Zgadzam się z Mentalem, PropJoe i Arahanem.
Największy problem to słaby rys emocjonalny. Znaczy z czasem coś tam, coś tam widz zaczyna przeżywać, ale przez dłuższy czas jest... nudnawo. Dało się lepiej rozbudować wątek braci (+ich rodzin) i długu, żeby szybciej im zacząć kibicować. Ben Foster to super aktor i tu wyciąga co się da, ale dało się niewiele. Ot, teksański prosty wieśniak, mimo bycia bandziorem, kocha brata. Tyle. Nawet finał jest jakiś taki nijaki.
Największy problem to słaby rys emocjonalny. Znaczy z czasem coś tam, coś tam widz zaczyna przeżywać, ale przez dłuższy czas jest... nudnawo. Dało się lepiej rozbudować wątek braci (+ich rodzin) i długu, żeby szybciej im zacząć kibicować. Ben Foster to super aktor i tu wyciąga co się da, ale dało się niewiele. Ot, teksański prosty wieśniak, mimo bycia bandziorem, kocha brata. Tyle. Nawet finał jest jakiś taki nijaki.
21-02-2017, 19:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-02-2017, 19:55 przez Capt. Nascimento.)
Spoiler




