Des, tylko tu właśnie jest jak dla mnie problem, bo mam wrażenie, że wszelkie zachwyty wokół "Boyhood" ograniczają się do paru zdań - że niezwykły eksperyment, że wspaniale widać upływ czasu, że bezpretensjonalnie, że o życiu itd., ale nigdy chyba nie usłyszałem o tym filmie żadnego konkretu. I nie mówię tego złośliwie - ja fenomenu tego filmu po prostu nie jestem w stanie ogarnąć, bo dla mnie jest on co najwyżej średni i staram się napisać dlaczego. Tymczasem chciałbym zrozumieć, co wszystkich tak u Linklatera zachwyca, ale ilekroć biorę się za czytanie jakichś recenzji/innych tekstów, trafiam na te same frazesy.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
10-01-2015, 07:18





