Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright
#81
Kręcą znowu aktorski SMB?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#82
Animacja to będzie. Ilumination robi.

Chris Pratt podkłada głos pod Mario, a Charlie Day zagra Luigiego.

Odpowiedz
#83
Przeczytałem przed seansem kilka opinii, że pierwsza połowa dobra, druga zła i wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy po pierwszej godzinie film nadal był świetny, za to gdy się zepsuł w ostatniej ćwiartce, to zepsuł się z przytupem :) końcówka to jest tragedia, a ostatnia scena może spokojnie walczyć w konkursie na najbardziej zbędną ostatnią scenę w historii kina.
Łeb mi puchnie od liczby możliwości w które film mógł podążyć, a wybrano tak złą, że aż mi przykro. To tak jakby sposobem kucharza na urozmaicenie posiłku było wypierdolenie stołu. Bo tak, bo czemu nie.

Film ma kilka warstw, które już same w sobie byłyby dużo lepszym pomysłem na fabułę, ale Wright nie mógł się oprzeć i wrzucał kolejne i kolejne.
Po pierwsze: Sandie i początki kariery, walka o to w jaki sposób ją zrobi, dylematy z tym związane to już jest wystarczający pomysł na film.
Po drugie: jeśli łatwiej sprzedać film z nadprzyrodzonym elementem, to niech już będzie ta postać Ellie i jej wizje przeszłości, ale niechże w tej wersji Sandie będzie zmarłą matką Ellie. Wtedy odtwarzanie jej losów sprzed lat ma sens, można wtedy porównać podejścia życiowe, czasy, pokusić się o jakieś refleksje w stylu na ile jesteśmy skazani na powtarzanie życiorysu rodziców i takie tam: no da się z tego ulepić porządny film.
Po trzecie, jeśli już serio w filmie muszą być straszące duchy, to niech one będą chociaż konsekwentne i zrobić to tak, że chcą zabić Ellie: z tego wyszedłby film z marną końcówką, ale nie tak tragiczną jak wyszedł.
Zdecydowano się na rozwiązanie czwarte, totalnie z dupy, bo okazało się, że
przez to w ostatnich minutach miałem wrażenie, że za sterami filmu usiadł siedmiolatek.
Do pewnego momentu film jest na 8-9/10, ale końcówka to jest 3/10, więc niech będzie 6/10.

PS. Gdyby historia działa się w Polsce, to tuż po wizycie na policji Ellie miałaby przymusowe testy krwi i moczu oraz przeszukanie mieszkania, a w Anglii są tylko podśmiechujki policjanta, że babka jakaś szalona jest ;P

Odpowiedz
#84
(31-10-2021, 11:28)Pelivaron napisał(a): Animacja to będzie. Ilumination robi.

Chris Pratt podkłada głos pod Mario, a Charlie Day zagra Luigiego.

Do kitu :)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#85
<333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333


Przyznam, że mi też druga połowa nie siadła jak pierwsza ale i tak kocham ten film od początku do końca. Wszystko tu jest tak piękne, kolorowe, zjawiskowe, płynne i wciągające, że totalnie wsiąkłem w klimat tego Londynu. Aktorsko miazga, Anya powinna mieć statuetkę za drugoplanową, a Thomasin również wymiotła. Wright to kozak. Zagrał obraz, muzyka, montaż, wszycho.

10/10 za to co przeżyłem przez te dwie godziny.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
#86
Zaraz w sklepiku :)



Odpowiedz
#87
Kocham te ekspresowe premiery w sklepiku. Mam nadzieje że to już będzie nowy standard :)

Odpowiedz
#88
A ja tak sobie jeżeli to trafia filmy, spoza kręgów blockbusterów.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#89
Bo ja wiem. Tego typu filmy mają okazję zyskać nieco rozgłosu i skorzystać z większego marketingu ze względu na swoje ograniczone okno kinowe, a później naprawdę zabłysnąć i znaleźć widownię na PVOD i streamingu.

Kilkumiesięczne ekskluzywne okno wyparło by ten film z publicznej świadomości.

Odpowiedz
#90
Szczerze mówiąc.. taka "Diuna 2". Tylko gorsza.

Naprawdę bardzo podobała mi się Thomasin McKenzie tylko... przez większość czasu jest jakby "zamknięta w roli" małej dziewczynki i albo nie ma co grać, albo gra znowu to samo. Bardzo dobra Diana Rigg. Taylor-Joy bardzo ładnie wygląda (zresztą McKenzie w blondzie też :). Fajna stylówa lat 60ych.

I tyle.

Reszta to jakaś zbitka motywów totalnej sztampy znanej z różnych rzeczy. I nie wiem która połowa filmu jest ta "dobra" bo nudziłem się na obu, nie przysnąłem tylko dlatego bo byłem solidnie wyspany... ale parę razy musiałem sobie zrobić przerwę. Niektóre "sceny grozy" mnie zwyczajnie śmieszyły. Właściwie większość takich ciekawszych scen jest w drugiej części filmu w tym ta która mi się naprawdę podobała - pościg McKenzie za Taylor-Joy.
A w sumie chyba najgorsze jest to że ten film tak naprawdę nie ma żadnego sensu jak się nad tym zastanowić :)

Może jestem zbyt gruboskórny na zawartą tu głębię, może nie rozumiem filmu, może nie dostrzegłem rozmaitych niuansów

ale


jak dla mnie to jest zwykły, ładnie wyglądający gniot z dobrym pomysłem fatalnie przełożonym na scenariusz i kiepską reżyserią.

3/10

Odpowiedz
#91
Fajny wizualnie przeciętniak. A finał to już taka sztampa, że ja pier.... W sumie to taki odcinek "Strefy Mroku", rozwleczony do 1:40.
5/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#92
(30-11-2021, 03:19)Rozgdz napisał(a): Szczerze mówiąc.. taka "Diuna 2". Tylko gorsza.

Dlatego mi się podoba. Diuna Arcydzieło 10/10, film Edgara zaś 9/10.

Odpowiedz
#93
Tak, oba filmy mają ładne obrazki :)

Odpowiedz
#94
(30-11-2021, 21:58)Rozgdz napisał(a): Tak, oba filmy mają ładne obrazki :)

Filmy "concept artów" ;)

Plus doskonałe reżyserie, obsady, poziom aktorski, zdjęcia, muzyka, reszta strony technicznej, klimat, konstrukcja fabularna.

Odpowiedz
#95
Plus niewykorzystanie aktorów i fabuły, właśnie banalna fabuła znana z setek filmów (albo jej części), banalne i płaskie postacie (właśnie niewykorzystaniu aktorów :) I totalnie spartolone/w stanie szczątkowym (niepotrzebne skreślić) relacje między postaciami.

Jak reżyser taką chałę odwala, tak partoli i nawet nie próbuje ratować scenariusza (który zresztą w obu przypadkach sam napisał) to mogę go nazwać .. no :p

Ładne obrazki to tylko element filmu i to bynajmniej nie z tych najistotniejszych. Takie opakowanie. Powinno być dobre ale.. co z tego że opakowanie ładne jak w środku albo kompletnie nic nie ma (Diuna) albo jest po prostu g... (Soho).

Odpowiedz
#96
Najsłabszy film Wrighta. Miły dla oka, stylowy, brzmieniowo w pytkę, ale gdzieś uleciał ten perfekcyjny flow znany z innych filmów. Czuć, że nie pisał tego sam i mogę wskazać z zamkniętymi oczami, które pomysły nie należą do niego :) Całościowo potencjał niewykorzystany, no i fabularnie historia tak trochę z dupy (już nawet pomijam te wyświechtane wątki), z której skręca w stronę jeszcze większej. Konsekwencji obrazowanych wydarzeń nie ma żadnych, a i dysonansu pomiędzy współczesnościa a przeszłością brak, więc tym bardziej dziwnie się to ogląda. Szkoda aktorów, bo marnuje się i Stamp, i Rigg, i Smith, i Joy, która poza byciem eye candy niewiele wnosi do całości. No i ten czarny... masakra jak bardzo przyklejona do reszty kropelką jest to postać. I nawet nie chodzi o kolor skóry (choć to też, biorąc pod uwagę, że w tym super diversity Londynie jest jedynym czarnym w kadrze - no i oczywiście jedynym porządnym facetem, reszta to świnie lub oblechy xD ). Po prostu wszystko w tym gościu, z manieryzmem postaci włącznie (to jak mówi, jak się ubiera, jaką rolę odgrywa w wydarzeniach), przypominało mi irytującego Mos Defa w 16 blocks (paradoksalnie kończą tak samo). Serio nie było w UK bardziej charyzmatycznych i po prostu lepszych aktorów?

6/10 z minusem nawet (ale za technikalia serduszko, może za wyjątkiem masakrycznego CGI finału).

PS. Paczam na następny projekt Edzia i chyba można już napisać, że autorsko się właśnie skończył (albo go znowu wywalą).
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#97
(30-11-2021, 22:40)Rozgdz napisał(a): jak w środku albo kompletnie nic nie ma (Diuna) albo jest po prostu g... (Soho).

Nie będę się Misiek z Tobą kłócił. Masz prawo do swojego zdania.

Ale nie wmawiaj mi, że jeśli dla mnie te filmy są Arcydziełami, nimi nie są. To jak z Profesorem z "Ferdydurke": "Mnie zachwyca, to i Was musi zachwycać. Mnie nie zachwyca, to Was też ma nie zachwycać".

Odpowiedz
#98
Coż, nie chciałem Cię urazić,swoje zdanie może mieć każdy i swoją skalę ocen. Jak dla mnie spoko :)


Ja z kolei za bardzo dłubię w filmach i to często jest faktycznie moją wadą. Weźmy na przykład....

Bardzo nie podoba mi się przedstawienie postaci Taylor-Joy. W ogóle jej nie poznajemy, ona w zasadzie nie ma w filmie żadnej większej relacji (jedyna która ma jest bardzo zdawkowa). Reżyser traktuje ją jak modelkę do prezentacji strojów i .. tyle. Ta postać też nie ma w sobie żadnej własnej .. "delikatności", nie widzimy czegoś takiego. W zasadzie jest taką.. "zimną suką". Jedyną postacią która jest do niej podobna w filmie jest.. Jocasta. Obie są pewne siebie, uważają że zawojują świat a niczego jeszcze nie dokonały. Nie wiem czy jest to zamierzone podobieństwo czy nie, w obydwu przypadkach uważam to za naprawdę duży błąd reżysera.
Jej historia z kolei jest totalnym banałem. Na tą postać przyjemnie się patrzy, na początku budzi pewne zaciekawienie ze względu na dużą rolę w fabule oraz aktorkę która ją gra ale.. nie budzi we mnie żadnych emocji, jest obojętna. Właściwie .. po prostu nie ma jak wzbudzić we mnie jakichkolwiek emocji. I w sumie ciężko mi uwierzyć że losy tej postaci aż tak bardzo przejmują McKenzie.

Z kolei postać McKenzie jest nakreślona świetnie.. w tej początkowej części filmu zanim zanim wyjedzie ze swojej wioski. Relacja z babcią, masa informacji...Fajnie, lekko, jest super.. tylko potem w zasadzie to jest cały czas ta sama postać i reżyser znów bazuje na cechach charakterystycznych aktorki - na jej dziecinnej twarzy i głosie. Tak jak Taylor-Joy jest "modelką" to ta jest "dobrą, miłą dziewczynką". I gdy się zaczyna "właściwa treść" to jestem już nią znudzony i później przez cały czas nie dzieje się nic co by mi pozwoliło się jakoś ponownie tą postacią zainteresować.

Czyli generalnie dostaję film o dwóch niezwykle nudnych postaciach granych przez dwie świetne aktorki które to postacie nie mają ze sobą żadnej konkretnej relacji.. ani w zasadzie z nikim innym.
Myślę że możesz zrozumieć mój potężny brak entuzjazmu ;)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Candyman (1992) vs Dinduman (2021) Pelivaron 57 5,047 27-03-2025, 02:56
Ostatni post: Bucho
  30 Days Of Night Danus 68 17,784 10-10-2024, 11:35
Ostatni post: marsgrey21
  Saw 1-7 / Jigsaw / Spiral / (2004-2021) Mental 146 33,543 12-12-2023, 03:31
Ostatni post: shamar
  Untitled Evil Dead Project (2021) Szaman 28 4,357 08-10-2023, 08:18
Ostatni post: Melvin27
  Wcielenie / Malignant (2021) reż. James Wan Pelivaron 22 2,966 08-05-2022, 02:32
Ostatni post: shamar
  Fear Street (Netflix) 2021 raven.second 12 2,389 23-07-2021, 22:20
Ostatni post: Rozgdz
  It Comes at Night (2017) nawrocki 10 3,333 23-07-2017, 01:21
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości