Pieczołowicie potwierdzam, że film jest zajebisty, a wszystko co zostało napisane powyżej to szczera prawda. One-linery rozwalają, a ilość idiotycznej treści i akcji jaka wylewa się na nas z ekranu powala, i to czasem dosłownie (bo śmiechem). A ładunek rozrywkowości jest większy niż w 95% współczesnych mainstreamowych "poważnych" filmów akcji i sensacyjniaków. Co ciekawe zupełnie nie przepadam za tego rodzaju pastiszami (nie trawię całego Grindhouse poza Tarantinowym pościgiem samochodowym), a tu proszę, taka perełka się objawiła. Quentin byłby dumny.
Film otrzymuje ode mnie na razie 8/10 choć zastanawiam się czy za jeden tekst nie podwyższyć oceny o pół punktu, zweryfikuję po następnym obejrzeniu. A ów tekst następuje po tym jak na wyspie złego doktora jeden z towarzyszy Blacka zaczyna opowiadać co zrobi jak już pokonają ich przeciwnika. Chwilę potem zostaje zabity, a ze strony Blacka pada tekst:
- Who saw that com... who saw where it came from?!
GENIALNE.
Film otrzymuje ode mnie na razie 8/10 choć zastanawiam się czy za jeden tekst nie podwyższyć oceny o pół punktu, zweryfikuję po następnym obejrzeniu. A ów tekst następuje po tym jak na wyspie złego doktora jeden z towarzyszy Blacka zaczyna opowiadać co zrobi jak już pokonają ich przeciwnika. Chwilę potem zostaje zabity, a ze strony Blacka pada tekst:
- Who saw that com... who saw where it came from?!
GENIALNE.
08-08-2010, 22:49





