(27-12-2016, 15:23)Mierzwiak napisał(a): Moment z wozem SWATU odrzucającym auta jakby były z tektury, przy okazji w ogóle nie zwalniając równie mądry co reszta filmu.
A pamiętasz, jak pisałem dokładnie coś w tym stylu po pierwszym trailerze i gdy stwierdziłem na jego podstawie, że będzie zjazd jakościowy w stosunku do trylogii, to strasznie żeś się wtedy obruszył, że jak niby mogę coś takiego stwierdzić na podstawie kilkusekundowej sceny w trailerze?:P
(27-12-2016, 15:23)Mierzwiak napisał(a): Przypomniał mi się wątek nieokreślonej sieci społecznościowej, której szef na konferencji mówi że użytkownicy nie będą śledzeni a publiczność dostaje zbiorowego orgazmu, zrywa się z miejsc i bije brawo niczym na jakiejś konwencji scjentologów. To miała być jakaś satyra czy co?
Oglądałem wczoraj (a właściwie dzisiaj, w nocy w sensie) i wydaje mi się, że o dziwo, cały ten wątek fabularny był jakąś próbą satyry. Ewidentnie ta firma miała być facebookiem i chyba twórcy chcieli przemycić taki przekaz, jak łatwo dane o kimś trafiają w niepowołane ręce, itp. A scena z tymi bijącymi brawo ludźmi miała właśnie mieć satyryczny wydźwięk (że głupie owieczki same chcą być strzyżone:P). Też mi to zgrzytnęło, bo jakby uderza w powagę całej serii.
(12-01-2017, 01:02)und3r napisał(a): A pamiętasz, jak pisałem dokładnie coś w tym stylu po pierwszym trailerze i gdy stwierdziłem na jego podstawie, że będzie zjazd jakościowy w stosunku do trylogii, to strasznie żeś się wtedy obruszył, że jak niby mogę coś takiego stwierdzić na podstawie kilkusekundowej sceny w trailerze?:P
Nie pamiętam, ponieważ nic takiego nie miało miejsca.
Cytat z wtedy, jeden z całych dwóch postów (pierwszy dotyczył taglajnu na plakacie) jakie wtedy napisałem:
(10-02-2016, 18:40)Mierzwiak napisał(a):
(10-02-2016, 02:07)und3r napisał(a): Sprawdziłem z ciekawości imdb i wszystko jasne, director of photography, ten sam w 3 pierwszych filmach, nie pracuje przy najnowszym.
Co jest jasne? To że nowy autor zdjęć oznacza inne podejście do realizmu i fizyki scen akcji?
Gdybyś miał wątpliwości o co mi wtedy chodziło, to pytałem o związek autora zdjęć z realizmem fizyki scen akcji. Nigdzie nie widzę tu "strasznego obruszenia" ani tym bardziej zarzucania ci wyciągania wniosków na podstawie trailera. Możesz się cofnąć do tamtej dyskusji, ale zwróć raczej uwagę na swoją wymianę zdań z Jubym, bo ewidentnie mnie z nim pomyliłeś :)
12-01-2017, 10:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-01-2017, 10:42 przez Mierzwiak.)
(12-01-2017, 10:41)Mierzwiak napisał(a): zwróć raczej uwagę na swoją wymianę zdań z Jubym, bo ewidentnie mnie z nim pomyliłeś :)
Mogło tak rzeczywiście być, że pomyliłem:) W każdym razie my point was, że już po trailerze i tej konkretnie scenie było widać, że film będzie celował w nieco "inne tony" i na tej podstawie można było wyciągnąć wniosek, że nie utrzyma jakości Krucjaty aby nawet Ultimatum. A sama scena była jeszcze bardziej kuriozalna niż to trailer sugerował - kompletne odejście od realizmu. Przy tym to "niezniszczalna Łada" wygląda prawie jak dokument.
Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek oglądał film tak pusty, niepotrzebny i zrobiony od niechcenia. To jest pustka absolutna - dobre 80 proc. to "filler" bez treści. Postaci idą. Oglądają się za siebie. Idą dalej. Kamera filmuje ich z oddali. Idą. Ciągle idą. Dochodzą na miejsce. Rozglądają się. Idą dalej.
Scenę z organizowanym spotkaniem / przejęciem Bourne'a w tłumie oglądałem na fast forwardzie i NIC z niej nie straciłem; mogłem przewinąć dwie minuty albo i więcej, a w zasadzie to nawet zupełnie wyciąć je z montażu, i jedyne, co by to dało, to oszczędność czasu. Podobnie z końcowym pościgiem - nie wytrzymałem i skipnąłem o kilka minut. Oba pojazdy wciąż się goniły, wciąż wjeżdżały w inne samochody. Nie zdarzyło się nic istotnego dla bohaterów, dla fabuły. Ominąłem tylko parę minut chase-porn. Podobnie pusta była końcowa walka, podczas której ani Bourne, ani Cassel nic nie mówili - ot, pooglądałem kolesi piorących się po ryjach. Jeden zginął. Na drugim nie zrobiło to zbytniego wrażenia. Niczego nie poświęcił. Nawet się specjalnie nie zmęczył. Nie świętował zwycięstwa. Nie kontemplował go. Nic.
Fabularnie ten film był bez znaczenia. Osobisty haczyk na Bourne'a wydał się lichy, bo to powrót do zamkniętej sprawy, która miała satysfakcjonujące rozwiązanie. Cały pomysł, żeby spróbować przekabacić Bourne'a zamiast zdjąć go przy nadarzającej się okazji - co chcieli zrobić bez skutku od trzech filmów - był żenująco kretyński, ale brakowało mi sił, żeby się na to wściekać. Co za nudny, pusty, głupi, niepotrzebny, wysilony, nieprzemyślany syf. 1/10 i tytuł pierwszego filmu, który po zakupie wyjebałem do kosza.