Najnowszy film od twórcy "Take Shelter" i "Mud", tym razem jednak idziemy w kierunku, który jak to jeden krytyk opisał: "Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia spotykają Wioskę Przeklętych".
Po plakacie widać, że obsada niczego sobie, to zobaczcie jeszcze trailer:
Na Berlinale były pokazy tego filmu z Michaelem Shannone.
Bardzo chciałem zobaczyć, ale a) pracowałem, b) jak już to się ludzie mocno rzucili i szybko wyprzedali wszystkie bilety.
Ale może jakoś trafi do kin, gdyż wygląda bardzo intrygująco.
Film póki co trafił do sklepików w średniej jakości (koreańskie krzaczki, rozmyty fragment ekranu, bardzo niskiej jakości dźwięk, tego typu rzeczy), ale śmiało można oglądać. Nie do końca jednak wiem, co powiedzieć o Midnight Special, bo jest to rzecz tak inna od wszystkiego, co Nichols do tej pory zrobił, tak oryginalna i nietypowa, że aż boję się palnąć jakieś głupstwo. Serio. Przede wszystkim mam wrażenie, że brakuje tutaj co najmniej dodatkowej godziny materiału!
Jest dobrze, oczywiście, ale nie idealnie. Nie świetnie. Nie rewelacyjnie, jak to było w przypadku Take Shelter czy Mud. Tam było cudownie, całość trzymała się kupy i można było delektować się poszczególnymi scenami czy najzwyklejszym klimatem. Tutaj wszystko dzieje się strasznie szybko, akcja przeskakuje z miejsca na miejsce, wiele rzeczy jest ledwo co liźniętych, napoczętych i praktycznie od razu porzuconych ot tak, a całość skupia się na podróży/ucieczce i wydaje się być dziwnie urwana. Albo ja jestem za głupi, albo tym razem Nichols trochę spieprzył sprawę i zostawił za dużo niedopowiedzeń. Zbyt wiele pytań, zbyt mało odpowiedzi, za dużo wątpliwości, począwszy od
sekty i ich mszy, prawdziwego powodu zainteresowania wojsk i innych służb, poprzez pochodzenie Altona, jego zdolności i wpływ tychże na ludzi aż po fakt, że nie ma tutaj chemii między bohaterami i aktorami (to znaczy jest, ale w tak skromnych ilościach, że aż mi przykro się robi, bo Shannon/Dunst/Edgerton i dzieciak po prostu są w jednym wozie i... i tyle).
i da się wyczuć zbyt wiele inspiracji ET, Bliskimi Spotkaniami czy podobnymi filmami scifi. Filmwebowa siódemka byłaby chyba odpowiednią oceną, albo inaczej - najsłabszy film Nicholsa, jaki widziałem, o.
Z trailera nic nie pamiętałem więc oglądałem bez żadnych oczekiwań. Bardzo dobry film, niby operujący znanymi motywami, ale jednocześnie bardzo świeży. Przede wszystkim nie ma tu żadnego wprowadzenia, reżyser od razu rzuca nas na głęboką wodę, a wszystkiego co trzeba dowiadujemy się stopniowo w bardzo naturalny, płynny sposób. Niewidzialna ekspozycja. Można? Można.
raven narzeka na niedopowiedzenia, które owszem, są, ale mi nie przeszkadzały, odniosłem wręcz wrażenie że Nichols celowo odsączył scenariusz ze zbędnych detali i wyjaśnień, zostawiając tylko to, co absolutnie niezbędne.
Świetne aktorstwo, fajny klimat i zaskakujący konceptem finał. Spodziewałem się wszystkiego, na czele z łzawym pożegnaniem na wzór zakończenia E.T., ale na pewno nie czegoś takiego.
8/10, w sam raz do obejrzenia w zestawie ze Stranger Things.
23-07-2016, 00:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2016, 00:06 przez Mierzwiak.)
bardzo, bardzo dobry film, ale jestem przekonany, że nie każdemu podejdzie mimo fantastycznych składowych. Obsada i aktorstwo, muzyka, zdjęcia, senne tempo przerywane zrywami akcji - pełne zadowolenie i niemalże zachwyt na tym, iż temat - o którym myślałem, że będzie potraktowany w spielbergowski, lajtowy sposób - jest taki ciężki i uderza cały czas w ciężkie tony. Ciekawie rozwija się fabuła - informacje o tym, co widzimy, wychodzą już w trakcje ucieczki, a ona sama znajduje się w pierwszych kilku minutach filmu, więc nie ma pitu pitu, a do tego super moce dzieciaka są powszechnie znane od lat szerokiej grupie ludzi.
Wiem, że już pisano o "zaskoczeniu", ale serio nie spodziewałem się, że reżyser odkryje świat równoległy, a zrobił to ciekawie i efektownie, zamykając tę historię w widowiskowy sposób. Zdecydowanie świeży pomysł.
Styl JN bardzo mnie odpowiada, a Midnight Special trafił całkowicie w gust, bo to dobre połączenie thrillera, kina akcji i sci-fi.
A ja się wynudziłem. Całość sprawiała wrażenie oglądania finału serialu bez znajomości poprzednich odcinków. Teoretycznie postacie są obarczone bagażem doświadczeń i skomplikowanymi relacjami, ale ciężko ekscytować się ich losami, jeżeli wiemy o nich tylko tyle co wspomną w jednym zdaniu w stylu "bo coś tam kiedyś". My tego nigdy nie widzieliśmy, a w samym filmie chodzą tylko ze smutnymi minami i nie robią nic ciekawego.
Cytat:raven narzeka na niedopowiedzenia, które owszem, są, ale mi nie przeszkadzały, odniosłem wręcz wrażenie że Nichols celowo odsączył scenariusz ze zbędnych detali i wyjaśnień, zostawiając tylko to, co absolutnie niezbędne.
Absolutnie niezbędne do zrozumiałego opowiedzenia historii? Tak. Problem w tym, że te wszystkie przeszłe wydarzenia o których mowa, wydają się znacznie ciekawsze niż to co się dzieje na ekranie.
Zgadzam się z tym oglądaniem finału serialu bez znajomości poprzednich odcinków. Najciekawsza część historii zdarzyła się chyba nim film się zaczął - reakcja rodziny chłopaka i otoczenia na autentyczny cud (trochę jak w Leftovers), powstawanie sekty, kultu. A Midnight Special to tylko zwieńczenie pełne akcji. Niby spoko, ale szkoda, że to nic więcej.
(31-07-2016, 00:15)Grievous napisał(a): Problem w tym, że te wszystkie przeszłe wydarzenia o których mowa, wydają się znacznie ciekawsze niż to co się dzieje na ekranie.
Nie dla mnie. Gdyby fabuła była skonstruowana po bożemu i toczyła się standardowo, byłby to film jak każdy inny. W takiej formie jaką prezentuje, Midnight Special wydaje mi się bardzo świeży, ponieważ podchodzi do tematu nie od tej strony, od której należałoby się spodziewać. Każdy film który wyrzuca oczekiwania widza do śmieci ma moje uznanie :)
31-07-2016, 01:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2016, 01:02 przez Mierzwiak.)
Mierzwiak napisał(a):każdy film który wyrzuca oczekiwania widza do śmieci ma moje uznanie
Nawet taki nudny i średnio zajmujący kluch?:)
Toż ten film to jakiś mało śmieszny żart Nicholsa. "Mud" był super, wszystko tam grało i buczało, tutaj mamy jazdę samochodem z dzieciakiem, który nie potrafi grać, ogólnie nikt nic nie wie ale złe ludzie gonią i strzelają, plus jakąś sektę w tle. Obejrzałem do sceny ucieczki z hotelu, fajnie, że się postrzelali, krew i inne takie, ale tak mnie to wciągnęło, że poszedłem spać i do dziś nie dokończyłem, a oglądałem grubo ponad miesiąc temu. Na dzień dzisiejszy raczej słabizna plus niezła, choć głupia scena na CPNie;) Aha, Adam Driver - człowieku, daj już sobie na luz z aktorstwem, bo ani nie wyglądasz, ani nic nie potrafisz poza jedną rzeczą - wkurwiać mnie swoim ryjem na ekranie.
Najśmieszniejsze jest to, że naczytałem się różnych recek i opinii, że niby super kino i chociaż ogólnie każdy chwalił, to ocenka końcowa wokół 9 czy 10 nawet się nigdy nie zakręciła. No i wiem dlaczego - Nichols po prostu nakręcił nudnego stolca bez energii, ale takie kino i tak niby trzeba chwalić, choć nie wiem niby za co i dlaczego. Napaliłem się na ten film strasznie, bo dobry reżyser, świetna obsada, ludzie chwalą, a tu zonk - wiem, nudny się robię, ale to wszystko, co jest dobrego w "Stranger Things", tutaj po prostu nie występuje, a przynajmniej w tych 70-ciu kilku minutach, które widziałem;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
31-07-2016, 04:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2016, 04:27 przez slepy51.)
Mnie interesowała ucieczka i to, jak drogi bohaterów się potoczą i co będzie z dzieckiem. Dlaczego? Bo zawsze w podobnych filmach (a wiele ich nie ma) ucieczka jest ledwie muśnięta aby na koniec dostać wytartą od schematów klamrę. Podejrzewałem, już w trakcie seansu, że większość widzów będzie marudziło za brak standardowego podejścia: zwykły chłopak przemienia się w cudowne dziecko i powstaje sekta. Ej, ale ile za to zyskała wyobraźnia! Mnie to się bardzo podobało i Jeff ma wg mnie na koncie kolejny świetny film.
Myślałem, że mnie się przewidziało, ale nie. Film jest znacznie głębszy, i nie tylko o alegorię rodzicielstwa chodzi, o chorobę, próbę ucieczki...
Dobry film, nawet bardzo. Z jednej strony czerpiący garściami z innych filmów i literatury, z drugiej na swój sposób oryginalny i wciągający. Nie mniej odnoszę wrażenie, że najciekawsza część historii wydarzyła się przed tym co możemy oglądać w filmie. Na duży plus budowanie napięcia i końcówka o którą cholernie się bałem (a spieprzyć to można było koncertowo), a która okazała się najlepszą z możliwych.
7,5/10
Dobry film, zwłaszcza pierwsza połowa, kiedy niewiadomych jest więcej, niż informacji. W miarę jak te się pojawiają film zaczyna słabować, a końcówka, jakkolwiek zaskakująca, wydała mi się i stylistycznie i fabularnie wyjęta z innej bajki, nie mówiąc już o tym, że jest niezbyt logiczna względem reszty fabuły (oraz w ogóle zdrowego rozsądku). Po całej tej podbudowie to trochę takie meh. Niemniej...
Wreszcie nadrobiłem to "dzieło" i w sumie nie wiem, po co. Nie widziałem do tej pory nic z filmografii tego reżysera, więc nie znam jego stylu, w każdym razie spodziewałem się raczej takiego sci-fi z prawdziwego zdarzenia, a dostałem coś w rodzaju tych familijniaków, co to lecą w TV w niedzielne przedpołudnia. Piszą tu co poniektórzy o "E.T." czy "Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia", a mi ten film się oglądało jak jakąś kolejną disnejowską "Górę Czarownic" czy "Krainę Jutra". Przysypiałem przed ekranem, ale wysiedziałem do końca, licząc, że może film czymś w końcu zaskoczy, albo przynajmniej wreszcie coś się zacznie dziać. No gdzie tam, zlepek motywów przemielonych już dawno, a do tego podany w mało ekscytujący sposób. Nawet aktorzy grali swoje role jakoś tak bez emocji (nie tylko chłopaczek - w jego przypadku takie zagranie miało jeszcze sens), sprawiając wrażenie, że ich także w ogóle nie obchodzi nic, co się w tym filmie dzieje.
18-06-2020, 11:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-06-2020, 11:01 przez al_jarid.)
Cytat: Nie widziałem do tej pory nic z filmografii tego reżysera
Trochę szkoda, bo zacząłeś od najsłabszego według mnie filmu Nicholsa :) bierz się za Mud i Take Shelter. Oba są co najmniej bardzo dobre, więc powinny zmyć niesmak, jaki Midnight Special zostawił.