26-12-2025, 01:43
|
Pluribus (Apple TV, 2025–?)
|
|
Zacytuje komentarz kumpla w naszej dyskusji o serialu, który trochę rozjaśnił kilka wątpliwości jakie miałem co do zachowania Carol w finale, o których wcześniej napisałem i przy okazji podsumował serial lepiej ode mnie w naszej dyskusji. Daję cały komentarz kumpla do spoilera.
Krypol chwali:
https://krytykapolityczna.pl/kultura/plur1bus-jedyna-gilligan-powrot-sci-fi/
Współczesna telewizja ma problem z fantastyką naukową „Jedyna” jest po gilliganowsku niespieszna, historia dopiero nabiera rozpędu. Z czasem z pewnością wykrystalizuje się mocniejsza tematyczna oś opowieści. Boję się jednak, że może to być jeden z ostatnich tego typu seriali. Z uwagi na zażartą walkę między wielkimi korporacjami, desperacko starającymi się pozyskać nowych subskrybentów i utrzymać przy sobie tych już pozyskanych, serwisy streamingowe i nieliczne stacje kablowe, które ostały się jeszcze na placu boju, polegają na „legacy sci-fi” (Doctor Who, Star Trek, Star Wars – jeśli naciągniemy definicję fantastyki naukowej odpowiednio mocno) oraz na adaptacjach sprawdzonych dzieł kultury sci-fi z innych mediów, takich jak gry komputerowe (Halo, Fallout) czy kinowe superprodukcje (Obcy: Ziemia, Diuna: Proroctwo) i książki (Problem Trzech Ciał, Fundacja). Ten awangardowy etos nie został w erze Netflixa i Amazon Prime całkowicie porzucony, bo gdzieniegdzie nadal pojawiają się prawdziwe perły – jak choćby szalenie błyskotliwe Rozdzielenie z 2022 r. – ale coraz trudniej jest dopatrzeć się jego przykładów w zalewie licencjonowanych serialowych adaptacji gier i filmów, które z uwagi na uwiązanie do materiału źródłowego, jego estetyki, ikonografii i założeń narracyjnych, nie są w stanie powiedzieć ani pokazać zbyt wielu nowych, zaskakujących, oryginalnych rzeczy. I tu, cały na biało, wchodzi Vince Gilligan ze swoją Jedyną. Najntisy, czyli złota era telewizyjnego scenariopisarstwa Gilligan kojarzony jest dziś przede wszystkim z Breaking Bad oraz Better Call Saul, ale warto pamiętać, że swoje pierwsze scenopisarskie kroki stawiał on trzydzieści lat temu w kultowym Z Archiwum X, jednym z najbardziej znaczących i wpływowych seriali science fiction lat dziewięćdziesiątych. Z Archiwum X to serial z rodzaju takich, których w czasach dzisiejszych, krótkich sezonów i długich przerw między nimi praktycznie się już nie produkuje. Ponieważ każdy sezon zawierał w sobie dwadzieścia parę odcinków, a przerwy między sezonami trwały kilka miesięcy – a nie, jak dziś, kilka lat – etatowa grupa scenarzystów z konieczności musiała być otoczona wianuszkiem doraźnie zatrudnianych skrybów na zlecenie. Takie zapotrzebowanie otwierało ścieżkę kariery dla młodych, dopiero debiutujących scenarzystów, którzy uczyli się dzięki temu operowania na ograniczonym budżecie, kreatywnego obchodzenia ograniczeń produkcyjnych i wprowadzali do writing roomów idee, które w przeciwnym wypadku nigdy by się tam nie znalazły. Z czysto biznesowego punktu widzenia to racjonalna taktyka. Seriale sci-fi są z reguły logistycznym koszmarem – kosztowne w produkcji, na ogół wymagające budowy wielu zróżnicowanych, egzotycznych scenografii, skomplikowanej charakteryzacji dla części aktorów oraz oczywiście wycieńczających nawet najbardziej rozbuchane budżety efektów specjalnych. Rzecz musi przyciągać wzrok, zachwycać oprawą wizualną, kusić znanymi nazwiskami i ikonicznymi elementami danej franczyzy. Historyczna antyteza Sęk w tym, że jest to podejście antytetyczne w stosunku do telewizyjnego sci-fi, które historycznie od zawsze znajdowało się w awangardzie ambitnego storytellingu. Z uwagi na relatywnie niskie budżety i aż do niedawna ograniczone możliwości technologiczne, takie seriale musiały nadrabiać interesującymi ideami (Twilight Zone) oraz kompetentnym scenopisarstwem (Babylon 5), kreatywnie obchodzącym ograniczenia telewizyjnego medium (Doctor Who). Rezultatem były więc często powściągliwe w formie, ale szalenie interesujące w treści produkcje, niekoniecznie starające się ścigać z kinem hollywoodzkim na spektakularne efekty specjalne, ale robiące coś, do czego ta konkretna forma przekazu nadaje się znacznie lepiej, a co fantastyka naukowa robiła od zawsze – poruszanie ważkich problemów społecznych, dogłębne eksploracje złożonych idei naukowych, fabularyzowane eksperymenty myślowe. Gilligan nie jest jedynym znaczącym producentem seriali telewizyjnych, który debiutował w taki właśnie sposób – obok niego można tu wymienić choćby Bryana Fullera, twórcę takich seriali jak Hannibal czy Amerykańscy Bogowie, który swoje pierwsze scenopisarskie kroki stawiał na pokładzie startrekowej Stacji Kosmicznej 9 – ale dzięki sukcesowi Breaking Bad obecnie jest chyba najbardziej rozpoznawalnym. Teraz Gilligan powrócił do swoich fantastycznonaukowych korzeni. Jego najnowszy serial, Plur1bus (Jedyna), podobnie jak wspomniane Rodzielenie wydaje się być duchowym spadkobiercą tradycyjnego serialowego science-fiction – takiego, które nie stara się siłować z Hollywoodem na spektakularne efekty specjalne czy nazwiska znanych aktorów, ale za pomocą prostych środków przekazu i oszczędności w formie próbuje zaangażować widza interesującą treścią, inteligentnym scenariuszem oraz złożonym komentarzem społecznym. Cena kameralnej pustki
Jedyna to historia Carol, autorki tandetnych romansów historycznych, która jako jedna z zaledwie kilkunastu osób na całym świecie okazuje się odporna na pozaziemskiego wirusa, który transformował całą ludzką populację w jedną zbiorową świadomość o upiornie konformistycznym – albo, by nawiązać do innego klasyka sci-fi, stepfordzkim – usposobieniu i drastycznie odmiennym od naszego sposobie rozumowania. Zbiorowy umysł jest przyjazny, altruistyczny, zawsze uśmiechnięty, zawsze gotów nie tylko do podania pomocnej dłoni, ale wręcz zaspokojenia wszystkich potrzeb i zachcianek głównej bohaterki i pozostałych ocalonych. I chce odnaleźć sposób na wchłonięcie Carol.
Nie jest to w żadnym wypadku nowy ani unikalny koncept, za to bardzo w stylu klasycznej telewizyjnej fantastyki naukowej rodzaju Strefy Mroku – błyskotliwy w treści i łatwy do przedstawienia w formie. Twórcy serialu nie potrzebują potężnego budżetu, plejady rozpoznawalnych aktorów, rozbudowanych dekoracji i efektów specjalnych. Oczywiście nie znaczy to, że Jedyna jest serialem pozbawionym części tych rzeczy – jego budżet wynosi 15 mln dolarów na odcinek – ale żadna z nich nie jest traktowana jako wyznacznik jakości. Efekty specjalne wykorzystywane są nie po to, by dodawać oczywiste, widoczne na pierwszy rzut oka elementy sygnalizujące wysoki budżet, jak wielkie futurystyczne metropolie czy spektakularne kosmiczne bitwy, ale przeciwnie – by ujmować i w ten sposób kreować niepokojąco puste przestrzenie – wyludnione miasta, opustoszałe przedmieścia, milczące metropolie. Akcja jednego z odcinków toczy się w Las Vegas i najmocniej zapadające w pamięć ujęcia to właśnie te prezentujące światową stolicę hazardu i rozpusty jako niekomfortowo ciche pustkowie. W kilku innych widzimy dziesiątki statystów poruszających się w ściśle skoordynowany, a zatem z pewnością wymagający wielu ujęć, dokrętek i przemyślanej choreografii, sposób. W to, by Jedyna wyglądała kameralnie, włożono wiele pracy i pieniędzy. Ubywanie przestrzeni Wszystko to kreuje przestrzeń dla błyskotliwej, przejmującej historii o – jak zgrabnie określa to tagline serialu – najnieszczęśliwszej osobie na planecie Ziemia, która musi ocalić ludzkość przed pomyślnością. Carol nie jest osobą, którą łatwo polubić. Nie była nią nawet przed apokalipsą, która transformowała bez mała całą populację homo sapiens w szeroko uśmiechnięty rój. Dręczył ją fakt, że zarabiała na życie, pisząc prozę niedorastającą do jej ambicji twórczych. Że musiała ukrywać romantyczny związek, w którym od lat jest ze swoją agentką. To jedna z tych osób, która w najszczęśliwszej chwili swojego życia jest w stanie doszukać się jakiegoś irytującego detalu, który zrujnuje jej całe doświadczenie. Taka osoba budzi się pewnego dnia w świecie, który zarządzany jest przez świadomość zbiorową o cierpliwości i manierach Chatu GPT. Rezultatem jest neurotyczne tango, w którym świadomość zbiorowa desperacko stara się zadowolić osobę niemożliwą do zadowolenia. W rękach mniej utalentowanego twórcy ten narracyjnie bardzo atrakcyjny punkt wyjścia mógłby stać się narzędziem do opowiedzenia jednej, konkretnej historii, w której zbiorowa świadomość byłaby metaforą jednej konkretnej rzeczy – presji społecznej, jakiej przeważnie podlegają jednostki nienormatywne, krytyki aroganckiego amerykańskiego hiperindywidualizmu, bezmyślnego konsumpcjonizmu marnotrawiącego surowce naszej planety albo nawet kreatywnie sterylnych generatywnych modeli językowych, które – jak nasz hivemind – niezdolne są ani do tworzenia nowych rzeczy, ani do doceniania czy choćby nienawidzenia już istniejących. Sam zbiorowy umysł mógłby być zarówno karykaturalnym ujęciem wyidealizowanego komunizmu, w którym pragmatyczny kolektywizm rozwiązuje wszystkie bolączki współczesnego świata, jak i równie karykaturalnym ujęciem równie wyidealizowanego ultrakonserwatyzmu, w którym przestrzeganie deontologicznych praw, dbanie o porządek i całkowita rezygnacja z transgresywnego indywidualizmu okazują się kluczem do zbudowania utopii. Gilligan jest jednak znacznie mądrzejszym twórcą i nie pozwala na to, by kreowana przez niego opowieść wpadła w pułapkę prostackiej, jednowymiarowej metafory, prezentującej konflikt w określony i ogołocony z niuansów sposób. Dzięki temu Jedyna pozostaje dziełem intrygującym, otwartym na interpretacje i prowokującym do przemyśleń. W jednym momencie może być opowieścią o żałobie, by zaraz potem przeistoczyć się w opowieść o lesbijce z doświadczeniem terapii konwersyjnej, która ponownie musi zmagać się z przytłaczającą presją ogółu, uznającego ją za wymagający naprawy defekt. Albo subtelną afirmacją ludzkiej kreatywności, która karmi się konfliktem i różnicami zdań – czymś, co kreatywnie sterylnemu zbiorowemu umysłowi jest całkowicie obce. W chwili, w której piszę ten artykuł, Jedyna ledwie przekroczyła półmetek swojego pierwszego sezonu, a że serial jest po gilliganowsku niespieszny, historia dopiero nabiera rozpędu. Z czasem z całą pewnością wykrystalizuje się mocniejsza oś tematyczna opowieści, ale ja ufam showrunnerowi, że serial nie straci ani miligrama ze swojej błyskotliwości. Boję się jednak, że może to być jeden z ostatnich tego typu seriali. Jedyna powstała, ponieważ twórcy tacy jak Vince Gilligan mieli przestrzeń na rozwój i eksperymenty. Takiej przestrzeni dziś jest już bardzo niewiele i ubywa jej z każdym rokiem. 26-12-2025, 12:22
Spore rozczarowanie (zwłaszcza po świetnym otwarciu). Ogląda się przyjemnie, nakręcone to zmyślnie i ze smakiem, Seehorn oczywiście wymiata (Paragwajczyk też super), no ale powtórzę jak mantrę: fabularnie zieje pustką. Można docenić przemianę charakteru Carol w kolejnych stadiach szaleństwa, ale poświęcenie temu większości sezonu uważam za niebywałe marnotrawstwo czasu. Jeśli tak wyglądał pierwszy z trzech(/czterech) aktów, to serdecznie dziękuję za przydługawy wstęp ze śladową ilością mięcha. Przy braku podstawowego składnika wszelakie zalety bledną, dlatego na przykład bardzo fajna (lekko komediowa) interakcja między Sturką a Manu utonęła w morzu srogiego zawodu. Oczyma dekadenckiej wyobraźni widzę anulowanie tego serialu. Na kontynuację przyjdzie pewnie poczekać ponad rok, a przecież już teraz mam gdzieś kolejne odcinki. Taki BB był nabierającym prędkości pociągiem, zabierającym po drodze rzesze nowych fanów; Pluribus to przy nim rowerek z podpórkami, produkt najwyraźniej skrojony nie dla miłośników seriali, ale dla największych fanów stylu Gilligana. No więc za takiego się uważałem, ale najwyraźniej nie jestem wystarczająco wierny. 6/10 (zaczęło się od dziewiątki).
27-12-2025, 14:43
Po finale mogę powtórzyć po raz kolejny: bez spiny ogląda się to całkiem fajnie. Ten emocjonalny twist całkiem ciekawy i mocny, nawet jeśli do przewidzenia. Tylko, że on ma podbudowę co najwyżej od połowy sezonu. Wcześniej Gilligana poszczuł jednak trochę innym serialem. Najpierw się skupia na wytłumaczeniu konceptu. Spoko. Koncept miejscami głupiutki, ale ok. Potem prześlizguje się po konflikcie Carol - reszta ocalałych, otwiera jakieś dodatkowe wątki o piciu mleka i jeszcze mniej istotne. Żeby na końcu jednak pojąć w emocje i dorzuca Paragwajczyka. Niby od początku było to psychologiczne sci-fi, ale rozumiem rozczarowanie mała ilością fabularnego mięcha. Mi to nie przeszkadza za bardzo, bo mam obawę, że to mięcho byłoby kombinowaniem na siłę. Wolę dwa ostatnie odcinki niż te sensacyjne akcje z mlekiem itd. Pewnie na bazie tego pomysłu, można było napisać coś bardziej emocjonującego i gęstszego, ale czy byłby to serial dużo lepszy? Nie wiem. Chętnie poczytam, co w warstwie fabularnej byście tu zobaczyli.
28-12-2025, 20:02 (28-12-2025, 20:02)PropJoe napisał(a): Nie wiem. Chętnie poczytam, co w warstwie fabularnej byście tu zobaczyli.Czy odpowiedź - Coś innego - wystarczy? :D Serio to nie wiem. Po prostu ta historia mnie znudziła. Już pomijając te dłużyzny i mielizny to jakie jest przesłanie tego co obejrzałem? Że ceną za naszą indywidualność jest zło, konflikty, wojny i nieszczęścia, ale można to zamienić jak wszyscy staniemy się szczęśliwym Rojem? A ceną za szczęście i spokój likwidacja indywidualności? No bez urazy ale to jakiś Paulo Coehlo i takie rozkminki to ja miałem w liceum. A co dalej to też mnie tak letnio interesuje. Carol pokona Rój, Carol zostanie zasymilowana, Carol dożyje spokojnej starości akceptując sytuację, Carol popełni samobójstwo, Carol zwariuje... Żadne z tych rozwiązań mnie nie ekscytuje. PS. Żebym nie zapomniał tej złośliwości :) Baba jest okropna. Jak żywcem wyjęta z Saula. Gesty, sposób mówienia, poruszania się, dosłownie wszystko. Tylko oczywiście inne kwestie wypowiada. Dramat! PS. 2 Zapomniałbym o innej złośliwości, której też sobie nie podaruję. Bardziej natury ogólnej niż dotyczącej tego serialu. Otóż historia ma jedną niezaprzeczalną zaletę. Jest doskonałą wiwisekcją kobiecej psychiki - niezbornej, impulsywnej, działającej tylko na emocjach istoty, która nie potrafi niczego przemyśleć na chłodno ani zaplanować. Tak jestem mizoginem :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
28-12-2025, 20:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2025, 22:03 przez Dr Strangelove.)
