaprowadzi Cię to donikąd.

A jeśli chodzi o ignorowanie w "Bourne'ach" fragmentów rzeczywistości (choćby tej nieszczęsnej krwi) -- to wszystko element żelaznej konsekwencji wynikającej stricte z filmu. Przypominam, kim jest Jason Bourne. Pół-człowiekiem, pół-maszyną do zabijania z wypranym mózgiem. W jego świecie nie ma miejsce na myślenie o pierdołach w stylu: czy kogoś (jak to napisał Mental) boli. Wszystko, od błyskawicznego i rytmicznego montażu aż do takiej a nie innej aranżacji scen walki, podporządkowane jest temu faktowi.

----
* Nie, to bynajmniej nie ma być obraźliwe -- po prostu tak wygląda Twoja filozofia kina: idealizujesz dawne schematy, co nie pozwala Ci patrzeć na kino bez uprzedzeń.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Obejrzałem ten fragment zapodany przez Mentala i jestem w szoku. Goście krwawią od samego przepychania się (zero ciosów). Między 4:00, a 4:30 nikt nie dostaje porządnie w ryja. Mają anemię czy jak?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Negrin napisał(a):A co do nowoczesności...

pouczający wykład. na tyle pouczający, że aż muszę powtórzyć: bourney są współczesne, nie nowoczesne. do nowoczesności im tak daleko, jak syrence z doklejonym spojlerem do formuły 1.

Negrin napisał(a):dla młodego widza filmy o Bournie są skrajnie nieatrakcyjne. Po prostu. Są całkowicie wyzute z tego, co pociąga nastoletniego, niewyrobionego widza.

prosta jak cep, oczojebna akcja nie pociąga nastoletniego widza? ten ucieka, a tamten go goni - to już dzisiaj nie pociąga młodych?

Production Budget: $110 million
Worldwide: $442,824,138

kto wydał całą te kasę? pensjonariusze domu spokojnej starości? nie uważam bourne'a za durne kino dla nastolatków. to solidny młodzieżowy akcyjniak, nieskończenie lepszy niż quantum of solance, ale za to nieskończenie gorszy niż casino royale. niestety współczesność go zabiła.

Negrin napisał(a):A jeśli chodzi o ignorowanie w "Bourne'ach" fragmentów rzeczywistości (choćby tej nieszczęsnej krwi) -- to wszystko element żelaznej konsekwencji wynikającej stricte z filmu.

nieprawda. to wymóg certyfikatu wiekowego. producenci - aby zarobić więcej szmalu - od początku planowali nie pokazywać/nie kręcić scen drastycznych ani innych wybitnie niemoralnych obrazków, bo mierzyli w pg13. dlatego w bournie nie ma krwi.

Cytat:Przypominam, kim jest Jason Bourne. Pół-człowiekiem, pół-maszyną do zabijania z wypranym mózgiem.

coś jak RoboCop? albo vincent z zakładnika? albo javier bardem z NCFOM? bo nadal nie kumam, jaki ma związek bycie wypranym z emocji cyborgiem i niepokazywanie krwi?

Snappik napisał(a):Obejrzałem ten fragment zapodany przez Mentala i jestem w szoku. Goście krwawią od samego przepychania się (zero ciosów). Między 4:00, a 4:30 nikt nie dostaje porządnie w ryja. Mają anemię czy jak?

to pocięta, niepełna wersja. scena w serialu jest dłuższa.

Odpowiedz
Snappik napisał(a):Obejrzałem ten fragment zapodany przez Mentala i jestem w szoku.
Też obejrzałem. Nie wiem jak Wy, ale jak gości zobaczyłem, zwłaszcza tego Murzyna, to z miejsca pomyślałem o:

[Obrazek: 30%20Days%20of%20Night%207.jpg]

Snappik napisał(a):Między 4:00, a 4:30 nikt nie dostaje porządnie w ryja. Mają anemię czy jak?
Niby może walnęli łbami o tę ścianę czy coś, trudno powiedzieć, niemniej ta charakteryzacja jest zwyczajnie idiotyczna :)

[ Dodano: Wto Lip 14, 2009 22:04 ]
Mental napisał(a):nieprawda. to wymóg certyfikatu wiekowego.
To są Twoje domniemania, które uparcie prezentujesz jako fakty, licząc, że ktoś się nabierze. Wybacz, ale nie nabierze się.

