PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
(07-02-2025, 21:33)michax napisał(a): Bo 3 sezon to kontynuacja bardziej FWWM niż 1 i 2 serii (nawet przed premierą 3 serii Lynch mówił w wywiadach że trzeba obejrzeć film przed seansem 3 serii, ewentualnie finał 2 serii), więc powinieneś przed 3 serią obejrzeć FWWM, który jest prologiem dla 3 sezonu.
Zapomniałem wspomnieć, tak obejrzałem film i usunięte sceny, wyleciało mi z głowy.
Ale nawet biorąc to pod uwagę, o ile Fire Walk With Me jest inne od serialu to i tak wybrzmiewało jak mroczna wersja serialu, tymczasem Return to praktycznie zupełnie inna rzecz, wizualnie, narracyjnie, no tak jak pisałem Lynch Show, a umówmy się, zarówno serial jak i film miały wspólne elementy w postaci różnych scenarzystów i reżyserów, którzy mieli spory wpływ na całokształt, jeśli Frosta zabrakło przy filmie, to pojawił się scenarzysta z serialu, z dużą ilością epizodów na koncie i Lynch w jakiś sposób był zbalansowany.
Frost lubi płynną narrację, mitologię, Lynch woli sny i niedomówienia, dobrze, że Frost wydał książki, bo np. Annie, czyli kluczowy element finału serialu byłaby praktycznie olana przez Lyncha w każdy możliwy sposób, co jest wkurzające.
(07-02-2025, 22:16)srebrnik napisał(a): No właśnie - "Missing Pieces" istotne w kontekście trzeciej serii?
Też kończę już powtórkę i zamierzam od razu pójść w trzeci sezon, bo nigdy go nie widziałem, więc wypada się przygotować godnie
Missing Pieces to dodatek, nawet Lynch tak uważa, dlatego wydano to jako osobny materiał, a nie próbowano wplatać tego do Fire Walk With Me.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
07-02-2025, 22:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2025, 22:28 przez marsgrey21.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,403
Liczba wątków: 29
(07-02-2025, 22:16)srebrnik napisał(a): No właśnie - "Missing Pieces" istotne w kontekście
To jest rozszerzenie "Fire" ale pamietam, ze jest tam sporo istotnych scen. Np. z Bowiem
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
07-02-2025, 23:15
.
Liczba postów: 27,772
Liczba wątków: 62
Jestem na wysokości 2x13 i cóż, no niby fajnie się to ogląda, ale po rozwiązaniu (czy na pewno? chciałbym żeby tutaj była jeszcze jakaś przewrotka) zagadki morderstwa i śmierci mordercy to jednak z serialu wyraźnie uszło powietrze i teraz jedziemy tylko na postaciach, które polubiliśmy, klimaciku Twin Peaks i coraz mocniejszych elementach nadprzyrodzonych, które tak średnio angażują, gdy raczej domyślam się że nic z nich nie zostanie wyjaśnione.
Obawiam się że zakończę jednak z poczuciem rozczarowania, bo wygląda na to że serial, który jest wielki w swoich najlepszych momentach, bardzo dobry przez większość czasu i żenujący w kilku najgorszych. Obym był zaskoczony finałem, bo wciąż widzę tam potencjał na reakcję "wow, szacunek panie Lynch, teraz rozumiem, że to wszystko miało sens!", ale szanse są raczej nikłe i pewnie najlepsze już za mną.
W tym momencie bardziej ciekawy jestem co tam było w FWWM niż kolejnych odcinków.
07-02-2025, 23:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2025, 23:42 przez simek.)
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Wszystko zależy czy polubisz Windoma Earle'a, ja kupiłem tę postać, ale fani uważają różnie.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
08-02-2025, 00:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-02-2025, 00:16 przez marsgrey21.)
Oskarmeister
Liczba postów: 6,848
Liczba wątków: 18
Z tym sensem w przypadku Twin Peaks nie jest jednoznacznie, bo z jednej strony po obejrzeniu całości myślisz sobie co do chuja się tu odjebało, i że Lynch po prostu nakręcił pomysły nie z tej ziemi, a gdy już poogląda się analizy na YT to widzisz, że większość z tego naprawdę jest ze sobą powiązana i ma sens.
Moim zdaniem absolutnie wybitne dzieło i trzeba mieć nie lada głowę, żeby tyle ogarnąć. Ziemia nie zasługiwała na Lyncha.
08-02-2025, 00:29
Stały bywalec
Liczba postów: 3,087
Liczba wątków: 8
(07-02-2025, 23:15)shamar napisał(a): (07-02-2025, 22:16)srebrnik napisał(a): No właśnie - "Missing Pieces" istotne w kontekście
To jest rozszerzenie "Fire" ale pamietam, ze jest tam sporo istotnych scen. Np. z Bowiem
Z Missing Pieces pamiętam, że pojawiła się Annie w scenie, która dzieje się po finale 2 serii, czyli w pewnym sensie odpowiedzieli w MP na pytanie które pada w ostatniej scenie finału 2 serii. A tak naprawdę odpowiedź na kilka pytań z 2 serii, których nie rozwiązano poznaliśmy w książkach Sekrety Twin Peaks i Final Dossier Marka Frosta.
09-02-2025, 04:20
Stały bywalec
Liczba postów: 6,805
Liczba wątków: 6
A propos tego klimatu jeszcze, bo ciekawe, że dwa konkretne, podobne głosy się pojawiły, ale ja albo nie do końca się zgadzam albo się trochę nie rozumiemy i pewne rzeczy definiujemy inaczej. Raczej to pierwsze. Przy czym zaznaczam, że ani nie jestem znawcą Lyncha (znam mniej niż połowę jego filmografii), ani tym bardziej fanem, który kupuje jego styl zawsze i w 100%.
(26-01-2025, 12:04)srebrnik napisał(a): W "Breaking Bad"
Tam też to momentami sprawia wrażenie jakieś odrealnione i nie do końca poważne, ale moim zdaniem lepiej balansuje na granicy. Wiadomo, że Gilligan miał w tym względzie łatwiej, bo jednak nie wprowadzał żadnych wątków mistycznych/horrorowych i finalnie jest to historia osadzona w realnym świecie.
W BB owszem bardzo fajny i oryginalny jest ten "spalony" klimat, sposób filmowania. Przekłada się to na jakieś tam odrealnienie, ale dla mnie totalnie bez porównania. To znaczy jeśli chodzi o "ilość" klimatu to... serio? Porównujesz BB z TP? Owszem, jestem skłonny się może i nawet zgodzić, że Gilligan lepiej balansuje na granicy, ale tylko i wyłącznie dlatego, że w to odrealnienie zapuszcza się przecież dużo mniej niż Lynch. Jeśli zakres w jakim się poruszasz jest dużo węższy to trudniej zgubić ten środek. Dlatego owszem Gilligan miał łatwiej, bo nie przegina w stronę "mistycyzmu"/odrealnienia, ale tym samym tego "klimatu" jest moim zdaniem dużo dużo mniej. Czy Lynch pada z kolei ofiarą zbytniego wydziwiania? Pewnie tak. Ale jak dla mnie ewentualne skuchy czy przegięcia są małym kosztem w ogólnym bilansie. Szczerze mówiąc, większy problem mam chyba z takimi akcjami jak bracia zabójcy z Meksyku w BB czy spalona twarz wiadomo kogo pojawiąjące się w świecie jednak bardziej realnym, w historii, która bazuje poza tym, że na rozwoju postaci to jednak rządzi się prawami tego świata, opiera na fabule itd. Z drugiej strony, nie będę miał kontrargumentów, jak ktoś powie: no dobra, bo Lynch się nie musi przejmować takimi sprawami, ma łatwiej, bo w jego świecie może wydarzyć się wszystko. To już bardziej subiektywna sprawa i dla mnie - przy czym powtórzę, nie jestem jego fanboyem, ale też nie widzę nic złego w byciu nim - wizja Lyncha i jego świat w TP jest dużo spójniejszy, ciekawszy i przede wszystkim "bardziej klimatyczny". Jest w tym owszem dużo dziwactw, ale jest to też osadzone dosyć sprytnie w amerykańskiej rzeczywistości, konkretnej lokalizacji, z szeryfem, FBI itd.
Cytat:Niemniej uważam, że w "Twin Peaks" momentami za bardzo widać szwy, inscenizacja wychodzi zbyt mocno na pierwszy plan, co powoduje, że nie widzę w pierwszej kolejności zdarza mi się widzieć tam rewelacyjną koncepcję samą w sobie, a nie faktycznie świat przedstawiony i się w niego wgłębiać.
Plus simek w podobnym tonie:
Cytat:Wiem że Twin Peaks to kult i dla wielu pewnie ideał, no ale dla mnie ten klimat, ta dziwność jest często przesadzona przez co mam wrażenie zbytniej umowności tego świata.
Czy widać te szwy. Nie wiem dokładnie co macie na myśli. Dla mnie jeśli je widać to w niemal równym stopniu przez całość, więc owszem może i je widać, ale nie puszczają, nie wychodzą na wierzch nagle nie wiadomo skąd. Czy mi się wszystko podoba w tym świecie, w tych bohaterach i ich zachowaniu a z drugiej strony w grze aktorskiej, w reżyserskich wyborach Lyncha. Pewnie nie. Sporo tu takich kampowych dziwactw, które same w sobie są zupełnie nie w moim klimacie. Ale są w klimacie Lyncha i Twin Peaks w bardzo konsekwentny sposób. Nie chciałbym tego upraszczać do konkluzji: taka wizja wielkiego artysty, trzeba to w całości chłonąć i przyjąć, że tak miało być, bo wydaje mi się, że TP jest generalnie całkiem auto-ironiczny bez bycia zbyt meta. No i lubię taką (pozorną?) nieporadność reżyserską Lyncha, szwy czy dziwactwa - to, że w każdym momencie możemy (niekoniecznie w TP) dostać jakąś dziwną zbitkę montażową, klasyczna scena może się przerodzić w niemal instalację artystyczną, niskobudżetowy teledysk, slapstickowy skecz lub pojebany sen. Czy jest to pretensjonalne, niekonsekwentne czy jest ucieczką, sztuką dla sztuki - kwestia subiektywna. Dla mnie nie jest.
Cytat:Mógłbym powiedzieć, że "Twin Peaks" - a może i w ogóle całą twórczość Lyncha - bardziej podziwiam i szanuję, niż faktycznie lubię. Bo chyba nie umiem się w to wszystko zaangażować i dać wchłonąć.
Ja chyba często podziwiam i szanuję, jako bardzo indywidualną, nie zawsze lubię, ale raczej zawsze chłonę. Przy czym na przykład niedawno nadrobiony Blue Velvet mnie raczej rozczarował, też małą ilością klimatu i dziwactw.
(26-01-2025, 12:34)simek napisał(a): (26-01-2025, 11:54)PropJoe napisał(a): A sam klimat w jakim innym serialu jest porównywalnie dobry?
Według mnie przykładowo w True Detective S1, Deadwood, Mad Men, czy nawet Young/New Pope, może też Rzym, czy Boardwalk Empire, no wymieniony Breaking Bad w najlepszych momentach też dawał radę.
True Detective ok. Reszta? Nawet jeśli są to rzeczy bazujące mocno na klimacie (Mad Men) żadna z nich nie ma moim zdaniem startu do TP, ale chyba trochę inaczej definiujemy klimat w takim razie. Takie Deadwood kocham i ten surowo-brudny klimat jest oczywiście super, ale tam swoją drogą też chyba są jakieś motywy czy postaci trochę nie pasujące do tej surowości.
Ogólnie wymienione przez Ciebie tytuły są oczywiście stylistycznie dopieszczone, cieszą oko, są w tym w większości spójne, ale w którym przypadku masz poczucie wejścia do świata, który istnieje tylko w serialu a jednocześnie jest gdzieś tam zaczepiony w rzeczywistości. Bo może nie jest to dla mnie definicja klimatu, ale jeśli ograniczymy ją tylko do stylistycznej wizji i jej jakości to wiesz, omawiane ostatnio mocno na forum Severance też ma "klimat", nie?
Moim zdaniem, przy całej mojej miłości i często bardziej oczywistej bliskości estetycznej dla większości wymienionych tytułów - Twin Peaks rozkłada je na łopatki już samym intrem. I nie wydaje mi się, żeby to była kwestia sentymentu czy nostalgii.
Cytat:Wiem że Twin Peaks to kult i dla wielu pewnie ideał, no ale dla mnie ten klimat, ta dziwność jest często przesadzona przez co mam wrażenie zbytniej umowności tego świata. Przykładowo ten stary kelner przynoszący mleko postrzelonemu Cooperowi udający że nie widzi jego rany - trudno mi dostrzec jakieś argumenty żeby w ogóle taką scenę pokazać oprócz tego, żeby suwak dziwności serialu przesunąć jeszcze wyżej.
A w Young Pope nie ma podobnych scen?
Cytat:Albo aktorstwo postaci Andy'ego, no gość jest przesadnie fajtłapowaty; takie fragmenty jak wtedy gdy wchodzi na deskę, która uderza go w głowę i mamy pięć ujęć tego jak jemu się kręci w głowie i chwieje się na nogach - po co coś takiego?
A po co w BB odcinek z muchą? ;) Albo wymienieni wyżej bracia albo Gustavo wychodzący z połową twarzy?
Cytat:Rozumiem że taki jest Lynch i trzeba to zaakceptować, no i spoko, tylko mi się nie zawsze podoba.
Nie trzeba. Protestuję przeciwko takiemu stawianiu sprawy! Patrz wyżej. "Trzeba to zaakceptować" odbieram jako "uuuu wielki artysta tak wymyślił i trzeba łykać wszystko" a moim zdaniem tak nie jest. Takimi obelgami to można obrzucić nie wiem w sumie kogo... Refna?
Też nie zawsze mi się podoba, ale rzadko nie podoba.
09-02-2025, 13:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2025, 13:42 przez PropJoe.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,087
Liczba wątków: 8
Ja lubię braci z BB i BCS.
Jeśli już jakiś serial jest najbliższy klimatem Twin Peaks i Lynchowi to Carnivale i to nie tylko dlatego, że grał tam karzeł z TP i Mulholland Drive.
No i jest jeszcze serial Królestwo von Triera, które można postawić w tym samym szeregu dziwności co TP. Wiem że wyszła kontynuacja po kilkudziesięciu latach (podobno trzyma poziom i serial jest też bardzo meta) i miałem ochotę obejrzeć, tylko problem z tym seriaiel (oryginałem i powrotem) jest taki że albo nie potrafie szukać ale nigdzie go nie ma dostępnego i żeby jakieś napisy polskie byly, czy choćby ripy z polskim lektorem, bo zakładam że oryginał leciał w telewizji dawno temu. Chcialbym sobie przypomnieć oryginał a potem obejrzeć kontynuację,
A co do Refna to dobry przykład bo on jest wielkim fanem Lyncha, szczególnie chwalił bardzo 3 sezon TP i zrobił swój wielogodzinny film, jakby chciał mistrzowi pokazać że też potrafi, czyli Za starzy na śmierć który przypomina 3 sezon TP choćby w tym elemencie, że podobnie jak Lynch w 3 serii specjalnie przedłuża w nieskończoność sceny, wystawiając cierpliwość widzów. U Refna fabuła snuje się baaaardzoooo poooowooooli i wszyscy mówią baaaaardzoooo woooolnooo, czeka się kilka minut na odpowiedź, bohaterowie stoją/jadą/siedzą w długim milczeniu i tym podobne zagrania zastosował reżyser, a tak samo jest w 3 serii gdzie specjalnie Lynch przedłuża sceny, dialogi, długie milczenia są.
Identycznie było w 3 serii Twin Peaks, gdzie też było pełno scen jak bohaterowie stali/siedzieli/szli/jechali w długim milczeniu, gdy mówili bardzo wolno z przerwami między wyrazami, sceny przeciągane w nieskończoność jak np. słynne zamiatanie. Ale jak to mój dobry kumpel powiedział 3 sezon Twin Peaks to w porównaniu z serialem Refna jest jak “Speed”, “Twierdza” Baya, ostatni “Mad Max” i ostatnie części “Szybkich i Wściekłych” w jednym. Do dziś pamiętam jeden moment z serialu Amazona. Mam na myśli sceny z emerytowanym gangsterem, który w czasie rozmowy nagle sobie uśnie, a z szacunku do niego nikt go nie budzi. Więc razem z bohaterami czekałem kilka minut jak się obudzi i kontynuuje to co mówił wcześniej, jeśli oczywiście pamięta, bo jak nie to wtedy zaczyna od początku i znowu uśnie. No i tak kilka razy w jednej scenie. Oczywiście mnie ta scena frustrowała, skręcało mnie na fotelu z nerwów, ale powstrzymywałem się przed oglądaniem na przyśpieszeniu, bo wszystkie te sceny z będącym w sędziwym wieku gangsterem bawiły mnie, zwłaszcza jak nawijał o Pele. Ale też antagoniści są wyrwani jak z Lyncha, np bohater grany przez Baldwina to psychol który równie dobrze mógłby się pojawić w Blue Velvet albo Dzikości serca. No i serial Refna i Amazona to uczta wizualno muzyczna, niektóre sceny to majstersztyk.
Innym twórcą który dużo czerpie z Lyncha to jest Noah Hawley. Pamiętam że niektóre odcinki Fargo, były takie bardzo lynchowsko twin peaksowe, pojawił sie też aktor grający ojca Laury Palmer. Ale najbardziej widoczne to było w Legionie. Pamiętam, że w 1 sezonie było kilka nawiązań do Twin Peaks, ale w 2 sezonie Legionu prawie w każdym odcinku są nawiązania nie tylko do starego Twin Peaks oraz innych filmów Lyncha, ale też do 3 sezonu Twin Peaks, jak np. sceny z Davidem i Syd z przyszłości przypominają sceny początkowe z agentem Cooperem z 3 odcinka 3 serii (jakby to ująć bez spoilerów podobnie płynie czas) ,czy wątek z pewnym robakiem z 2 serii przypomina mocno pewien wątek z ósmego odcinka 3 serii. Mógłbym jeszcze długo wymieniać, bo to nie wszystko. Nawet dialogi przypominają dialogi lynchowskie, szczególnie te teksty o snach i ogniu w Legionie. Nie dziwi mnie ilość nawiązań do Lyncha, tylko pamiętam, że zaskoczyło mnie za premiery 2 serii Legiona, że dosłownie kilka m-cy po zakończeniu emisji serii trzeciej Twin Peaks pojawił się serial, w którym nawiązuje się do tej produkcji. Nie sądziłem, że tak szybko ostatnie dzieło Frosta i Lyncha zainspiruje Hawleya. Albo wpadli na podobne pomysły mniej wiecej w tym samym czasie, bo przecież kręcenie i postprodukcja trochę trwa.
09-02-2025, 15:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2025, 15:10 przez michax.)
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Return cierpi na bardzo małym użyciu muzyki, dla przykładu ta scena z Michaelem Cerą, przecież to mógł być classic Twin Peaks, ale bez muzyki z oryginału wszystko jest niezręczne, bez rytmu.
Wystarczy połączyć jednak jedno z drugim i voila.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
09-02-2025, 15:17
.
Liczba postów: 27,772
Liczba wątków: 62
(09-02-2025, 13:25)PropJoe napisał(a): To znaczy jeśli chodzi o "ilość" klimatu to... serio? Porównujesz BB z TP? Owszem, jestem skłonny się może i nawet zgodzić, że Gilligan lepiej balansuje na granicy, ale tylko i wyłącznie dlatego, że w to odrealnienie zapuszcza się przecież dużo mniej niż Lynch. Jeśli zakres w jakim się poruszasz jest dużo węższy to trudniej zgubić ten środek
Właśnie sporo się rozchodzi o to rozróżnienie, które próbuję przeforsować, czyli oddzielenie ilości klimatu od jego jakości. Bo ilościowo to Twin Peaks ma od razu sporą przewagę nad serialami z realistycznego świata przez elementy nadprzyrodzone, różne mindfucki. Uważam jednak, że można ocenić samą jakość klimatu, czyli po prostu ocenić jak sugestywnie twórcom udało się przedstawić świat w serialu, na ile ja zostałem wchłonięty przez niego i nieważne czy chodzi o przyszłość, przeszłość, teraźniejszość, czy świat fantastyczny.
Spójrzmy na przykłady:
A) klimatu jest dużo, świat jest mocno odrealniony i jest to wyśmienicie zrobione: Twin Peaks, Young/New Pope, The Curse - seriale dziejące się niby w naszej rzeczywistości, ale równocześnie mamy poczucie wejścia do innego, dziwnego świata występującego tylko w tym serialu.
B) klimatu jest dużo, ale mógłby zostać przedstawiony lepiej: przywołane przez michaxa Królewstwo von Triera jest dobrym przykładem, gdzie mamy mocno udziwniony świat, ale wykonanie pozostawia trochę do życzenia, Gra o Tron ze swoimi smokami, magią też się tutaj nadaje, bo jest tego sporo, a mogło być wyreżyserowane z większym artyzmem. Too Old to Die Young również, tylko trochę inaczej, bo tam jest reżysersko znakomicie, ale zbytnie silenie się na udziwnianie.
C) klimatu jest niewiele, bo oglądamy prawdziwy świat z przeszłości, ale wykonanie jest wybitne, ja mam doskonałą iluzję rzeczywistości podczas seansu: Kompania Braci, Deadwood, Mad Men, półeczkę niżej takie rzeczy jak Czarnobyl, Rzym, czy chociażby The North Water.
D) klimatu niewiele i jego jakość niespecjalnie wysoka: za dużo by wymieniać, bo to właściwie wszystkie seriale nie wchodzące w ABC.
Chociaż tak sobie myślę, że są takie wybitne tytuły jak The Wire, czy Six Feet Under, które dla mnie są 10/10 ale nie powiedziałbym, że w ogóle mają jakiś sugestywny klimat. To znaczy w SFU jeszcze się coś znajdzie, ale The Wire to właściwie zero stylizacji, 100% realizmu.
Cytat: (26-01-2025, 11:54)PropJoe napisał(a): A sam klimat w jakim innym serialu jest porównywalnie dobry?
Cytat:Według mnie przykładowo w True Detective S1, Deadwood, Mad Men, czy nawet Young/New Pope, może też Rzym, czy Boardwalk Empire, no wymieniony Breaking Bad w najlepszych momentach też dawał radę.
True Detective ok. Reszta? Nawet jeśli są to rzeczy bazujące mocno na klimacie (Mad Men) żadna z nich nie ma moim zdaniem startu do TP, ale chyba trochę inaczej definiujemy klimat w takim razie. Takie Deadwood kocham i ten surowo-brudny klimat jest oczywiście super, ale tam swoją drogą też chyba są jakieś motywy czy postaci trochę nie pasujące do tej surowości.
Mi nic w Deadwoodzie nie psuło klimatu, więc nie wiem co masz na myśli, pamiętam tylko wątki, czy postaci, które były zwyczajnie nudne jak trupa teatralna.