Nie chcę mi się cytować na telefonie. Ale...
Jak taka odpowiedź ma wystarczyć, to wystarczy. Byłem ciekawy, które wątki czy kierunki byście jednak chętnie zobaczyli bardziej rozwinięte fabularnie. Do ty masz z tym przesłaniem ostatnio? Wszędzie musi być przesłanie? No ten serial to nie jest jakaś przełomowa rozprawa filozoficzna, ale jakieś tam tematy porusza. Lepiej lub gorzej. Jak na serial to wydaje się, że jest może i nieco powyżej średniej liście przesłania w przesłaniu. Jakie było przesłanie w BB? Oddam może głos mądrzejszym, bo spodziewając się, że znajdę tam pomoc w tej kwestii, przeczytałem tekst z Krytyki Politycznej, który wyżej wrzucił Schekley i tam mamy coś, co na pewno Ci się spodoba: "Dzięki temu Jedyna pozostaje dziełem intrygującym, otwartym na interpretacje i prowokującym do przemyśleń. W jednym momencie może być opowieścią o żałobie, by zaraz potem przeistoczyć się w opowieść o lesbijce z doświadczeniem terapii konwersyjnej, która ponownie musi zmagać się z przytłaczającą presją ogółu, uznającego ją za wymagający naprawy defekt. Albo subtelną afirmacją ludzkiej kreatywności, która karmi się konfliktem i różnicami zdań – czymś, co kreatywnie sterylnemu zbiorowemu umysłowi jest całkowicie obce." Ad. złośliwość nr 1: widzę, że nie tylko ty masz jej dosyć, ale dla mnie i postać i aktorstwo jest więcej niż ok. ;) Ad. złośliwość nr 2: poza końcowym emocjonalnym twistem, które jej decyzje wynikają tylko z kobiecych emocji. Moim zdaniem, w wielu miejscach działa wręcz bardzo racjonalnie i metodycznie. Śledztwo, dociekanie jak działa rój, w tym raczej chłodne przecież wyciągnięcie z Zosi potrzebnych informacji. Jest w tym bardziej wyrachowana niż ten Peruwiańczycy, który uparł się jak baba przez co najpierw niemal nie umarł z głodu a później z wycieńczenia i jeszcze se utrudnia głupio unosząc się honorem. 28-12-2025, 23:46 Serial zaintrygował mnie punktem wyjścia, ale jak potem doczytałem, że w sumie to serial o lesbijce po 50-tce, która jest wkurwiona na świat to straciłem zapał do obejrzenia. Historia do jednego odcinka The Outer Limits z l. 60 tych. 50 minut czasu ekranowego i zapraszamy na kolejny odcinek, ale już o czymś innym. Ech złote czasy antologii sf...
Nie wykluczam jednak seansu w przyszłości, bo tekst z krypola mnie trochę zaintrygował, ale chyba teraz potrzebuję czegoś innego do spędzenia wolnego czasu przed tv.
BTW pomysł z tym sygnałem itp. wzięty z Gatunku, filmu o tyle kiepskiego co mającego przynajmniej do zaoferowanie super cycki Natashy Henstridge.
28-12-2025, 23:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2025, 00:11 przez Scheckley.)
Kurde, ale to serio jest historia o lesbijce po 50-tce wkurwionej na świat? No bez przesady.
29-12-2025, 00:01
Może trochę... Posty Doktora mnie zniechęciły do seansu chyba.
Opinia anona z 4chana: "it's about an unlikable lesbian realizing she is a narcissist, and nobody wants to be around her. The protagonist's name is Carol as homage to the Christmas Carol, which the series is loosely based on. Koumba, Manousos, and Zosia are all based on ghosts of the Christmas Carol; they show different perspectives". 29-12-2025, 00:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2025, 00:15 przez Scheckley.)
To znaczy ona jest lesbijką. Może być po 50-tce. I jest wkurwiona. Ale nie na świat jaki znamy, tylko to co się z nim stało. Nawet jeśli w normalnym świecie była trochę wkurwiona na różne rzeczy i niezbyt przyjemna. Zastanawia się też czy jej orientacja ma tu jakiekolwiek znaczenie. O ile nie jest to - jak sugerują w Krytyce - metafora terapii konwersacyjnej to wydaje mi się, że chodzi wyłącznie o to, że Gilligan chciał obsadzić akurat ją w roli głównej, może po dwóch serialach o facetach zrobić kolejny o kobiecie. No i końcowy "twist" zadziałał lepiej w takiej a nie innej konfiguracji płci.
No nie wiem jak skomentować tę opinię. Moim zdaniem nie o tym jest serial kompletnie. 29-12-2025, 00:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2025, 00:23 przez PropJoe.) (28-12-2025, 23:46)PropJoe napisał(a): Do ty masz z tym przesłaniem ostatnio? Wszędzie musi być przesłanie? No ten serial to nie jest jakaś przełomowa rozprawa filozoficzna, ale jakieś tam tematy porusza. Lepiej lub gorzej. Jak na serial to wydaje się, że jest może i nieco powyżej średniej liście przesłania w przesłaniu. Jakie było przesłanie w BB?No skrót myślowy. Przesłanie=treść. W tym serialu mam nieciekawą dla mnie formę i banalną treść. W sumie zbiór pusty plusów. Recenzja z KryPola to dla mnie taki przeintelektualizowany bełkot. Jak mi ktoś da 500 zł to napiszę wspaniałą recenzję, że "Big Lebowski" pod płaszczykiem hippisowskiej zgrywy pokazuje ponury świat, którego nie powstydziłby się sam Dostojewski. No i jeszcze jedna sprawa. Obejrzałem (jak wielu użytkowników tutaj) setki jak nie tysiące filmów, seriali, przeczytałem masę książek. Zbliżam się do 50-tki, więc moja tolerancja na serial który, "może nie jest dobry, ale lepszy niż ten pozostały chłam" jest mocno ograniczona. A że widziałem (jak wielu użytkowników tutaj) masę zajebistych filmów i seriali to one są dla mnie punktem odniesienia. A nie ta nisko zawieszona przez współczesną kulturę poprzeczka dzisiaj. (29-12-2025, 00:01)PropJoe napisał(a): Kurde, ale to serio jest historia o lesbijce po 50-tce wkurwionej na świat? No bez przesady.Piękna recenzja. Jedno zdanie>>>>>>>>>>>>>>wiele zdań KryPola :D
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
29-12-2025, 00:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2025, 00:33 przez Dr Strangelove.)
Jeśli serio uważasz, że o tym jest Pluribus to się (znowu) nie dogadamy, ale generalnie ja ani jakiś bardzo nie chcę serialu bronić, ani nie uważam go za coś dobrego tylko na tle dzisiejszego chłamu. Jak dla mnie to całkiem dobry serial, ale żadna rewelacja. Forma bywa fajna, treść jest ok z elementami więcej niż ok. Nie ma o czym gadać. Tobie się nie podoba. Dla mnie to taka typowa 6/słaba 7. Może za mało widziałem. ;) Ale to Ty zmarnowałeś kilka godzin na coś tak pustego :P
BB jest o fanie Steely Dan, który się przebranżawia? 29-12-2025, 00:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2025, 00:50 przez PropJoe.)
No trochę sobie złośliwie żartuję, ale niewiele tam jest poza wkurwioną lesbijką ;)
No zmarnowałem, ale czasami próbuję obejrzeć coś nowego. Jeszcze zostały we mnie resztki nadziei... Myślę, że widziałeś wystarczająco dużo, po prostu nie dotarłeś jeszcze do tego etapu co ja. Może nigdy nie dotrzesz?
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
29-12-2025, 00:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2025, 00:54 przez Dr Strangelove.)
Ten nowy "Ripley" ze Scottem to uważam, że jest serialem wybitnym. A to zupełnie świeża rzecz więc jednak czasami coś się tam trafi.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
29-12-2025, 01:00 (28-12-2025, 20:02)PropJoe napisał(a): Chętnie poczytam, co w warstwie fabularnej byście tu zobaczyli. Oto właśnie zasadniczy problem (rzucał sie w oczy już na starcie) Plurbka: pole manewru. Jakie możliwości oferuje punkt wyjściowy fabuły? Najwyraźniej niewielkie. Podsumujmy: wirus/inwazja obcych przejmuje ludzkość i butelkuje cywilizację w jednym, powszechnym uber-umyśle. Z garstki „ocalałych" jedynie dwójka chce działać, ale przez cały sezon nie dochodzi w zasadzie do niczego (częstotliwości fal radiowych to jedyny punkt zaczepny, ale jakże marny). Przez 95% czasu ekranowego obserwujemy blondynę w różnych stadiach zgnuśnienia (okej, coś tam na początku próbuje, ale nic z tego nie wynika), pozostałe procenty należą do zaciętego globtrotera z Ameryki Łacińskiej. Dla jasności — nie krytykuję kompetencji bohaterów; oni w zasadzie robią, co mogą, po prostu ustanowiony przez Vince'a świat nie pozwala im rozwinąć skrzydeł. No co oni, biedni, mogą? Zaczną strzelać do Innych? Polecą w kosmos? Może to kwestia oczekiwań, niemniej naprawdę liczyłem na coś ciekawszego w warstwie sci-fi. Sezon pierwszy w wiekszości sprowadzał się do nakładania kolejnych warstw farby na charekterologiczny (ale ja, kurva, bywam pretensjonalny) portret Carol. Czy nieoczywisty lub zniuansowany — nie chcę teraz oceniać (jestem nieco rozdarty w tej kwestii), w każdym razie z pewnością niesatysfakcjonujący jako danie główne. W sumie lekki paradoks, bo rozprawiamy już trzecią stronę o tak czymś tak nieangażującym fabularnie. Spoko, że ci się podoba. Mi w sumie też, ale tylko troszkę i momentami. :) O co chodzi z tym Steely Danem i BB? Nie pamiętam żadnego kawałka Fagena i Beckera u Gilligana. 29-12-2025, 02:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2025, 02:05 przez Norton.)
Mi się podoba odrobinę więcej niż troszkę i częściej niż momentami, ale nie będę tu umierał za Gilligana. Kwestia chyba w dużej mierze oczekiwań. Ja nawet specjalnie nie planowałem tego oglądać. Rozumiem rozczarowanie.
W kwestii fabuły to ja właśnie nie mam oczywistej myśli: o! Tego bym chciał obejrzeć więcej i gęściej. Jeśli coś, to pewnie byłaby to rozkmina Carol tego, jak przywrócić porządek. Przy pomocy dostępu do wszystkiego co dusza zapragnie, z udziałem lub nie innych ocalałych i "prawdomówności" połączonych. Jakiś taki miks nauki i psychologicznych gier z domieszką tego co lubię w takich tematach, czyli fantazjowania o tym co by było, gdyby mieć dostęp do wszystkiego. Czyli to, co może dostaniemy w drugim sezonie. Ale najpewniej nie. Ale może masz rację, że sam punkt wyjścia nie daje specjalnie wielu ciekawych możliwości. Steely Dan. Pamiętam dialog Waltera z synem, jakoś w pierwszym, maks drugim sezonie, przy śniadaniu w domu czy jakoś tak, o tym jaki to nie jest dobry zespół. Chyba było to takie przekomarzanie się w stylu: co tam te twoje współczesne kapele... Wydźwięk był taki, że Walter to dziaders, nawet jeśli meloman. 29-12-2025, 08:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-01-2026, 19:50 przez PropJoe.)
Nie wiem na ile liczna jest część wspólna zbiorów "hejterzy OBAA" i "hejterzy Pluribus/Seehorn", ale zaryzykuję, bo całkiem sprytnie zmontowane:
Norton, a a propos Steely Dan, to takie video mi wpadło w ręce, na początku jest ten dialog: 09-01-2026, 19:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-01-2026, 19:59 przez PropJoe.) (15-12-2025, 09:51)Dr Strangelove napisał(a): No więc straciłem pół niedzieli (pewnie i tak bym je stracił na jakieś pierdoły) i jednak obejrzałem te 7 odcinków.Do tego w ogóle nie drąży kolektywu, nie interesuje się jak działa, do czego dąży, co nim kieruje, co robi... DNO. (15-12-2025, 09:51)Dr Strangelove napisał(a): Albo ta wiadomość na automatycznej sekretarce. Tak, wszyscy wiemy, że to specjalnie, ale kurwa ile można tego słuchać? Bo czasami to jest ze 4 razy w 5 minut. Przecież to czysty trolling na widzach. Ktoś lubi, no to niech lubi. Ja nie.Ten serial mógł być dwugodzinnym filmem. Ilość żałosnych pseudo artystycznych napompowanych pretensjonalizmów jest żenująca. I to wszystko w parze z zupełnym brakiem eksploracji wątków. Ludzie to łykają, mało kto mówi, że król jest nagi. (15-12-2025, 09:51)Dr Strangelove napisał(a): A już ukoronowaniem tej farsy jest odcinek siódmy. Tam już gość docisnął pedał do dechy. Czekam tylko na kolejny odcinek gdzie przez 40 minut będziemy oglądać jak pieli ogródek, albo gotuje sobie makaron z ragu po bolońsku.Ja to w ogóle myślałem, że to przedostatni odcinek :P (15-12-2025, 09:51)Dr Strangelove napisał(a): Tutaj przez 7 odcinków widzę chomika w klatce, który w kółko zapierdala w kołowrotku. Tylko raz szybciej, raz wolniej, raz w lewo, raz w prawo, raz kołowrotek jest drewniany, a raz podświetlony ledami. Ale to nadal jest chomik w kołowrotku.Dobrze powiedziane. 11-01-2026, 23:31 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Adolescence (2025) - Netflix | slepy51 | 146 | 10,801 |
05-04-2026, 02:04 Ostatni post: Bucho |
|
| For All Mankind (Apple, 2019) | Pelivaron | 87 | 16,045 |
27-03-2026, 16:49 Ostatni post: raven.second |
|
| Severance (Apple TV+, 2022-) | f.lamer | 170 | 18,902 |
26-03-2026, 22:52 Ostatni post: Scheckley |
|
| Death by Lightning (2025) Netflix | Spoilerowo | 1 | 313 |
11-12-2025, 15:38 Ostatni post: raven.second |
|
| Heweliusz (2025) Netflix | Spoilerowo | 46 | 2,952 |
07-12-2025, 18:54 Ostatni post: Dr Strangelove |
|
| The Studio (2025) Apple TV+ | Spoilerowo | 0 | 417 |
29-06-2025, 18:15 Ostatni post: Spoilerowo |
|
| Silos (apple - 2023-2026) | Debryk | 14 | 1,262 |
18-03-2025, 22:32 Ostatni post: Debryk |
|
| Disclaimer (2024) Apple TV+ | PropJoe | 40 | 3,066 |
15-11-2024, 15:24 Ostatni post: PropJoe |
|
| Sugar (Apple TV+, 2024) | Scheckley | 0 | 574 |
07-08-2024, 18:36 Ostatni post: Scheckley |
|
| Masters of the Air (2024) Apple TV+ | Scheckley | 63 | 8,729 |
14-05-2024, 08:46 Ostatni post: Scheckley |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler







