21-09-2016, 11:57
|
Passengers (2016) (Reż. Morten Tyldum) (J-Law i Chris Pratt in Space)
|
|
Mnie śmieszy dlatego, że wygląda dokładnie tak jak Perry z filmów Snydera :) A na film czekam. I pewne jest, że zarobi, może nie ze względu na Pratta, który choć gra w blockbusterach to wciąż zwykły Kowalski go nie kojarzy. Ale JLaw to już gwiazda pierwszego formatu.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
Będzie klapa, zobaczycie.
Trailera nie komentuję, zostawił mnie tak obojętnym że za bardzo nie wiem co napisać. Przeciągłe meeeeeh. 21-09-2016, 17:04
Ja obstawiam zaledwie zwrot kosztów - ani Lawrence ani Pratt to nie są nazwiska które ściągają do kin miliony. Sam obejrzę ripa, J-Law przekona mnie do wyprawy do kina jak się postanowi rozebrać ;)
21-09-2016, 17:10 (20-09-2016, 22:44)und3r napisał(a):(20-09-2016, 19:02)simek napisał(a): Trailera jeszcze nie oglądałem, ale rozwala mnie nikczemnosc bohatera Pratta z opisu filmu: koleś przez przypadek się budzi i nie ma szans na dotarcie do celu o którym pewnie każdy zahibernowany marzy, gagatek postanawia, że przecież musi jeszcze poruchac i wybudza najlepsza laske na statku ;)Niech rzuci kamieniem każdy, kto nie zrobiłby tego samego na jego miejscu;) :D Trailer taki sobie, ale przynajmniej nie będziemy kwestionować motywacji bohatera. A jeśli gość się wygada, spodziewam się najbardziej epickiej kłótni w historii kosmosu i najdłuższych cichych dni ever. To może być dobre! Na szczęście miłość to jedyna rzecz... 21-09-2016, 18:31
To jest materiał na genialny psychologiczny film, ale niestety skończy się na wybuchach.
21-09-2016, 18:55 (21-09-2016, 17:10)simek napisał(a): Ja obstawiam zaledwie zwrot kosztów - ani Lawrence ani Pratt to nie są nazwiska które ściągają do kin miliony. Sam obejrzę ripa, J-Law przekona mnie do wyprawy do kina jak się postanowi rozebrać ;) Podobno się rozbiera. Rok temu coś tam opowiadała, że aby odegrać wiadomą "scenę" musiała napić się whisky :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
21-09-2016, 20:55
To komuś jeszcze zależy na oglądaniu rozebranej JLaw? Cały świat już widział :P
21-09-2016, 20:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-09-2016, 20:59 przez Gieferg.)
W sumie ratingu jeszcze nie ma, więc może w jakieś scenie migną cycuszki.
Gieferg - tak, zdjęcia każdy widział, ale co innego jakieś amatorskie foty, a co innego dobrze nakręcona seks-scena. 21-09-2016, 21:10 (21-09-2016, 17:04)Mierzwiak napisał(a): Będzie klapa, zobaczycie.Przyjmuję ten zakład nawet w proporcji 3:1, kto chce być naszym sekundnikiem? Bo jak rozumiem "klapa" odnosi się w tym postulacie do wyników finansowych, które nie mogą być słabe. (21-09-2016, 18:55)simek napisał(a): To jest materiał na genialny psychologiczny film, ale niestety skończy się na wybuchach.To jest też moja największa obawa, czyli powtórka z Ex Machina, gdzie ostatni akt zrobił się nagle strasznie durny i stało się tak tylko dlatego, że ktoś wpadł na "genialny" pomysł, że w filmie musi być więcej efektów i akcji:/ Zgadzam się też co do tych innych "scen akcji", że dobrze by było, jakby się jednak w filmie znalazły. Tamte nieoficjalne były podobno bardzo kiepskie - sam nie widziałem, ale koledzy mówili, że meh. 21-09-2016, 22:56
Właśnie sobie wyobraziłem jaki zwyrolski film zrobiłby na podstawie tego pomysłu na przykład Cronenberg gdzieś 20 lat temu.
21-09-2016, 23:20 (21-09-2016, 23:20)simek napisał(a): Właśnie sobie wyobraziłem jaki zwyrolski film zrobiłby na podstawie tego pomysłu na przykład Cronenberg gdzieś 20 lat temu. Główny bohater wybudza po kolei najlepsze laski na statku. Po skończeniu z jedną morduje ją i bierze się za kolejną. Oglądałbym.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
21-09-2016, 23:30
"It's like Crash...but in space!"
