Intencje twórców odczytuję trochę jako chęć stworzenia serialu "ku pokrzepieniu serc" - jak to dawniej było w Anglii dobrze, i wszystko sprawnie funkcjonowało właśnie dzięki ścisłej społecznej hierarchii. Każdy znał swoje miejsce, robił to, co do niego należało w zakresie możliwości tego miejsca, i dzięki temu maszyneria działała. DA to chyba po części wyraz tęsknoty za tamtymi czasami, za mityczną "starą, dobrą Anglią".
Obejrzałam 3. sezon, i OMG. A odcinek Christmas special to już w ogóle. Kurde, to miało być Christmas special? Odcinki świąteczne robi się przecież po to, żeby wprowadzić widzów w miły, świąteczny nastrój, a nie doprowadzić do płaczu, nie? ;). No i całość jednak robi się coraz bardziej rzewnym melodramatem.
Ale i tak będę to oglądać, dopóki lady Vi jeszcze się trzyma :)
O'Brien była świetna - powinna dostać dożywotni fotel prezesa klubu Wrednych Suk i portomonetkę z napisem "Bad motherfucker". W tym serialu nie ma nic gorszego, niż trafić na jej czarną listę. Nie rozumiem tylko, skąd ___________________________________________________________________________________________________
Czwarty sezon był... niezły. Mimo słabego zakończenia poprzedniego, udało się sensownie poprowadzić bohaterów i dopisać im interesujące wątki. Sam początek co prawda lekko mnie załamał -
Jednak mimo takiego potraktowania moich ulubieńców oglądało mi się to jak zwykle z przyjemnością. Do połowy sezonu było nawet bardzo dobrze - dzięki mocnej, dalekiej od sielankowej atmosfery serialu końcówce 3. odcinka można się było nawet spodziewać, że pojawi się porządny motyw zemsty. Przy tym było dużo typowej dla DA codzienności, na którą zawsze przyjemnie się patrzy.
Mniej więcej od połowy sezonu zaczęło już powracać klasyczne DA, czyli atmosfera ciepła i miłości - nawet kluczowy wątek państwa Bates Od sielanki odstaje trochę wątek Edith, który daje ponadto nadzieję na wprowadzenie do serialu motywu narodzin faszyzmu w Niemczech. BTW - o ile zakład, że Odcinek świąteczny zachwyca stroną estetyczną, bo poza tym mniej więcej w połowie prezentuje perypetie ludzi, których widzowie nie znają albo znają bardzo mało, co jest średnio interesujące, nawet mimo krótkiego powrotu Shirley McLaine (za mało jej było). No ale na pewno lepszy od poprzedniego świątecznego.
A z zupełnie innej beczki - znalazłam przezabawny trailer procedurala policyjnego z udziałem Michelle Dockery. Lady Mary zmienia nazwisko i wstępuje do policji w Chicago, a jej partnerem zostaje Vic Mackey we własnej osobie! Aż szkoda, że to zgrywa, bo to byłby duet wszech czasów :).
Obejrzałam 3. sezon, i OMG. A odcinek Christmas special to już w ogóle. Kurde, to miało być Christmas special? Odcinki świąteczne robi się przecież po to, żeby wprowadzić widzów w miły, świąteczny nastrój, a nie doprowadzić do płaczu, nie? ;). No i całość jednak robi się coraz bardziej rzewnym melodramatem.
Ale i tak będę to oglądać, dopóki lady Vi jeszcze się trzyma :)
O'Brien była świetna - powinna dostać dożywotni fotel prezesa klubu Wrednych Suk i portomonetkę z napisem "Bad motherfucker". W tym serialu nie ma nic gorszego, niż trafić na jej czarną listę. Nie rozumiem tylko, skąd ___________________________________________________________________________________________________
Czwarty sezon był... niezły. Mimo słabego zakończenia poprzedniego, udało się sensownie poprowadzić bohaterów i dopisać im interesujące wątki. Sam początek co prawda lekko mnie załamał -
Jednak mimo takiego potraktowania moich ulubieńców oglądało mi się to jak zwykle z przyjemnością. Do połowy sezonu było nawet bardzo dobrze - dzięki mocnej, dalekiej od sielankowej atmosfery serialu końcówce 3. odcinka można się było nawet spodziewać, że pojawi się porządny motyw zemsty. Przy tym było dużo typowej dla DA codzienności, na którą zawsze przyjemnie się patrzy.
Mniej więcej od połowy sezonu zaczęło już powracać klasyczne DA, czyli atmosfera ciepła i miłości - nawet kluczowy wątek państwa Bates Od sielanki odstaje trochę wątek Edith, który daje ponadto nadzieję na wprowadzenie do serialu motywu narodzin faszyzmu w Niemczech. BTW - o ile zakład, że Odcinek świąteczny zachwyca stroną estetyczną, bo poza tym mniej więcej w połowie prezentuje perypetie ludzi, których widzowie nie znają albo znają bardzo mało, co jest średnio interesujące, nawet mimo krótkiego powrotu Shirley McLaine (za mało jej było). No ale na pewno lepszy od poprzedniego świątecznego.
A z zupełnie innej beczki - znalazłam przezabawny trailer procedurala policyjnego z udziałem Michelle Dockery. Lady Mary zmienia nazwisko i wstępuje do policji w Chicago, a jej partnerem zostaje Vic Mackey we własnej osobie! Aż szkoda, że to zgrywa, bo to byłby duet wszech czasów :).
12-04-2014, 10:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-04-2014, 16:26 przez Quay.)
Spoiler![[Obrazek: tumblr_inline_mzbvcxzafj1qlwg67.gif]](https://31.media.tumblr.com/cc8f0d7d69b10389af1c787363f7c0d4/tumblr_inline_mzbvcxzafj1qlwg67.gif)





