O w morde, ale rozczarowanie. Nie jarałem się filmem, choc proces jego powstania byl interesujacy, a Linklatera przeciez uwielbiam za serie "Before...", ale kurde.
To film męczący, wlasciwie o niczym, bez żadnego dramatyzmu czy celu w tym, co się dzieje. Tu nie ma żadnej ciekawej historii. Żadnego uroku. Postacie błądzą po ekranie w scenach, które w najlepszym wypadku są nieciekawymi obyczajowymi kliszami, a w najgorszym są dosłownie o niczym. Trudno mówić tutaj o przywiązaniu do kogokolwiek czy zainteresowaniu czymkolwiek, skoro akcja skacze, jest często bardzo rwana, a postacie drugoplanowe są praktycznie nie zarysowane. Co jakis czas byla jakas scena, ze glowny bohater z kimś tam się bujał, a ja dalej nie wiedziałem kto to. Potem nagle miał obiekt westchnień, w następnej scenie już z nią był, a niemal scene poźniej już z nią zerwał.
Ja wiem - życie przeciez takie jest, skaczemy, pamietamy tylko chwile, i w ogole. Ale ja nie potrzebuje ogladac w kinie życia-życia - ja żyje życiem-życiem. Nie mowiac juz o tym, ze są znajomości, które trwają latami od dzieciństwa - nie widze powodu, by tutaj tego nie było. "Życiowość" serii "Before..." była fajna, bo zamykała pewną prawdziwą magię spotkania z obcą osobą płci przeciwnej i pozwalała takie spotkanie podejrzeć. "Boyhood" pokazuje 12 lat z życia bohatera, które jest nieciekawe i niezbyt wyjątkowe.
Tym gorzej, że z czasem bohater zmienia się w sadzącego ostrym nastolatkowym pierdololo, którego nie da się słuchać. Zmienia się w ciecia, na którego szkoda czasu. Najciekawsi przez cały film są Ethan Hawke i Patricia Arquette, ale niestety grają w tym filmie drugie skrzypce.
Zadziwiająco za mało tutaj magii, jak na twórce, który stworzył jedną z najbardziej magicznych trylogii w historii kina, i o ile jeszcze pierwsza połowa idzie całkiem sprawnie, to już druga połowe męczyłem na siłe.
3/10
i to glownie przez sympatie do Linklatera, momenty z Hawkiem i Aqruette, i odważny proces tworzenia. Choc proces powstania tego filmu nic do niego nie dodal moim zdaniem, a juz na pewno nie sprawil, ze lepiej sie rozumie czy czuje dorastajacego dzieciaka. Lepsze filmy robily to lepiej.
To film męczący, wlasciwie o niczym, bez żadnego dramatyzmu czy celu w tym, co się dzieje. Tu nie ma żadnej ciekawej historii. Żadnego uroku. Postacie błądzą po ekranie w scenach, które w najlepszym wypadku są nieciekawymi obyczajowymi kliszami, a w najgorszym są dosłownie o niczym. Trudno mówić tutaj o przywiązaniu do kogokolwiek czy zainteresowaniu czymkolwiek, skoro akcja skacze, jest często bardzo rwana, a postacie drugoplanowe są praktycznie nie zarysowane. Co jakis czas byla jakas scena, ze glowny bohater z kimś tam się bujał, a ja dalej nie wiedziałem kto to. Potem nagle miał obiekt westchnień, w następnej scenie już z nią był, a niemal scene poźniej już z nią zerwał.
Ja wiem - życie przeciez takie jest, skaczemy, pamietamy tylko chwile, i w ogole. Ale ja nie potrzebuje ogladac w kinie życia-życia - ja żyje życiem-życiem. Nie mowiac juz o tym, ze są znajomości, które trwają latami od dzieciństwa - nie widze powodu, by tutaj tego nie było. "Życiowość" serii "Before..." była fajna, bo zamykała pewną prawdziwą magię spotkania z obcą osobą płci przeciwnej i pozwalała takie spotkanie podejrzeć. "Boyhood" pokazuje 12 lat z życia bohatera, które jest nieciekawe i niezbyt wyjątkowe.
Tym gorzej, że z czasem bohater zmienia się w sadzącego ostrym nastolatkowym pierdololo, którego nie da się słuchać. Zmienia się w ciecia, na którego szkoda czasu. Najciekawsi przez cały film są Ethan Hawke i Patricia Arquette, ale niestety grają w tym filmie drugie skrzypce.
Zadziwiająco za mało tutaj magii, jak na twórce, który stworzył jedną z najbardziej magicznych trylogii w historii kina, i o ile jeszcze pierwsza połowa idzie całkiem sprawnie, to już druga połowe męczyłem na siłe.
3/10
i to glownie przez sympatie do Linklatera, momenty z Hawkiem i Aqruette, i odważny proces tworzenia. Choc proces powstania tego filmu nic do niego nie dodal moim zdaniem, a juz na pewno nie sprawil, ze lepiej sie rozumie czy czuje dorastajacego dzieciaka. Lepsze filmy robily to lepiej.
08-12-2014, 08:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-12-2014, 08:13 przez Gal Anonim.)