Potwierdzam...oglądałbym! Piszemy scenariusz i wysyłamy do Verhovena. To nie powinna być droga produkcja ;) 22-09-2016, 00:01 (21-09-2016, 21:10)simek napisał(a): W sumie ratingu jeszcze nie ma, więc może w jakieś scenie migną cycuszki. Tak sądzisz, dla mnie ten film to raczej idzie w stronę PG-13. A z tym pomysłem co tutaj się rodzi, to radziłbym go zabezpieczyć, aby potem ktoś go nie ukradł, chociażby na potrzeby jakiegoś opowiadania s.f. Ja już rozważam taką opcję ;) 22-09-2016, 01:56
To jest świetny pomysł na thriller, gdyby zrobił to Paul V. z Douglasem i Demi Moore w latach 80tych. Laska się budzi w takich okolicznościach i niczego nie podejrzewa. Douglas jest czarujący itd. Spędzają czas aż nagle odkrywa ślady zbrodni i dochodzi do niej, że jest któraś z rzędu. No i zaczyna się zabawa w kotka i myszkę na pokładzie "Nostromo" ;).
22-09-2016, 12:36
Ej, to by się miało dziać wewnątrz statku wszystko, zgadza się? Oznacza to brak wysokich potrzeb budżetowych (w dodatku skoro to kolonizacyjny statek, to można przyjąć, że on ma wyglądać jak prawdziwe parki, restauracje itp. - można to kręcić gdziekolwiek przy odpowiedniej dawce kreatywności). PISF by to mógł łyknąć jako pewien powiew świeżości, bo w polskim kinie się prawie nie robi sf, a sf thrillerów to już w ogóle nie. Znalazłoby się aktorów-zajawkowiczów za niewielkie pieniądze. Co myślicie, żeby nakręcić krótki metraż na jakiś festiwal? W 1 mln by się zmieścił budżet na oko.
Szkielet fabularny: - daleka przyszłość, statki kolonizacyjne to standard, pokłady holograficznie odtwarzają swojskie dla ludzi plenery - kapsuły hibernacyjne załogi kilkadziesiąt/setka osób + miliony zarodków (ale to nieważne dla fabuły akurat) - kapsuły są zaprogramowane na wybudzenie załogi ileś tam dni przed celem - ALE przebiegły, główny informatyk-inżynier celowo przeprogramował sobie swoją kapsułę, jeszcze na etapie jej montowania w statku, żeby go wybudziła 10 lat wcześniej - po wybudzeniu budzi członkinie załogi (pojedynczo) i sprzedaje historię, że komputer wybudził go wcześniej, bo jest poważny problem z trajektorią statku albo z silnikami hamującymi, whatever, w każdym razie jest spory fuck-up i szansa, że zginą na tym statku, dlatego komputer wybudził kogoś do pomocy (wiarygodność tej historii trzeba dopracować jeszcze) - dalej dzieje się to, co piszecie:), tylko koleś cały czas utrzymuje swoje wybranki w nadziei, że jest tuż-tuż od naprawienia problemu i będzie OK, ostatecznie problem "naprawia" i kładą się do kapsuł, ale oczywiście jedna z nich tylko usypia (bo po co mordować na statku, jak potem tłumaczyć puste kapsuły?) - typ powtarza akcję kilka razy, odgrywając różne scenariusze romansów, które sobie zapewne w głowie odtwarzał setki razy przed wylotem, wszystko ma zaplanowane (przy czym tego widz nie wie na początku - widzę to tak, że jakoś pod koniec filmu jest pokazane, jak gość kasuje nagrania z monitoringu i jest ich bardzo dużo, z różnymi osobami) - koniec może być różny, np. taki, że gość sabotuje wszystkie kapsuły męskie + te, których pasażerki na przestrzeni 10 lat były obudzone (raz, że zaciera ślady, dwa, że wygląda to znacznie mniej podejrzanie, jakby "uszkodzeniu" uległy tylko te męskie) i dolatuje na miejsce jako jedyny facet na statku. Tu oczywiście pomysł na sequel nasuwa się sam i dopiero pojawiają się prawdziwe pieniądze do zarobienia;) 22-09-2016, 14:05
Widzisz. W mojej wersji wylatują ochotnicy. Jeden typ sie wybudza i zaczyna mu od samotnosci odbijac pała. Skoro do dolcenia na miejsce potrzeba 90 lat to ma w dupie ile bedzie trupow na statku ;)
22-09-2016, 15:30 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |






