No dobra, widziałem. Najgorszy film Nighta? Z całą pewnością.
Poprzednio zarzucano Shyamalanowi głupotę, idiotyczne zachowanie jego bohaterów oraz przerost formy nad treścią. Można było się z tymi zarzutami zgodzić lub nie. Ale w przypadku "Ostatniego władcy wiatru" mamy do czynienia z całkiem nowym objawem - nieumiejętnością opowiadania historii. Jest to pierwszy ŹLE wyreżyserowany film przez Shyamalana. Sceny się nie kleją, wątki są pozostawiane samopas, więcej dowiaduję się z dialogów niż z samej akcji. Kreskówka na postawie której powstał film była 20 odcinkowym serialem drogi, można by rzec. Bohaterowie musieli się dostać z Północnej Krainy Wody do Południowej, czyli musieli zjechać (a raczej oblecieć) cały świat. W filmie nie widzimy jak lecą - oni już są w pewnych miejscach, a potem są w innych, a potem w jeszcze innych, ale prawie nigdy nie lecą. Frustrujące jest to, że Shyamalan tym samym wykastrował żywą relację między trójką głównych bohaterów. Nie chodzi o to, że nic się o nich nie dowiadujemy, ale zdaje się, że oni o sobie nic nie wiedzą, a przynajmniej za mało.
Inny zarzut - film jest kompletnie wyprany z humoru. A przecież w bajce jest go pełno, bo główny bohater lubi żarty i zabawę. Nie u Shyamalana. Mały Aang to Mesjasz, który strapiony swą misją nie ma czasu na żarty. I to ma być film kierowany do młodej publiczności?
Nawet muzyka Howarda nie robi żadnego wrażenia - pierwszy raz u Shyamalana!
Film trwa około 100 minut - nic by się nie stało, gdyby dokręcić dodatkowe pół godziny rozmów między bohaterami, wpakować parę zabawnych scen i może przedstawić na mapie, jak wygląda cała kraina po której podróżują bohaterowie, gdyż niewtajemniczeni mogliby przypuszczać, że akcja rozgrywa się w jednym mieście, ew. w jednym województwie (tak powierzchniowo).
Co jest dobrego - efekty specjalne są bez zarzutu, finał całkiem nieźle się ogląda, a i aktorzy nie rażą. Film widziałem w Kinotece, w boskim 2D, więc nie pytajcie się, jak film wygląda w trzech wymiarach.
Ocena: 4/10 (mam słabość do Shyamalana).
PS. Będąc w kinie wydarzyła mi się historia dużo ciekawsza niż sam film. Poszedłem na seans przedpołudniowy, bo ostatnich kilka wieczorów miałem zajętych. Na sali siedziałem sam jeden, film miał się zacząć za 5 minut. Czekam 5, potem 10, po 15 minutach wstałem, zszedłem na dół i pytam się biletera, czy seans się odbędzie. Ten patrzy na mnie zdziwiony i mówi, że tak. Prosi, żebym wrócił na miejsce i zaraz film się zacznie. No to wracam, siadam, a po minucie słyszę dzwonek telefonu z kabiny kinooperatora. Dzwonił głośno i długo, tak z minutę, po czym przestał. Dwie minuty później do sali wbiega gwałtowanie chłopak z obsługi kina. Widzi mnie, przestaje biec, powoli wchodzi na górę. Otwiera drzwi kabiny i krzyczy "Obudź się!". Po chwili wychodzi z kabiny chłopak, który wbiegł, światła gasną, zaczyna się film. Kwadrans później z kabiny wychodzi jakaś laska i w ciemności opuszcza salę.
Od czasu, gdy kinooperator w Helu pomylił rolki "Blair Witch Project" i puścił film 'od środka', nie przeżyłem większej przygody w kinie ;)
Poprzednio zarzucano Shyamalanowi głupotę, idiotyczne zachowanie jego bohaterów oraz przerost formy nad treścią. Można było się z tymi zarzutami zgodzić lub nie. Ale w przypadku "Ostatniego władcy wiatru" mamy do czynienia z całkiem nowym objawem - nieumiejętnością opowiadania historii. Jest to pierwszy ŹLE wyreżyserowany film przez Shyamalana. Sceny się nie kleją, wątki są pozostawiane samopas, więcej dowiaduję się z dialogów niż z samej akcji. Kreskówka na postawie której powstał film była 20 odcinkowym serialem drogi, można by rzec. Bohaterowie musieli się dostać z Północnej Krainy Wody do Południowej, czyli musieli zjechać (a raczej oblecieć) cały świat. W filmie nie widzimy jak lecą - oni już są w pewnych miejscach, a potem są w innych, a potem w jeszcze innych, ale prawie nigdy nie lecą. Frustrujące jest to, że Shyamalan tym samym wykastrował żywą relację między trójką głównych bohaterów. Nie chodzi o to, że nic się o nich nie dowiadujemy, ale zdaje się, że oni o sobie nic nie wiedzą, a przynajmniej za mało.
Inny zarzut - film jest kompletnie wyprany z humoru. A przecież w bajce jest go pełno, bo główny bohater lubi żarty i zabawę. Nie u Shyamalana. Mały Aang to Mesjasz, który strapiony swą misją nie ma czasu na żarty. I to ma być film kierowany do młodej publiczności?
Nawet muzyka Howarda nie robi żadnego wrażenia - pierwszy raz u Shyamalana!
Film trwa około 100 minut - nic by się nie stało, gdyby dokręcić dodatkowe pół godziny rozmów między bohaterami, wpakować parę zabawnych scen i może przedstawić na mapie, jak wygląda cała kraina po której podróżują bohaterowie, gdyż niewtajemniczeni mogliby przypuszczać, że akcja rozgrywa się w jednym mieście, ew. w jednym województwie (tak powierzchniowo).
Co jest dobrego - efekty specjalne są bez zarzutu, finał całkiem nieźle się ogląda, a i aktorzy nie rażą. Film widziałem w Kinotece, w boskim 2D, więc nie pytajcie się, jak film wygląda w trzech wymiarach.
Ocena: 4/10 (mam słabość do Shyamalana).
PS. Będąc w kinie wydarzyła mi się historia dużo ciekawsza niż sam film. Poszedłem na seans przedpołudniowy, bo ostatnich kilka wieczorów miałem zajętych. Na sali siedziałem sam jeden, film miał się zacząć za 5 minut. Czekam 5, potem 10, po 15 minutach wstałem, zszedłem na dół i pytam się biletera, czy seans się odbędzie. Ten patrzy na mnie zdziwiony i mówi, że tak. Prosi, żebym wrócił na miejsce i zaraz film się zacznie. No to wracam, siadam, a po minucie słyszę dzwonek telefonu z kabiny kinooperatora. Dzwonił głośno i długo, tak z minutę, po czym przestał. Dwie minuty później do sali wbiega gwałtowanie chłopak z obsługi kina. Widzi mnie, przestaje biec, powoli wchodzi na górę. Otwiera drzwi kabiny i krzyczy "Obudź się!". Po chwili wychodzi z kabiny chłopak, który wbiegł, światła gasną, zaczyna się film. Kwadrans później z kabiny wychodzi jakaś laska i w ciemności opuszcza salę.
Od czasu, gdy kinooperator w Helu pomylił rolki "Blair Witch Project" i puścił film 'od środka', nie przeżyłem większej przygody w kinie ;)
23-09-2010, 17:23
Spoiler

![[Obrazek: airbender.jpg]](http://i73.photobucket.com/albums/i225/phonik2/airbender.jpg)