Mental napisał(a):prosta jak cep, oczojebna akcja nie pociąga nastoletniego widza? ten ucieka, a tamten go goni - to już dzisiaj nie pociąga młodych?
Nie wiem, może. Grunt, że powyższych cech nie znajduję w filmach o Bournie, więc nie musimy się tego roztrząsać.

Aha, raczysz wyjawić swoją definicję nowoczesności? Powiedzmy, że w ramach ciekawostki.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Idzie człowiek do kibla, a tu tyle postów się robi.

Mental napisał(a):to nie jest kino nowoczesne. to jest kino niestety na wskroś współczesne

A robił już tak ktoś kiedyś? Kino przyspieszyło, albo się z tym pogodzisz albo zginiesz winetou. Nikt nie odbiera starym filmom ich wartości, ale wraz z trylogią bourne'a wykrystalizował się bardzo ciekawy nurt kina, któremu większość przyklasnęła, ale niewielu jeszcze się nim sprawnie posługuje. Sam jestem ciekaw co z tym dalej będzie. QoS na poziomie montażu pionowego miejscami przesadza, ale miejscami jest genialny. Niestety leży struktura filmu, a dramaturgia kuleje. Czekam na "Green Zone", bo na razie tylko Greengrass ze swoją szajką montażystów jest gwarantem czegoś bezsprzecznie dobrego w tej dziedzinie.


Mental napisał(a):to najlepszy dowód na to, że bourne to jakaś mega sztuczna padaka. nie liczy się realizm, liczy się to, czy znak przystankowy zostanie zachowany. brawo. montażysta zdał egzamin, super gość z niego. fajne filmy dzisiaj kręcą. bardzo nowoczesne. jakie jeszcze rzeczy wymyślisz, żeby usprawiedliwić oczywistość, czyli autocenzure?

Nie wiem w jaki sposób to jest dowodem, że Bourne to "mega sztuczna padaka". Szczerze mówiąc to nawet nie wiem co to jest "mega sztuczna padaka". A to co powiedziałeś, że nie liczy się realizm tylko to czy film funkcjonuje, to święta prawda i nie wiem czemu widzisz w tym błąd albo coś złego. Kino to nie medium, z którego korzystam żeby dostać realizm i wiarygodną ranę wylotową po czymśtam. Kino jest po to, żeby swoimi umiejętnościami i możliwościami (jakich nie posiada żadne inne medium) wzbudziło we mnie emocje. Potężnym narzędziem kina jest montaż, prawdopodobnie najpotężniejszym i ja osobiście ciesze się, że jest on nadrzędny wobec innych rzeczy, które w ostatecznym rozrachunku są nieważne. Ironizuj ile chcesz, ale masz racje - montażysta zdał egzamin, głównie dlatego tak dobrze ogląda się ten film. A że komuś nie leje się krew z nosa? Mam to gdzieś. Czy to by coś zmieniło? Mam to gdzieś, tak jak jest jest znakomicie więc po co gmerać.

Najeżony jesteś na tą autocenzurę jak jasny gwint i rozumiem, że trudno jest się pogodzić z faktem, że gra ona tutaj rolę podrzędną, a w zasadzie żadną. Mało kto zwraca na to uwagę, a nawet jeśli tak robi to nie przeszkadza to w odbiorze. Sorry. Tylko dla Ciebie jest to oczywistość, ja na przykład w ogóle bym nie zwrócił na to uwagi gdyby nie Twój post gdzieśtam u góry.

