Pytasz się gdzie jest, a potem sam sobie odpowiadasz;) Telewizor jest a w nim odbicie pseudo skośnookiego demona idącego po podłodze, całość wyglada jak żywcem wyjęta z którejś części "Ringu" i ewidentnie jest to oczko dla fanów tego typu filmików, nawet moja narzeczona zwróciła na to uwagę.
CGI ogień jest jak najbardziej w prologu i wygląda fatalnie. Co do ujęć drogi w porze doszczewej - mozliwe, ze wykorzystano jakieś prawdziwe ujęcia tego typu kataklizmu, ale i tak potem to przeciez za pomocą kompa wkomponowali w kadr i pojechali ponurym filtrem, żeby groza była. Alvarez może sobie gadać co chce, fakt jest taki, że kilka ujęć ewidentnie podrasowano na kompie i wkurwia to tym bardziej, bo jest to zupełnie niepotrzebne i po prostu zbędne.
Odnośnie prologu i jego uzasadnienia - wiadomo, to o czym piszesz jest przecież jasne jak słońce, w końcu okuarowy gik cały czas czyta nam na głos księgę szatana i wszystko objaśnia, żeby czasem jakiś mniej rozgarniety widz się nie pogubił w zawiłościach fabularnych;) Chodzi o to, ze jest to całkowicie zbędne z punktu widzenia spójności filmu, do tego słabiutko nakręcone i ogolnie beznadziejne. Tak samo można tez wytłumaczyć obecność psa, który węszy pod ufajdanym dywanem, ale bądźmy poważni - nie są to elemnty niezbedne i można to było wszystko rozwiązać inaczej/ciekawiej.
W mojej opinii gwoździem do trumny tego filmu jest jego gromkopierdna wręcz powaga (z waląca po uszach muzą na czele) - wszystko jest tutaj TAK BARDZO na serio i TAK BARDZO poważne (dylemanty bohaterów, wątek narkomanii, gadki o matce i inne wesołe), że aż śmieszne i grosteskowe. Ten film ma tak wielki kij wsadzony w dupę, że aż żal tą dupę ściska, tyle że widzom.
CGI ogień jest jak najbardziej w prologu i wygląda fatalnie. Co do ujęć drogi w porze doszczewej - mozliwe, ze wykorzystano jakieś prawdziwe ujęcia tego typu kataklizmu, ale i tak potem to przeciez za pomocą kompa wkomponowali w kadr i pojechali ponurym filtrem, żeby groza była. Alvarez może sobie gadać co chce, fakt jest taki, że kilka ujęć ewidentnie podrasowano na kompie i wkurwia to tym bardziej, bo jest to zupełnie niepotrzebne i po prostu zbędne.
Odnośnie prologu i jego uzasadnienia - wiadomo, to o czym piszesz jest przecież jasne jak słońce, w końcu okuarowy gik cały czas czyta nam na głos księgę szatana i wszystko objaśnia, żeby czasem jakiś mniej rozgarniety widz się nie pogubił w zawiłościach fabularnych;) Chodzi o to, ze jest to całkowicie zbędne z punktu widzenia spójności filmu, do tego słabiutko nakręcone i ogolnie beznadziejne. Tak samo można tez wytłumaczyć obecność psa, który węszy pod ufajdanym dywanem, ale bądźmy poważni - nie są to elemnty niezbedne i można to było wszystko rozwiązać inaczej/ciekawiej.
W mojej opinii gwoździem do trumny tego filmu jest jego gromkopierdna wręcz powaga (z waląca po uszach muzą na czele) - wszystko jest tutaj TAK BARDZO na serio i TAK BARDZO poważne (dylemanty bohaterów, wątek narkomanii, gadki o matce i inne wesołe), że aż śmieszne i grosteskowe. Ten film ma tak wielki kij wsadzony w dupę, że aż żal tą dupę ściska, tyle że widzom.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
22-04-2013, 19:29






