District 9 (reż. Neill Blomkamp) SPOILERY!
Artemis napisał(a):nie powiem, ze sie rozczarowalam, ale daleka jestem od calowania ekranu - mam taka teorie, ze sukces filmu (ktory mnie z reszta ogromnie raduje, bo wreszcie pokazano faka mega-drogim sf blockbusterom) jest przede wszystkim wyrazem zapotrzebowania na powazne, dorosle science fiction. zeby nie bylo - podobalo mi sie, ale jest dla mnie d9... filmem straconych szans. przede wszystkim rozpada sie na dwie czesci, z ktorych pierwsza jest bez dwoch zdan znakomita, natomiast druga to juz tylko akcja pozbawiona tego, co wyroznialo pierwsze trzydziesci, czterdziesci minut.

O to, to! Film świetny, ale w pewnym momencie trochę zbacza na grzeczną i przewidywalną drogę. Po połowie filmu myślałem, że będzie się bezkomromisowo rozprawiał z naszym dobrym mniemaniem o sobie. Moment gdy, Wikus zostawia krewetkę samemu wchodząc do statku jest bodaj ostatnim brudnym zagraniem. Brakuje też troche klimatu dokumentu z wcześniejszych scen. Trochę zbyt ostentacyjnie Wikus przejął się losem krewetek. Tak oto moje wyobrażenie i oczekiwania się trochę rozjechały. Zabrakło mi pewnej konsekwencji i dosadności na koniec.
Niemniej, powoli zaczynam się do tej historii przekonywać :) Ogólnie jakieś 5/6.

---
Heh, ponarzekałem, ponarzekałem a film mi się podobał :P

Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson

Odpowiedz
To nie może być arcydzieło, choć potencjał ma, który - mam nadzieję - zostanie objawiony w wersji reżerskiej, o ile ta powstanie. Co mi się podoba najbardziej i odróżnia D9 od wszystkich innych filmów sf w ostatnich latach, to forma i treść, czyli tak naprawdę wszystko 8) Bo ten film jest po prostu inny i już za samo nie wpisywanie się w dotychczasowe konwencje powinno się D9 docenić. Pierwsza połowa jest obłędna, ideał sf - paradokumentalna forma, pejzaż socjologiczny, czytelne nawiązanie do południowoafrykańskiego apartheidu, tchórzliwy ślimak w roli głównej. Palce lizać, kopara opadała mi w dół z powodu wielkiej odwagi twórców i ich ambicji. Z jakiego powodu i dlaczego krewetki wylądowały na ziemi? Dlaczego tam, a nie gdzie indziej? Pytania są w zawieszeniu, choć brak wyraźnej odpowiedzi powinien raczej pójść w stronę buduowy odpowiedniej mitologii/historii niż zgrzytania zębami. I to mi się właśnie marzy - takie zaplecze teoretyczne sukcesywnie budowane wokół D9. Ten film do takich właśnie dywagacji nadaje się znakomicie (przynajmniej na taki po pierwszym seansie wygląda). Społeczność krewetek rządzi się swymi prawami, które musi wartościować/dostosować w zgodzie z ludzkim pojęciem prawa - to jeden z tropów do rozwinięcia. Muszę przed sobą przyznać, że nie ma zbyt wiele sugestii dotyczących krewetkowych osobowości społecznych. Może więc nie o nie chodzi? Łudzę się, że jednak chodzi; że słabsza druga połowa ma po prostu zadowolić oczy i uszy. I dobrze. Jest rozpierdol, są mechy, fajne giwery, krzyk, kurz i krew. Gdzieś w tym wszystkim gubi się tło, pojawiają się ograne schematy, bohater dość nieprzekonująco przechodzi przemianę... Coś mi zgrzytnęło, znaczy: żałowałem, że się w tym kierunku rozwija, choć nie powiem, że to nieprzyjemne. I tak łącząc ze sobą sporą ambicję z klasyczną jatką wyszedł świetny film idealnie nadający się do powtórnego seansu. Jak powedziałem na początku, żadne arcydzieło, ale z olbrzymim potencjałem, którego Blomkamp jednak nie wykorzystał do końca. A znaczy to tyle, że rozminął się lekko z moimi oczekiwaniami.

8

nie czytałem regularnie dyskusji, ale widzę, że podobne odczucia ma kilka osób 8)

Artemis napisał(a):sukces filmu (ktory mnie z reszta ogromnie raduje, bo wreszcie pokazano faka mega-drogim sf blockbusterom

dokładnie tak. D9 to niekoniecznie jest bardzo dorosłe sf, ale na tyle poważne i oldskulowo fajne, że przejść obojętnie nie można. Czuję w wątrobie, że to MOON będzie właśnie tym filmem sf, najlepszym z tegorocznych.

Odpowiedz
desjudi napisał(a):nie czytałem regularnie dyskusji, ale widzę, że podobne odczucia ma kilka osób
Cha, Des, wiedziałam, że będziesz nasz!
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
No nie wiem, des twierdzi, że bohater przechodzi jakąś nieprzekonującą przemianę. ;)

Odpowiedz
nie fizyczną, to raz. dwa, wewnętrzną niby przechodzi, ale nie ma dla tej przemiany jakiegoś uzasadnienia. on się po prostu staje jakiś.

Odpowiedz
on staje się... hmm... z ciapowatego popychadła przeistacza się w ciapowatego gościa, który potrafi w sytuacji zagrożenia dać komuś w pysk, o co sam pewnie siebie nigdy nie podejrzewał, że jest do tego zdolny. ;)

Odpowiedz
desjudi napisał(a):Czuję w wątrobie, że to MOON będzie właśnie tym filmem sf, najlepszym z tegorocznych.
Tylko że MOON to coś zupełnie innego, więc trudno choćby o najmniejsze porównania. Dla mnie to D9 jest tym sci-fi, bo brakowało mi właśnie tego typu kina akcji. MOON będzie kameralnym dramatem, dodatkowo opatrzonym twistem (który niestety znam), więc to inna bajka.

Odpowiedz
desjudi napisał(a):nie fizyczną, to raz. dwa, wewnętrzną niby przechodzi, ale nie ma dla tej przemiany jakiegoś uzasadnienia. on się po prostu staje jakiś.
Fizycznej przemiany nie przechodzi? Bo z tym to akurat bym się zgodził. ;) Przemiana Wikusa jest minimalna i sprowadza się przede wszystkim do tego, że musi odnaleźć się w nowej sytuacji i potrzebuje pomocy, nie dlatego, że autentycznie zrozumiał jakąś prawdę czy coś. Jest taki jaki był, jeno z nieco bardziej ludzkim spojrzeniem na krewetki (i to też nie jakoś szczególnie, bo właściwie do końca Chris jest dla niego przede wszystkim biletem do dawnego życia) i krytycznym spojrzeniem na MNU.

Odpowiedz
Crov napisał(a):Przemiana Wikusa jest minimalna i sprowadza się przede wszystkim do tego, że musi odnaleźć się w nowej sytuacji i potrzebuje pomocy,

Powiedzialbym nieco inaczej: Wikus nie przechodzi zadnej przemiany. On po prostu w nagle zaistnialej sytuacji musi znalezc, obudzic w sobie i wykorzystac te cechy charakteru, ktorych dotychczas nie stosowal w chocby najmniejszym stopniu.

Odpowiedz
A zastanawialiście się nad ostatnim ujęciem? Gdzie to jest? Bo przecież D9 zlikwidowano, a D10 to czyściutki obóz koncentracyjny.

Odpowiedz
Wątpie, żeby Wikus dał się przenieść MNU, więc równie dobrze może być w jakichkolwiek slumsach.

Jakuz, zgadzam się, ale jak już ktoś chce dostrzegać w nim przemianę to można to od biedy tak nazwać. :)

Odpowiedz
Jakkolwiek by tego nie nazywac - w moim odczuciu bylo to swietnie poprowadzone i cholernie przekonujace.

Odpowiedz
Jakuzzi napisał(a):Powiedzialbym nieco inaczej: Wikus nie przechodzi zadnej przemiany. On po prostu w nagle zaistnialej sytuacji musi znalezc, obudzic w sobie i wykorzystac te cechy charakteru, ktorych dotychczas nie stosowal w chocby najmniejszym stopniu.
nie sposób się z tym nie zgodzić, bo zastosowałeś sprytny wytrych 8) cechy charakteru w uśpieniu? Może i tak, Hitler tez pewnie miał uśpione w sobie pokłady wyrozumiałości, a papież nieświadomie ukrywa przed światem swą zabójczą naturę 8) na razie lecieć muszę, później powiem więcej.

Odpowiedz
desjudi napisał(a):Może i tak, Hitler tez pewnie miał uśpione w sobie pokłady wyrozumiałości, a papież nieświadomie ukrywa przed światem swą zabójczą naturę 8)

Chyba sie nie zrozumielismy. ;)

Odpowiedz
Wikus z determinacją walczy o przeżycie - OK. Mi nie podobała się dziwna więź pomiędzy nim a Innym - wyjęta prosto w E.T.. Zabrakło mi tam dorosłego zdziwienia przy kontakcie z obcą istotą. Generalnie odniosłam wrażenie, że podano mi przesłanie "obcy - też swój" w dosyć płaski, banalny sposób. Chyba Des też miał takie wrażenie...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
Artemis napisał(a):Zabrakło mi tam dorosłego zdziwienia przy kontakcie z obcą istotą.
Kosmici biegali po świecie już od 20 lat, czas na dziwienie się (zwłaszcza u człowieka, który poprzez pracę miał ciągły z nimi kontakt) dawno minął.

Odpowiedz
Artemis napisał(a):Mi nie podobała się dziwna więź pomiędzy nim a Innym - wyjęta prosto w E.T.. Zabrakło mi tam dorosłego zdziwienia przy kontakcie z obcą istotą.

dokładnie o to mi chodzi. Poznajemy Wikusa jako ciapowatego urzędasa, który w pewnym momencie staje sie nie ciapowaty. Nagle się nie boi, zaczyna walczyć. Nie próbuje się przed nikim tłumaczyć, nie próbuje nawiązać jakiegos kontaktu z kimś, kto może zrozumieć jego sytuację. Nie mam jakichś większych podstaw do wiary w wewnętrzną rewolucję, która zmusza go do walki o przeżycie i konkretny, bo przyjazny, stosunek do krewetek . Jakby wielowymiarowy realizm został zastąpiony uproszczonymi obrazkami, na rzecz fajnej w gruncie rzeczy akcji. Nie poszło to w tym kierunku, którego mogłem oczekiwać.
Nie żebym się przypierdzielał, bo film jest świetny mimo wszystko, ale odpowiedniego statusu w moim osobistym rankingu mieć nie będzie. Za komiksowe to wszystko [z całym szacunkiem dla sztuki, jaka jest komiks]

Odpowiedz
Desjudi napisał(a):Nagle się nie boi, zaczyna walczyć. Nie próbuje się przed nikim tłumaczyć, nie próbuje nawiązać jakiegos kontaktu z kimś, kto może zrozumieć jego sytuację.

ja tylko pragnę zauważyć, że Wikus walczy o PRZEŻYCIE i ta walka determinuje wszystko. gdyby D9 był filmem artystycznym, to pewnie mielibyśmy jakieś głodne kawałki uzasadniające przemianę. tutaj nie ma na taką taniochę miejsca. metamorfoza? równie dobrze można by się uprzeć, że zazwyczaj spokojny gość, jakim był dr alan grant w 'parku jurajskim', przechodzi metamorfoze wewnętrzną, bo musi walczyć o przetrwanie w starciu z tyranozaurem i narzekać, że to takie lekko komiksowe, bo przecież w prawdziwym życiu przed podjęciem walki człowiek pogrąża się w zadumie na sensem istnienia, analizuje "za i przeciw" i robi rachunek sumienie przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji zamiast zdać się na instynktowne, wrodzone działanie.

Desjudi napisał(a):Nie mam jakichś większych podstaw do wiary w wewnętrzną rewolucję, która zmusza go do walki o przeżycie i konkretny, bo przyjazny, stosunek do krewetek .

doszukiwanie się takich postaw jest imo błędem. podstawą walki o przeżycie jest chęć przeżycia i nie ma w tym nic rewolucyjnego ani filozoficznego. refleksja może ewentualnie nadejść później, tj. po wszystkim. D9 nie skupia się jednak na żadnym "później", tylko na "tu i teraz".

Odpowiedz
Tyler Durden napisał(a):
Artemis napisał(a):Zabrakło mi tam dorosłego zdziwienia przy kontakcie z obcą istotą.
Kosmici biegali po świecie już od 20 lat, czas na dziwienie się (zwłaszcza u człowieka, który poprzez pracę miał ciągły z nimi kontakt) dawno minął.
Chodzi o coś zupełnie innego - krewetki były cały czas "obce" i nagle stały się "swoje".

desjudi napisał(a):Nie mam jakichś większych podstaw do wiary w wewnętrzną rewolucję, która zmusza go do walki o przeżycie
Ej no - każdy w takiej sytuacji by walczył. Każdy. Problemem w postaci Wikusa nie jest to, że widzieliśmy go jako ciapę, a on nagle zbiera się do kupy, chociaż łzy mu ciekną z tęsknoty za żoną. Dla mnie problemem jest jego relacja z Christopherem i resztą krewetek.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
Wikus mógł nie walczyć o przeżycie tylko dać się usmażyć w laboratorium. Albo zadzwonić do MNU i dać się rozwalić Koobusowi. To byłoby wiarygodniej przecież... Tak, kurna, ironizuje! :P

desjudi napisał(a):Nie mam jakichś większych podstaw do wiary w wewnętrzną rewolucję, która zmusza go do walki o przeżycie i konkretny, bo przyjazny, stosunek do krewetek .
Nie ma podstaw zmuszających go do walki o przeżycie? To, że do niego strzelają jest główną podstawą. I to, że torturowali parę godzin. I, że zrobili z niego perwersa. I odebrali mu kontakt z żoną. Oż w morde, no i jaki przyjazni stosunek do krewetek? Wszystkie jego interakcje z Chrisem i jego dzieckiem są nacechowane chęcią powrotu do dawnego życia, a nie jakąś xenofilią.

Kurde, toć lizaka dał wcześniej małemu. Taki ten Wikus przyjazny był. ;)

desjudi napisał(a):Nagle się nie boi, zaczyna walczyć. Nie próbuje się przed nikim tłumaczyć, nie próbuje nawiązać jakiegos kontaktu z kimś, kto może zrozumieć jego sytuację.
Man, ale to nieprawda. Wikus próbuje cały czas dzwonić do żony. Po pierwszym telefonie ona go nie rozumie, po drugim Wikus znalazł lekarstwo.

Artemis napisał(a):
Tyler Durden napisał(a):
Artemis napisał(a):Zabrakło mi tam dorosłego zdziwienia przy kontakcie z obcą istotą.
Kosmici biegali po świecie już od 20 lat, czas na dziwienie się (zwłaszcza u człowieka, który poprzez pracę miał ciągły z nimi kontakt) dawno minął.
Chodzi o coś zupełnie innego - krewetki były cały czas "obce" i nagle stały się "swoje".
Bo jego "swoji" stali się "obcy"? A on nie miał nikogo innego, na kim mógłby polegać? Krewety były jego jedyną pomocą.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Hitcher (1986 reż. Robert Harmon) [Spoilery] Wawrzyniec 44 11,752 07-07-2026, 17:12
Ostatni post: shamar
  Silence of the Lambs (1991) i inne filmy o psycholach SPOILERY Mental 173 66,463 07-09-2024, 18:50
Ostatni post: shamar
  MOON (reż. Duncan Jones) [SPOILERY!] D'mooN 587 106,679 07-11-2023, 08:58
Ostatni post: Melvin27
  Elysium (2013) reż. Neill Blomkamp koronex1989 676 132,655 24-07-2019, 17:49
Ostatni post: Mefisto
  Chappie [reż. Neill Blomkamp] 2015 Proteus 294 67,288 13-05-2018, 22:30
Ostatni post: shamar
  Oats Volume 1 (reż. Neill Blomkamp) Mental 22 5,976 04-08-2017, 00:21
Ostatni post: Badus
  K-PAX(SPOILERY)-Genialne kino Danus 14 8,055 29-09-2016, 08:37
Ostatni post: military
  Prorok/Un Prophete (spoilery) Azgaroth 30 8,738 12-12-2014, 22:39
Ostatni post: Dżabba
  Trolljegeren[Spoilery] Danus 24 9,842 02-01-2012, 22:44
Ostatni post: Motoduf
  Trolljegeren[Spoilery] Danus 1 1,359 19-02-2011, 18:05
Ostatni post: Danus



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości