autor tego co niżej następuje około 11 godzin temu napisał(a):poczekam jeszcze ten miesiąc i zobaczę w kinie.
Ta, jasne. Nie powstrzymałem się i obejrzałem już dzisiaj.
I nie żałuję, bo do kina i tak się wybiorę, a właśnie zobaczyłem film ZNAKOMITY, który pozostawił mnie z przyspieszonym oddechem, spoconymi rękoma oraz myślą, że jakbym palił papierosy, to bym chyba teraz wyjarał z pół paczki, żeby się uspokoić. Jestem przesiąknięty emocjami.
Wszelkie zachwyty nad Portman nie są ani odrobinę przesadzone, bo występ dała fenomenalny, ugruntowała swoją pozycję mojej ulubionej aktorki i życzę jej, żeby więcej takich projektów na nią czekało. Głęboki ukłon za pracę włożoną w przygotowanie się do roli, bo nie zapominajmy, że wszelkie układy baletowe Natalie wykonywała sama. Kunis też jest świetna - w ogóle film zagrany jest pierwszorzędnie. Tylko Winony bardzo mało, wręcz epizodyczna rola. Co dalej - muzyka Mansella, już na płycie mi się spodobała, w filmie sprawdza się nawet lepiej - chociaż nie da się ukryć, że najlepszym motywem muzycznym i tak pozostaje Jezioro Łabędzie Czajkowskiego : )
Nie chcę spoilerować na temat fabuły, toteż nie będę się już za bardzo rozpisywać i powtórzę tylko, że Black Swan jest fantastyczny, bardzo, bardzo dobry pod względem technicznym, a ostatnie pół godziny pochłania bez reszty. Trzeba zobaczyć. 9/10, a niewykluczone, że podskoczy o to jedno oczko po kolejnym seansie (tym razem już naprawdę w kinie ;))
21-12-2010, 00:23





