Inception (2010)
Widzę te wasze wpisy i oczom nie wierzę. Oczywiście Incepcja to świetnie zrealizowany film z niezłym scenariuszem i obsadą, ale żeby aż bić pokłony w fanatycznym uniesieniu? To jest świetna rozrywka, a nie arcydzieło kinematografii, które dodatkowo będzie leczyć raka i choroby płuc Uśmiech

Arahan napisał(a):Film pozamiatał. W tym roku już nic lepszego nie zobaczymy, ba ! Myślę, że przez najbliższe kilka lat nie zobaczymy tak udanego filmu.

Bzdura totalna. Może nie zobaczymy w kategorii blockbustera, ale filmy wychodzą i będą wychodzić tak samo dobre lub nawet lepsze. Już w tym roku równie udany film był w kinach tylko w zupełnie innym gatunku, czyli Głód. Także ochłońcie trochę i już się tak nie podniecajcie Uśmiech
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
również nie mogę się nadziwić uniesieniu niektórych pacjentów na tym forum:)

film był rzecz jasna bardzo dobry - najlepszy Chris Nolan od czasów czary-mary Prestiżu.

moje minusy:

- sporo Gromkopierdnych Określeń Mających Podkreślać Eschatolgiczno-Apokaliptyczno-Super-Ważny Charakter Misji Stulecia. do takich sformułowań zaliczam: "ocalić", "musisz uwierzyć", "prawda", "nigdy nam się nie uda", "to trudne, ale wykonalne", "to niewykonalne, ale możliwe", "musisz to dostrzec, inaczej z nami koniec", "to już koniec", "to nie jest prawdziwa rzeczywistość" oraz inne matrixowe jazdy.

w efekcie dialogi brzmiały mi sztucznie.

- bohaterowie zamiast "przyśnić" sobie super giwery tak jak zrobił to Tom Hardy (niejaki Eames), na upartego naparzali się konwencjonalnym uzbrojeniem, co było lekko głupie, bo ja bym przyśnił sobie 35 działek plazmowych i 14 pól ochronnych, po czym rozwalił cały system obronny Fischera;

- Ellen Page nie została zamordowana. w ogóle mega mnie wnerwiają nastolatki we filmach, a już szczególnie rezolutne nastolatki studiujące na ASP. chcę przez to powiedzieć, że Ellen Page była najsłabszym ogniwem eki ekstraktorów-inceptorów. eka powinna się składać z samych samców, w dodatku perwersyjnych, tj. takich, którym śnią się same gołe baby.

- Di Caprio jechał na tym samym schemacie aktorskim, na którym jedzie od Gangów.

- film ma wprost niesamowity potencjał parodystyczny i w zasadzie kwestią czasu jest, kiedy twórcy South Park go sparodiują, o wytwórni Asylum nie wspominam:)

ale ogólnie bardzo dobre kino.

9/10

Odpowiedz
Mental napisał(a):co było mega głupie, bo ja bym przyśnił sobie 35 działek plazmowych i 14 pól ochronnych, po czym rozwalił cały system obronny Fischera;
Widać jak wielki problem dla Ciebie Mental jest prawidłowe zrozumienie filmu, a raczej oglądanie ze zrozumieniem. Wtedy byś wiedział dlaczego oni takich rzeczy nie robili podczas misji.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
to mi wyjasnij. bo Eames zrobił podczas misji.

Odpowiedz
Eames zrobił to raz i w dodatku wymyślił sobie broń która istniała w dodatku, nie widział tego Fischer. Cobb mówił przecież, że sen musi jak najbardziej przypominać rzeczywistość by ofiara nie mogła się domyśleć co się z nią dzieje. Dlatego nie mogło być żadnych działek plazmowych, pół ochronnych i innych pierdów w stylu SW. To miał być maksymalnie realny świat.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
ale przecież we śnie nr 2 zastosowano coś, co się nazywa "zagrywką pana Charlesa" (chyba tak to szło) i w efekcie Fisher został uświadomiony, że jest we śnie. o co kaman zatem? podczas najazdu na twierdze mogli już mieć nawet wozy opancerzone.

Odpowiedz
Ingerowanie w już działający zwracał uwagę wykreowanych postaci na tej osobie która coś dodawała. Szalone hordy rzuciły się na przykład na architektkę gdy ta robiła co chciała. Z tym, że to chyba działało tylko na tych którzy nie są architektami. Co nie przeszkadzałoby przedtem wrzucić coś ciekawego.
Po za tym to tylko takie tłumaczenie, Nolan mógłby przecież narzucić, że nie dzieje się nic złego gdy ktoś coś domyśliwuje na poczekaniu.
Według mnie jakieś ograniczenia są akurat fajne. Mnie bardziej odpowiadały sny z "Ubika".

EDIT: Po za tym... nie mieliście snów, gdzie nie dziwiły was zupełnie niemożliwe rzeczy? Nawet jakby Fischer zobaczył jakby gość wyciągał bazookę z kieszeni to wcale nie musiałby się zdziwić.

Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson

Odpowiedz
otóż to.

Odpowiedz
Mi zabrakło sztandarowego motywu - biegania w miejscu Uśmiech A tak poza tym to konwencja Nolana mi pasuje. Jakoś nigdy nie miałem super odjechanych snów, raczej mieściły się one w granicach świata rzeczywistego z delikatnymi odchyłami.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Mental napisał(a):eka powinna się składać z samych samców, w dodatku perwersyjnych, tj. takich, którym śnią się same gołe baby.

Samce mają strzelać, a nie rysować labirynty na kartce papieru Uśmiech Poza tym Ellen nie jest nastolatką, ma 23 lata Uśmiech
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
a kto zaprojektował najbardziej hardkorowy labirynt, w którym zamknięto Minotaura?

samiec nazwiskiem Dedal na prośbę króla Krety - Minosa.

twój argument jest zatem do dupyUśmiech

Odpowiedz
Ok, może i do dupy, ale Ellen i tak jest fajna Uśmiech
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Wyraźnie powiedziano w czasie filmu, że nierealistyczne triki mogą wywołać rozpad snu, nawet jeśli jest to sen świadomy. Tak więc ten aspekt trzyma się zasad ustanowionych przez film.

Ale owszem IMO mogli użyć więcej potencjału snu, więcej niemożliwej geometrii itd.

Odpowiedz
wóz opancerzony nie jest nierealistycznym trikiem, podobnie jak kamizelki kuloodporne czy wyrzutnie granatów.

a tak w ogóle słowo "nierealistyczny trik" w kontekście tego, co pokazał Nolan, brzmi wprost kuriozalnie.

Odpowiedz
Mental napisał(a):wóz opancerzony nie jest nierealistycznym trikiem, podobnie jak kamizelki kuloodporne czy wyrzutnie granatów.

Szczególnie, że pociąg był Uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Rodia napisał(a):No miał, ale nie zaczął więc się nie liczy. On ma po prostu taką metodę pracy - robi jeden film w danym czasie, nic więcej.

No właśnie zaczął - scenariusz zajął mu tak długo. Tak więc jeden film w danym czasie można wrzucić między bajki.


Cytat:To nadal można tłumaczyć konwencją filmową (i chyba o to Nolanowi chodziło). No bo w jakim filmie widziałeś, żeby dzieciaka 5 i 7 letniego grał inny/a aktor(ka)?

Abstrahując od tego, że jakiś przykład by się znalazł, to nie bardzo rozumiem pytanie. Dzieci nic a nic się nie zmieniły - jedynie fakt, że widać po raz pierwszy ich twarze jest nowy.


Cytat:ON GO NIE WYKRADŁ!! On go zakręcił w sejfie podkładając ideę Mal.

Wykradł go - jest cała scena, gdy otwiera JEJ sejf i wyjmuje zeń JEJ totem, kiedy byli w limbo.

Cytat:Chodzi mi o to, że totem może dla niego perfekcyjnie działać, przez to, że należał do osoby tak blisko z nim związanej. Nie twierdzę, że tak jest, ale dla mnie jest to możliwe.

Ale było wyraźnie powiedziane, że tylko osoba, do której należy totem może go dotykać i używać.

Cytat:Ja to odebrałem tak, że jego ostatnia rozmowa z nią dość jasno daje do zrozumienia, że to jest pożegnanie i on się spod jej wpływu uwalnia. Ostatecznie. Nie tylko z powodu misji, ale z powodów emocjonalnych.

To swoją drogą - ale nie doszłoby do tego, gdyby nie misja.


Cytat:Cobb nie zdążył aczkolwiek miałem wrażenie, że w scenie jedzenia zupy jest o wiele bardziej "pocharatany" przez życie niż wcześniej Uśmiech

Jak dla mnie Cobb ma w tej scenie cholernie dziwne oczy.

Cytat:Po drugim seansie stwierdzam, że wystarczająco.

Jeszcze to zweryfikuję, ale odebrałem to tak, że limbus to takie senne piekło właśnie, z którego nie można wydostać się ot tak.

Cytat:Świadczy o tym scena jak Cobb i Mal leżą na torach - pociąg ich przejeżdża, a oni zwyczajnie się budzą.

Nie ma powiedziane, że budzą się w rzeczywistości Język

Cytat:Poza tym na drugim seansie zauważyłem, że gdy Ariadne zrzuca Fischera z wieżowca dając mu zryw to celuje pistoletem w kierunku Cobba chcąc go zastrzelić, żeby się przebudził, ale on krzyczy "Nie!" bo chce znaleźć Saito.

No właśnie - a żeby to zrobić musi zejść jeszcze niżej, więc jeśli Ariadne by go zastrzeliła on wróciłby do poprzedniego poziomu. Ergo zapętliłeś się tu nieco Język


Cytat:Trochę się czepiam - ale jak dla mnie Ariadne po prostu zbyt gładko i bez oporów weszła w ten świat (jej odejście i powrót po akcji z Mal na kilometr pachnie czystym zabiegiem scenariuszowym).

Bo nie była prawdziwa Uśmiech


Cytat:Nie ściema bo przecież dlatego ucieka z kraju - przez jej zeznania władze myślą, że ją zabił.

Jeśli jest w śnie, to mogą go sobie ścigać do woli, a on sobie może do woli wmawiać, że musiał uciec.


Cytat:To tak jakbyś powiedział, że Matrix skończyłby się szczęśliwie, gdyby maszyny stworzyły ludziom idealny świat i pozostalibyśmy pod ich kontrolą - w końcu byłoby nam w tym świecie dobrze, prawda? Język

O czym Ty mówisz? Matrix prawił o wyzwoleniu się z jarzma maszyn, które nas mamią. Incepcja to świadomy wybór głównego bohatera, który
a) jeśli to sen, wybiera sobie w nim najlepsze z możliwych rozwiązań, uprzednio wygrywając ze swoim fatum
b) jeśli to rzeczywistość - po prostu wraca do dzieci
Tak czy inaczej zakończenie jest szczęśliwe - w taki czy inny sposób Cobb wygrał i zobaczył dzieci. Osiągnął cel. Matrix nie ma tu nic do rzeczy.

Rodia napisał(a):Wg mnie on w takim razie żegnając się z Mal powinien się wybudzić - a tak się nie dzieje Uśmiech

Bzdura - on świadomie wybiera właśnie dzieci. Ignoruje przecież bączka, bo nie ma to dla niego już żadnego znaczenia.

mechanim napisał(a):Architekt gdy buduje sny, buduje budynki, może całe (lub ich część) miasta. Cobb w swoim limbusie miał lata i lata na budowanie i zbudował z zoną miasto.
W rzeczywistości Cobb i inni podróżują po krajach i kontynentach..

Ke? Gdzie tu argumenty?

Cytat:W snach nie występuje cykl dobowy, cały czas jest jakby jeden czas, gdy wchodzą w pierwszy sen z samolotu, mają tydzień. Nie sądzę, żeby przez ten tydzień się zmęczyli i położyli spać. W rzeczywistości gdy robi się noc, to idą sobie odpocząć przed następnym dniem planowania.

I jak to niby popiera Twoją teorię? Język
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cytat:Jak mówię - przy drugim seansie problem z motywacjami postaci znika, no ale kurna. Oni ryzykowali:
a) schwytanie przez policję, bo robią nielegalną rzecz
b) wykrycie przez Fischera co zaowocowałoby jakąś bijatyką w samolocie, a co za tym idzie
c) w wypadku wykrycia gniew korporacji Fischer Morrow (więc Cobba ścigałoby już nie tylko Cobol, ale oni też Duży uśmiech )
d) w wypadku najmniejszego potknięcia wpadnięcie w limbo co uczyniłoby z ich mózgów sieczkę.
e) w wypadku śmierci Saito (która w tym momencie wydawała się BARDZO prawdopodobna) utratę wszelkich zysków jakie mogli od niego uzyskać (jego osoba, a nawet jego honor, był JEDYNYM gwarantem ich nietykalności i kasy jaką mieli dostać).
Mimo całej wyrozumiałości dla Incepcji za pomysł tego filmu to mi się to wszystko wydaje po prostu wadą obrazu i tyle.
Ale przecież nie robili tego pierwszy raz, więc ryzyko policji nie stanowiło dla nich dużego problemu. Poza tym o ryzyku limbo dowiedzieli się dopiero gdy weszli do pierwszego snu. Nie przypuszczali, ze podświadomość Fishera sprawi im tyle kłopotów i że Saito zostanie ranny.
W samolocie mieli znaczącą przewagę liczebną, tak więc wielkiego zagrożenia nie było.
Bardziej zastawiające jest, że jak Saito umiera w trzecim śnie, to ma to miejsce nim Fisher dostaje się do "sejfu", czyli nie wie czy incepcja udała się.

Rodia napisał(a):Nie rozumiem też czemu limbo się rozpada, gdy Fischer jest reanimowany. To w końcu świat Cobba i Mal i reanimacja Fischera nie powinna mieć z nim nic wspólnego.
A czy przypadkiem Mal nie zraniła śmiertelnie nożem Cobba? Wtedy jego śmierć oznaczałaby rozpad snu, co akurat zsynchronizowało się z reanimacją Fischera.
Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)

Odpowiedz
Boicie się włączyć inny film po Incepcji? Litości. Zaraz sobie zapuszczę Inglourious Basterds i do widzenia Incepcjo : )

Nolan przedstawił określony koncept i należy go zaakceptować. Gdyby film o snach miał być "realistyczny", byłaby to totalna mieszanka miejsc, postaci i sytuacji, również tych fikcyjnych. U Nolana sen jest niejako odzwierciedleniem rzeczywistości, co zresztą mieliśmy już wieki temu w Koszmarze z ulicy Wiązów. Tu przynajmniej postać znajduje się w innym miejscu (w sumie to przez architekta, ale jednak), a nie zaczyna tam gdzie usnęła co jest totalną bzdurą i uproszczeniem.

Odpowiedz
Rodia napisał(a):No ja nadal nie czaję tej końcówki. Najwyraźniej śmierć w limbo jeśli jest się podłączonym do aparatury na którymś z wyższych poziomów snu powoduje przeniesienie na jeden poziom wyżej, a nie ogólne rozbudzenie. Dlatego, gdy limbo po reanimacji Fischera się rozpada to Cobb ginie w nim. Ale ponieważ nie zdążył na "kicki" z 3. i 2. poziomu to jedzie na pierwszy. Niestety nie zdąża już na jego "kick" bo furgonetka jest w wodzie, a nie spada więc ginie ponownie i przenosi się ponownie do limbo - które w tym czasie zostało już przemienione przez Saito, który najwyraźniej trafił tam już po rozpadnięciu się "Malowego" limbo.
Nie rozumiem też czemu limbo się rozpada, gdy Fischer jest reanimowany. To w końcu świat Cobba i Mal i reanimacja Fischera nie powinna mieć z nim nic wspólnego.
1. Może po prostu jest różnie i nie ma ścisłej zasady. Nie bądźmy jak gołębie Skinnera Język Może czasem śmierć w limbo powodowała zupełne wybudzenie, kiedy indziej tylko o 1-2 poziomy wyżej.
2. Może limbo rozpada się w czasie reanimacji Fischera bo jako pierwszy uśmiercony został "hostem" więc jego wybudzenie usuwało grunt z pod nóg innym? Ew. może ono się nie rozpadało, tylko po prostu efekty defibrylacji były tak hardkorowe (burza), że wyglądało jakby się rozpadało.


Rodia napisał(a):Jest, jest. Zaraz po opuszczeniu limbo Saito bierze za telefon i drynda.
Szczerze to trochę mi ten motyw kiczem zajeżdża Język
Oczywiście, to skrót i uproszczenie, ale kaman. Film i tak już wyjechał daleko poza 2 godziny, jak dla mnie jakby zaczęli wchodzić w detale to by się końcówka rozwodniła niepotrzebnie. Jak dla mnie pucuś glancuś. Do tego podoba mi się Watanabe w tej scenie. Nie zdarza się wam obudzić z jakąś uporczywą myślą lub chęcią zrobienia czegoś (np siku Język)? Człowiek jeszcze się nie wybudził w pełni ale już działa.


Mefisto napisał(a):Przecież tak czy inaczej masz szczęśliwe zakończenie - niezależnie od tego czy on śni, czy nie.
To może Memento też ma happy end? Uśmiech




Mefisto napisał(a):Abstrahując od tego, że jakiś przykład by się znalazł, to nie bardzo rozumiem pytanie. Dzieci nic a nic się nie zmieniły - jedynie fakt, że widać po raz pierwszy ich twarze jest nowy.
Grają je starsi aktorzy.


Mefisto napisał(a):Ale było wyraźnie powiedziane, że tylko osoba, do której należy totem może go dotykać i używać.
Ale to działało w stronę pierwotnego właściciela - tzn żeby ktoś nie skopiował Twojego totemu żeby dokonać ekstrakcji.


Cytat:Ja to odebrałem tak, że jego ostatnia rozmowa z nią dość jasno daje do zrozumienia, że to jest pożegnanie i on się spod jej wpływu uwalnia. Ostatecznie. Nie tylko z powodu misji, ale z powodów emocjonalnych.
Dokładnie.


Mefisto napisał(a):Nie ma powiedziane, że budzą się w rzeczywistości Język
Ale budzą się na tym co film zakłada jako poziom 0, czyli rzeczywistość dla widzów uznających happy end i wyższy poziom snu dla tych co uznają całość filmu za sen. Faktem jest, że samobójstwo wyrwało ich z limbusa.


Mefisto napisał(a):Incepcja to świadomy wybór głównego bohatera, który
a) jeśli to sen, wybiera sobie w nim najlepsze z możliwych rozwiązań, uprzednio wygrywając ze swoim fatum
b) jeśli to rzeczywistość - po prostu wraca do dzieci
Tak czy inaczej zakończenie jest szczęśliwe - w taki czy inny sposób Cobb wygrał i zobaczył dzieci. Osiągnął cel. Matrix nie ma tu nic do rzeczy.
Nie. Gdyby tak było to by został z Mal w limbusie, albo popełniłby z nią samobójstwo w hotelu. Jeśli założyć, że to sen, to zdecydowanie nie jest happy end tylko porażka bohatera po pozornym sukcesie. Cobb nie chciał się oszukiwać.



Co do otwierającej sceny - ja też uważam to za zwykły zabieg montażowy i to moje prawo. Uśmiech Podobnie jak inni mają prawo uznawać to za początek dwu i pół godzinnego snu.

Odpowiedz
Mefisto napisał(a):
Rodia napisał(a):ON GO NIE WYKRADŁ!! On go zakręcił w sejfie podkładając ideę Mal.

Wykradł go - jest cała scena, gdy otwiera JEJ sejf i wyjmuje zeń JEJ totem, kiedy byli w limbo.

Rodia mówi prawdę a Mefisto blefuje Oczko. Scena z sejfem jest podczas ostatniej rozmowy Cobba i Mal, kiedy Cobb mówi, że przeprowadził incepcję na swojej żonie, bo uwierzyła, że ich limbo to rzeczywistość. Leo podchodzi do ukrytego sejfu, otwiera go, podnosi leżący totem i go "rozkręca", po czym zamyka sejf. Jak dokładnie "bączek" trafił w jego ręce nie jest pokazane w filmie - w domyśle zabrał go z rzeczy żony po tym jak skoczyła z okna.


Mefisto napisał(a):Jeszcze to zweryfikuję, ale odebrałem to tak, że limbus to takie senne piekło właśnie, z którego nie można wydostać się ot tak.

Ja to widzę w ten sposób: limbo to z pewnością nie miejsce, a stan umysłu - sen tak głęboki, że czas w rzeczywistości przestaje mieć znaczenie i tak prawdziwy, że śniący może się w nim zatracić. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal jest to sen i obowiązują w nim takie same zasady: jeśli jesteś pod wpływem narkozy i zginiesz - schodzisz przysłowiowy "poziom niżej" i może ci się tylko wydawać, że się obudziłeś. Jeśli jednak jest to normalny sen idziesz "poziom wyżej". Najważniejszą kwestią pozostaje jednak to, czy odważysz się zakwestionować otaczającą cię rzeczywistość i zaryzykować. Dlatego właśnie Cobb i Mal mieli szansę się wybudzić po wpadnięciu pod pociąg.
"That is not dead, which can eternal lie,
And with strange aeons even death may die."

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości