Fajne. Tak po prostu. Scenariusz leci na odhaczaniu kolejnych motywów, których widz wystąpienie sukcesywnie przewiduje, ale jest to robione bez popadania w tendencyjność. Historia po prostu wie kiedy rzucić kość. Najfajniejsze jest jednak w tym, że to właściwie taki mały film, tyle, że z dużym budżetem i wielkimi nazwiskami. Równie dobrze można to było zrobić za ułamek tej forsy, w formie indie produkcji ;) Pratt spoko, Lawrence wyjątkowo mnie nie wkurwiała, Sheen całkiem zabawny.
A trailery sugerujące wielką intrygę... LOL Sony.
A trailery sugerujące wielką intrygę... LOL Sony.
07-01-2017, 00:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-01-2017, 00:40 przez Grievous.)





