Idzie człowiek do kibla, a tu tyle postów się robi.
A robił już tak ktoś kiedyś? Kino przyspieszyło, albo się z tym pogodzisz albo zginiesz winetou. Nikt nie odbiera starym filmom ich wartości, ale wraz z trylogią bourne'a wykrystalizował się bardzo ciekawy nurt kina, któremu większość przyklasnęła, ale niewielu jeszcze się nim sprawnie posługuje. Sam jestem ciekaw co z tym dalej będzie. QoS na poziomie montażu pionowego miejscami przesadza, ale miejscami jest genialny. Niestety leży struktura filmu, a dramaturgia kuleje. Czekam na "Green Zone", bo na razie tylko Greengrass ze swoją szajką montażystów jest gwarantem czegoś bezsprzecznie dobrego w tej dziedzinie.
Nie wiem w jaki sposób to jest dowodem, że Bourne to "mega sztuczna padaka". Szczerze mówiąc to nawet nie wiem co to jest "mega sztuczna padaka". A to co powiedziałeś, że nie liczy się realizm tylko to czy film funkcjonuje, to święta prawda i nie wiem czemu widzisz w tym błąd albo coś złego. Kino to nie medium, z którego korzystam żeby dostać realizm i wiarygodną ranę wylotową po czymśtam. Kino jest po to, żeby swoimi umiejętnościami i możliwościami (jakich nie posiada żadne inne medium) wzbudziło we mnie emocje. Potężnym narzędziem kina jest montaż, prawdopodobnie najpotężniejszym i ja osobiście ciesze się, że jest on nadrzędny wobec innych rzeczy, które w ostatecznym rozrachunku są nieważne. Ironizuj ile chcesz, ale masz racje - montażysta zdał egzamin, głównie dlatego tak dobrze ogląda się ten film. A że komuś nie leje się krew z nosa? Mam to gdzieś. Czy to by coś zmieniło? Mam to gdzieś, tak jak jest jest znakomicie więc po co gmerać.
Najeżony jesteś na tą autocenzurę jak jasny gwint i rozumiem, że trudno jest się pogodzić z faktem, że gra ona tutaj rolę podrzędną, a w zasadzie żadną. Mało kto zwraca na to uwagę, a nawet jeśli tak robi to nie przeszkadza to w odbiorze. Sorry. Tylko dla Ciebie jest to oczywistość, ja na przykład w ogóle bym nie zwrócił na to uwagi gdyby nie Twój post gdzieśtam u góry.
Myślałem, że to już przerobiliśmy i możemy między bajki włożyć? Może jakiegoś screena walnąć, żeby rozwiać wątpliwości wszystkich oprócz zwolenników teorii spiskowych i soków jagodowych?
Kurde, znowu jakaś frakcja się stworzyła, o której nie wiem. Chyba znowu jestem po stronie tej cholernej masonerii, co chce kino i świat zniszczyć swoim knowaniem. Nawet nie pytam gdzie szukać wybrańców, co kino i świat ocalą, bo coś mi mówi, że wiem gdzie ich znaleźć. I proszę mi nie mówić, że to ja wymyślam teorie spiskowe o kółkach miłośników czegośtam czegośtam.
No i na rany Bourna, nie tnij się chłopie. Nikt Ci tu źle nie życzy.
Mental napisał(a):to nie jest kino nowoczesne. to jest kino niestety na wskroś współczesne
A robił już tak ktoś kiedyś? Kino przyspieszyło, albo się z tym pogodzisz albo zginiesz winetou. Nikt nie odbiera starym filmom ich wartości, ale wraz z trylogią bourne'a wykrystalizował się bardzo ciekawy nurt kina, któremu większość przyklasnęła, ale niewielu jeszcze się nim sprawnie posługuje. Sam jestem ciekaw co z tym dalej będzie. QoS na poziomie montażu pionowego miejscami przesadza, ale miejscami jest genialny. Niestety leży struktura filmu, a dramaturgia kuleje. Czekam na "Green Zone", bo na razie tylko Greengrass ze swoją szajką montażystów jest gwarantem czegoś bezsprzecznie dobrego w tej dziedzinie.
Mental napisał(a):to najlepszy dowód na to, że bourne to jakaś mega sztuczna padaka. nie liczy się realizm, liczy się to, czy znak przystankowy zostanie zachowany. brawo. montażysta zdał egzamin, super gość z niego. fajne filmy dzisiaj kręcą. bardzo nowoczesne. jakie jeszcze rzeczy wymyślisz, żeby usprawiedliwić oczywistość, czyli autocenzure?
Nie wiem w jaki sposób to jest dowodem, że Bourne to "mega sztuczna padaka". Szczerze mówiąc to nawet nie wiem co to jest "mega sztuczna padaka". A to co powiedziałeś, że nie liczy się realizm tylko to czy film funkcjonuje, to święta prawda i nie wiem czemu widzisz w tym błąd albo coś złego. Kino to nie medium, z którego korzystam żeby dostać realizm i wiarygodną ranę wylotową po czymśtam. Kino jest po to, żeby swoimi umiejętnościami i możliwościami (jakich nie posiada żadne inne medium) wzbudziło we mnie emocje. Potężnym narzędziem kina jest montaż, prawdopodobnie najpotężniejszym i ja osobiście ciesze się, że jest on nadrzędny wobec innych rzeczy, które w ostatecznym rozrachunku są nieważne. Ironizuj ile chcesz, ale masz racje - montażysta zdał egzamin, głównie dlatego tak dobrze ogląda się ten film. A że komuś nie leje się krew z nosa? Mam to gdzieś. Czy to by coś zmieniło? Mam to gdzieś, tak jak jest jest znakomicie więc po co gmerać.
Najeżony jesteś na tą autocenzurę jak jasny gwint i rozumiem, że trudno jest się pogodzić z faktem, że gra ona tutaj rolę podrzędną, a w zasadzie żadną. Mało kto zwraca na to uwagę, a nawet jeśli tak robi to nie przeszkadza to w odbiorze. Sorry. Tylko dla Ciebie jest to oczywistość, ja na przykład w ogóle bym nie zwrócił na to uwagi gdyby nie Twój post gdzieśtam u góry.
Mental napisał(a):dlatego w bournie nie ma krwi.
Myślałem, że to już przerobiliśmy i możemy między bajki włożyć? Może jakiegoś screena walnąć, żeby rozwiać wątpliwości wszystkich oprócz zwolenników teorii spiskowych i soków jagodowych?
Mental napisał(a):doskonale rozumiem, że frakcja pt. "krew jest nieistotna" kuma, o co mi chodzi, ale racji nie przyzna. spoko, zniosę to, nie potnę się.
Kurde, znowu jakaś frakcja się stworzyła, o której nie wiem. Chyba znowu jestem po stronie tej cholernej masonerii, co chce kino i świat zniszczyć swoim knowaniem. Nawet nie pytam gdzie szukać wybrańców, co kino i świat ocalą, bo coś mi mówi, że wiem gdzie ich znaleźć. I proszę mi nie mówić, że to ja wymyślam teorie spiskowe o kółkach miłośników czegośtam czegośtam.
No i na rany Bourna, nie tnij się chłopie. Nikt Ci tu źle nie życzy.
14-07-2009, 22:05






