.
Liczba postów: 27,722
Liczba wątków: 62
![[Obrazek: 12c9bfa3-f60f-48a7-8091-8e903844edfe_Por...ess,format]](https://images.prismic.io/the-film-agency-efc-website/12c9bfa3-f60f-48a7-8091-8e903844edfe_Portrait.png?auto=compress,format)
Portrait de la jeune fille en feu - zajebisty film o przygodach dwóch lesbijek w XVIII-wiecznej Bretanii. Ruchają się, ćpają, ruchają po ćpaniu, pomagają koleżance z bardziej klasycznymi preferencjami zrobić aborcję - takie kino to rozumiem ;) Bez kitu, to chyba mój najlepszy film zeszłego roku, nie wiem gdzie do tej pory chowała sie Céline Sciamma, ale tutaj pokazała niebywały reżyserki kunszt: opowieści prowadzone tak pewną ręką zdarzają się 2-3 razy do roku i to jest właśnie ten przypadek. Film jest przepiękny, zdjęcia niby są niepozorne, bez fajerwerów, ale i tak oferują wysmakowane kadry, a kolory są wprost cudowne, nie pamiętam kiedy ostatnio tak mnie cieszył ten element w jakimkolwiek filmie. Noémie Merlant zjawiskowa, jej partnerka również świetna rola. 9/10
Ciekawe, że Francuzi woleli wystawić do oscarowego wyścigu zaledwie przyzwoitych Nędzników niż ten film, ale widocznie uznali, że opowieść o gonieniu się murzynów z policją na zadupiach Paryża sprzeda się lepiej niż namiętności arystokracji sprzed 200 lat :P Jakbym ja przyznawał nominację, to wywaliłbym reżyserską Phillipsa i dał Sciammie oraz za zdjęcia zabrać Richardsonowi albo Prieto i dać Claire Mathon, rola Merlant też o klasę lepsza niż Zellweger czy Theron. Interesująca jest również nagroda w Cannes akurat za scenariusz, gdy to za reżyserię należało się jak psu buda, zwłaszcza, że nie dostał jej Parasite, ale Cannes chyba tak działa, że jak dostajesz Złotą Palmę, to nie możesz za reżyserię czy scenariusz.
Recenzje Portretu w dzisiejszych czasach to niezwykle nudna lektura - większość recenzentów jak katarynka powtarza zachwyty o "odzyskanym w świecie sztuki głosie kobiet" i inne nieistotne pierdoły, a zaledwie półgębkiem dodają zdanie w stylu "niezależnie od społecznego kontekstu mamy do czynienia po prostu z wybitnym melodramatem kostiumowym" :)
18-04-2020, 21:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-04-2020, 13:58 przez simek.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,528
Liczba wątków: 148
Potwierdzam, zajebisty film :)
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałem tak ładne kadry i w przypadku tego filmu to legendarne "wieszałbym na ścianie" ma naprawdę potwierdzenie w tym co widać na ekranie.
Nie spodziewałem się, że tak będzie mi się podobał. W sumie czytałem już o tym dawno, jeszcze przed seansem, ale znalazłem tezę, że ten film podoba się bardziej facetom niż paniom, pomimo tego, że to romansidło kostiumowe :)
Co do nagród - sprawdź sobie Cezary i reakcje na wyniki :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
19-04-2020, 01:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-04-2020, 13:54 przez simek.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Też to widziałem. W kinie, jak jeszcze istniały [']
Przepiękny film. Reżyseria, aktorstwo, cała strona kreacyjna i zdjęcia to jakiś totalny top. Teoretycznie sama fabuła odstaje. Poza bardzo dobrym punktem wyjścia. Jednak to tylko teoretyczne. Generalnie jest to film, który trudno streścić. Wszystko się tam rozgrywa w detalach. To że reżyserce udało się te wszystkie niuanse w relacjach bohaterek wydobyć i pozwoliła im wybrzmieć, to kunszt najwyższy. Bardzo mocne emocjonalnie kino. Jak ktoś już pozwoli się mu porwać, to nie zapomni uczuć towarzyszących seansowi długo. Przynajmniej ze mną tak było.
świetny film
.
20-04-2020, 00:30
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,297
Liczba wątków: 67
Zachęciliście gorącymi opiniami to też obejrzałem (w sumie można by wydzielić tym samym temat).
