^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
NIEWIELKIE SPOJLERY
O filmie wiedziałem tylko tyle, że jest nominowany do Oscara w kategorii najlepszy film i to był jedyny powód dla którego go obejrzałem. Kilka minut po rozpoczęciu się filmu miałem ochotę rozstrzelać akademię za nominowanie takiego badziewia. The Kids Are All Right okazał się tęczową propagandą próbującą rozszerzyć moje horyzonty tolerancji, a tego nie znoszę.
Jules i Nic to dwie lesbijki, które są małżeństwem i mają dwójkę dzieci Joni i Lasera. Joni po ukończeniu 18 roku życia chce dowiedzieć się kto jest jej biologicznym ojcem. Do szczęśliwej homo rodzinki wkracza Paul i od tego momentu zaczynają się kłopoty.
To co przedstawiono w filmie to krótki epilog z życia małżeńskiego Jules i Nic. Dzieci naszych bohaterek zaczynają spędzać z Paulem coraz więcej czasu. Rodzą się drobne konflikty, a Jules w końcu zaczyna romansować z Paulem. W tym momencie myślałem, że film może być bardzo ciekawy, pokazujący, że dzieci jednak potrzebują również ojca tego prawdziwego, a nie drugiej matki. Moje nadzieje jednak zostały szybko rozwiane, bo reżyserka postanowiła związkom homoseksualnym wystawić ładną laurkę. I może nie byłoby w tym nic złego gdyby nie sposób w jaki to robi. Rodzina głównych bohaterek jest wyidealizowana. Wszyscy się kochają, rozumieją i są otwarci oraz tolerancyjni. Nawet jak pojawi się jakiś konflikt to szybko sobie przebaczają. Za to hetero są przedstawieni od zupełnie innej strony. Koleżanka Joni to puszczalska zdzira, a kolega Lasera to kmiot. Również Paul jest przedstawiony od gorszej strony. Oszust, kłamca i idiota zachowujący się jak nastolatek. Sprowadzony do "dawcy spermy", słowo biologiczny ojciec pada raz. Paul jest w zasadzie tylko testem na wierność Jules, która kiedy Paul wyznaje jej miłość bohatersko rzuca "jestem lesbijką". Tłumy świętują, tęczowa flaga powiewa. Również dzieci na końcu olewają Paula, pomimo, że wyglądało jakby się z nim zżyli. Dzięki temu mamy piękny happy end, gdzie rodzinka jest na powrót zjednoczona i wszyscy się cieszą. Na dobicie bohaterowie tego filmu są super trendy, mówią ciągle cool, uprawiają organiczną żywność i co tam jeszcze jest w tym momencie na czasie. Doprawdy jeśli wyląduje w piekle to moje będzie wyglądać jak z tego filmu.
Podsumowując - wyidealizowana pochwała związków homoseksualnych, unikająca trudnych tematów za to pokazująca, że hetero to debile. Poprawność polityczna sięgnęła stratosfery i za to niebywałe osiągnięcie z radością wystawiam 1/10 pomimo, że aktorsko i realizacyjnie film stoi na niezłym poziomie.
A teraz czekam na odpowiedź Artemis :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-02-2011, 01:55
II Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 3,195
Liczba wątków: 18
Azgaroth napisał(a):Podsumowując - wyidealizowana pochwała związków homoseksualnych, unikająca trudnych tematów za to pokazująca, że hetero to debile. Poprawność polityczna sięgnęła stratosfery i za to niebywałe osiągnięcie z radością wystawiam 1/10 pomimo, że aktorsko i realizacyjnie film stoi na niezłym poziomie.
Wow... Ja ten film odebrałem jako zwykły portret dość niecodziennej rodziny. Ale widocznie nie umiem czytać między wierszami, bo nie doszukałem się w nim niczego o czym piszesz. No ale ja nie mam nic przeciwko związkom homoseksualnym, ani nawet posiadaniu przez nich dzieci i też niespecjalnie uważam, że nie mogą się one obejść bez "ojca tego prawdziwego". Może to dlatego ;)
Film jest świetnie zagrany, sama historia z tego co pamiętam też mi się spodobała, a oglądało się to wręcz znakomicie. Polecam osobom które na widok homosi nie mają odruchów wymiotnych.
8/10
06-02-2011, 02:12
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Nieźle zagrany film z lepszą pierwszą połową i gorszą drugą połową. Solidne, ale niczego nie urywa, nie boli, nie gniecie. W Oscarach kibicuję Jennifer Lawrence i Michelle Williams. Dzieciaki można obejrzeć i tyle.
Cytat:W tym momencie myślałem, że film może być bardzo ciekawy, pokazujący, że dzieci jednak potrzebują również ojca tego prawdziwego, a nie drugiej matki. Moje nadzieje jednak zostały szybko rozwiane, bo reżyserka postanowiła związkom homoseksualnym wystawić ładną laurkę. I może nie byłoby w tym nic złego gdyby nie sposób w jaki to robi. Rodzina głównych bohaterek jest wyidealizowana. Wszyscy się kochają, rozumieją i są otwarci oraz tolerancyjni. Nawet jak pojawi się jakiś konflikt to szybko sobie przebaczają.
Trochę jedziesz ideolo na moje, bo chyba nie zauważyłeś, że to jest film o KRYZYSIE DŁUGOLETNIEGO ZWIĄZKU. I że ta rodzina się sypie. Sypie się komunikacja, nawarstwiają problemy. I jedyne, co zostaje, to miłość. Za stwierdzenie, że tak, te kobiety się kochają, i kochają swoje dzieci - ty odpowiadasz "tęczową propagandą". "Nie potrzebują drugiej matki"? To strasznie niesprawiedliwe. Której nie potrzebują? Tej nie-biologicznej? Może uważasz, że są rodzeństwem tylko z racji spermy?
Cytat:Za to hetero są przedstawieni od zupełnie innej strony.
Bez jaj. Nic jest pracoholiczką, której trudno cokolwiek powiedzieć: przemęczona, ignorująca potrzeby żony. Jules sfrustrowana, nerwowa, też z problemami komunikacyjnymi (a weź żyj z taką neurotyczką jak bohaterki Moore). Tam jedynymi postaciami 'pozytywnymi' są Joni i Laser (para dzieci, prawdopodobnie heteroseksualnych). On tylko dlatego, że niewinny.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
06-02-2011, 02:13
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Artemis napisał(a):że to jest film o KRYZYSIE DŁUGOLETNIEGO ZWIĄZKU.
Kryzys wystąpił dopiero jak pojawił się Paul. Tak to była szczęśliwa rodzinka.
Artemis napisał(a):te kobiety się kochają, i kochają swoje dzieci - ty odpowiadasz "tęczową propagandą"
Nadinterpretacja. Ja wierzę, że ta rodzina się kocha. Propagandą uznałem sposób przedstawienia historii.
Artemis napisał(a):"Nie potrzebują drugiej matki"? To strasznie niesprawiedliwe. Której nie potrzebują?
Chodzi o to, że w równym stopniu potrzebują matki jak i ojca.
Artemis napisał(a):Nic jest pracoholiczką, której trudno cokolwiek powiedzieć: przemęczona, ignorująca potrzeby żony. Jules sfrustrowana, nerwowa, też z problemami komunikacyjnymi (a weź żyj z taką neurotyczką jak bohaterki Moore).
Mają wady, ale zauważ, ale również wiele zalet. A osoby spoza rodzinki zostały przedstawione jednoznacznie źle.
Perfik napisał(a):No ale ja nie mam nic przeciwko związkom homoseksualnym
Może cię to zdziwić, ale ja również nic przeciwko związkom homoseksualnym nie mam.
Perfik napisał(a):Polecam osobom które na widok homosi nie mają odruchów wymiotnych.
I również nie mam odruchu wymiotnego na widok homosi, wyjątkiem jest Biedroń :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-02-2011, 02:22
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Azgaroth napisał(a):filmu są super trendy, mówią ciągle cool, uprawiają organiczną żywność
lol :) nie dość, że nachalna propaganda homo, to na dokładkę ekologiczne przesłanie? masakra:) i jeszcze powiedz, że w filmie była scena, jak główne bohaterki idą do telewizji, żeby ta zrelacjonowała zmagania w konkursie o pierwszy homoślub w przestworzach, a potem kamera rejestruje, jak obie wybierają suknie ślubną:)
filmy ukazujące homo w negatywnym, że się tak wyrażę, świetle, to po pierwsze, rzadkość, a po drugie, jak już wychodzą, to lobby gejowskie nie daje żyć reżyserowi. Friedkin miał mega problemy z wyświetlaniem "Cruising", w kilku państwach europejskich został zakazany, a w paru stanach z powodu protestów aktywistów homo film pocięto, żeby w ogóle mógł trafić do kin. podobnie było z Gasparem Noe i "Nieodwracalne", ale tutaj akurat obyło się bez poważniejszych reperkusji.
06-02-2011, 02:23
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Cytat:i jeszcze powiedz, że w filmie była scena, jak główne bohaterki idą do telewizji, żeby ta zrelacjonowała zmagania w konkursie o pierwszy homoślub w przestworzach, a potem kamera rejestruje, jak obie wybierają suknie ślubną:)
Nie, ale była scena w której Laser bohatersko ratuje psa przed osikaniem jego głowy przez jego skretyniałego hetero kumpla. Tak więc możesz dodać obronę praw zwierząt :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-02-2011, 02:27
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Azgaroth napisał(a):Artemis napisał(a):że to jest film o KRYZYSIE DŁUGOLETNIEGO ZWIĄZKU.
Kryzys wystąpił dopiero jak pojawił się Paul. Tak to była szczęśliwa rodzinka.
No weź przestań. Od początku są tarcia, Paul to jedynie katalizator.
Artemis napisał(a):Cytat:"Nie potrzebują drugiej matki"? To strasznie niesprawiedliwe. Której nie potrzebują?
Chodzi o to, że w równym stopniu potrzebują matki jak i ojca.
W filmie nikt o tym nie wspomina. Oczywiście - kwestia interpretacji. Ale nie wiem, czemu to miałaby być ta niepoprawność, skoro wciąż większość ludzi uważa, że chłopiec i dziewczyna - jedyna prawdziwa rodzina. (Nie dajcie się zwieść wesołym mediom!).
Cytat:Mają wady, ale zauważ, ale również wiele zalet. A osoby spoza rodzinki zostały przedstawione jednoznacznie źle.
Nieprawda - Paul jest bardzo sympatycznym facetem. Ot tyle, że nie nadaje się do roli ojca. Poza tym tam jest również opozycja my, rodzina - oni, świat zewnętrzny. Dzieci są hetero.
Mental napisał(a):Friedkin miał mega problemy z wyświetlaniem "Cruising"
Bo to było zanim wszystkich osłabił HIV. Hahahahaha.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
06-02-2011, 02:38
Nowy
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 0
Czytając opis filmu przed obejrzeniem, umkneło mi zdanie mówiace o tym, ze mama i tata są lesbijkami, wiec przezylam nielada zaskoczenie w pierwszych minutach filmu :D
Podobnie jak Artemis raczej też postrzegam film bardziej jako obraz problemów dotykających długoletni związek niż konkretnie związek homoseksualny. Gdyby bohaterowie byli standardową rodzina (kobieta+mężczyzna) cała akcja z pojaiweniem się biologicznego ojca równie dobrze mogłaby się wydarzyc i podobne problemy moglyby się nawarsttwić. Pewnie gdyby nie homoseksualizm głównych bohaterek, to o nominacji do Oscara ta produkcja moglaby tylko pomarzyć, ale nie widze tu szczególnie dużo elementów "tęczowej propagandy" - dzieci są hetero i są przedstawione jako fajni, pozytywni bohaterowie.
A w kwestii oceny filmu - film jest świetnie zagrany (szczególnie podoba mi się Ruffalo) i z tego powodu nieżle się całośc ogląda. Nie ma w nim jednak niczego odkrywczego, niczego szokującego, niczego nowatorskiego i niczego godnego zapamietania, więc za pare tygodni pewnie w ogole zapomne, że obraz ów widzialam.
7/10
06-02-2011, 13:46
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Artemis napisał(a):W filmie nikt o tym nie wspomina.
Bo ten film mógłby o tym opowiadać, ale tego nie robi. Chodzi mi o zaprzyjaźnienie się dzieci z Paulem. Szybko się z nim zaprzyjaźniają i zaczynają spędzać z nim coraz więcej czasu. Dlatego też dziwne jest na końcu tak jednoznaczne odcięcie się od niego. Jedynie Joni mówi, że nie wie czy będzie chciała z nim utrzymywać kontakt pozostawiając sprawę jako tako otwartą.
Artemis napisał(a):W filmie nikt o tym nie wspomina.
Paul to pipka, który nie potrafi ułożyć sobie życia :)
Artemis napisał(a):Dzieci są hetero.
Dzieci to co innego, bo przecież one należą do rodziny. Chodzi mi o świat zewnętrzny.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-02-2011, 14:24
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Azgaroth napisał(a):Artemis napisał(a):W filmie nikt o tym nie wspomina.
Bo ten film mógłby o tym opowiadać, ale tego nie robi. Chodzi mi o zaprzyjaźnienie się dzieci z Paulem. Szybko się z nim zaprzyjaźniają i zaczynają spędzać z nim coraz więcej czasu. Dlatego też dziwne jest na końcu tak jednoznaczne odcięcie się od niego. Jedynie Joni mówi, że nie wie czy będzie chciała z nim utrzymywać kontakt pozostawiając sprawę jako tako otwartą.
Wiesz no, czasami tak jest w życiu, że ktoś cię boleśnie rozczarowuje i po prostu się odcinasz.
Cytat:Artemis napisał(a):W filmie nikt o tym nie wspomina.
Paul to pipka, który nie potrafi ułożyć sobie życia :)
Ależ oczywiście, że on sobie życie ułożył, tylko nie według tego modelu, który zrealizowały Nic i Jules... To, co stawia postać Paula w negatywnym świetle, to przekroczenie granicy, której moim zdaniem rozsądny człowiek nie powinien przekraczać, tzn.: wpierdolenie się w cudzy związek.
Cytat: Artemis napisał(a):Dzieci są hetero.
Dzieci to co innego, bo przecież one należą do rodziny. Chodzi mi o świat zewnętrzny.
To czemu nie ustawiłeś opozycji rodzina - świat zewnętrzny, tylko homo - hetero?
Wystarczy, że zamiast pary hetero pojawią się dwie kobiety, a cały konserwatywny przekaz (rodzina najważniejsza, nad rodziną trzeba pracować, życie rodzinne to nie zabawa, a poświęcenie...) zostaje przez niektórych odczytany jako "tęczowa propaganda" (w domyśle: "lewacka", cokolwiek to znaczy)...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
06-02-2011, 14:38
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Artemis napisał(a):wpierdolenie się w cudzy związek.
Tylko czy to on się wpierdolił czy został wciągnięty? To bardziej Jules się rzuciła na niego niż on na nią :) A później miał pecha bo się zakochał.
Artemis napisał(a):To czemu nie ustawiłeś opozycji rodzina - świat zewnętrzny, tylko homo - hetero?
Wystarczy, że zamiast pary hetero pojawią się dwie kobiety, a cały konserwatywny przekaz (rodzina najważniejsza, nad rodziną trzeba pracować, życie rodzinne to nie zabawa, a poświęcenie...) zostaje przez niektórych odczytany jako "tęczowa propaganda"
Możliwe, że masz rację :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-02-2011, 14:45
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Azgaroth napisał(a):Tylko czy to on się wpierdolił czy został wciągnięty? To bardziej Jules się rzuciła na niego niż on na nią :) A później miał pecha bo się zakochał.
No cóż, czasami trzeba zacisnąć zęby, zapiąć dżinsy i powiedzieć NIE :)
Cytat:Artemis napisał(a):To czemu nie ustawiłeś opozycji rodzina - świat zewnętrzny, tylko homo - hetero?
Wystarczy, że zamiast pary hetero pojawią się dwie kobiety, a cały konserwatywny przekaz (rodzina najważniejsza, nad rodziną trzeba pracować, życie rodzinne to nie zabawa, a poświęcenie...) zostaje przez niektórych odczytany jako "tęczowa propaganda"
Możliwe, że masz rację :)
No widzisz, doszliśmy do porozumienia :cool:
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
06-02-2011, 15:11
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Artemis napisał(a):No cóż, czasami trzeba zacisnąć zęby, zapiąć dżinsy i powiedzieć NIE
Za dużo wymagasz :)
Artemis napisał(a):No widzisz, doszliśmy do porozumienia
I tak mi się film nie podoba :P Ale ok, powiedzmy, że odrobinę zmieniłem zdanie 4/10 czyli poziom Precious :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-02-2011, 15:19
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Azgaroth napisał(a):Artemis napisał(a):No cóż, czasami trzeba zacisnąć zęby, zapiąć dżinsy i powiedzieć NIE
Za dużo wymagasz :)
Feministki ostoją konserwy? :D
Cytat:I tak mi się film nie podoba :P Ale ok, powiedzmy, że odrobinę zmieniłem zdanie 4/10 czyli poziom Precious :)
OK, tyle że swoją masakryczną ocenę motywowałeś głównie nachalnym tęczowizmem... Bo z reszty oceny wynika, że po prostu przeciętniak, który cię nie ruszył.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
06-02-2011, 15:21
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
The Kids Are All Right jest filmem maksymalnie pro-rodzinnym, na tyle, na ile pro-rodzinny może być film bez nadmiaru lukru, gdzie pokazane są trudy tzw. wieloletniego związku. To jest konserwatyzm oczyszczony z kompleksów heteroseksualnych buców, stawiający w centrum uczucia, pracę nad związkiem, stałość, odpowiedzialność za partnera i dzieci.
(Modzie - może zostać?:)
To może : )
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
06-02-2011, 15:57
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Kolejny po 127 Hours film, którego nominacja w kategorii Najlepszy film pozostaje dla mnie zagadką.
Aktorstwo bardzo dobre/świetne, ze szczególnym wskazaniem na Annette Bening, sporo zabawnych sytuacji i dialogów, ale w ogólnym rozrachunku to nic innego jak zwyczajna komedia romantyczna, tylko że z bardziej rozwiniętym wątkiem obyczajowym wynikającym z faktu, że Ona i Ona są już ze sobą od lat. I tyle. Oprócz tego że bywa pikantnie i zabawnie, TKAA potrafi też zirytować - jak to zwykle bywa nastolatki złoszczą się nie wiadomo na co i w ogóle ich zachowanie to jedno wielkie "ale o co chodzi?", a postać Marka Ruffalo (mam wątpliwości co do tej nominacji, choć zagrał bez zarzutu) zostaje w pewnym momencie potraktowana przez panią reżyser jak śmieć, która ot tak pozbywa się go i najwyraźniej każe zapomnieć, że w ogóle się pojawił.
6/10
Za co Akademio, za co?
27-02-2011, 18:58
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Według mnie świetny film, skromny, ale chyba taki miał być.
W ładny sposób ujęte przesłanie - nie mające nic wspólnego z promowaniem homoseksualizmu. Niezła gra aktorska, szczególnie Anette Bening i Marka Ruffalo.
Relacje między postaciami potrafiły mnie przykuć do ekranu, a nawet trochę trzymać w napięciu.
Zasłużona nominacja, chociaż oczywiście na statuetkę jest zbyt "mały".
Nie dziwię się, że nie ujął każdego. Pewne myśli, przesłanie, które zawiera nie do każdego trafią.
13-04-2011, 17:04
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
No do mnie na pewno nie trafiły. Jezu, czy ktoś mógłby mi wyjaśnić o czym jest ten film?
Bo moim zdaniem jest totalnie o niczym. To są rozgotowane kluchy ozdobione kolorowymi kadrami, słodką gitarową muzyczką w tle i ślicznymi trawnikami na domowych podwórkach. Rodzinka Nic i Jules żyje sobie wesoło, ma jakieś tam problemy, ale tak naprawdę one nas w ogóle nie obchodzą, bo pojawiają się bez żadnego ładu i składu i znikają zaraz potem, to wszystko nie jest połączone żadną myślą przewodnią - znaczy na pewno jest, tylko ona jest tak prostacka i niewidoczna, że równie dobrze mogłoby jej nie być. Nie wiem, mi się Kids Are All Right oglądało jak pokaz slajdów z życia lesbijskiej rodzinki, w którym codziennie któryś z jej członków staje przed innymi i wali banalną i nic nie wnoszącą przemowę o życiu, małżeństwie i wychowywaniu dzieci i w którym bohaterowie bez celu łażą sobie po idealnie skoszonych trawnikach. Ktoś się tam pokłóci, ktoś się tam pobzyka, ale co mnie to w ogóle obchodzi? Oglądanie takich filmów prowadzi mnie do dosyć zaskakującego i raczej niepokojącego wniosku, że filmy traktujące o rodzinach homoseksualnych stoją na niższym poziomie rozwoju niż te o rodzinach heteroseksualnych i potrzebują czasu, żeby "nadążyć" za tymi drugimi i żeby uprzedzenia w konserwatywnych kręgach zdążyły się roztopić. Stąd banalna i nijaka wymowa tego filmu - gdyby jedną z lesbijek wymienić tu na faceta to na Kids Are All Right pies z kulawą nogą by nie spojrzał.
Ja naprawdę nie mam nic przeciwko filmom, które za cel obrały sobie społeczną misję poszerzania tolerancyjnych horyzontów, ale, na miłość boską, niech ich warstwa merytoryczna będzie głębsza niż komunały jakimi karmi się przedszkolaków, niech nie przypominają mi pokazówki pocztowej. Nawet nie musiałem wchodzić w neta, żeby domyślić się iż pani Lisa Cholodenko sama jest lesbijką - bo zdaje się, że tylko homoseksualiści są w stanie w tak udziwniony i patologiczny sposób zaangażować się w promowanie swoich własnych wartości, żeby kręcić tak banalne i nic nie wnoszące do ich problemu filmy.
I dlatego jedynym jasnym punktem Kids Are All Right jest dla mnie aktorstwo. Wszyscy aktorzy, a chyba najbardziej Annette Bening, dają z siebie wszystko, żeby ich postacie żyły i były wiarygodne. I dlatego mi ich tak żal, bo cała obsada gra w pustej, nijakiej i nic nie wnoszącej wydmuszce o niczym.
5/10
17-04-2011, 13:42
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Mi się raczej zdawało, że na początku Mark Ruffalo był pokazany jako najbardziej pozytywna postać. Na jego tle obie matki wyglądały na dwa sfrustrowane "freaki", i widać było że *sporo* w tej rodzinie zgrzyta.
Podobała mi się ta przemiana, kiedy Paul jest kompletnie wytrącony z równowagi, już nie wydaje się taki zrównoważony i "normalny", za to rodzinka wbrew przeciwnie. Takie odwrócenie ról. I stąd moim zdaniem matki-lesbijki... żeby wytworzyć większy kontrast.
I to jest najważniejszy moment w filmie.
Mark też nie zachował się w porządku, romansując z matką dzieciaków, na których ponoć mu zależało. A że na koniec został "olany"? Tak to chyba jest, że swoim się wybaczy, a ta obca osoba zostaje na lodzie.
I nie oszukujmy się, wielka tragedia go nie spotkała, obudził się w nim instynkt macierzyński, chęć założenia rodziny, wątpię żeby był aż tak przywiązany do dzieciaków, albo aż tak zakochany w Jules.
Myślę, że na siłę doszukujecie się jakiejś homoseksualnej propagandy. Fakt, kumpel Lasera był pajacem, ale było to potrzebne, w rozmowach obu matek o jego orientacji (ubaw miałem z tamtego fragmentu), i żeby Paul mógł przez chwilę robić za namiastkę ojca.
Koleżanka Joni nie byłą negatywną postacią, bez przesady.
Za to znajomi matek, kolega Joni, są jak najbardziej normalni.
Mi się ten film bardzo dobrze oglądało... dałbym 8/10 (obiektywnie - 7/10).
Przypomina mi trochę "W Chmurach", chociaż jest słabszy.
17-04-2011, 21:46
|