Dokładnie – przepiękna żonglerka stylistką, cudowny list miłosny do marzycieli i crowd-pleaser o złożonej tożsamości. Niesamowita równowaga między magią i gorzkością, a jaka realizacja! Chazelle i Sandgren dają tour-de-force, będą Oscary. Stone chyba nigdy nie była bardziej urocza, a przy tym równie fenomenalna (Globa ma w garści, Oscara pewnie też, tylko Portman może stanąć jej na drodze), gdy Goslinga nie da się nie lubić. Kolejny instant classic od Chazelle'a.
13-11-2016, 04:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-11-2016, 04:15 przez Galadh.)





