11-03-2014, 14:14
|
Gravity (2012) (Reż. Alfonso Cuaron)
|
(11-03-2014, 14:09)Negatywny napisał(a): W innym przypadku dostalibyśmy profesjonalnych astronautów przeżucających się technicznym i formalnym żargonem albo w ogóle nie odczuwających potrzeby komunikowania oczywistych faktów. I to byłby zajebisty film wtedy. Żadnego pierdolenia, żadnej Bullock, po prostu rzucić widza na głęboką wodę (wszak profesjonalnym astronautom też można kibicować) i jedziemy. I zamiast pierdolenia Clooneya o dupie maryni przerażająca cisza, jak u Kubricka. Mniam. But nooooo.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 11-03-2014, 14:23
Na pewno wtedy łatwiej byłoby zrozumieć dlaczego wszystkie stacje znajdują się na jednej orbicie w odległości paru kilometrów, przemieszczanie między nimi odbywa się w linii prostej, a odłamki znajdujące się z nimi wszystkimi na kursie kolizyjnym za każdym okrążeniem ziemi niszczą tylko jeden wybrany obiekt ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
11-03-2014, 14:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-03-2014, 14:33 przez Negatywny.) (11-03-2014, 14:23)Mefisto napisał(a):(11-03-2014, 14:09)Negatywny napisał(a): W innym przypadku dostalibyśmy profesjonalnych astronautów przeżucających się technicznym i formalnym żargonem albo w ogóle nie odczuwających potrzeby komunikowania oczywistych faktów. Taaa, jasne... Ja co prawda w przeciwieństwie do wielu tutejszych forumowiczów nie odbyłem stażu w NASA i pewnie dlatego oglądanie takie dokładnie od linijki zrobionego filmu, gdzie bohaterowie posługują się jakimś naukowym i technicznym mumbo jumbo raczej by mnie zmęczyło. Z taką bohaterką jak Sandra łatwiej mi się identyfikować i w ogóle lubię damskie bohaterki. 11-03-2014, 15:00
Ja to w ogóle odnoszę wrażenie że jesteś kobietą. Już była na forum taka jedna co się nie wiedzieć czemu przez dłuższy czas podszywała pod faceta więc nigdy nic nie wiadomo :P
11-03-2014, 15:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-03-2014, 15:05 przez Gieferg.) (11-03-2014, 15:02)Gieferg napisał(a): Już była na forum taka jedna co się nie wiedzieć czemu przez dłuższy czas podszywała pod faceta Hej, zostaw Mefisto w spokoju ;)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
11-03-2014, 15:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-03-2014, 15:52 przez Proteus.) (11-03-2014, 14:32)Negatywny napisał(a): Na pewno wtedy łatwiej byłoby zrozumieć dlaczego wszystkie stacje znajdują się na jednej orbicie w odległości paru kilometrów, przemieszczanie między nimi odbywa się w linii prostej, a odłamki znajdujące się z nimi wszystkimi na kursie kolizyjnym za każdym okrążeniem ziemi niszczą tylko jeden wybrany obiekt ;) Wtedy pewnikiem film miałby mniej takich baboli :) (11-03-2014, 15:00)Lawrence napisał(a): Taaa, jasne... Ja co prawda w przeciwieństwie do wielu tutejszych forumowiczów nie odbyłem stażu w NASA i pewnie dlatego oglądanie takie dokładnie od linijki zrobionego filmu, gdzie bohaterowie posługują się jakimś naukowym i technicznym mumbo jumbo raczej by mnie zmęczyło. A kto mówi o technicznym mumbo jumbo - szczególnie w przypadku, gdy muszą oszczędzać tlen. Operowanie ciszą plus zdawkowe komendy i zdania, które wcale nie muszą być niezrozumiałe dla przeciętnego Kowalskiego. U Kubricka się jakoś udało... ponad 50 lat temu.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 11-03-2014, 15:55 (11-03-2014, 15:55)Mefisto napisał(a):(11-03-2014, 14:32)Negatywny napisał(a): Na pewno wtedy łatwiej byłoby zrozumieć dlaczego wszystkie stacje znajdują się na jednej orbicie w odległości paru kilometrów, przemieszczanie między nimi odbywa się w linii prostej, a odłamki znajdujące się z nimi wszystkimi na kursie kolizyjnym za każdym okrążeniem ziemi niszczą tylko jeden wybrany obiekt ;) Dostałbyś film w którym facet siedzi w ciszy i przez godzinę pisze równania dzięki którym będzie wiedział jak dostosować swoją orbitę do orbity stacji na którą chce się dostać, po czym rzuca krótkim fuckiem, a ty jako widz możesz się domyślać tylko, że pewnie wyszło mu że potrzebuje do tego 100 razy tyle paliwa i tlenu na 16 godzin ;) Fabuła grawitacji bazująca na idei przmieszczania się między kolejnymi kosmicznymi przystankami jest całkowitym nonsensem, i tego się po prostu nie da pokazać realistycznie, bo realizm w tym przypadku oznacza - wcale. Poza tym kosmos smukłych tyłków i obcisłych gatek wygląda lepiej niż kosmos spoconych jąder i pieluch ;) No i nie ukrywajmy, chajs się musi zgadzać, targetowanie swojej produkcji na pasjonatów fizyki (or some shit like that) może nie być dobrym pomysłem kiedy potrzebujesz trzasnąć 200 milionów żeby wyjść na zero.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
11-03-2014, 16:14 (11-03-2014, 16:14)Negatywny napisał(a): Dostałbyś film w którym facet siedzi w ciszy i przez godzinę pisze równania dzięki którym będzie wiedział jak dostosować swoją orbitę do orbity stacji na którą chce się dostać, po czym rzuca krótkim fuckiem, a ty jako widz możesz się domyślać tylko, że pewnie wyszło mu że potrzebuje do tego 100 razy tyle paliwa i tlenu na 16 godzin ;) No tak, bo nie ma nic pośrodku po prostu - albo Sandra albo równania matematyczne :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 11-03-2014, 16:21
Jolkę :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 11-03-2014, 23:08
obejrzałem dodatki... masakra - to, co wyczarowali faktycznie jest "czarowaniem"... sam fakt, że najpierw musieli opracować efekty specjalne, a potem do nich dopasować film, a potem znów wszystko razem zgrać powoduje opad szczęki.
Ale nie o tym chciałem, a o scenie "snu". Byłem pewien, że całość została zrobiona za pomocą MotionControl, i Cloney i Bullock zostali złapani osobno, a potem całość zmontowano, ale nie. No i tutaj zrobili myk niesamowity - cały kokpit Sojuza był segmentowy, i po najeździe kamery na twarz Sandry, technicy rozsuwają elementy (działającego kokpitu!) i Cloney wychodzi, a potem całość składa się z powrotem. Mistrzowie :) Film obejrzałem w CzyDe, na 50calach - kopie po jajach i ta technika po prostu teraz do mnie przemawia.
loading podpis...
14-03-2014, 16:58
Ta technika zawsze przemawia gdy:
- wykorzystuje ją reżyser który ma mózg zamiast pajęczyny - jest wykonana w stereo 3D a nie jest konwersją
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
14-03-2014, 19:23 zajebiste - lepsze od faktycznego filmu :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 20-03-2014, 16:59
aaaaa, te zakończenie!!! :D Jebłem
Że się komuś chce robić takie lolki, hahaha
loading podpis...
22-03-2014, 16:33 (14-03-2014, 16:58)Martinipl napisał(a): (...) cały kokpit Sojuza był segmentowy, i po najeździe kamery na twarz Sandry, technicy rozsuwają elementy (działającego kokpitu!) i Cloney wychodzi, a potem całość składa się z powrotem. Mistrzowie :) Technicznie to chyba nie był jakiś szczególny wyczyn, ale fajny bajer i przykład kreatywności zespołu. Nie znam się na efektach. Nawet takich making of'ów za wiele nie widziałem i nie nie mogę chyba powiedzieć, że w 100% rozumiem workflow przy Gravity, ale też obejrzałem dodatki i... WOW. Może nie jest to przełom, bo większość nowatorskich rozwiązań wynikała z potrzeby oddania warunków na orbicie i w związku z tym trudno oczekiwać, żeby wpłynęło to znacząco na całą branżę. Ale trzeba naprawdę złej woli, żeby nie docenić rezultatu. Bo ogrom pracy, research, precyzja, kombinowanie, poprzestawiany workflow to jedno. Ale efekt to drugie. Naturalność CGI i powala. Dodatki fajnie pokazują dlaczego. Chętnie przeczytam wytłumaczeniu malkontentów dlaczego się mylę, ale w jednym efekty Gravity mogą być przełomowe. W dopasowaniu nakręconego materiału i CGI. Nawet w najlepszych produkcjach z ostatnich lat zawsze strasznie raziła mnie sztuczność zachowania i wyglądu aktorów w scenach kręconych na green screenie. Nieważne jak realistycznie wygenerowane byłoby otoczenie prawie zawsze można wyczuć, że kręcenie sceny opierało się na tym, że reżyser mówi aktorom: wyobraźcie sobie, że z prawej strony nadlatuje smok, patrzycie do góry, on zionie ogniem a wy uciekacie tam. W Gravity tej sztuczności prawie nie ma dzięki genialnemu w swej prostocie patentowi z light boxem. Z jednej strony zbierającemu światło (z wstępnie wygenerowanych efektów!) odbite od twarzy postaci a z drugiej pozwalającemu aktorom grać w namiastce wirtualnego świata. Zrobił ktoś kiedyś coś podobnego? No i Cuaron wygląda na naprawdę spoko gościa. Awansował do ścisłego topu moich ulubionych postaci w świecie filmu. Chociaż podejrzewam, że szeregowi spece of efektów byli mniej zachwyceni pracą po nocach albo nadprogramowym trzymiesięcznym renderem (ale już geneza odwrócenia części pierwszego ujęcia niezła;)). 26-03-2014, 14:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-03-2014, 14:03 przez PropJoe.) Cytat:Chętnie przeczytam wytłumaczeniu malkontentów dlaczego się mylę, ale w jednym efekty Gravity mogą być przełomowe. W dopasowaniu nakręconego materiału i CGI.To już dawno zrobiło ILM przy okazji pierwszych Transformers.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 26-03-2014, 14:46
Ale wyraziłem się wystarczająco jasno? Nie chodzi mi o samo dopasowywanie, bo to przecież oczywiste. Tylko o sposób, w jaki to zrobili, czyli "świecenie" wstępnie wygenerowanymi efektami (w dodatku tak dynamicznymi, ale to już konsekwencja miejsca akcji) a nie prawdziwymi źródłami światła. Plus podgląd efektów dla aktora jako skutek uboczny, ale pozwalający aktorom lepiej "wczuć się" w CGI otoczenie. No i niemal idealny efekt.
26-03-2014, 14:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-03-2014, 15:00 przez PropJoe.)
No chyba nie wyraziłeś się jasno. W twojej wypowiedzi jasno wynika, że żaden wysokobudżetowy blocbuster przed Gravity nie miał tak idealnie dopasowanego CGI do nakręconego materiału, zawsze rażą Ciebie sztucznie wypadający aktorzy na tle green screena.
A ja Ci odpowiadam, że mylisz się, bo już w 2007 roku mieliśmy perfekcyjne w tym temacie CGI w Transformers.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 26-03-2014, 15:04 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

![[Obrazek: andromeda-strain-cast.png]](http://geeksoulbrother.com/wp-content/uploads/2013/01/andromeda-strain-cast.png)





