Rzeczywiście super. Stone urocza, Gosling też niezły. Masa świetnych scen i na szczęście aż tak dużo nie śpiewają.;) Fajne zmiany stylistyki i nastrojów - początek bardziej musicalowy, później miks musicalu, komedii romantycznej i dramatu. Pod koniec trochę przekombinowany fabularnie i stylistycznie - chyba niepotrzebnie chcieli zrobić dużą musicalową scenę na koniec. Ale ogólnie świetna zabawa, dobre dialogi i w ogóle scenariusz, technicznie imponująco, błyskotliwie, zabawnie z świeżym podejściem do klisz. Tematycznie dużo podobieństw do Whiplash, ale bez wtórności. Jeśli na siłę mam się czegoś czepiać to poza końcówką może tego, że piosenki takie sobie a i w ogóle muzycznie nie aż tak mocny jak Whiplash. 8/10 może z potencjałem na 9/10 po drugim seansie.
Edit: a odpowiadając sobie samemu na pytanie z poprzedniego posta to oczywiście można porównywać z Bazem Luhrmannem, ale dla mnie film Chazelle'a, nawet jeśli nie ma takiego rozmachu to jednak jest bardziej czytelny wizualnie, bezpretensjonalny, nie tak męczący jak choćby Moulin Rouge.
Edit: a odpowiadając sobie samemu na pytanie z poprzedniego posta to oczywiście można porównywać z Bazem Luhrmannem, ale dla mnie film Chazelle'a, nawet jeśli nie ma takiego rozmachu to jednak jest bardziej czytelny wizualnie, bezpretensjonalny, nie tak męczący jak choćby Moulin Rouge.
13-11-2016, 12:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-11-2016, 12:42 przez PropJoe.)





