Szósty sezon (jeszcze nie zakończony, bo będzie odcinek świąteczny) był bardzo dobry. Prawie wszystkie wątki zostały pozamykane tak jak powinny, potencjał postaci wreszcie w pełni wykorzystany, wreszcie mogłam też odczuć nadejście nowej epoki -- redaktor naczelny-kobieta, służba kończy egzaminy i zaczyna nowe życie (świetny w finale Mosley), wielkie posiadłości są wyprzedawane, czego efektem są trudności w znalezieniu pracy przez wykwalifikowanych służących (rozmowy kwalifikacyjne Barrowa). Poza tym, jak to w Downton, ciepło, lekkość, humor, szczęśliwe zakończenia i hrabina w formie. Dobrze, że nie wyjechali z jakąś kolejną spektakularną śmiercią, choć przez chwilę się o Roberta bałam. No i naprawdę świetnie, że z Batesami wszystko OK. I fajnie, że jest nowy piesek :) Tym razem nie ma co narzekać na Fellowesa, zrobił dobrą robotę.
No i wreszcie, po tylu sezonach, wreszcie ktoś W ogóle bardzo mi się podoba rozwinięcie postaci Edith, która już nie jest wiecznie nieszczęśliwą gorszą siostrą, tylko bierze się za siebie, zmienia swoje życie i nawet poważne niepowodzenie potrafi przyjąć na klatę bez łkania w poduszkę. Będę trzymać za nią kciuki w wielkim finale, który na pewno będzie czarujący, bajkowo szczęśliwy i do bólu przewidywalny -- i dobrze :)
No i wreszcie, po tylu sezonach, wreszcie ktoś W ogóle bardzo mi się podoba rozwinięcie postaci Edith, która już nie jest wiecznie nieszczęśliwą gorszą siostrą, tylko bierze się za siebie, zmienia swoje życie i nawet poważne niepowodzenie potrafi przyjąć na klatę bez łkania w poduszkę. Będę trzymać za nią kciuki w wielkim finale, który na pewno będzie czarujący, bajkowo szczęśliwy i do bólu przewidywalny -- i dobrze :)
15-11-2015, 20:50
Spoiler