Cytat:Cytat:Wiem że Twin Peaks to kult i dla wielu pewnie ideał, no ale dla mnie ten klimat, ta dziwność jest często przesadzona przez co mam wrażenie zbytniej umowności tego świata. Przykładowo ten stary kelner przynoszący mleko postrzelonemu Cooperowi udający że nie widzi jego rany - trudno mi dostrzec jakieś argumenty żeby w ogóle taką scenę pokazać oprócz tego, żeby suwak dziwności serialu przesunąć jeszcze wyżej.
A w Young Pope nie ma podobnych scen?
Musiałbyś spróbować przywołać jakiś konkret, bo ja nie pamiętam żebym pomyślał "nie no, Paolo, to jest przesada, po co to?". Ale średnio pamiętam szczegóły, więc może masz rację.
Cytat:Albo aktorstwo postaci Andy'ego, no gość jest przesadnie fajtłapowaty; takie fragmenty jak wtedy gdy wchodzi na deskę, która uderza go w głowę i mamy pięć ujęć tego jak jemu się kręci w głowie i chwieje się na nogach - po co coś takiego?
Cytat:A po co w BB odcinek z muchą? ;) Albo wymienieni wyżej bracia albo Gustavo wychodzący z połową twarzy?
Ja bronić BB jakoś szczególnie nie będę - to są wg mnie elementy niepotrzebne, przesadzone, tak samo jak te kilka scen na które narzekam w Twin Peaks.
Jestem po 2x16 i jest coraz bardziej nużąco: w ogóle nie ciekawi mnie cały wątek Jocelyn, Catherine i ich przekrętów, spisków, podobnie trójkąt Nadine-Ed-Norma ciągnie się już trochę zbyt długo (w ogóle Nadine to wg mnie najgorsza i najmniej potrzebna postać w całym serialu), podobnie z rywalizacją Andy'ego z Dickiem o serce Lucy. Ucieczka Jamesa i jego romans też był taki sobie, ale przynajmniej go nie przeciągali i coś tam się stało po dwóch-trzech odcinkach, poza tym tam jest potencjał na to, żeby miało to znaczenia dla całej historii, więc jeszcze nie skreślam. Ben udający generała z wojny secesyjnej też średni, no ogólnie coraz mniej postaci na sceny z którymi czekam, a coraz więcej rozmemłania.
Dopóki było to tło do sprawy morderstwa, to było urocze, ale teraz wieje nudą.
09-02-2025, 15:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2025, 16:16 przez simek.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
@PropJoe
Bardzo fajna dyskusja nam się tu i chętnie dołączę, ale poczekam jeszcze, żeby połączyć odpowiedź z finalnym postem po powtórce serialu - co już nastąpiło - i filmu, który na dniach odpalam. Czuję, że dobrze mi zrobi takie podsumowanie przez włączeniem serialu z 2017.
PS.
Niezły lot:
https://www.iluzjon.fn.org.pl/aktualnosci/info/1289/maraton-miasteczko-twin-peaks.html
.
11-02-2025, 15:23
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Jestem w szoku, jak dobrze mi wchodzi Return, może dlatego, że wiem, o co chodzi i nie muszęna bieżąco składać wszystkiego do kupy.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
11-02-2025, 15:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-02-2025, 15:34 przez marsgrey21.)
.
Liczba postów: 27,772
Liczba wątków: 62
Skończyłem. Ostatni odcinek jednak rozczarowujący, bo liczyłem na jakiekolwiek zaskoczenie, czy wyjaśnienie czegokolwiek, nie dostałem nic z tych rzeczy, bo mamy zwyczajne pociągnięcie historia dalej na podstawie wszystkiego co już wiedzieliśmy o Bobie. Trudno to nawet nazwać jakąś kulminacją, bo przecież nic się nie wyjaśnia, nie dochodzi do konfrontacji Coopera z Earlem, równie dobrze moglibyśmy dostać 23 odcinek i dalej.
Z drugiej strony jest to sensowne zakończenie, ostatnie ujęcie ładne i podsumowujące serial, jest w porządku, tylko ja oczekiwałem jakiejś petardy.
Jak oceniam całość? No nie jest to najlepszy serial świata, ale w top10 bym go pewnie umieścił. Momenty bywają oczywiście genialne, ale niestety więcej jest wątków zaledwie ok, kilka jest zupełnie niepotrzebnych (jak w samej końcówce kwestia ojcostwa Donny - cóż to wniosło?). Na 9 raczej zbyt wiele zapychaczy, myślę że mocne 8 ode mnie.
