Naszło mnie na powtórkę. Nigdy nie uważałem, że to udany remake, ale kiedyś byłem nawet w stanie bronić go przed frontalnym atakiem. Nie było warto. To potwornie bezbarwny horror, pozbawiony jakiegokolwiek autorskiego błysku, a przecież jest nowym wcieleniem jednego z przedstawicieli kina grozy na którym odciśnięto najsilniejsze autorskie piętno. Alvarez jest jedynie odwrotnością Midasa, ma talent do zmieniania udanych scen z oryginału w... gorsze sceny. Niesamowite jak udało mu się zamordować początek filmu, zdawałoby się banalną scenę przywołania demona, czy finał pożyczony z Martwego zła 2. Mnoży jedynie nawiązania do serii jak i innych horrorów, ale powtórzone dialogi czy zmiksowane głosy z jedynki wstawione do ścieżki dźwiękowej nie robią większego wrażenia. Udowadnia, że inspirował się Rec, Egzorcystą czy Ringiem, ale nie wiele z tego wynika. Mija dwa i pół roku, a ja nadal nie wiem co wylazło w finale (dziewczyna z początku w wersji emo?), dlaczego jest tak szumnie zapowiadane i czy nieudolnie wykonany potwór lub trudności budżetowe sprawiły, ze nie jest to maszkara złożona z ciał poległych bohaterów obecna w pierwotnym scenariuszu Alvareza.
Remake ma też jednak parę plusów, to naprawdę dobra Jane Levy, aż szkoda, że zmarnowano jej rolę przez rozłażącą się koncepcję i irytującą nieporadność w wyborze głównego bohatera tego obrazu. Niewiele gorszy jest Lou Taylor Pucci, ale z kolei na jego zarośniętą głowę spadają nie tylko wszelkie możliwe kaleczące przedmioty, ale także głupoty scenariusza. To on jest najbardziej niezniszczalny, to on bierze udział w koszmarnie złej scenie wypowiadania zaklęcia, to wreszcie on musi sprzedać widzowi koncepcję Nieumarłych, która jako tako trzyma się w Martwym źle z 81 roku, aby coraz bardziej rozłazić się w sequelach i w końcu sięgnąć dna w remake'u (ciekawe, jak poradzi sobie z tym serial?). Zewsząd chwalone są efekty specjalne, słusznie, ale miałbym jednak parę zastrzeżeń wbrew temu co pisałem kiedyś na tym forum. W paru miejscach widać dość słabe CGI (choćby wybuch), a w jednej z końcowych scen strasznie razi cięty piłą manekin. Największym plusem jest jednak muzyka Roque Banosa, zasługiwała na lepszy film, albo chociaż lepsze Martwe zło.
4/10
Remake ma też jednak parę plusów, to naprawdę dobra Jane Levy, aż szkoda, że zmarnowano jej rolę przez rozłażącą się koncepcję i irytującą nieporadność w wyborze głównego bohatera tego obrazu. Niewiele gorszy jest Lou Taylor Pucci, ale z kolei na jego zarośniętą głowę spadają nie tylko wszelkie możliwe kaleczące przedmioty, ale także głupoty scenariusza. To on jest najbardziej niezniszczalny, to on bierze udział w koszmarnie złej scenie wypowiadania zaklęcia, to wreszcie on musi sprzedać widzowi koncepcję Nieumarłych, która jako tako trzyma się w Martwym źle z 81 roku, aby coraz bardziej rozłazić się w sequelach i w końcu sięgnąć dna w remake'u (ciekawe, jak poradzi sobie z tym serial?). Zewsząd chwalone są efekty specjalne, słusznie, ale miałbym jednak parę zastrzeżeń wbrew temu co pisałem kiedyś na tym forum. W paru miejscach widać dość słabe CGI (choćby wybuch), a w jednej z końcowych scen strasznie razi cięty piłą manekin. Największym plusem jest jednak muzyka Roque Banosa, zasługiwała na lepszy film, albo chociaż lepsze Martwe zło.
4/10
21-10-2015, 17:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-10-2015, 18:15 przez Szaman.)





