Ależ to jest dęte. Niewiele się spodziewałem co prawda, ale Gaspar Noe nie należy do tych, których warto ignorować. W jego filmach forma jest równie ważna, co treść; sposób komponowania kadru znaczy tyle samo co dialogi; montaż to synonim reżyserii, a muzyka to powietrze, którym bohaterowie oddychają. Po latach doceniam Nieodwracalne, Enter the Void to wizualny majstersztyk, Sam przeciw wszystkim było naprawdę konkretne.
Ale to jest zwykłe porno ubrane w artystyczne fatałaszki, z egzystencjalną problematyką godną pióra Rocco Sifrediego. Klasyczne ruchadła z ładnymi kadrami fani gatunku są w stanie łatwo odszukać, więc pod tym względem nie jest to jakaś nowość.
Słabe. Bardzo słabe. Słowo "pretensjonalne" wymyślono dla takich filmów. Tandeta jakich mało.
Ale to jest zwykłe porno ubrane w artystyczne fatałaszki, z egzystencjalną problematyką godną pióra Rocco Sifrediego. Klasyczne ruchadła z ładnymi kadrami fani gatunku są w stanie łatwo odszukać, więc pod tym względem nie jest to jakaś nowość.
Słabe. Bardzo słabe. Słowo "pretensjonalne" wymyślono dla takich filmów. Tandeta jakich mało.
02-03-2016, 12:09





