(25-11-2014, 14:38)simek napisał(a): Rozwala mnie ten serial, sprawdza się już tylko jako fabularyzowana wizyta w posiadłości-muzeum z najmniej subtelnymi jak tylko się da odniesieniami do zmieniających się czasów.
Ale przecież dosłowne i werbalne komentarze o zmieniających się czasach to jedyny sposób tego serialu, by uzmysłowić widzowi, że w posiadłości czas w ogóle płynie! Patrząc na bohaterów, którzy wyglądają dokładnie tak samo, jak w pierwszym sezonie, można byłoby sądzić, że minęło góra 4-5 lat, a nie cała dekada (a może więcej? duże już te dzieci). Nikt się nie zmienił, hrabina nadal dzielnie się trzyma jak na swoje 150 lat, a suczka Isis jest chyba nieśmiertelna.
Z obejrzanego właśnie pierwszego odcinka 5. sezonu podobała mi się decyzja Daisy, aby uczyć się rachunków i "dorosnąć". Brawo, dziewczyno, może w końcu przestaniesz mieć te wieczne 16 lat, w których scenariusz więzi cię od pięciu sezonów.
A co do tego pomnika, to przecież Carson załatwił, żeby Robert został patronem tego komitetu, i Robert już nie jest smutny, czy coś mi umknęło? I jeszcze Carson miał okazję oznajmić tę wspaniałą nowinę akurat gdy Robertowi pyskowała ta bezczelna nauczycielka. Myślała mała strzyga, że upokorzy lorda. A tu Carson ją zgasił -- ha! A rozgrywki krykieta to była zawsze arcyważna kwestia dla wszystkich, bo zacieśniają one więzi między plebsem a jaśniepaństwem. Taak, ciekawe, co będzie dalej.
25-11-2014, 19:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-11-2014, 19:55 przez Quay.)





