Kupiłem ten film w całości od początku do końca. Przypomniał mi, dlaczego Alien 3 to do dzisiaj niepobite arcydzieło zajebistości. Pierwsze słowa z offu zmroziły mi krew:
Robota na końcu świata. Zabójca na usługach koncernu naftowego. Nie wiem, dlaczego to robiłem, ale wiem, że to jest moje miejsce. Jestem wśród swoich. Wśród byłych skazańców, poszukiwanych i innych dupków. Wyrzutków społeczeństwa.
Film Carnahana jest dokładnie tak prosty jak monolog powyżej - grupa renegatów na zadupiu wszechświata walczy z nieznanym wrogiem - tym razem nie jest to mutant z kosmosu, ale gigantyczne wilki prawie jak z jakieś nordyckiej mitologii. I strasznie spodobała mi się zwrotka, którą wyszeptał na końcu Liam:
Once more into the fray.
Into the last good fight I'll ever know.
Live and die on this day.
Live and die on this day.
Ponadto chciałbym dodać, że The Grey kultywuje wartości, które bardzo sobie cenię. Naprawdę fajnie, że Joe Carnahan wrócił do twardego, męskiego kina z przesłaniem.
9/10
Robota na końcu świata. Zabójca na usługach koncernu naftowego. Nie wiem, dlaczego to robiłem, ale wiem, że to jest moje miejsce. Jestem wśród swoich. Wśród byłych skazańców, poszukiwanych i innych dupków. Wyrzutków społeczeństwa.
Film Carnahana jest dokładnie tak prosty jak monolog powyżej - grupa renegatów na zadupiu wszechświata walczy z nieznanym wrogiem - tym razem nie jest to mutant z kosmosu, ale gigantyczne wilki prawie jak z jakieś nordyckiej mitologii. I strasznie spodobała mi się zwrotka, którą wyszeptał na końcu Liam:
Once more into the fray.
Into the last good fight I'll ever know.
Live and die on this day.
Live and die on this day.
Ponadto chciałbym dodać, że The Grey kultywuje wartości, które bardzo sobie cenię. Naprawdę fajnie, że Joe Carnahan wrócił do twardego, męskiego kina z przesłaniem.
9/10
22-06-2012, 23:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-06-2012, 23:51 przez Mental.)






