Hehe, czyli sprowadzasz ten koncept tylko do fajnej zabawy na planie? Fascynujące jest to deprecjonowanie fundamentalnego dla filmu zabiegu. Boyhood nie opiera się na głębokiej, skomplikowanej fabule czy charyzmatycznych postaciach, tylko właśnie na upływie czasu. Obserwowanie dorastających bohaterów jest największą wartością filmu, więc głupotą jest pisać coś w stylu, że gdyby nie sposób kręcenia, to nikt by o Boyhood nie usłyszał. To właśnie przez tak długi cykl produkcyjny taka banalna w sumie historia staje się czymś wspaniałym i inaczej odbiera się tą przeciętność egzystencji bohaterów.
07-02-2015, 11:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2015, 11:38 przez patyczak.)