No i spoko - zdjęcia klasa, aktorki ładnie zagrały, ale żeby to jakoś szczególnie mi dupę urywało to raczej nie. Generalnie takie tam łażenie i pierdolenie (dużo pierdolenia), a w przerwie bzykanko oraz trochę femini pierdół, bo wiadomo, że muszą być i te wszystkie kobiety to wiecznie tylko ciemiężone (tak jakby do clou fabuły to pasowało specjalnie). Sam romans byłby spoko, gdyby może inną blondynę obsadzić, bo ta w filmie to ma wiecznie taki wyraz twarzy jakby się zbełtać miała, co trochę zabija chemię całą, w jaką nie do końca uwierzyłem. Gorzej, że strasznie to wszystko w dodatku rozciągnięte i zbyt dosłowne. Bo wiadomo, że jak tytuł jest "Portret kobiety w ogniu", to musimy naprawdę zobaczyć jak się laska fajczy - dwa razy. Potem to zbliżenie na stronę, żeby nie było niedomówień (choć już po pierwszym rzucie okiem na obraz dostrzegłem aluzję i na tym trzeba było poprzestać), a potem jeszcze ten koncert. Za dużo tych zakończeń. A za mało pasji (i w sumie malarstwa też). Brokeback Mountain zjada ten film na śniadanie. Widziałem też lepsze lesbo-romanse (i nie chodzi o seks). Ten film jest ładny wizualnie, miejscami naprawdę piękny, ale fabularnie niestety nie domaga. Taka solidna 7/10
20-04-2020, 01:29
.
Liczba postów: 27,722
Liczba wątków: 62
Znaczy ja przyznaję, że mnie łatwo kupić ładnymi cycuszkami, a że Noémie Merlant ma takie 10/10, to i ocena leci delikatnie w górę :P Powiedzmy, że jakbym był niewrażliwy na kobiece piękno, to ocena byłaby raczej 8+/10 ;)
Tak, to zbliżenie na palce w książce nie było potrzebne, a ujęcie z koncertu skróciłbym o połowę.
A z lesbo-romansów, to wiadomo, że Życie Adeli jest nie do pobicia, chociaż to film skupiony na samym uczuciu, a w Portrecie jest ono tylko jednym z elementów. Ja już naczytałem się w recenzjach porównań z filmem Kechiche’a, oczywiście na korzyść Sciammy, że niby ona lepiej potrafi oddać sensualność kobiecego pożądania i nie potrzebuje do tego kilkuminutowych scen rżnięcia tak jak Kechiche.
20-04-2020, 09:01
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,297
Liczba wątków: 67
(20-04-2020, 09:01)simek napisał(a): Znaczy ja przyznaję, że mnie łatwo kupić ładnymi cycuszkami, a że Noémie Merlant ma takie 10/10, to i ocena leci delikatnie w górę :P
Akurat za dużo cycków to w tym filmie nie ma i niestety to raczej ta druga nimi epatuje - wiadomo, dziewczyna reżyserki (która swoją drogą, patrząc po zdjęciach, jest chodzącą definicją "dyke").
A Życia Adeli, sorry ale nie trawię - sceny seksu co prawda mega realistyczne, ale całość to długaśna, pretensjonalna buła z wkurwiającą na maksa bohaterką :) Także faktycznie, jeśli z tym porównywać, to Fajczący się portret jest o wiele lepszy. Ale żeby od razu arcydzieło i top250? Nie. Po prostu zgrabny, solidny film artystyczny z tak zwaną klasą, ale bez mistrzowskiego zacięcia jednak. Paradoksalnie uważam, że facet na reżyserskim stołku mógłby z tego więcej wykrzesać (i bynajmniej nie chodzi mi o rżnięcie, bo to akurat film nie o tym).
BTW w sumie to tak rozkminiam, że na tym koncercie to ona jednak powinna być z mężem - wtedy raczej mężatce chodzić samotnie na takie imprezy raczej nie wypadało, a i fabule by się to przysłużyło (choć ja bym w ogóle nie uwzględniał tej sceny, tylko uciął na obrazie - taki ze mnie romantyk smutny :P ).
20-04-2020, 14:22
.
Liczba postów: 27,722
Liczba wątków: 62
A mąż nie siedział obok w tej samej loży??
To jakie dobre lesbo-romanse polecasz? Myślałem, że masz na myśli Życie Adeli.
20-04-2020, 14:50
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,297
Liczba wątków: 67
(20-04-2020, 14:50)simek napisał(a): A mąż nie siedział obok w tej samej loży??
Nope, obie weszły samotnie, jak idiotki przeciskając się przez całe rzędy ludzi, choć mogły po prostu zostać wpuszczone innym wejściem xD Detal, wiem, ale mnie mocno rozbawiła ta scena, zwłaszcza, że końcówka i tak już była rozciągnięta, a tu jeszcze reżyserka pokazuje drogę obu bohaterek na miejsce w filharmonii. Takie rzeczy pokazują, że zabrakło tu nieco pewniejszej ręki i zdecydowania.
Cytat:To jakie dobre lesbo-romanse polecasz?
CYK - oczywiście nie wszystkie z tej listy są lepsze (czy to formalnie czy fabularnie) od Portretu, ale to dobry start. Do tego dorzucę też Służącą, ale to podejrzewam, że znasz.
20-04-2020, 18:03
|