Simek co do klasycznych porównań, "Przeminęło z wiatrem" też jest uznane za klasykę i co z tego. Klasyka wcale nie oznacza że film jet genialny. To jest właśnie, moim zdaniem rzecz, jasna przypadek "Zeszłego roku w Marienbadzie"
Jak pisałem praca kamery jak najbardziej doceniana, ale z tą narracją już tak pięknie nie jest. Tzw. tajemnica, świeżość, czy jak piszesz piękny chaos jest czystą zabawą formalną , natomiast treść sprowadza się do tego czy pani cierpiała na amnezję czy pan na urojenia. Sorry, do filmów Antonioniego, faceta od tajemnic, to jest jeszcze daleka droga.
Piękny chaos widzę też w "Boyhood", Jak pisałem nie mam pojęcia dlaczego reżyser wybrał te a nie inne momenty z życia bohatera, w jaki sposób młodego kształtowały. Mam wrażenie że równie dobrze mógł wybrać inne, dla procesu dojrzewania i "stawania się" postaci nie mają one w sumie żadnego znaczenia.
Qrcze tajemnica jest - jak z chłopca zostałem facetem ( odpowiedź sobie dośpiewuję, hormony ). Narracja też niby świeża, w końcu wszystko tu jest tak samo ważne.
Nie posunę się tak jak Crov do tzw. "zwyzwania" filmu od oszustwa, uważam że jest to eksperyment. Moim zdaniem się nie powiódł. Ten hype krytyków wygląda mi na zachwycanie się otoczką - boszsz... jaki fajny pomysł z tym kręceniem przez lata. No i co za warsztat, jaka świeżość spojrzenia i autentyzm osiagnięty przez zlepianie kawałków życia jakby podpatrywanego przez Wielkiego Brata.
Czekam na dysertacje "Kino w czasach reality show - od Truman Show do Boyhood" . Pewnie i "Boyhood" zostanie uznany za klasyk, filmy nowatorskie formalnie takowymi zostają. Tylko że takie filmy są cholernie letnie w odbiorze i w związku z tym nie wraca się do nich często, o ile w ogóle się wraca. Ciekawe ilu jeszcze żyjących krytyków z czasów francuskiej Nowej Fali z wypiekami na twarzy co jakiś czas śledzi zagadkę marienbadzką?
Jak pisałem praca kamery jak najbardziej doceniana, ale z tą narracją już tak pięknie nie jest. Tzw. tajemnica, świeżość, czy jak piszesz piękny chaos jest czystą zabawą formalną , natomiast treść sprowadza się do tego czy pani cierpiała na amnezję czy pan na urojenia. Sorry, do filmów Antonioniego, faceta od tajemnic, to jest jeszcze daleka droga.
Piękny chaos widzę też w "Boyhood", Jak pisałem nie mam pojęcia dlaczego reżyser wybrał te a nie inne momenty z życia bohatera, w jaki sposób młodego kształtowały. Mam wrażenie że równie dobrze mógł wybrać inne, dla procesu dojrzewania i "stawania się" postaci nie mają one w sumie żadnego znaczenia.
Qrcze tajemnica jest - jak z chłopca zostałem facetem ( odpowiedź sobie dośpiewuję, hormony ). Narracja też niby świeża, w końcu wszystko tu jest tak samo ważne.
Nie posunę się tak jak Crov do tzw. "zwyzwania" filmu od oszustwa, uważam że jest to eksperyment. Moim zdaniem się nie powiódł. Ten hype krytyków wygląda mi na zachwycanie się otoczką - boszsz... jaki fajny pomysł z tym kręceniem przez lata. No i co za warsztat, jaka świeżość spojrzenia i autentyzm osiagnięty przez zlepianie kawałków życia jakby podpatrywanego przez Wielkiego Brata.
Czekam na dysertacje "Kino w czasach reality show - od Truman Show do Boyhood" . Pewnie i "Boyhood" zostanie uznany za klasyk, filmy nowatorskie formalnie takowymi zostają. Tylko że takie filmy są cholernie letnie w odbiorze i w związku z tym nie wraca się do nich często, o ile w ogóle się wraca. Ciekawe ilu jeszcze żyjących krytyków z czasów francuskiej Nowej Fali z wypiekami na twarzy co jakiś czas śledzi zagadkę marienbadzką?
myś gryźli, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.
07-02-2015, 13:43