Jestem mocno napalony na Fire Walk With Me i ewentualnie The Missing Pieces, ale trzeci sezon coś mnie niezbyt interesuje. Jest tam cokolwiek z klimatu pierwszych sezonów, jest sensowna historia, czy same dziwactwa Lyncha?
Polecacie jakąś analizę całości, tekstową albo wideo? Ogólnie jest tego mnóstwo, a szukam czegoś naprawdę fajnego, najlepiej takiego, abym mógł stwierdzić przy wielu wątkach "aha! Kurde no rzeczywiście to miało sens!"
14-02-2025, 09:04
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
W oryginalnym scenariuszu do finału Cooper rozmawia z Earlem i to sporo, Lynch zmienił wszystko na planie.
Fire Walk With Me jest kompletnie inne, to taki bardziej horror, na początku śledztwo, później pokazanie ostatnich dni Laury z perspektywy Laury, do tego dużo bardzo mglistych aluzji do mitologii świata.
The Return to w dużej mierze kompletnie inny serial, musiałbyś sam ocenić, jest o wiele mroczniejszy, bezwzględny, to bezpośrednia kontynuacja, z jednej strony śledztwo, śledzenie losów złego Coopera i dobrego Coopera, z drugiej pokazanie jak "upadło" Twin Peaks, jak uleciał klimat, nadzieja, do tego bardzo dużo mitologii i rozwinięcia wszystkiego, co związane z Bobem, jego pochodzeniem i całym złem świata.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
14-02-2025, 09:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-02-2025, 09:10 przez marsgrey21.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,403
Liczba wątków: 29
Masz ognia?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
14-02-2025, 09:59
Stały bywalec
Liczba postów: 3,087
Liczba wątków: 8
(14-02-2025, 09:04)simek napisał(a): Polecacie jakąś analizę całości, tekstową albo wideo? Ogólnie jest tego mnóstwo, a szukam czegoś naprawdę fajnego, najlepiej takiego, abym mógł stwierdzić przy wielu wątkach "aha! Kurde no rzeczywiście to miało sens!"
To najlepsza analiza całości, tylko że to jest analiza w której jest omówiony film i Return, bo nie da się omówić całości bez tych rzeczy, a jeśli nie najlepsza to najbardziej do mnie trafiająca (pewnie dlatego, że podobne wnioski w czasie seansu 3 serii miałem). A co dokładnie to nie powiem, bo oglądalem to po emisji powrotu serialu, więc już nie pamiętam dokładnie co zrozumiałem z 3 sezonu, jaka była dokładna moja wersja wyjaśnienia, a wiadomo, że każdy może mieć inną wersję o co w serialu chodziło, co sam Lynch o serialu i swoich filmach mówił.
A jeśli interesują Cię odpowiedzi na jakieś pytania (choć większość zagadek niezwiązanych z paranormalnymi wątkami miała wyjaśnienia w 2 serii) to polecam poszukać spoilerów z książek Frosta Sekrety Twin Peaks (to książka która wyszła przed powrotem serialu) i Final Dossier (ta książka wyszła po emisji ostatniego odcinka 3 serii i tak należy czytać). Mark Frost dał wyraźne sugestie albo odpowiedzi co się stało z poszczególnymi bohaterami, których olano w 3 serii. A nie będę najważniejszych faktów z książek Ci pisał teraz, bo nie pamiętam, ale jestem pewien, że ja albo inny forumowicze pisaliśmy za emisji o książkach Frosta w tym temacie, jakie najważniejsze informacje podano, więc masz temat do przeszukiwania cały. Choć możesz na spoilery się natknąć.
2 sezon zakończył się tak jak zakończył, bo tak naprawdę Frost nie miał zamiaru kończyć serialu, były plany na 3 serię i na filmy, ale film poniósł klapę finansową, Kyle MacLachlan. mimo przyjaźni z Lynchem miał dość łatki maskotki Lyncha (dlatego go tak malo jest w filmie), wrócił dopiero w powrocie serialu do współpracy z Davidem, bo chciał pójść inną filmową drogą, a Lyncha zabolało to jak film przyjęto że na lata zakończył przygodę z Twin Peaks. No i też bez Kyle'a trudno sobie wyobrazić było TP. No i wiadomo oglądalność poleciała na łeb na szyję, a szef stacji miał dość TP.
A po internecie krążą scenariusze odcinków tamtych, a przynajmniej pamiętam że jeszcze te kilka lat temu były streszczenia skryptów odcinków. Pewnie ja albo ktoś inny wrzuciliśmy je do tematu te parę lat temu co dokładnie miało sie dziać w tej alternatywnej wersji/odcinków , ale czy to byłoby coś lepszego niż wyszło po kilkudziesięciu latach to trudno powiedzieć.
A jeszcze jedno co do TP. Lynch i Frost mieli oko do płci pięknej, przecież w Twin Peaks to mieszkają same hot i ciacha, jakby sie ogladało miasteczko Playboy:D. A też Lynch chyba lubił oglądać filmy erotyczne, by ściągać najpiękniejsze laski do swoich produkcji. Choćby najładniejsza laska ze wszystkich w TP (choć są same piękności i wybór jest naprawdę trudny) to Sherylin Fenn, która w tamtym czasie była znana z erotyka Spotkanie dwóch księżyców, z rozbieranych sesji, scen. Sam Lynch ją nazywał 160 cm nieba.
Ale też w returnie są ładne dziewczyny, bo grala tam przecież pewna piosenkarka rolę agentki FBI, której urodą był zafascynowany, no i na drugim planie sporo kociaków występuje. Ale też w innych filmach Lyncha sporo piękności, które wyglądają jak z Playboya (w Zagubionej autostradzie to pamiętam że epizod miała znana gwiazda erotyków). Ciekawe jest to, że większość kobiet bardzo dobrze o Lynchu mówiła za życia ale też po śmierci, jak się z nim wspólpracowalo. Jedynie chyba jakieś problemy były z Lara Flynn Boyle, która za emisji oryginalnego TP była dziewczyną Kyle'a, ale była tak zazdrosna w 1 serii o sceny z MacLachlanem i Fenn, że nie dawała żyć na planie nikomu i dlatego ostatecznie ucięli wątek Audrey i Coopera, który szedł w romantyczną stronę, a w 2 serii dali mu dziewczynę, ale w sumie dobrze się stało, bo Annie - Copper to przeuroczy wątek.
16-02-2025, 03:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-04-2025, 00:40 przez michax.)
Oskarmeister
Liczba postów: 6,848
Liczba wątków: 18
No i w końcu też została zrecastowana w filmie, bo chyba nie chciała pokazać cycków
16-02-2025, 11:51
.
Liczba postów: 27,772
Liczba wątków: 62
(16-02-2025, 03:32)michax napisał(a): A jeszcze jedno co do TP. Lynch i Frost mieli oko do płci pięknej, przecież w Twin Peaks to mieszkają same hot i ciacha, jakby sie ogladało miasteczko Playboy:D
Prawda, nawet sam Lynch w roli przełożonego Coopera z FBI w takiej trochę meta scenie mówi że w tym Twin Peaks to same piękne kobiety mieszkają. Zresztą coś na kształt kulminacja całego serialu ma miejsce podczas wyborów Miss Twin Peaks.
16-02-2025, 12:56
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,908
Liczba wątków: 11
(14-02-2025, 09:04)simek napisał(a): Polecacie jakąś analizę całości, tekstową albo wideo? Ogólnie jest tego mnóstwo, a szukam czegoś naprawdę fajnego, najlepiej takiego, abym mógł stwierdzić przy wielu wątkach "aha! Kurde no rzeczywiście to miało sens!"
Jak ogarniesz 3 sezon to Ci podeślę najlepsza analizę jaka widziałem ale ona ma chyba z 3h, więc bądź uprzedzony.
Aha, ocena 8/10 nie kwalifikuje!
Nowy sezon nie ma klimatu starego miasteczka ale ja po pierwszym szoku to zaakceptowałem, choć tez jest dużo zapychaczy i dziwnych rzeczy, ale końcówka jest rewelacyjna.
P.S Widzę ze Michax już ja wkleił ale nie oglądaj jej zanim nie ogarniesz 3go sezonu.
16-02-2025, 14:06
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-02-2025, 14:08 przez Doppelganger.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
U mnie pora na 3. sezon właśnie. Jestem już po filmie i nawet po "The Missing Pieces".
Film tym razem mnie ZACHWYCIŁ. Kurde, siadł mi nawet bardziej niż serial. Tutaj już ten mityczny klimat to wywaliło pod sufit. A David Bowie, jego postać i mikrowątek to cudo.
Szkoda, że nie ogarnąłem jakiegoś montażu, gdzie to wszystko jest połączone w całość, bo samodzielne "The Missing Pieces" jest pozbawione narracji jakiejkolwiek. Akurat to, to oglądałem pierwszy raz i do końca nie wiedziałem, jaka jest forma, a jest taka, że jej nie ma. To zbiór scen bez żadnych łączników. W przyszłości bym chętnie sobie fundował z tego taki mega seans na niemal 4h i git.
Na myśl o tym 3. sezonie to aż jestem trochę podekscytowany. Szkoda, że nie ogarnąłem się z powtórkami w 2017, bo to musiała być fajna bania wtedy.
Mocno lynchowski okres u mnie, a jeszcze w środę idę do kina na "Mullholand Drive" i to z taśmy :0
.
16-02-2025, 14:25
|