Mental napisał(a):dlatego w bournie nie ma krwi.

Myślałem, że to już przerobiliśmy i możemy między bajki włożyć? Może jakiegoś screena walnąć, żeby rozwiać wątpliwości wszystkich oprócz zwolenników teorii spiskowych i soków jagodowych?

Mental napisał(a):doskonale rozumiem, że frakcja pt. "krew jest nieistotna" kuma, o co mi chodzi, ale racji nie przyzna. spoko, zniosę to, nie potnę się.

Kurde, znowu jakaś frakcja się stworzyła, o której nie wiem. Chyba znowu jestem po stronie tej cholernej masonerii, co chce kino i świat zniszczyć swoim knowaniem. Nawet nie pytam gdzie szukać wybrańców, co kino i świat ocalą, bo coś mi mówi, że wiem gdzie ich znaleźć. I proszę mi nie mówić, że to ja wymyślam teorie spiskowe o kółkach miłośników czegośtam czegośtam.

No i na rany Bourna, nie tnij się chłopie. Nikt Ci tu źle nie życzy.

Odpowiedz
Negrin napisał(a):Aha, raczysz wyjawić swoją definicję nowoczesności?

jasne. coś, co jest nowe i nie wygląda jak bourne, bo bourne to po prostu ocenzurowany akcyjniak z elementami starej szkoły (główny bohater, krótkie dialogi) oglądany w przyśpieszonym tempie.

Negrin napisał(a):To są Twoje domniemania, które uparcie prezentujesz jako fakty

mówię to z przykrością, bo przez te fakty, 9 na 10 filmów wygląda jak bourne, a 1 jak the international (chodzi o prezentowanie scen akcji rzecz jasna).

Koleś napisał(a):Kino przyspieszyło, albo się z tym pogodzisz albo zginiesz winetou.

dopóki będą powstawać takie filmy jak the international, dopóki Mann będzie kręcił kino akcji tak jak kręci, z niczym nie będę się godził. gdyby tych ludzi nie było - wtedy ok. wtedy bym uznał, że naprawdę wszyscy wymarli i nie pozostaje mi nic innego jak tylko pogodzić się z tym, co jest.

Koleś napisał(a):A to co powiedziałeś, że nie liczy się realizm tylko to czy film funkcjonuje, to święta prawda i nie wiem czemu widzisz w tym błąd albo coś złego.

bo nie lubię oglądać matematycznie rozplanowanych bijatyk.

Cytat:Kino jest po to, żeby swoimi umiejętnościami i możliwościami (jakich nie posiada żadne inne medium) wzbudziło we mnie emocje.

dobrze powiedziane! u mnie emocji nie wzbudza świadomość, że bourne nie uderzył w okno, bo gdyby uderzył, to by nie zachował znaku przystankowego w 4 minucie i 16 sekundzie sekwencji B filmowanej prostopadle do osi X.

Koleś napisał(a):Ironizuj ile chcesz, ale masz racje - montażysta zdał egzamin, głównie dlatego tak dobrze ogląda się ten film.

no jak dotychczas to wy ironizujecie. ja jestem śmiertelnie poważny. a to, że bourne'a ogląda się w sumie dobrze, to nawet prawda:)

Odpowiedz
Snappik napisał(a):Obejrzałem ten fragment zapodany przez Mentala i jestem w szoku. Goście krwawią od samego przepychania się (zero ciosów). Między 4:00, a 4:30 nikt nie dostaje porządnie w ryja. Mają anemię czy jak?
Nie, w ogóle żadnych ciosów... Tavon dostaje od Shane'a najpierw kiedy opadają głośniki, a potem, kiedy trzyma Shane'a przy ścianie to dostaje jeszcze parę razy (wydaje mi się, że nawet kolanem podczas szarpania się dostaje od Shane'a, ale tego nie jestem pewny). Shane dostaje po brzuchu i podczas szarpaniny przy ścianie dostaje w twarz raz albo dwa.

Mental napisał(a):to pocięta, niepełna wersja. scena w serialu jest dłuższa.
Nie, nie jest. ;)

Nota bene - maksymalnie dojechana do pieca scena z mega epą księżycka i żelazka. True story.

Odpowiedz
Ja tam ciosów nie widzę tylko zwykłą szarpaninę i parę liściów. Wiesz jak mocno trzeba komuś przywalić, aby ten krwawił? W tym (jak się okazuje - pociętym) fragmencie przynajmniej na początku nie ma nic co sugerowałoby, że po 30 sekundach obaj są zachlapani juchą. Potem jest już konkret, ale wcześniej - ZF Skurcz Dżudo Honor.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Snappik napisał(a):Wiesz jak mocno trzeba komuś przywalić, aby ten krwawił?

nie za mocno. wystarczy, żeby przygryzł sobie język, wargę albo żeby osoba walcząca miała ostre pazury. jucha pryśnie momentalnie. bohaterowie w tym filmiku mają krew na zębach i krew w ustach. nos natomiast to pikuś - lekkie uderzenie głową wystarczy, żeby spowodować krwotok (łamiesz przegrody nosowe).

Odpowiedz
Snappik napisał(a):Ja tam ciosów nie widzę tylko zwykłą szarpaninę i parę liściów.
Ale to przecież nie mój problem, że masz wadę wzroku. To nie banda brzoskwinek, co by się na liście okładać. Widać (i nawet słychać), że Tavon dostaje plombę na początku - dlatego udaje się Shane'owi wyrwać i go ruszyć.

Odpowiedz
Mental napisał(a):
Koleś napisał(a):Kino przyspieszyło, albo się z tym pogodzisz albo zginiesz winetou.

dopóki będą powstawać takie filmy jak the international, dopóki Mann będzie kręcił kino akcji tak jak kręci, z niczym nie będę się godził. gdyby tych ludzi nie było - wtedy ok. wtedy bym uznał, że naprawdę wszyscy wymarli i nie pozostaje mi nic innego jak tylko pogodzić się z tym, co jest.

As long as there is a fight so hungry people can eat, I'll be there. Wszystko fajnie, ale Mann czy jakiśtam inny odpowiada za swoją piaskownicę w filmie sensacyjnym. Z resztą Mann w życiu nie nakręcił filmu akcji, którym Bourne zdecydowanie jest, więc nie wiem o czym mowa. Równie dobrze mogłeś wymienić Lyncha, tyle ma to ze sobą wspólnego. A Mann też szuka, rozwija się, ewoluuje. Moim zdaniem w nie najlepszym kierunku, ale to forum jest najlepszym przykładem, że są osoby, które sądzą inaczej. A w ogóle to nie o Mannie się tu gada tylko o Bournie. Chcecie o Mannie? To wynocha do miliona innych topiców gdzie będzie to bardziej na miejscu. Bourne stworzył nowy nurt w kinie akcji, normalne, że znajdują się naśladowcy, ale nie znaczy też że nagle wszystko tak będzie wyglądać. Nie węsz apokalipsy, to tylko jedna z gałązek na dość dupnym drzewie. Czy to może kolejna teoria spiskowa? Damn, miałem nie ironizować. Sorry.

Mental napisał(a):
Koleś napisał(a):A to co powiedziałeś, że nie liczy się realizm tylko to czy film funkcjonuje, to święta prawda i nie wiem czemu widzisz w tym błąd albo coś złego.

bo nie lubię oglądać matematycznie rozplanowanych bijatyk.

To obejrzyj Bourna :). Gwarantuje Ci, że nie ma tam ani grama nauk ścisłych. Widać jedynie owoc pracy znakomitego montażysty/reżysera, którzy czują kino jakie robią i są w tym cholernie dobrzy.

Mental napisał(a):
Koleś napisał(a):Kino jest po to, żeby swoimi umiejętnościami i możliwościami (jakich nie posiada żadne inne medium) wzbudziło we mnie emocje.

dobrze powiedziane! u mnie emocji nie wzbudza świadomość, że bourne nie uderzył w okno, bo gdyby uderzył, to by nie zachował znaku przystankowego w 4 minucie i 16 sekundzie sekwencji B filmowanej prostopadle do osi X.

A ciekawe, że o tym wspominasz, bo także znakiem czasu jest nie trzymanie się żelaznych zasad ustalonych kiedyśtam. "Akcent tyle klatek po sklejce", "Języczek muzyczny na 2 sekundy" "No i broń Bourna naladowana, tylko mi osi nie łamać skubańce". Bazdura. Coraz częściej we współczesnym (nowoczenym? dajcie znać jak ustalicie) kinie łamie się zasady. Czasem celowo, żeby widać, że są łamane. Czasem po prostu się o nich nie myśli. Bourne jest tym drugim przykładem, jak film przyspiesza to osie przestają istnieć, ale w żaden sposób nie jest to odbierane jako błąd. To część stylistyki montażowej, w której nie ma ani krzty matematyki, chemii czy czegośtam, wuefu.

Mental napisał(a):
Koleś napisał(a):Ironizuj ile chcesz, ale masz racje - montażysta zdał egzamin, głównie dlatego tak dobrze ogląda się ten film.

no jak dotychczas to wy ironizujecie. ja jestem śmiertelnie poważny. a to, że bourne'a ogląda się w sumie dobrze, to nawet prawda:)

Dobra, ja już będę poważny. Poważnie :). No i gdzie jest Hitch z moimi screenami?? :twisted:

Odpowiedz
Koleś napisał(a):Bourne stworzył nowy nurt w kinie akcji

muszę ci się do czegoś przyznać: wolę bourne'a od nowego rambo:)

Koleś napisał(a):także znakiem czasu jest nie trzymanie się żelaznych zasad ustalonych kiedyśtam.

nowa fala francuska i te sprawy? oni chyba złamali wszystkie zasady, jakie były do złamania. 50 lat temu. naprawdę, od strony montażowo-percepcyjno-nie-wiadomo-jakiej bourne jest może nowością, ale dla pokolenia matrixa. na mnie nie robi żadnego wrażenie, ba, przeszkadza mi ta jego trendy poszatkowana struktura i sekundowe sklejki. ja lubię powoli:) prawda, że jak przychodzisz zjebany z roboty to fajnie sobie włączyć bourne'a i popatrzeć, jak gostek skacze z dachu na dach, ucieka przed agenturą etc. w tym sensie film spełnia swoją rolę bardzo rzetelnie - ma rytm typowy dla nowego kina akcji (sinusoida), raczej przy nim nie zaśniesz. głupi też nie jest. krótko: biorąc poprawkę na dzisiejsze standardy, szalejącą cenzurę i natrętne promowanie teen lifestyle, bourne wypada ok. jak ktoś spyta, czy polecam, to powiem, że polecam, bo w kategorii akcja lepiej oglądać bourne'a niż DH4.

Odpowiedz
Przytyk Negrinka bardzo mnie zasmucil, bo nie o dlugosc posta mi chodzilo, co tez przeciez zaznaczylem w swojej wypowiedzi. Nie lubie lapania za slowka i sprowadzania rozmowy do "ktos: ja to kupilem wiec jest OK, i nie widze tu zadnej niekonsekwencji; ktos2: a ja nie kupilem i nie jest OK"
Koles mogl zawrzec w swojej wypowiedzi nawet jakies maryjne objawienie prawdy, ale i tak nie przekona mnie, ze sceny akcji w Bornach wygladaja jak maja wygladac, a Ultimatum to arcydzielo. W najlepszych intensywnych sekwencjach najsilniejsza strona jest wlasnie to, ze dzieje sie duzo bez szarpanego montazu. Bez udawanej szybkosci. Borny rozegrane sa bardzo dobrze, ale buracko nakrecone oraz ocenzurowane i juz. Jesli film chce uchodzic za realistyczny, to niech, kurde, sie trzyma pewnych ram przyczynowo skutkowych. Przemoc niech bedzie zgodna z zalozeniami, z jakimi tworcy ja wprowadzaja do historii. Walki w Bornach sa dobrze nakreslone, przeciwnicy bija sie logicznie, ale maniery z jaka sa nakrecone nie lykne nigdy, takze tego, ze po walce wszystko jest tak jak przed nia.
Wystarczy zerknac na Gibsona po finalowym spotkaniu z Jetem Li. Facet kustyka o lasce (!), a z ryja ma zrobiona galerete. To nie sa detaliki nic nie wnoszace do fabuly. To logiczna konsekwencja tak dlugiego starcia. Tego w Bornach brakuje i jest to wada bardzo powazna, niezaleznie od tego jakimi swiecidelkami rezyser chce to oplacic. Przez to Borny nigdy nie beda czyms wiecej niz fajnymi filmikami na nudne popoludnie, z czego i tak pierwsza czesc jest najmniej pochlastana i wygladzona, a przez przygodowe elementy lekkosc (nie przykrywana sztuczna powga) produkcji nie irytuje tak bardzo.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
ja jeszcze tylko dorzucę jako suplement, ze w te nowa modę sekundowych ujęć i padaczkowatego montażu (i niech będzie, że twórcy ultimatum osiągnęli ideał w tej dziedzinie) wpisuje się też 'taken', które po ochłonięciu oceniam na równi z bourne'ami, a momentami nawet niżej, bo choć akcja dotyka naprawdę poważnych spraw takich jak handel żywym towarem, film ma zupełnie niepoważna kategorie wiekową, co mnie mega wkurza. niemniej jest to ta sama półka, czyli solidne kino akcji, bez powodu rozwodnione do pg13.

Odpowiedz
Szczerze mówiąc, to kawałek zapodany przez Mentala jest bardziej przekonujący, jak wszystkie 3 Bourne'y na raz (może poza bójką w mieszkaniu w Paryżu w jedynce) - oczywiście w kwestii akcja-reakcja. A jeśli ktoś twierdzi inaczej, to znaczy, że nigdy w ryja nie zarobił - a przecież nawet ciosem z liścia można spowodować u drugiej osoby spory krwotok, choćby z nochala :)
Tak czy siak montaż w Jasonie jest klasą samą w sobie, bo i stanowi swoisty klimat tej serii (mimo iż jedynka się obyła bez tego). Co prawda jestem bardzo rozdarty, bo zarówno piesze pościgi w dwójce czy wspomniany Tangier w trójce cholernie irytują tym, że nic nie widać, tak w całą historię wpisuje się ten montaż bardzo dobrze. Co mnie bardziej irytuje to naśladowanie tego w innych filmach, jak np ostatnim 007, gdzie montaż jest po prostu do niczego. Zabawa formą swoją drogą, ale jako widz wymagam, żeby można było coś obejrzeć na tym ekranie. Tyle.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
tu z kolei doskonały przykład na to, co się dzieje, jak uderzysz kogoś z łokcia w nos (1:08, ale obejrzyjcie całość - świetna, mocna rzecz):


Odpowiedz
Mefisto napisał(a):A jeśli ktoś twierdzi inaczej, to znaczy, że nigdy w ryja nie zarobił - a przecież nawet ciosem z liścia można spowodować u drugiej osoby spory krwotok, choćby z nochala



Racja Mefi, ale jakie czasy, tacy bohaterowie i mordobicia. Gdy 15 lat temu w filmie ktos dostal centralnie w facjate, to konczyl mniej wiecej tak:



W Bournie wyglada, to jak wyglada, ale moze oni wszyscy nie krwawia, bo sa tak cholernie twardzi - no wiecie, jakas uberCIA technika wstrzymywania krwotokow czy cos... 8)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
z drugiej strony nie popadajmy w skrajności: nos to bardzo wrażliwa część twarzy, ale nie zawsze pojedynczy cios kończy się wylewem juchy z dwóch dziurek (choć scena z true lies - bezcenna:)) świetnie to pokazano w deadwood, gdzie krew zaczyna się wysączać dopiero po jakimś czasie, a nie tuż po uderzeniu. w ogóle polecam 3 minute 25 sekundę. masakra:


Odpowiedz
Nie widzialem jeszcze Deadwood, ale to, co zobaczylem wymaga jednego komentarza - o ja jebie! Mocna rzecz. Scena jest swietna z jednego powodu, zwykle uliczne mordobicie, bez zadnych mykow, wyskokow i pseudo karate - jakbym ogladal napierdzielajacych sie zuzli pod jakims osiedlowym sklepem. W taka walke moge uwierzyc, taki bol na ekranie sie czuje.



Mental, jest nadzieja

Sceny walk z Bourna IV

Solowka pod siedziba CIA



Scena z Wesela Bourna



Bedzie sie dzialo ;)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Obejrzałem sobie te wasze Seagalowe sceny (tę tutaj i tę poprzednią, w wątku o walkach). I wiecie co? Wybaczcie, ale przy całej jusze i całym (wierzę na słowo) mistrzostwie Seagala nie niosą połowy tej zawziętości i dzikości, tych emocji co walka Bourne'a z Deshem. Dlaczego? Bo jest tak zmontowana, zaaranżowana i udźwiękowiona. Czy to oszustwo? Tak. Bo kino to oszustwo. I najlepszym filmowcem jest ten, kto najumiejętniej oszukuje. Czy stare Seagalowe sceny są brutalne? Jasne: jucha, jucha i korkociąg. Czy są emocjonujące? W ogóle. A w "Ultimatum Bourne'a"? Śladowa jucha, kamera nie pozwala nam się niczemu przyjrzeć, ale wrażenie zaciętości jest wprost niesamowite. Ci goście naprawdę bezpardonowo walczą o życie. Mam prośbę: pokażcie mi jakąś analogiczną walkę "w waszym stylu", żebym mógł porównać. Bo to powyżej to popierdółka nie na temat. Chcę zobaczyć podobnie ostrą i wyrównaną walkę dwóch podobnie wyszkolonych pakerów, podobnie zawziętych, najlepiej w podobnie zawziętej przestrzeni. Przekonajcie mnie, że tradycyjnymi metodami da się wywołać podobnie silne emocje.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Seria Piątek trzynastego (Friday the 13th) Anonymous 70 24,506 07-10-2025, 16:27
Ostatni post: raven.second
  Independence Day: Resurgence (Roland Emmerich) 2016 Danus 389 70,722 22-08-2023, 19:31
Ostatni post: Dr Strangelove
  Opowieści z Narni- Baśniowa seria Danus 38 16,019 04-07-2023, 10:17
Ostatni post: OGPUEE
  Seria "Clerks" Kevina Smitha Pelivaron 46 8,935 12-05-2023, 02:52
Ostatni post: Mefisto
  Seria Cloverfield military 392 72,482 05-03-2023, 10:03
Ostatni post: Debryk
  Seria Fantastic Beasts... [Potterverse] Grievous 358 68,863 16-04-2022, 00:10
Ostatni post: Grievous
  Seria Sherlock Holmes (2009-2020) Anonymous 222 46,010 06-04-2022, 10:52
Ostatni post: Bucho
  Seria The Purge (2013 - 2018) Mierzwiak 69 23,105 28-11-2021, 10:03
Ostatni post: Snappik
  Underworld (seria) Lawrence 20 7,067 17-11-2019, 16:55
Ostatni post: shamar
  Inferno (2016) reż. Ron Howard Juby 24 7,340 25-02-2017, 17:35
Ostatni post: Juby



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości