(21-02-2016, 20:15)simek napisał(a): o czym to miało być?
Moim zdaniem była to wiwisekcja - średnio udana, ale jednak - doświadczeń samego reżysera, może próba rozliczenia z jakimś okresem życia. Rozbuchane ego czuć niemal w każdym kadrze, główny bohater to wyraźnie jego alter ego lub coś w tym rodzaju, w dialogach sam sobie hołduje, a Elektra jest niesamowicie podobna do byłej partnerki reżysera (bez kitu, z ciekawości wygooglałem i nawet też jest artystką). Pretensjonalne to do zasrania i owszem, ale przyznam, że ładnie nakręcone. 3D strzały spermy można sobie było darować, zwłaszcza, że pasują jak pięść do nosa, ale reszta scen seksu naprawdę stylowa, zgrabna, estetyczna wręcz. Gorzej, że kompletnie nie lepią się z resztą historii, która jest najzwyczajniej w świecie nudna, a jej bohaterowie irytują. Jakiejś mega tragedii nie ma - szczególnie, że pierwsza połowa naprawdę daje radę: jest jakaś intryga, trochę niejasności, sympatyczne wymieszanie przeszłości z teraźniejszością (choć montaż padaczkowy). Gorzej, że później twórca nieco odpływa w rejony zwykłych blubrów, aczkolwiek z ręką na sercu przyznam, że parę scen i obserwacji mu się udało (co poniekąd udowadnia moje przypuszczenia o wiwisekcji). No ale to tyle, całościowo poniżej średniej niestety, aczkolwiek podejrzewam, że z odpowiednim towarzystwem i maryśką to może być fajne przeżycie... tylko, że - no właśnie - w realu chyba lepiej.
4 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
19-03-2016, 05:09





