12-02-2017, 13:10
|
Passengers (2016) (Reż. Morten Tyldum) (J-Law i Chris Pratt in Space)
|
|
No chyba skoro się kogoś zamrozi, to w jego ciele nie zachodzą żadne procesy: nic nie rośnie, nic nie zanika, wszystko zostaje identycznie jak było w momencie zamrożenia.
Starzenie to element rozwoju, więc dziwne by było, gdyby włosy i paznokcie rosły w przypadku niestarzejącego się organizmu :D
12-02-2017, 13:43
Niestety zmarnowany potencjał. Zdecydowanie najlepiej wypada pierwsza część filmu o tym, jak Pratt budzi się na pustym statku i próbuje ogarnąć co się wydarzyło. Skojarzenia z Moon jak najbardziej na miejscu. Potem jednak nadchodzi część druga, w której Pratt zmienia się w lowelasa o maślanych oczach i mamy romantyczną historię o dwójce uwięzionej w statku kosmicznym. Trzecia część to już kino katastroficzne i szybki, efektowny galop w stronę, bądź co bądź, happy endu.
Wizualnie miód, przyjemnie też patrzy się na Lawrence i Pratta, którzy dzieląc ekran ewidentnie sobie nie przeszkadzają, na plus też Michael Sheen w roli androida barmana. Mam wrażenie jednak, że chcąc chwycić kilka srok za ogon reżyser pogubił się całości. Umiar twórców zrobiłby temu filmowi lepiej. 20-02-2017, 17:12
Taki lajtowy SF romantyczny dramacik w kosmosie. Plus za dizajn statku, zdjęcia, i ciekawą przyjemnie przyswajalną atmosferę. Brakowało tu tylko mocniejszej dramatycznej muzy, która dodała by większego kopa >> tu wskazuje na M83, w Oblivionie się to doskonale sprawdziło. Wiadomo mogłoby to wyglądać o wiele mroczniej, ale czego się tu spodziewać po wysokobudżetówce z Prattem i Lawrence
24-02-2017, 02:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2017, 02:29 przez Predator895.)
Podobało mi się, film okazał się o wiele lepszy niż sądziłem że będzie na podstawie trailerów, ale jednocześnie spełnił moje obawy:
Scenariusz ledwie zbliża się do potencjału tej historii, jest bardzo bezpieczny, i nawet jeśli część dramatyczna nie była aż tak zgłębiona jak mogłaby być, to dawała radę. Niestety w trzecim akcie muszą być atrakcje i sztuczna dramaturgia, zabierające czas właściwemu wątkowi i odwracające od niego uwagę. Zakończenie, pospieszne i po łebkach, obywa się więc bez dokładnie żadnych emocji. 6/10 26-02-2017, 22:46
Ja tak samo jak większość przedmówców przyznaję "Pasażerom" etykietkę "fajny", na 6 gwiazdek w porywach do 7, tak po prostu, bez wnikania w szczegóły. Może i zbytnio nie intryguje (choć pierwszy, "samotny" akt bez dwóch zdań jest wciągający), może i nie ma zbytniej głębi, ale to i tak przefajny, urokliwy filmik spełniający (moje) wymagania i oczekiwania przygodowego s-f w kosmosie ze szczyptą dramatu i rozterek moralnych. Scenografia i design kosmicznej łajby cieszą oko, aktorzy nie drażnią, czegóż chcieć więcej. Co mnie jednak ukłuło, to dwie rzeczy. Jednej nie kumam, wydaje mi się niedopowiedziana:
Po drugie od razu walnęła mnie po ślepiach niedorzeczność motywu ze zbliżaniem się do gwiazdy. Padła jej nazwa: Arktur, czyli jest to gwiazda pierdyliard razy większa od naszego Słońca, ale nawet jakby była jej równa, statek zamiast usmażyć się już 100 milionów km wcześniej, podlatuje do niej na odległość rzutu meteorem, a Pratt i JLaw mają uciechę, jakby byli w oceanarium i głaskali wieloryba przez szybę, stoją jak zahipnotyzowani i podziwiają piękne rozbłyski. No ale oboje tacy piękni, więc i randka musi być piękna, chyba najbardziej romantyczna w historii kosmosu. :) 27-02-2017, 21:37 27-02-2017, 21:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-02-2017, 21:45 przez patyczak.) (27-02-2017, 21:37)Cassel napisał(a): Jednej nie kumam, wydaje mi się niedopowiedziana:To nie jest niedopowiedziane, ale powiedziane na głos :) Aurora: Jim i ja nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. Jim: Zgadza się. Postaw się na miejscu robota :) EDIT: patyczak mnie ubiegł. --- Myślałem jeszcze o tym filmie i bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się zakończenie. Zakończyłbym je w bardziej poetycki, subtelny sposób: Narracja Lawrence. Sala obserwacyjna. Za oknem piękno wszechświata. Autora i Jim siedzą przytuleni, tyłem do widza. Zbliżenie na ich trzymające się dłonie... dłonie staruszków. Koniec. 27-02-2017, 21:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-02-2017, 21:52 przez Mierzwiak.)
Dobra, nie wnikałem w takie szczegóły, tak czy inaczej Arthur miał w sobie coś takiego, co kazało mi przypuszczać, że niezłe z niego ziółko i gagatek, a nie taki dżentelmen, jak się sam przedstawiał. ;)
27-02-2017, 21:49
Nie wiem czy to przez te wszystkie filmy z morderczą sztuczną inteligencją, ale też miałem wrażenie, że coś z nim nie tak i podejrzewałem, że na końcu okaże się, że to on stoi za awariami na statku :D
27-02-2017, 21:51
Bardzo przyjemny film, szkoda, że poległ.
Nic tu dupy nie urwie i raka nie wyleczy, ale fabuła jest solidna i jak już się przełknie to, że statek ma wszelką możliwą diagnostykę, ale akurat nie tą najważniejszą i najpotrzebniejszą - to w zasadzie nie ma się do czego przyczepić ;) Solidna robota i trochę pozytywnych klimatów, czego chcieć więcej? Jennifer wyglądała całkiem seksownie w tych designerskich wnętrzach, ech, trochę ze mnie wyłazi stulejarstwo, ale miałem wrażenie, że ten film aż się prosił żeby jeszcze podkręcić temperaturę :)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
28-02-2017, 13:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-02-2017, 13:19 przez Negatywny.)
Obejrzałem, rzeczywiście bardzo przyjemny film, aż nawet żałuję, że nie wybrałem się do kina, bo byłoby warto. Po kilku drinkach w gronie kumpli Pasażerowie stają się najbardziej thought-provoking filmem od czasu Hollow Mana ;) dyskusja sięgnęła apogeum gdy zastanawialiśmy się nad wariantem gdy przebudziłoby się przypadkowo dwóch facetów - co wtedy robicie? Nie wybudzić żadnej laski bez sensu, bo jeszcze głupie myśli przyjdą jednemu albo drugiemu do głowy, wybudzić jedną jest zbyt chore, dwie to optymalna opcja, ale skoro pogodzimy się z tym, że jesteśmy źli do szpiku kości, że marnujemy życia dwóm kobietom, to czemu nie wybudzić trzech, albo czterech? Głowa puchnie od pytań i wątpliwości...
Byłem zaskoczony in plus, że jednak nie było żadnego magicznego powodu czemu Pratt się obudził, po prostu walnęli w asteroidę i to wszystko. Ode mnie 7/10, przy czym jakieś pół punktu za perfekcyjny tyłeczek Lawrence, która na dobrą sprawę do zagrania nic ciekawego nie miała. Cytat:Zdecydowanie najlepiej wypada pierwsza część filmu o tym, jak Pratt budzi się na pustym statku i próbuje ogarnąć co się wydarzyło.Jak dla mnie film ma super tempo i napięcie do czasu jak Lawrence się dowiaduje. Potem zostaje do wyjaśnienia tylko kwestia przyczyny awarii i jej naprawienia, co nie budzi żadnych emocji. Swoją drogą to kilkadziesiąt lat w dwójkę na tym statku też musiało być dziwne, wydaje mi się, że bardziej realistyczna opcja, to jednak hibernacja Lawrence po kilku latach takiego życia, a już na pewno hibernacja tego, kto który przeżyje partnera - jaki sens tam siedzieć samemu, skoro można się zamrozić i jeszcze na starość zobaczyć tą nową planetę? Przy czym ta możliwość ponownej hibernacji to pewna niekonsekwencja: wcześniej Pratt opowiada, że do zahibernowania potrzebny jest bardziej specjalistyczny sprzęt, ludzie, badania i przygotowania, a potem jednak okazuje się, że jest na statku kapsuła, która hibernuje, wystarczy nacisnąć przycisk. 01-03-2017, 00:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-03-2017, 00:40 przez simek.) (01-03-2017, 00:32)simek napisał(a): zastanawialiśmy się nad wariantem gdy przebudziłoby się przypadkowo dwóch facetów - co wtedy robicie? Nie wybudzić żadnej laski bez sensu, bo jeszcze głupie myśli przyjdą jednemu albo drugiemu do głowy, wybudzić jedną jest zbyt choreNajlepsza opcja XD Ale oj tam oj tam, nie sprowadzaj wszystkiego do dymania :) Tzn jasne, Jim zauroczył się Aurorą po obejrzeniu jej nagrania, ale od początku chodziło o zwykłą samotność i brak kontaktu z drugim człowiekiem, tak po prostu. Ja myślałem raczej co by było gdyby Aurora okazała się lesbijką :P Co do samego filmu, o ile w trailerach scenografia wydała mi się nieco tandetna, tak w filmie całkowicie ją kupuję (to w ogóle ładny film), zwłaszcza jeśli mieli obudzić się kilka miesięcy przed przylotem na planetę i żyć na tym statku. 01-03-2017, 00:59 Cytat:od początku chodziło o zwykłą samotność i brak kontaktu z drugim człowiekiem, tak po prostuWiadomo, że w tym filmie musieli to w taki sposób pokazać, nie spodziewałem się zobaczyć Pratta przeglądającego zahibernowane kobiety kilka godzin po wybudzeniu :) 01-03-2017, 01:12
Z drugiej strony skoro nie gonił go czas i miał dostęp do nagrań, mógł przeprowadzić casting :)
01-03-2017, 01:16 (01-03-2017, 00:32)simek napisał(a): ale skoro pogodzimy się z tym, że jesteśmy źli do szpiku kości, że marnujemy życia dwóm kobietom, to czemu nie wybudzić trzech, albo czterech? Głowa puchnie od pytań i wątpliwości... Okazuje się, że prawdopodobny bohater tej historii poszedł jeszcze dalej :) http://jalopnik.com/the-plot-of-passengers-seems-to-be-based-on-this-old-50-1790446713 "The comic tells the story of a guy named Sid, a technician on a spaceship sent on a 100-year journey to another planet. Sid’s in charge of the Deep Freeze hibernation units, and he has a pretty devious plan: he’s arranged to have his hibernation unit wake him up only two years into the journey, and then after that he’s going to work his way through the 50 women on the ship, defrosting one a year, enjoying their company until he gets bored, then killing them and defrosting another. Sid’s a sick fuck." (01-03-2017, 00:32)simek napisał(a): Ode mnie 7/10, przy czym jakieś pół punktu za perfekcyjny tyłeczek Lawrence, która na dobrą sprawę do zagrania nic ciekawego nie miała. Pierwszy raz mi dygnął dla J.Law w tym filmie, do tej pory nie wiedziałem o co w ogóle ludziom chodzi z tą pucułowatą gębą ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
01-03-2017, 09:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-03-2017, 09:53 przez Negatywny.)
Zmarnowany potencjał.
Koncept bardzo ciekawy, ale zarżnięty nudną fabułą. Jak najbardziej cała ta fala krytyki zasłużona. Oglądając to wszystko czułem, że to jakieś takie bezcelowe jest, te wszystkie awarie i poczynania bohaterów prowadzą tak naprawdę do niczego. I nie pomyliłem się, nie ma żadnej puenty, żadnej fajnej finałowej akcji, kompletnie nic co przyciągnęłoby uwagę, mogłoby emocjonować. Jedyny plus to J.Law i scenografia wnętrza statku, reszta to taka kolorowa wydmuszka na którą się patrzy i zapomina minutę po zakończeniu seansu. Takie naciągane 2/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 05-03-2017, 22:55
Powoli zaczyna mnie irytować to ciągłe narzekanie na brak puenty w filmach i brak celowości. Jaki, do cholery cel miałaby mieć awaria statku kosmicznego? Otóż nie może mieć żadnego, rzeczy się po prostu psują i nie ma w tym żadnego celu, Passengers opowiada historię pewnego kosmonauty, który został postawiony w niezwykle ciekawej sytuacji dzięki awarii jego statku, jakiej puenty byś chciał do takiej historii?
Cytat:żadnej fajnej finałowej akcjiSpałeś na scenie w której Pratt poświęca się, aby ugasić pożar? To jest finałowa akcja tego filmu. No chyba, że dla Ciebie się nie liczy, skoro się z nikim nie strzelają. 06-03-2017, 01:39 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler




