A żebyś wiedział. Bo Hell or High Water to jest TEN film. Tak jak w 2014 było nim Cold in July. 100% teksańskiej epy i kultu. Jeden z tych filmów, przy których lubimy narzekać, że już takich nie robią. Jak dotąd zdecydowanie tytuł roku i w sumie zdziwię się, jeśli coś go przebije. Aktorsko wszyscy wymiatają. Pine i Foster to najlepsi ekranowi bracia od czasu Warriora, a Bridges od razu zjednuje sobie sympatię widza rasistowskimi tekstami o Indianach. To taka zdecydowanie skuteczniejsza wersja Tommy Lee Jonesa z NCFOM. Dodam, że intryga jest naprawdę niegłupia i trzyma się kupy. Ale przede wszystkim liczy się klimat zachodniego Teksasu i szorstka melancholia jego mieszkańców.
If that ain't Texan, I don't know what is.
10/10
If that ain't Texan, I don't know what is.
10/10
03-09-2016, 20:52





