LOST (ABC, 2004-2010)
Cytat:albo narzekało na stracone 100 godzin z życia.
Raczej ostatnie kilkanaście ;-) O ile poziom ostatniego sezonu to sprawa dyskusyjna, tak cała reszta jest cholernie warta tego skrawka życia.

Odpowiedz
A zauważyliście, jak genialna jest czołówka? Po prostu mistrzostwo świata: niby minimalizm, ale doskonale oddający istotę serialu - kiedy napis jest widoczny w całości, jest nieostry, a ostry staje się tylko przez chwilę - gdy widać już tylko jego kawałek. Nie wiem czy to "przesłanie" jest celowe, czy po prostu tak im wyszło, ale w połączeniu z motywem muzycznym i treścią serialu, jak dla mnie jest to czołówka wszech czasów.

Odpowiedz
Heh, po pewnym czasie fani również w tym napisie doszukiwali się ukrytego przekazu i jakiejś symboliki. Nie wiem gdzie, ale czytałem nawet analizę tej czołówki, i próbę rozwikłania głównej zagadki serialu, której napis ów był jednym z elementów. :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Jak kiedyś wszedłem na stronkę, gdzie była dłuuuga lista ukrytych smaczków, które ciężko dostrzec bez pauzy, to aż się za głowę złapałem. Aczkolwiek same liczby zostały ściągnięte z poprzedniego serialu - Alias.

Odpowiedz
Początek sezonu drugiego rozczarował mnie - o ile sam początek był OK, to później wszystko straciło tempo, zaczęły się pojawiać retrospekcje bez większego znaczenia dla fabuły itp. Szczytem wszystkiego był odcinek, w którym Sun zgubiła obrączkę, a Michael pobiegł do dżungli szukać syna. Pod koniec Sun znalazła obrączkę, a Michael niczego nie znalazł tylko wrócił do pozostałych. PO CO TO BYŁO, ja się pytam, skoro do niczego nie doprowadziło, ani nie powiedziało niczego istotnego o bohaterach? Nawet w skrótach w późniejszych odcinkach ten jeden jest pomijany - twórcy wiedzą, że nie stało się w nim absolutnie nic istotnego. Zmarnowane 42 minuty życia, po prostu poziom gorszy niż odcinek "Space" w X-files. No ale na szczęście, mimo zapychania czasu ekranowego dłużyznami, drugi sezon powoli zaczyna wychodzić na prostą.

Odpowiedz
Największe jaja od odcinka 13 - zaczyna się moc.

Odpowiedz
Miltonie, niestety te zapychacze odbiją się konkretnie na jakości końcowych sezonów. Twórcy nagle sobie przypominają, że nie mają całego czasu na świecie i fabuła zaczyna gnać do przodu, wypluwając z siebie konkluzje w momentach, kiedy to powinno zająć trochę czasu. W ten sposób serwują nam np. podróż jednej postaci po połowie świata w czasie pojedyńczego odcinka oraz wyjaśnianie najważniejszych zagadek Wyspy w ciągu paru sekund. Zapychacze (zdarzeniowe, postaciowe, jak i ich efekty późniejsze) i 6 sezon to największe wady tego serialu.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Wiesz, Hiczu, wolałbym już gnającą fabułę niż odcinki o niczym:)

Odpowiedz
Ale lepiej byłoby nie robić odcinków o niczym w ogóle, a fabule pozwolić się rozwijać naturalnym tempem. Nie sądzisz? :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Trudno pozwolić rozwijać się fabule naturalnym tempem, jeśli nie wie się, przez ile lat serial będzie się ciągnąć. Nie sądzisz? :)

To byłby zupełnie inny serial, gdyby od pierwszego odcinka twórcy wiedzieli, że mają zrobić - przykładowo - 100 odcinków.

Odpowiedz
Byłby z pewnością lepszy, gdyby od początku był konkretnie rozpisaną zamkniętą całością. Niestety moment, w którym sobie twórcy uświadamiają, że czas wszystko zwinąć jest bardzo brzydko widoczny. Że nie wspomnę o końcówce, która została wymyślona naprędce i tu chyba nie ma głosów sprzeciwu - jest do dupy i nie pasuje do przygodowej reszty.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Cóż, w przypadku tego serialu tak nie było. Twórcy znali początek i zakończenie. Od momentu pomysłu wiedzieli jak serial ma się skończyć, mieli cały schemat i szkic. Przez środkowe serie po prostu do tego dochodzili. Dym, niedźwiedzie, Jakub, natura wyspy, Dharma, połączenia między bohaterami, Richard Alpert, liczby - rozkminili to przed pilotem.

Dopiero kiedy serial zaczął notować spadki pod koniec trzeciej serii, od czwartej serii wiedzieli ile mają jeszcze odcinków i jak je rozplanować. Dlatego druga i trzecia seria wydają się rozwlekłe a w następnych seriach akcja nabiera tempa.

I tak podziwiam twórców, bo ogarnęli nieźle zakręconą historię, w wielu przestrzeniach czasowych i z wieloma wątkami. Fajnie się ogląda, dajmy na to n-ty odcinek z piątej serii, który zaczyna się dokładnie tą samą sceną, na której skończył się finał powiedzmy trzeciej serii. Oczywiście serial, jak prawie każdy nie jest pozbawiony błędów, niektóre rozwiązania i wybory fabularne były dziwne (np. wątek ojca Sawyera) ale oprócz kilku odcinków, które były słabsze, serial oglądało mi się przednio.

Odpowiedz
kormaciek napisał(a):Twórcy znali początek i zakończenie
Śmiem wątpić. Moim zdaniem finał pokazuje coś przeciwnego - nie mieli pomysłu jak to wszystko ogarnąć, więc wrzucili łzawe, kiczowate rozstrzygnięcie - to się zawsze sprzedaje.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Przed chwilą sprawdziłem to w dwóch wywiadach w sieci. I rzeczywiście, pomyliłem się, pamięć już nie ta. Rozkminili wszystko po tym, jak się skończył pierwszy sezon.

Odpowiedz
Robię sobie powtórkę z Lostów pierwszy raz od traumy spowodowanej 6 sezonem.

Ana Lucia: Jak mówię "idź", masz iść. Jak mówię "stój", masz się zatrzymać. Jak mówię "skacz", co masz zrobić?
Sawyer: Mówię "ty pierwsza".

James to najzajebistrza postać tego serialu :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Czy ja jestem jedyną osobą na forum, która naprawdę nie może wytrzymać wszelkich wad i porzuciła serial gdzieś w okolicach 3. sezonu? Fajny twist od czasu do czasu i niezły klimat to jednak nie są rzeczy które potrafiłyby mnie utrzymać przy telewizorze więcej niż na 2-3 sezony.

Swoją drogą to oglądając Lost nie marzyliście o serialu, który pokazywałby perypetie zwykłych rozbitków na najzwyklejszej bezludnej wyspie? Po prostu bezludnej wyspie, bez żadnych pierdół i urozmaiceń. Grupa ludzi odcięta od swojego dotychczasowego życia i rzucona w towarzystwo nieznanych osób w dziczy to przecież samograj, a tutaj musieli wymyślać jakieś cuda na kiju, żeby uatrakcyjnić wszystko. PO CO?

Odpowiedz
Bo to nie jest serial o rozbiciu się na wyspie, dude :)
To przede wszystkim właśnie obraz ludzi, którzy muszą się skonfrontować z paranormalną rzeczywistością i zrewidować swoje poglądy oraz przekonania.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
simek napisał(a):Swoją drogą to oglądając Lost nie marzyliście o serialu, który pokazywałby perypetie zwykłych rozbitków na najzwyklejszej bezludnej wyspie?

http://www.filmweb.pl/serial/Rozbitkowie-1999-115843

Odpowiedz
Leciało to kiedyś na Polsacie. ŻAŁOSNE.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Wiem. Ale z grubsza spełnia jego wymagania.:)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Glina (TVP, 2004-2008) shot 164 31,132 17-03-2026, 13:29
Ostatni post: shamar
  Friends (NBC, 1994-2004) Mefisto 307 75,659 04-03-2026, 20:43
Ostatni post: Bucho
  Downton Abbey - serial (ITV, 2010-2015) i filmy (2019 i 2022) patyczak 126 30,710 26-11-2025, 08:20
Ostatni post: simek
  Deadwood - serial (HBO, 2004-2006) i film (2019) dillinger 339 95,259 21-03-2025, 18:10
Ostatni post: slepy51
  Justified (FX, 2010-2015) Luis Cyfer 141 32,718 16-09-2023, 16:40
Ostatni post: michax
  Oficer (TVP, 2004-2008) Hitch 12 3,931 14-09-2019, 10:29
Ostatni post: Capt. Nascimento
  Shameless (2010) nawrocki 7 3,858 07-04-2014, 14:57
Ostatni post: michax
Wideo Coupling (Każdy z każdym) (2000-2004) anormalnychiromanta 1 1,934 05-03-2012, 11:14
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości