Funny Games [reż. Michael Haneke]
#1
[Obrazek: funnygames.jpg]

Pomysł wyjściowy jest dobry, dwóch jełopków, jak sami twierdzą ćpunów, ma nietypowy sposób spędzania wolnego czasu i przy okazji (choć to akurat sprawa drugorzędna) zdobywania pieniędzy na narkotyki. Nachodzą bogate małżeństwa w ich letniskowych domkach pod pretekstem pożyczenia jaj i nękają ich dla zabawy przed uśmierceniem. Taki pomysł daje duże pole do popisu i można z tego zrobić świetny film. Warunkiem jest jednak reżyser który podejdzie do tego na poważnie, a Haneke niestety spieprzył sprawę.

W DALSZEJ CZĘŚCI MOGĄ SIĘ POJAWIĆ ZEPSUWACZE

Większość normalnych reżyserów stara się porwać widza do swojego świata i choć na chwilę sprawić żeby zapomnieli że to tylko film i przejmowali się przedstawionymi wydarzeniami. Ale nie Haneke, on co chwilę uspokaja widza i przypomina że oglądają jedynie film i nie warto się w nic angażować. Początek nawet mu wyszedł, dałem się wciągnąć i zainteresowałem się tym co się dzieje na ekranie. Ale długo nie musiałem czekać żeby złapać się za głowę i krzyknąć "CDK?!" W bardzo skuteczny sposób reżyser przekreślił swój film głupim puszczaniem oczka do widza. Za pierwszym razem jak nieproszony gość popatrzył się do kamery to myślałem że to taki jednorazowy wybryk, ale jak po chwili zaczął mówić wprost do kamery pytając widzów co myślą to już wiedziałem że ten film jest debilny. A teraz uwaga, chyba najgłupsza scena jaką widziałem: jak jeden z bohaterów zostaje odstrzelony ze strzelby, to jego kompan łapie za pilota i przewija akcję wstecz żeby następnym razem móc zapobiec śmierci kolegi. No wymiękłem po prostu jak to zobaczyłem.

Ktoś może powiedzieć że te wszystkie idiotyzmy to zabiegi artystyczne mające jakieś głębsze znaczenie. Może i tak jest, nie przeczę, tylko niech mi ktoś powie do czego ma to prowadzić w jaki sposób miało tu ulepszyć film. Dla mnie te wstawki i mrugnięcia do widza najnormalniej w świece zabiły film, załatwiły go na amen. Jak ja mam patrzeć poważnie na psychola zabierającego się właśnie do zarżnięcia niewinnego małżeństwa, który odwraca ryj w kierunku kamery i rozmawia do widza? Przecież to się mija z celem. Z horroru robi się komedia, a ja mam totalnie w dupie co się dalej wydarzy bo o jakiejkolwiek powadze i zaangażowaniu już nie ma mowy. Reżyser przypomina nam że oglądamy tylko głupią bajkę którą nie warto się przejmować.

Żeby nie było że film jest całkiem do dupy to wymienię jeden plus, mianowicie zabicie chłopca. Nic do niego nie miałem co prawda, ale bardzo się cieszyłem jak go odstrzelono. Zazwyczaj jak się zabija dzieci to znaczy że mamy do czynienia z poważnym i nieugrzecznionym filmie, ale tutaj to akurat taki mały smaczek który filmu i tak nie uratował, szkoda tylko że sceny nie pokazano a drugi z oprawców robił sobie w tym czasie kanapkę.
Zaraz po tej scenie mamy kolejne nieprawdopodobieństwa, a konkretnie zachowanie bohaterów, którzy nijak nie wyglądają jakby właśnie stracili ukochanego syna. Żadnych nerwów, paniki, emocji. W pokoju obok leży ciało rozbabranego syna a oni się cackają z baterią do telefonu, z takim spokojem jakby im co najwyżej kotek zeżarł kanarka. Absolutnie niewiarygodna scena. Ja bym chyba to wszystko rozpierdolił na ich miejscu.
Film kończy się kolejnym kretyńskim spojrzeniem w kamerę utwierdzającym nas w przekonaniu że nie widzieliśmy żadnego poważnego filmu a co najwyżej zabawę w horror. Jesus-kurwa-ja-pierdole!, takie słowa nasuwają się automatycznie.

Podsumowując, pan Haneke spalił świetny pomysł na film, zarżnął go głupimi wstawkami powodującymi odruch wymiotny. Po rimejku zapewne nie ma co się spodziewać nic lepszego skoro wyszedł spod ręki tego samego artysty. Założę się że jest jeszcze głupszy, aczkolwiek pod jednym względem oryginał mu ustępuje, Naomi Watts jest w porównaniu z tą niemiecką babą niesamowitą pięknością. Ciekawi mnie tylko czy również zlikwidowano chłopca, podejrzewam że jeśli coś zmieniono to właśnie to.
Aha, film ma wyrazisty morał: nie wpuszczajcie nigdy do domu żadnych delikwentów przychodzących pożyczyć jajka w rękawiczkach.

[Obrazek: funny1.jpg]

Odpowiedz
#2
Remake dokładnie odtwarza oryginał, przynajmniej tak piszą w sieci bo pierwszej wersji nie widziałem.

Funny Games US to tak jak już wcześniej pisałem dla mnie wyjątkowo debilna rzecz. Koniec końców wyszło na to że Haneke zwyczajnie się zabawił, tylko nie wiem czemu ma to służyć. Najchętniej, tak jak jeden z psycholi, złapałbym za pilota i cofnął 90 minut życia które zmarnowałem na obejrzenie tego szajsu.

Odpowiedz
#3
Mierzwiak napisał(a):Haneke zwyczajnie się zabawił, tylko nie wiem czemu ma to służyć.

Spojlery

No właśnie zabawił kosztem widzów. Jeden z psycholi ginie, już mamy nadzieję na jakiś mały happy end, sprawiedliwość choć w małym stopniu zwycięża, a tu dupa przewijamy taśmę i mamy horror na nowo. Jak dla mnie świetny pomysł 8)

I jeszcze do narzekań o formę, mi się podobała, była oryginalna i na pewno zaskakująca. Tego typu thrillerów jak Funny Games trochę jest, ale dzięki formie ten obraz stał się wyjątkowy.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#4
Hannibal napisał(a):Aha, film ma wyrazisty morał: nie wpuszczajcie nigdy do domu żadnych delikwentów przychodzących pożyczyć jajka w rękawiczkach.

Rzeczywiście muszą być podejrzani. Osobiście znam tylko jedno jajko w rękawiczkach:

[Obrazek: 250px-Cover-of-the-fantastic-adventures-of-dizzy.jpg]

Odpowiedz
#5
Remake jest dużo gorszy od oryginału, pomimo tego że w sumie identyczny, kto obejrzał remake, ten popełnił poważny błąd. Michael Pitt nie dorasta Arno Frischowi do pięt.

I nie wiem jak można mieć pretensje do formy, bo forma czyni ten film. Tak to by to był zwykły thriller z serii 'domowa inwazja', a film Hanekego jest właśnie krytyką tego typu filmów, ekranowej przemocy i atakiem na oczekiwania widza - chcecie przemocy, nie dostaniecie, chcecie happy endu - nie będzie, to ja ustalam reguły!

Odpowiedz
#6
OK, rozumiem że film autorowi topicu się nie podobał, ale może by tak zmienić sam tytuł tematu? Bo tak to od razu narzucamy ton prześmiewczy - a z takim bardzo trudno dyskutować.

Hannibal napisał(a):Ktoś może powiedzieć że te wszystkie idiotyzmy to zabiegi artystyczne mające jakieś głębsze znaczenie. Może i tak jest, nie przeczę, tylko niech mi ktoś powie do czego ma to prowadzić w jaki sposób miało tu ulepszyć film.
One nie miały go ulepszyć, to jest jądro filmu, nie żaden ulepszacz tudzież zabawa formą.

Cytat:Żeby nie było że film jest całkiem do dupy to wymienię jeden plus, mianowicie zabicie chłopca. Nic do niego nie miałem co prawda, ale bardzo się cieszyłem jak go odstrzelono. Zazwyczaj jak się zabija dzieci to znaczy że mamy do czynienia z poważnym i nieugrzecznionym filmie, ale tutaj to akurat taki mały smaczek który filmu i tak nie uratował, szkoda tylko że sceny nie pokazano a drugi z oprawców robił sobie w tym czasie kanapkę.
Funny games jest filmem bardzo niegrzecznym - jeszcze bardziej niegrzeczna jest jego amerykańska wersja (przez sam fakt powstania). Po prostu nie akurat w tym jedynym-prawidłowym-systemie-myślenia, które obowiązuje na forum kmf.

Cytat: Ciekawi mnie tylko czy również zlikwidowano chłopca, podejrzewam że jeśli coś zmieniono to właśnie to.
Uspokoję cię - nie zmieniono nawet kadru.

Albertino napisał(a):I nie wiem jak można mieć pretensje do formy, bo forma czyni ten film. Tak to by to był zwykły thriller z serii 'domowa inwazja', a film Hanekego jest właśnie krytyką tego filmu i atakiem na oczekiwania widza - chcecie przemocy, nie dostaniecie, chcecie happy endu - nie będzie, to ja ustalam reguły!
Dokładnie.
EDIT: Chyba nie samych filmów, co ich zapotrzebowania. Mieszczańskiego marzenia o rozlewie krwi.

Z samą opinią o rimejku się nie zgadzam, ale aby się nie powtarzać, wklejam linka do forum Ofilmie. Kto zainteresowany, zajrzy.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#7
Cytat:Za pierwszym razem jak nieproszony gość popatrzył się do kamery to myślałem że to taki jednorazowy wybryk, ale jak po chwili zaczął mówić wprost do kamery pytając widzów co myślą to już widziałem że ten film jest debilny.

Cytat:Funny Games US to tak jak już wcześniej pisałem dla mnie wyjątkowo debilna rzecz. Koniec końców wyszło na to że Haneke zwyczajnie się zabawił, tylko nie wiem czemu ma to służyć.

ROTFL. Nie wróżę temu topicowi zbyt długiej dyskusji.

Odpowiedz
#8
Albertino napisał(a):chcecie przemocy, nie dostaniecie, chcecie happy endu - nie będzie, to ja ustalam reguły!

nieprawda. raczej: chcecie przemocy - dostaniecie. chcecie happy endu - nie dostaniecie. i to mnie w tym filmie najbardziej wpienia. dlaczego haneke wymyślił sobie, że ja chce, aby morderca przeżył i przewija taśme celem jego wskrzeszenia? a może ja bym chciał, żeby dostał kulkę w łeb i żeby rodzina pokonała intruzów? pretensjonalne zagranie, że aż dupa boli. bohaterowie powinni sami wybrnąć (albo nie wybrnąć) z trudnego położenia, tymczasem tutaj reżyser ożywia martwego facia, żeby pociągnąć gehenne rodziny do końca, bo sobie ubzdurał w tej swojej postmodernistycznej dynce, że tego właśnie chce współczesny widz. i jeszcze ta zajebiście mądra metafilmowa gadka na łodzi (nie pamiętam, o czym ona była - o przemocy w grach komputerowych chyba). dajcie spokój, ludziska...

widziałem tylko oryginał.

Odpowiedz
#9
Pretensjonalne to są wasze oczekiwania wobec tego typu filmów. I bzdura, że 'chcecie przemocy - dostaniecie', bo w tym filmie nie widać ANI JEDNEJ (np. nie widzimy zabicia dziecka itp.) sceny przemocy. Jeśli jest to mi ją pokaż (edit: o sorry, jest jedna - ale przewinięta, i o to chodzi).

Zauważyłem, że to jest częsty zarzut w stosunku do tego filmu, że te 'udziwnienia' z pilotem itp. są głupie. Niestety te bzdury stanowią o wymowie filmu i bez tego jego sens i wymowa zmieniłyby się o 180 stopni. Nie dziwi mnie to jednak, większość widzów jest przyzwyczajona do filmów made in USA gdzie tego typu zabiegi narracyjne byłyby nie do pomyślenia. W ogóle jeśli komuś spodobał się ten film, to polecam resztę twórczości Henekego, bo to równy twórca, ale ostrzegam - "Funny Games" jest i tak atrakcyjniejszy dla przeciętnego widza. Jestem ciekaw co by autor tego tematu powiedział po obejrzeniu "Cache". Pewnie też by było bez sensu i udziwnione.

Odpowiedz
#10
Cytat:I bzdura, że 'chcecie przemocy - dostaniecie', bo w tym filmie nie widać ANI JEDNEJ (np. nie widzimy zabicia dziecka itp.) sceny przemocy.

w autostopowiczu też nie widać ani jednej sceny przemocy (mordowania kierowców przez rydera). widać tylko efekty: martwi gliniarze na komendzie, martwi pasażerowie na drodze etc. i co z tego się pytam? przemoc to przemoc: niewidzialna (wyrzutnia) czy widzialna - zawsze przemoc.

Cytat:większość widzów jest przyzwyczajona do filmów made in USA gdzie tego typu zabiegi narracyjne byłyby nie do pomyślenia.

jakie zabiegi narracyjne? wskrzeszenie trupa tylko po to, żeby pomógł koledze w zabiciu reszty rodziny nazywasz zabiegiem narracyjnym? zabiegi narracyjne stosował tarantino w PF. haneke stosuje... nie wiem, co stosuje - przewijanie na podglądzie. koleś dostał kulkę - rodzinka go przechytrzyła. dostał kulkę. nie żyje. sprawiedliwie. miał swoja szanse - nie wykorzystał jej. a haneke co robi? przewija taśmę, rozwalając wszystko, co dotychczas zbudował (a szło mu całkiem nieźle). ja rozumiem, że tak miało być, że to eksperyment itp. ale dla mnie w momencie przewinięcia taśmy ten film stracił jakąkolwiek wartość dramaturgiczną - stał się zabawą.

i jeszcze raz:

Cytat:filmów made in USA gdzie tego typu zabiegi narracyjne byłyby nie do pomyślenia.

wiadomo, że nie do pomyślenia. jak ktoś jest martwy, to jest martwy. no chyba że gra w zombie-movie albo w ekranizacji biografii chrystusa.

Odpowiedz
#11
Mental napisał(a):dlaczego haneke wymyślił sobie, że ja chce, aby morderca przeżył i przewija taśme

Ja to odbieram w inny sposób, to Haneke czegoś chce, a rozwiązania akceptowalne dla widza (jak happy end) tylko pokazuje, że taka możliwość by istniała, ale on chce inaczej i resztę ma gdzieś.

Mental napisał(a):jak ktoś jest martwy, to jest martwy. .

Jak ktoś jest martwy to jest martwy w realnym świecie, a to jest film. Czemu tak ograniczacie reżyserów i nie pozwalacie im na eksperymenty? ;)

Mental napisał(a):(nie pamiętam, o czym ona była - o przemocy w grach komputerowych chyba). dajcie spokój, ludziska...
.

Z tego co pamiętam o różnych wymiarach i że w innym wymiarze mogliby być bohaterami oglądanego właśnie filmu. Taki żarcik reżysera jak zresztą cały film ;)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#12
żarcik.
lepiej bym tego nie ujął.

Odpowiedz
#13
Ale nie ma w tym nic złego wręcz przeciwnie. Problemem dla widza jest tylko to, że to Haneke się śmieje z nas, a nie my z filmu i to was wkurza :P
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#14
chyba z ciebie się śmieje:) ja od momentu przewinięcia taśmy miałem kompletny zlew na ten jego eksperyment (żarcik).

Odpowiedz
#15
A ja w momencie przewinięcia taśmy rozdziawiłam szeroko papę - wielka odwaga i szacun dla reżysera który mówi: "artysta w swoim dziele pownień być jak Bóg we wszechświecie, wszędzie obecny i nigdzie niewidoczny" ;-)

Odpowiedz
#16
ja w chwili naruszenia integralności historii/fabuły po prostu kończę oglądanie, a zaczynam wyczekiwanie. na napisy końcowe. dalsze obcowanie z filmem traci dla mnie sens. na pudełku powinno być ostrzeżenie (jak na paczkach fajek): "Uwaga, metafilmowy eksperyment. Powoduje otępienie, apatie i spadek zaangażowania w cokolwiek".

Odpowiedz
#17
Nie potrzeba takiego napisu. To już zdradza nam sam tytuł tego filmu. ;-)

Odpowiedz
#18
teraz po obejrzeniu to udajesz mądrą:)
ja na przykład przystępując do oglądania funny games pojęcia nie miałem, co mnie czeka. kojarzyłem tytuł nie z zabawa na linii: reżyser - widz (bo takie kuglarskie sztuczki mi nie imponują i gdybym tylko wiedział, co szykuje reżyser, podziękowałbym mu na starcie), ale na linii: oprawcy - ofiary.

Odpowiedz
#19
No to jest twój problem - dzieło filmowe nigdy nie jest ograniczone tylko do warstwy stricte fabularnej
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#20
no cóż, moja brocha, fakt. zatrzymałem się na pewnym etapie rozwoju umysłowego i nic na to nie poradzę. jakby nie patrzeć, dobrze mi z tym:)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Coma (1978) reż. Michael Crichton Scheckley 6 970 24-01-2026, 13:56
Ostatni post: shamar
  Ambulance (2022) reż. Michael Bay Snappik 54 9,491 03-02-2024, 14:39
Ostatni post: Spawne
  13 Hours: The Secret Soldiers of Benghazi (Michael Bay) vast 39 13,168 25-05-2022, 18:06
Ostatni post: Gieferg
  Pain & Gain [reż. Michael Bay] Mental 439 98,269 28-01-2022, 08:34
Ostatni post: Gieferg
  6 Underground (2019) reż. Michael Bay Trailery Srailery 15 6,015 15-09-2020, 10:00
Ostatni post: simek
  Force of Nature (reż. Michael Polish) Mental 21 8,053 22-06-2020, 13:39
Ostatni post: Mental
  American Assassin (2017) reż. Michael Cuesta Mierzwiak 9 4,879 08-01-2018, 22:28
Ostatni post: Azgaroth
  Solomon Kane (2009) reż. Michael J. Bassett Mental 36 16,115 29-01-2017, 16:09
Ostatni post: Dr Strangelove
  The Drop (2014) reż. Michael Roskam Capt. Nascimento 43 11,443 14-02-2016, 21:16
Ostatni post: Quay
  Co z tą "Miłością?" Nowy film Haneke Andre 51 15,152 06-03-2013, 20:53
Ostatni post: Lawrence



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości