.
Liczba postów: 27,978
Liczba wątków: 62
Serio kurna wszyscy w tym serialiku na końcu po prostu umierają? Twórcy spuścili na nich bombkę, czy jak? :grin:
Żal. Czekam tutaj na refleksje związane z zakończeniem i przeczytam wszystkie możliwe spoilery. Przez te parę lat emisji niezwykle śmieszne były zwykłe streszczania fabuły kolejnych sezonów - zero jakiegokolwiek samokrytycyzmu ze strony twórców, wkładają do serialu każdy pomysł jaki im przyjdzie do głowy, czego koronnym dowodem jest to co kolega napisał powyżej. Normalnie wyobrażam sobie posiadówę scenarzystów:
-Co robimy w finale chłopaki?
-Zabijmy wszystkim może? Fani zrobią wielkie oczy i będą na nas klnąć, ale przynajmniej będzie się o tym dużo mowić.
-Ok, pierwszy pomysł najlepszy, zatwierdzony. Dajmy teraz komuś do napisania dialogi i jakąś otoczkę, najważniejsze że wszyscy umierają. Do widzenia.
Wiem, jadę sobie po serialu którego nie oglądałem, to znaczy oglądałem dwa sezony do momentu kiedy zrozumiałem, że jest do dupy i podziękowałem, ale mam taką potrzebę.
24-05-2010, 09:13
Początkujący
Liczba postów: 6
Liczba wątków: 0
To nie do końca tak :)
Nie umierają...oni już umarli :) Ciężko to wytłumaczyć bo sam tego do końca nie rozumiem...myśleli, że żyją a nie żyją :) Aha, zapomnijcie o odpowiedziach na nurtujące wszystkich pytania...
Finał osobiście mnie rozczarował. Ale miał parę wzruszających momentów...
24-05-2010, 09:20
.
Liczba postów: 27,978
Liczba wątków: 62
To znaczy coś w stylu, nie wiem - wcale nie przeżyliście katastrofy, tylko wszystko sobie wyobrażaliście? To chyba tak samo podłe zakończenie jak pokazanie w ostatniej scenie budzącego się ze snu pana doktora mówiącego "kurwa, to tylko sen"
24-05-2010, 09:24
Początkujący
Liczba postów: 6
Liczba wątków: 0
Mój punkt widzenia:
Te flash-forwardy to życie po śmierci. Po prostu wszyscy w tym "stadium" nagle kumają, że umarli i na końcu odcinka podążają w stronę "światełka". Taki mix z "Szóstym zmysłem". A to co się dzieje na wyspie po prostu się dzieje swoim torem...kiedyś każdy umrze...
24-05-2010, 09:35
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Tak to jest jak się nie o wie o czym mówi,, albo ogląda nieuważnie ;-) :
Akcja na wyspie nie była żadnym życiem w zaświatach. Chodzi o ALTERSPEKCJE. Ich akcja mogła się toczyć lata później. Kate, Miles, Richard, Sawyer opuścili Wyspę, żyli długo i szczęśliwie blablabla itd. Jack zmarł NA wyspie, można założyć, że Ben i Hurley pomogli Desmondowi się wydostać i też zmarli, ale znacznie później.
Spotkali się dopiero po śmierci, właśnie w "alterspekcjach", które zresztą jednak nie do końca nimi as
24-05-2010, 12:48
.
Liczba postów: 27,978
Liczba wątków: 62
Cytat:Kate, Miles, Richard, Sawyer opuścili Wyspę
jak wrócili? ta wyspa istniała gdzieś naprawdę?
24-05-2010, 13:04
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Jejku, źle to rozumujesz :D:
Ani Wyspa, ani wydarzenia na niej nie były żadnymi urojeniami. Chodzi jedynie o alterspekcje, które zastąpiły flashbacki i flashforwardy w 6 sezonie. Wyspa i wszystko co się na niej działo, od początku do końca było prawdziwe i miało miejsce.
Wszyscy którzy zmarli - czy to na Wyspie, czy poza nią na przestrzeni lat, spotkali się ostatecznie właśnie w tych alterspekcjach - które sami stworzyli - jak powiedział jasno Christian
24-05-2010, 13:09
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Crov napisał(a):A jeszcze co do Jacka jako nowego Strażnika Wyspy. Osobiście obstawiam, że Jack nie będzie ostatecznie Strażnikiem i ktoś go zabije w następnym odcinku, a Strażnikiem zostanie Hurley.
Ha, wiedziałem!
24-05-2010, 14:47
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
simek napisał(a):Wiem, jadę sobie po serialu którego nie oglądałem, to znaczy oglądałem dwa sezony do momentu kiedy zrozumiałem, że jest do dupy i podziękowałem, ale mam taką potrzebę.
Ba, mało że jedziesz, sadzisz takie debilizmy, że głowa boli, ale tak to jest jak się nie wie o czym się mówi...
Alterospekcje, które mamy przez cały szósty sezon, są tak naprawdę bramą do "zaświatów", gdzie wszyscy bohaterowie są już martwi. I nie, nie chodzi o to, że ot, nagle w finale wszyscy giną. Christian Shepherd, który jest w tym świecie przewodnikiem dla Jacka (i dla nas) mówi wyraźnie: każdy kiedyś umiera - "niektórzy przed tobą, a niektórzy długo po tobie". Zresztą dodatkowo potwierdza to krótki dialog ALT-Hurleyego i ALT-Bena:
- Byłeś naprawdę dobrym numerem dwa [zastępcą].
- A ty byleś świetnym numerem jeden, Hugo.
Co wyraźnie pokazuje, że chłopaki do końca pełnili swoje obowiązki na Wyspie.
O ile oglądając podobało mi się to zakończenie (a pewnie zaraz ktoś zacznie pierdolić: jak to? Nie wytłumaczyli tego naukowo?! Serial właśnie dżampnął szarka! OMG nie odpowiedzieli co z Waltem!!!) to niech trochę poleży i zobaczymy jak wtedy będę się czuł... Na razie jestem zadowolony.
Zabawne jest to, że pardoksalnie to ta rzeczywistość, która wydawała się być normalna okazała się być fantastyczna. ;)
24-05-2010, 14:56
Początkujący
Liczba postów: 6
Liczba wątków: 0
Dokładnie chodziło mi właśnie o alterspekcje (mylą mi się te pojęcia), w których...
...bohaterowie w ostatnim odcinku dochodzą do wniosku, że nie żyją i muszą wyruszyć "w drogę". Tak jak powiedział Khet - akcja na wyspie to jak najbardziej realne życie - i już nie poznamy co się dalej działo z tymi którzy zostali i z tymi co opuścili wyspę. Po prostu mniej więcej dowiedzieliśmy się co się dzieje gdy bohater umiera :) Naciągane to trochę ale niech im będzie.
24-05-2010, 15:22
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Cytat:O ile oglądając podobało mi się to zakończenie (a pewnie zaraz ktoś zacznie pierdolić: jak to? Nie wytłumaczyli tego naukowo?! Serial właśnie dżampnął szarka! OMG nie odpowiedzieli co z Waltem!!!) to niech trochę poleży i zobaczymy jak wtedy będę się czuł... Na razie jestem zadowolony.
<ok>
Popieram i sam nie mam zamiaru się czepiać, bo uważam finał za świetny i mimo wszystko poruszający. Po prostu.
Kwestia "światełka" wydała mi się dość logiczna - jeśli oprzeć się na teorii związanej ze źródłami energii elektromagnetycznej i jej wpływem na Wyspę, ludzi i świat.
Owszem, szkoda olania pewnych wątków ale w chwili obecnej nawet nie zawracam sobie nimi głowy.
24-05-2010, 15:48
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Kurwa mać.
Odcinek rozczarowujący na całej linii. Książkowy przykład "Nie mam, kurwa, pomysłu na zamknięcie historii, więc utopie wszystko w kiczu oraz tak przesłodzę, że fani mrocznej strony serialu się porzygają".
Oglądając finał (FINAŁ!) miałem wrażenie obcowania z kolejnym zapychaczem. Akcji zero, napięcia zero, nagromadzenie postaci idiotyczne (skoro skołowali nawet Shannon, to gdzie Eko i Walt do chuja?!), całość sklecona bez polotu i wyczucia. Sceny masowego przypominania sobie życia na Wyspie to jedna wielka kpina nadająca się do parodii.
Nic nie zostało wyjaśnione. Imię Dymka miało być istotne, zostało przemilczane. Potraktowanie jego postaci to chamstwo na miarę wypieprzenia Walta z serialu, oraz dwu sekundowego wyjaśnienia Szeptów. Kiła i mogiła. Z klawej thrillerowej przygody fantasy, twórcy spadli prosto do szamba grafomańskiego bełkotu.
Najbardziej pedalski i nieprzemyślany odcinek tego niegdyś zacnego tasiemca.
Ocena sezonu: 3/10
PS.
Wiecie, co byłoby fajne? Gdyby do piątej serii dali odcinek Richarda, a finał skończyłby się na Juliet roztrzaskującej bombę. Jakie zakończenie jest lepsze od gównianego? Misterne!
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
24-05-2010, 17:46
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Bez jaj:) Chciałem czekać do środy, a widzę, że finał już jest:)
24-05-2010, 18:06
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Szóstym sezonem twórcy udowodnili, że niestety w przeciwieństwie do lat 1-5 nie mieli zbyt ciekawych pomysłów. Pomijając perełki jak odcinki z Richardem, Desmondem czy kilka pojedynczych scen, serial nie tylko marnował monstrualny potencjał jaki został zbudowany w finale 5 sezonu, ale zdawał się zmierzać donikąd.
Finał... jakoś tak ciężko uwierzyć że to już koniec, przez tyle czasu LOST rozpalał wyobraźnię, ekscytował i zachwycał, może to i dobrze że wszystko zaczęło się psuć tych kilkanaście odcinków temu, przez co samo zakończenie nie jest tak złe jak mogłoby być gdyby reszta sezonu trzymała poziom poprzednich.
Jak twórcy ogółem poradzili sobie z zamknięciem serii? Słabiutko; składają się na to dwie rzeczy:
1) Flashsidewaysy. Przemilczę ich wyjaśnienie, będące niczym innym jak powtórką Słynnego Twista Z Pewnego Filmu, ale wątek ten okazuje się być niczym innym jak piątym kołem u wozu. Co to wniosło do serialu? Nic, poza tym że zastąpiło wcześniejsze flashbacki i flashforwardy i dało miłośnikom teorii kolejną pożywkę. W jaki sposób łączy się z tym co oglądaliśmy przez 5 lat? W żaden, stanowi tylko totalnie zbędny, kiczowaty dodatek.
2) Wydarzenia na wyspie. Jak się okazało cały ten galimatias z Jacobem, kandydatami, Smokeyem i Desmondem prowadził do... w zasadzie to sam nie wiem do czego. Co prawda Serce Wyspy sprawiło, że wrócił stary, dobry lostowy klimat, ale naprawdę, tylko na tyle było ich stać?
Nie ukrywam że na końcu mocno się wzruszyłem bo, pomijając kilka drobnostek jak np. scenę z Sawyerem i Juliet, samo zakończenie jest jedyną rzeczą która w kontekście finału finałów naprawdę się udała. Nie wyobrażam sobie lepszej ostatniej sceny. Piękne (oczywiście pomijając ten kicz który tam wmontowano).
24-05-2010, 20:01
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Cytat:Co to wniosło do serialu? Nic...
Zależy jak na to patrzeć. Ze słów Christiana wynika, że oni sami sobie "zapracowali" na to jak wygląda ich pośmiertne życie. Możliwe więc, że sensem tego wszystkiego miało być ostateczne odnalezienie się i sztandarowe "let it go" dopiero po śmierci.
Dead is dead i whatever happened happened, ale nie znaczy to, że nie można wszystkiego naprawić, chociaż mało kto się mógł spodziewać, że właśnie w taki sposób :P
Nadal podtrzymuję, że nie uważam 6 sezonu za zły. Zgadzam się jednak w pełni, że niepotrzebnie wprowadzali do serialu masę - na dobrą sprawę niepotrzebnych - wątków i historii, które zostały całkiem zapomniane, albo urwane.
24-05-2010, 20:08
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Khet napisał(a):Ze słów Christiana wynika, że oni sami sobie "zapracowali" na to jak wygląda ich pośmiertne życie. Możliwe więc, że sensem tego wszystkiego miało być ostateczne odnalezienie się i sztandarowe "let it go" dopiero po śmierci.
Nie mówię że to nie ma sensu, tylko że jest zbędne. Zapychacz, który na dodatek ciągnął się przez cały sezon.
Może przesadziłem z twierdzeniem że w żaden sposób nie łączy się to z resztą serialu, ale czy to było konieczne? Moim zdaniem nie.
Z sci-fi LOST wkroczył na tereny fantasy, by w finale utonąć wśród światła i anielskich chórów : ) No dobra, nie było żadnych chórów, ale byłyby całkiem na miejscu.
24-05-2010, 20:17
Początkujący
Liczba postów: 6
Liczba wątków: 0
Bardziej interesuje mnie teraz jak wyglądają alternatywne zakończenia serii bo jeszcze ich nie widziałem. Pokazali to już gdzieś?
Trudno, skończyło się tak a nie inaczej - ale i tak zakupię pełne 6 sezonów bo że wyjdzie to w jakimś ładnym pudełeczku to nie mam żadnych wątpliwości.
24-05-2010, 20:26
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Tak, wyjaśniają wszystko - co z Waltem, co z Wyspą, co ze wszystkim:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=YyKyjeRodd4[/youtube]
:)
24-05-2010, 20:29
Początkujący
Liczba postów: 6
Liczba wątków: 0
Taaa...ale na serio, bo tego nie wiem, te alternatywne zakończenia istnieją naprawdę czy to od początku miał być żart?
24-05-2010, 20:40
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Tak, LOST naprawdę miał się okazać odcinkiem reality show Survivor :roll:
24-05-2010, 20:44
|