Gravity (2012) (Reż. Alfonso Cuaron)
Albo Bruce Willis z ekipą w Armageddonie!

Odpowiedz
(11-03-2014, 14:09)Negatywny napisał(a): W innym przypadku dostalibyśmy profesjonalnych astronautów przeżucających się technicznym i formalnym żargonem albo w ogóle nie odczuwających potrzeby komunikowania oczywistych faktów.

I to byłby zajebisty film wtedy. Żadnego pierdolenia, żadnej Bullock, po prostu rzucić widza na głęboką wodę (wszak profesjonalnym astronautom też można kibicować) i jedziemy. I zamiast pierdolenia Clooneya o dupie maryni przerażająca cisza, jak u Kubricka. Mniam. But nooooo.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Na pewno wtedy łatwiej byłoby zrozumieć dlaczego wszystkie stacje znajdują się na jednej orbicie w odległości paru kilometrów, przemieszczanie między nimi odbywa się w linii prostej, a odłamki znajdujące się z nimi wszystkimi na kursie kolizyjnym za każdym okrążeniem ziemi niszczą tylko jeden wybrany obiekt ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(11-03-2014, 14:23)Mefisto napisał(a):
(11-03-2014, 14:09)Negatywny napisał(a): W innym przypadku dostalibyśmy profesjonalnych astronautów przeżucających się technicznym i formalnym żargonem albo w ogóle nie odczuwających potrzeby komunikowania oczywistych faktów.

I to byłby zajebisty film wtedy. Żadnego pierdolenia, żadnej Bullock, po prostu rzucić widza na głęboką wodę (wszak profesjonalnym astronautom też można kibicować) i jedziemy. I zamiast pierdolenia Clooneya o dupie maryni przerażająca cisza, jak u Kubricka. Mniam. But nooooo.

Taaa, jasne... Ja co prawda w przeciwieństwie do wielu tutejszych forumowiczów nie odbyłem stażu w NASA i pewnie dlatego oglądanie takie dokładnie od linijki zrobionego filmu, gdzie bohaterowie posługują się jakimś naukowym i technicznym mumbo jumbo raczej by mnie zmęczyło.
Z taką bohaterką jak Sandra łatwiej mi się identyfikować i w ogóle lubię damskie bohaterki.

/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Ja to w ogóle odnoszę wrażenie że jesteś kobietą. Już była na forum taka jedna co się nie wiedzieć czemu przez dłuższy czas podszywała pod faceta więc nigdy nic nie wiadomo :P

Odpowiedz
(11-03-2014, 15:02)Gieferg napisał(a): Już była na forum taka jedna co się nie wiedzieć czemu przez dłuższy czas podszywała pod faceta

Hej, zostaw Mefisto w spokoju ;)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
(11-03-2014, 14:32)Negatywny napisał(a): Na pewno wtedy łatwiej byłoby zrozumieć dlaczego wszystkie stacje znajdują się na jednej orbicie w odległości paru kilometrów, przemieszczanie między nimi odbywa się w linii prostej, a odłamki znajdujące się z nimi wszystkimi na kursie kolizyjnym za każdym okrążeniem ziemi niszczą tylko jeden wybrany obiekt ;)

Wtedy pewnikiem film miałby mniej takich baboli :)

(11-03-2014, 15:00)Lawrence napisał(a): Taaa, jasne... Ja co prawda w przeciwieństwie do wielu tutejszych forumowiczów nie odbyłem stażu w NASA i pewnie dlatego oglądanie takie dokładnie od linijki zrobionego filmu, gdzie bohaterowie posługują się jakimś naukowym i technicznym mumbo jumbo raczej by mnie zmęczyło.

A kto mówi o technicznym mumbo jumbo - szczególnie w przypadku, gdy muszą oszczędzać tlen. Operowanie ciszą plus zdawkowe komendy i zdania, które wcale nie muszą być niezrozumiałe dla przeciętnego Kowalskiego. U Kubricka się jakoś udało... ponad 50 lat temu.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(11-03-2014, 15:55)Mefisto napisał(a):
(11-03-2014, 14:32)Negatywny napisał(a): Na pewno wtedy łatwiej byłoby zrozumieć dlaczego wszystkie stacje znajdują się na jednej orbicie w odległości paru kilometrów, przemieszczanie między nimi odbywa się w linii prostej, a odłamki znajdujące się z nimi wszystkimi na kursie kolizyjnym za każdym okrążeniem ziemi niszczą tylko jeden wybrany obiekt ;)

Wtedy pewnikiem film miałby mniej takich baboli :)

Dostałbyś film w którym facet siedzi w ciszy i przez godzinę pisze równania dzięki którym będzie wiedział jak dostosować swoją orbitę do orbity stacji na którą chce się dostać, po czym rzuca krótkim fuckiem, a ty jako widz możesz się domyślać tylko, że pewnie wyszło mu że potrzebuje do tego 100 razy tyle paliwa i tlenu na 16 godzin ;)

Fabuła grawitacji bazująca na idei przmieszczania się między kolejnymi kosmicznymi przystankami jest całkowitym nonsensem, i tego się po prostu nie da pokazać realistycznie, bo realizm w tym przypadku oznacza - wcale.

Poza tym kosmos smukłych tyłków i obcisłych gatek wygląda lepiej niż kosmos spoconych jąder i pieluch ;)

No i nie ukrywajmy, chajs się musi zgadzać, targetowanie swojej produkcji na pasjonatów fizyki (or some shit like that) może nie być dobrym pomysłem kiedy potrzebujesz trzasnąć 200 milionów żeby wyjść na zero.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(11-03-2014, 16:14)Negatywny napisał(a): Dostałbyś film w którym facet siedzi w ciszy i przez godzinę pisze równania dzięki którym będzie wiedział jak dostosować swoją orbitę do orbity stacji na którą chce się dostać, po czym rzuca krótkim fuckiem, a ty jako widz możesz się domyślać tylko, że pewnie wyszło mu że potrzebuje do tego 100 razy tyle paliwa i tlenu na 16 godzin ;)

No tak, bo nie ma nic pośrodku po prostu - albo Sandra albo równania matematyczne :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(11-03-2014, 16:21)Mefisto napisał(a): No tak, bo nie ma nic pośrodku po prostu - albo Sandra albo równania matematyczne :P

Sandra rozwiązująca równania? :D

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Jolkę :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(11-03-2014, 15:00)Lawrence napisał(a):
(11-03-2014, 14:23)Mefisto napisał(a): I to byłby zajebisty film wtedy.

Taaa, jasne...

Owszem, jasne.

[Obrazek: andromeda-strain-cast.png]

Odpowiedz
obejrzałem dodatki... masakra - to, co wyczarowali faktycznie jest "czarowaniem"... sam fakt, że najpierw musieli opracować efekty specjalne, a potem do nich dopasować film, a potem znów wszystko razem zgrać powoduje opad szczęki.

Ale nie o tym chciałem, a o scenie "snu". Byłem pewien, że całość została zrobiona za pomocą MotionControl, i Cloney i Bullock zostali złapani osobno, a potem całość zmontowano, ale nie. No i tutaj zrobili myk niesamowity - cały kokpit Sojuza był segmentowy, i po najeździe kamery na twarz Sandry, technicy rozsuwają elementy (działającego kokpitu!) i Cloney wychodzi, a potem całość składa się z powrotem. Mistrzowie :)

Film obejrzałem w CzyDe, na 50calach - kopie po jajach i ta technika po prostu teraz do mnie przemawia.
loading podpis...

Odpowiedz
Ta technika zawsze przemawia gdy:
- wykorzystuje ją reżyser który ma mózg zamiast pajęczyny
- jest wykonana w stereo 3D a nie jest konwersją

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz




zajebiste - lepsze od faktycznego filmu :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
aaaaa, te zakończenie!!! :D Jebłem

Że się komuś chce robić takie lolki, hahaha

loading podpis...

Odpowiedz
(14-03-2014, 16:58)Martinipl napisał(a): (...) cały kokpit Sojuza był segmentowy, i po najeździe kamery na twarz Sandry, technicy rozsuwają elementy (działającego kokpitu!) i Cloney wychodzi, a potem całość składa się z powrotem. Mistrzowie :)

Technicznie to chyba nie był jakiś szczególny wyczyn, ale fajny bajer i przykład kreatywności zespołu.

Nie znam się na efektach. Nawet takich making of'ów za wiele nie widziałem i nie nie mogę chyba powiedzieć, że w 100% rozumiem workflow przy Gravity, ale też obejrzałem dodatki i... WOW. Może nie jest to przełom, bo większość nowatorskich rozwiązań wynikała z potrzeby oddania warunków na orbicie i w związku z tym trudno oczekiwać, żeby wpłynęło to znacząco na całą branżę. Ale trzeba naprawdę złej woli, żeby nie docenić rezultatu.

Bo ogrom pracy, research, precyzja, kombinowanie, poprzestawiany workflow to jedno. Ale efekt to drugie. Naturalność CGI i powala. Dodatki fajnie pokazują dlaczego.

Chętnie przeczytam wytłumaczeniu malkontentów dlaczego się mylę, ale w jednym efekty Gravity mogą być przełomowe. W dopasowaniu nakręconego materiału i CGI. Nawet w najlepszych produkcjach z ostatnich lat zawsze strasznie raziła mnie sztuczność zachowania i wyglądu aktorów w scenach kręconych na green screenie. Nieważne jak realistycznie wygenerowane byłoby otoczenie prawie zawsze można wyczuć, że kręcenie sceny opierało się na tym, że reżyser mówi aktorom: wyobraźcie sobie, że z prawej strony nadlatuje smok, patrzycie do góry, on zionie ogniem a wy uciekacie tam. W Gravity tej sztuczności prawie nie ma dzięki genialnemu w swej prostocie patentowi z light boxem. Z jednej strony zbierającemu światło (z wstępnie wygenerowanych efektów!) odbite od twarzy postaci a z drugiej pozwalającemu aktorom grać w namiastce wirtualnego świata. Zrobił ktoś kiedyś coś podobnego?

No i Cuaron wygląda na naprawdę spoko gościa. Awansował do ścisłego topu moich ulubionych postaci w świecie filmu. Chociaż podejrzewam, że szeregowi spece of efektów byli mniej zachwyceni pracą po nocach albo nadprogramowym trzymiesięcznym renderem (ale już geneza odwrócenia części pierwszego ujęcia niezła;)).


Odpowiedz
Cytat:Chętnie przeczytam wytłumaczeniu malkontentów dlaczego się mylę, ale w jednym efekty Gravity mogą być przełomowe. W dopasowaniu nakręconego materiału i CGI.
To już dawno zrobiło ILM przy okazji pierwszych Transformers.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Ale wyraziłem się wystarczająco jasno? Nie chodzi mi o samo dopasowywanie, bo to przecież oczywiste. Tylko o sposób, w jaki to zrobili, czyli "świecenie" wstępnie wygenerowanymi efektami (w dodatku tak dynamicznymi, ale to już konsekwencja miejsca akcji) a nie prawdziwymi źródłami światła. Plus podgląd efektów dla aktora jako skutek uboczny, ale pozwalający aktorom lepiej "wczuć się" w CGI otoczenie. No i niemal idealny efekt.


Odpowiedz
No chyba nie wyraziłeś się jasno. W twojej wypowiedzi jasno wynika, że żaden wysokobudżetowy blocbuster przed Gravity nie miał tak idealnie dopasowanego CGI do nakręconego materiału, zawsze rażą Ciebie sztucznie wypadający aktorzy na tle green screena.
A ja Ci odpowiadam, że mylisz się, bo już w 2007 roku mieliśmy perfekcyjne w tym temacie CGI w Transformers.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Killing Them Softly (2012) [reż. Andrew Dominik] nawrocki 111 26,764 11-09-2024, 22:58
Ostatni post: Dr Strangelove
  Total Recall 2012 - najbardziej niepotrzebny remake świata desjudi 43 12,470 15-02-2023, 22:58
Ostatni post: shamar
  September Eleven 1683 (Bitwa pod Wiedniem) (2012) Lawrence 81 24,776 11-11-2022, 21:32
Ostatni post: OGPUEE
  The Grey (2012) vast 64 20,409 10-07-2022, 23:54
Ostatni post: shamar
  Chronicle [Kronika], 2012 Mierzwiak 11 5,353 07-05-2022, 13:14
Ostatni post: Rozgdz
  End of Watch (2012) reż. David Ayer nawrocki 53 16,006 11-02-2022, 12:12
Ostatni post: shamar
  Universal Soldier: Day of Reckoning - 2012 slepy51 21 5,869 24-02-2021, 15:40
Ostatni post: Gieferg
  2012 (reż. Roland Emmerich) Don Vito 270 49,093 12-01-2021, 09:39
Ostatni post: Debryk
  Argo (2012, reż. Ben Affleck) Bogdan 98 26,710 24-07-2020, 02:19
Ostatni post: Gieferg
  Roma (Netflix, 2018) reż. Alfonso Cuarón Pelivaron 58 13,084 05-03-2019, 02:16
Ostatni post: Lawrence



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości